Już nawet nie kontynuował rozmowy w temacie astrologii czy innej astronomii – zawsze mylił jedno z drugim, chociaż w życiu by się do tego nie przyznał. Wiedział, że jedno z powyższych było przedmiotem w Hogwarcie, a także, że żadne z obu nieszczególnie go interesowało. Nie dotykał również tematu ...
— Upierdliwy? — powtórzył za nią, unosząc lekko brew. — Doceniam, naprawdę. Człowiek całe życie pracuje na renomę i w końcu ktoś to zauważa. — Położył nawet sobie dloń na klatce piersiowej, na swoim sercu, aby dać choć miimalny wyraz temu, jak ważne to dla niego było.
Na tę jej teorię o szczęściu ...
Ostatecznie zgodził się na tę maskotkę. W zasadzie – nie musiała go specjalnie długo przekonywać, ani szukać szczególnych argumentów; wystarczyło, że była w to mocno wkręcona. A, no i to, że mógłby tego pluszaka nazwać. Już teraz mógłby zacząć obmyślać świetne imię, choć pewnie skończy się tak, że ...
Rachunek ogarnął jeszcze zanim zdążyła się zorientować, że w ogóle jest taka opcja i to też wcale nie dlatego, że chciał coś udowodnić, ani tym bardziej odgrywać jakiegoś dżentelmena (może trochę), tylko dlatego, że… tak było prościej. Dla niego. Nie musiał tłumaczyć, nie musiał się przepychać ...
Parsknął pod nosem na jej odpowiedź, ale nie ciągnął już tego dalej. Wiedział, że takie ‘odpuszczanie’ nie działa na zasadzie jednego zdania rzuconego przy kolacji, tylko raczej powolnego odklejania się od schematu, który ktoś – tutaj konkretnie: jej matka – wbijał w głowę przez lata. A Raven ten ...
— Wiec teraz możesz sobie zrobić przerwę, Raven. Obowiązek spełniony — odpowiedział, pozwalając sobie na miękkość w głosie. Uśmiechnął się, choć nie z rozbawienia czy zwyczajnej radości, a w ten pełen troskliwego zmartwienia sposób.
Ostatnie, czego chciał, to aby presja ją zniszczyła. Nie ta ...
Podróż, choć odbyta w całkiem przyzwoitych warunkach, i tak potrafiła człowieka zmęczyć. Kilkanaście godzin w samolocie robiło swoje i nawet jeśli nie siedziało się ściśniętym jak sardynka w ekonomicznej klasie (o co i tak miał ból dupy, bo dowiedział się po fakcie, że dopłacono do jego biletu), to ...
Na tę jej zaczepkę (a w zasadzie na odpowiedź na jego własną) odpowiedział jeszcze jednym, lekkim szturchnięciem ramieniem. Akurat takie fizyczne pojedynki między nimi były czymś już na kształt ich własnego rytuału w ich własnej interpretacji relacji trener-zawodnik.. Nie była ona chłodna, sztywna ...
Gdy kilka miesięcy wcześniej zgodził się pracować z Raven, nie zakładał, że w tak krótkim czasie ich współpraca zacznie wyglądać tak… naturalnie. Imponowała mu. Nie chodziło tylko o technikę czy refleks. Tego można było nauczyć, wypracować, powtarzać aż do znudzenia na kolejnych treningach ...
Raczej nie uznał, że wzięła sobie do serca jego słowa. Nie zakładał też, że ta lekcja, której jej próbował teraz udzielać, jakkolwiek wpłynie na jej zachowanie. Musiałby nie być nastolatkiem, żeby wierzyć, że kilka zdań rzuconych w samochodzie, w środku nocy, po imprezie, nagle odmieni czyjeś ...

Wyszukiwanie zaawansowane