Bardzo szybko pożałowała swojego żałosnego aktu desperacji. Może gdyby nie działała w tym momencie tak impulsywnie, gdyby miała choć pół minuty, by przemyśleć ewentualne konsekwencje… Ale nie. Było już za późno. Zrobiła ten błąd i poprosiła Harolda o pomoc, ukazując mu swoją słabość. Może nawet nie ...
Zamyśliła się nad słowami Niamh, bo faktycznie cała ta Nilsinger brzmiała jak niezły wrzód na tyłku. Cóż, najwyraźniej każdy miał swojego Harolda Carnegie , niezależnie od branży i pełnionej funkcji. Westchnęła krótko.
- Albo jej się podobasz, albo to po prostu jakaś służbistka - odparła, choć ...
Była cholernie zadowolona z akcji z winem. Harold nie musiał nawet nic mówić, bo żyłka, która pojawiła się na jego czole, doskonale mówiła Vivienne o tym, jak bardzo wkurzony był. I tak, odczuwała z tego powodu satysfakcję, ciągnąc to dalej i prosząc go o dolewkę. Jednocześnie była niesamowicie ...
Pokiwała głową ze zrozumieniem, bo słowa Niamh były świetnym zwieńczeniem ich dzisiejszej rozmowy o zawiadomieniu. W mniemaniu Viv wszystko zostało już powiedziane i teraz pozostało działać.
- Świetnie - klasnęła w dłonie. Z pewnością będzie czekać na update ze strony przyjaciółki, ale teraz nie ...
Zacisnęła usta w wąską linię, bo był tak bezczelny, że nawet nie chciała tego komentować. Ona robiąca do niego maślane oczy? Niedoczekanie. Brzmiało to jak scenariusz, który nie miał prawa się wydarzyć. I absolutnie nie negowała tego, że Harold był przystojnym facetem, bo rzeczywiście był. Ale w ...
Vivienne zrobiła wszystko, co na dany moment można było zrobić. Poinformowała przyjaciółkę o zaistniałych komplikacjach, doradziła jej co w tej sytuacji można zrobić i na dobrą sprawę na ten moment jej rola się kończyła. Szczerze mówiąc, nie chciała też za bardzo mieszać się w tę sprawę, bo od ...
Przeniosła spojrzenie na Harolda, jakby gdzieś wewnętrznie przygotowując się na kolejny głupi komentarz, który spodziewała się usłyszeć z jego ust. Nie dość, że sam w sobie miał całkiem dobrą passę do wkurzania Viv, to jeszcze sytuacji nie poprawiał Stevens, który siedział tuż obok i tylko dokładał ...
Prychnęła, gdy Harold zaczął rozważać swoją atrakcyjność w oczach Stevensa. Miała ochotę nawet coś odpowiedzieć, ale w ostatniej chwili ugryzła się w język. Nawet nie jakoś szczególnie mocno, bo właśnie wtedy podeszła do nich kelnerka z szampanem, a musowany alkohol odwrócił na moment uwagę ...
Nie zamierzała zmuszać przyjaciółki siłą, by usiadła na kanapie. To, że przestała snuć się po salonie i zatrzymała się w miejscu było satysfakcjonujące, więc Vivienne westchnęła cicho i wlepiła w nią swoje błękitne spojrzenie.
Pokiwała ze zrozumieniem głową. Faktycznie, sam fakt, że coś takiego ...
Hej Clark Stanwyck!
Sprawdzimy, czy pracoholik dogada się z pracoholikiem? :slodziaczek:

Wyszukiwanie zaawansowane