Samemu Montgomery'emu, w sposób zatrważająco podobny do tego, jak doświadczała tego Rena, samo w sobie istnienie też nigdy nie wydawało się być wystarczające - nigdy, przynajmniej, jeśli chodziło o niego. No bo jak to tak? Że niby wystarczyć miał fakt samej egzystencji? Samego oddychania, samego ...
Pewnik? . Oczywiście, tak.
I Wolfgang był dla Montgomery'ego pewnikiem . Tak samo, jak pewnikiem może być blizna, grubym, brzydkim zrostem przecinająca połać lewej piersi, albo nagrobek, który odwiedza się co roku, z niesłabnącą żałobą jak ciężki szal oplątaną wokół duszy.
Dawno temu, już nie jako ...
Być może szkopuł - ten dokładnie, który związek Reny i Montgomery'ego zdawał się odróżniać od wszystkich innych relacji, w jaki Herrera wchodziła zanim się poznali - leżał w fakcie, że szatyn niczego nie oczekiwał. Nie od niej przynajmniej (bo sprawa wszakże miała się zupełnie inaczej gdy chodziło ...
Trzymanie się faktów - i wszystkich pragmatycznych aspektów jego sztucznego dorosłego życia, które przez dwie ostatnie dekady skutecznie maskowały jego histeryczną niemal tęsknotę za dawnym przyjacielem - pozwalało Montgomery'emu trzymać w prowizorycznych ryzach rozbuzowane pod spodem emocje ...
Przez lata mniej i bardziej intencjonalnych rozmów, czasem prowadzonych z innymi na bankietach w ramach jakiegoś wewnętrznego, skrupulatnie zbudowanego planu, a czasem zupełnie spontanicznych i, wydawałoby się, kompletnie bezcelowych, Montgomery nauczył się, że dom dla różnych ludzi oznaczać może ...
Szarpany emocjami śmiech Wolfganga rzeczywiście o wiele bardziej niż dźwięk prawdziwego rozbawienia przypominał raczej desperacją walkę o oddech. I to walkę nierówną, bo z przeciwnikiem o wiele większym od niego samego.
Czy w podobny sposób brzmiał ojciec Monty'ego, gdy szedł na dno tamtego ...
W tym roku, lato w Toronto nie dojrzewa powoli jak piękny kwiat, z każdym kolejnym dniem ostrożnie rozwierający delikatność swoich płatków aż osiągnie swoją pełną, zachwycającą nawet najbardziej surowych krytyków formę. W tym roku, lato zachowuje się raczej jak kurtyna zapadająca na scenę w tej ...
Dwadzieścia lat praktyki .
Dwadzieścia lat skutecznej strategii unikowej, która pozwalała Montgomery'emu zachować jakieś pozory normalności, totalną utratę zmysłów utrzymując w (fałszywie) bezpiecznej odległości., choć szaleństwo zawsze przecież kryło się tuż za cienką linią horyzontu, jak ...
Czy to pogoda zdawała się dostosowywać do panującego między nimi napięcia? Czy może raczej podświadomie zarówno Monty'emu, jak i Wolfgangowi udzielała się nagle porywczość rozszalałej za oknem wichury? Niezależnie od odpowiedzi, rezultat był taki sam: raz wznieconej, złości buzującej w obydwu ...
Historia, podobno, lubiła się powtarzać.
Jak zły sen, powracający każdej nocy, wiernie i do znudzenia - tak długo, aż człowiek zaczynał go wyczekiwać. Może nawet za nim tęsknić.
W ich relacji, Montgomery i Wolfgang młodo nauczyli się, że tam gdzie jest jakiś odrzucony , musi być i ten, który go ...

Wyszukiwanie zaawansowane