Wiedziała, że scenariusz, w którym zostaje s a m a z kimkolwiek choćby w najmniejszym stopniu powiązanym z Ventrescą nie miał już prawa się ziścić.
Wiedziała, że Rhys nigdy więcej jej na to nie pozwoli. Będzie chronił ją jeszcze bardziej niż dotychczas, a jej bezpieczeństwo, które od zawsze ...
Miał rację.
Wiedziała, że nie wszystko, co jej mówił było kłamstwem. Czasami barwił rzeczywistość, a czasami wręcz przeciwnie, odbierał jej kolory, ale wyłącznie wtedy, gdy sądził, że w ten sposób będzie w stanie jej pomóc albo sprawić, że będzie bezpieczna.
W każdym innym przypadku wierzyła mu ...
Wiedziała o tym aż nazbyt doskonale.
Nie była aż taką wariatką, by sądzić, że była wyłącznie zlepkiem dobrych cech swoich rodziców. Że odziedziczyła po matce spokój, empatię i współczucie, że poza tym, iż z a w s z e interesowało ją to, co działo się z ludźmi, których kochała, nie istniało nic co ...
Potrafiła odetchnąć z ulgą dopiero wtedy, gdy zostali sami. Nie była małą dziewczynką, która potrzebowała obecności rodziców, by poczuć się bezpiecznie. Nawet przez moment nie zastanawiała się, kto ich powiadomił ani czy odchodzili od zmysłów, kiedy dowiedzieli się, że trafiła na salę operacyjną po ...
Pragnęła zamknąć oczy i znowu zasnąć, by nie uczestniczyć w tej nikomu niepotrzebnej wymianie zdań. Jej ojciec był wspaniałym człowiekiem do momentu, w którym zdecydowała się iść wytyczoną przez niego ścieżką. Od tamtej pory stał się jej największym krytykiem, wytykającym każdy najmniejszy błąd ...
Udawanie, że n i c się nie zmieniło, przychodziło im z zadziwiającą łatwością. Jakby przez całe życie zawodowo zajmowali się aktorstwem, a nie nieudolnym ściganiem przestępców.
Czasami doprowadzało ją to do szału. Wściekała się, gdy zamiast skupić się na sednie problemu, godzinami krążyli wokół ...
Lawina konsekwencji, którą wprawili w ruch swoją bezmyślnością, sięgała bardzo daleko.
To prawda, że jej początek brał się z chwili, w której Rhys samotnie podjął decyzję, by wkroczyć na ścieżkę prowadzącą wyłącznie w najciemniejsze zakamarki. Była jednak pewna, że to mieli już za sobą. Że oboje ...
ODZNAKA NIEFABULARNA
Nazwa odznaki: My opinion on this is...; Hola, mi bebe; A walking disaster; We're on the same page; Canadian and proud; Sorry, I don't speak alien; Comfy, but still cool; Airport regular
Postać: margo mercer
Typ odznaki: dla postaci
Za co: 290, 300, 310, 320 x2
Żaden ból nie był w stanie równać się z tym, który ogarniał ją na samą myśl, że mogło go nie być.
Nawet otumaniony silnymi lekami umysł podsuwał jej obrazy, których nie potrafiła powstrzymać. Jeden za drugim. W każdym z nich Rhys zostawał tam, w dokach. W każdym z nich odwracał się jeszcze raz w ...
Nie wiedziała ile czasu minęło. Może kilka minut, a może kilka godzin.
Może czas zwyczajnie przestał istnieć.
Pomiędzy pierwszym cięciem skalpela a ostatnim szwem nie było szpitala. Nie było zimnej sali operacyjnej, ostrego światła ani pochylających się nad nią ludzi. Miała wrażenie, że wcale nie ...

Wyszukiwanie zaawansowane