ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
160 cm
solistka, członkini zespołu NOIRA Wytwórnia TRN
Awatar użytkownika
Your name grows under my skin
A rose that never sleeps.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#
VI
are you asking me out??


Jasne włosy zawirowały w świetle sali treningowej wraz z ostatnim obrotem przed końcem pierwszej części treningu. Dziewczyna westchnęła głośno, przymykając oczy i opierając dłonie o własne uda. Potrzebowała chwili na wyrównanie oddechu. Miała nadzieję, że już nie będą musieli powtarzać kolejny raz tej sekcji — chciała napić się wody, oprzeć plecami o lustro i opowiedzieć Kaidenowi o kolejnej nieciekawej rzeczy, która ostatnio jej się przytrafiła. Lubiła z nim ćwiczyć — był sympatyczny, może trochę niepewny, ale kiedy tańczył, tłumaczył jej, w którym miejscu popełniła kolejny błąd, stawał się zupełnie inną osobą. Zupełnie jakby przełączał się między dwoma trybami; uroczy chłopak i profesjonalny choreograf. Po uchyleniu powiek i zerknięciu w jego stronę zrozumiała, że kolejny raz pomyliła kroki. Po prostu dostrzegła to w jego ciemnych oczach i czymkolwiek było to spojrzenie, na pewno nie oznaczało zadowolenia. Muzyka również ucichła.
— Reeety, czy ty nie przesadzasz? Naprawdę musimy to powtarzać jeszcze raz? To już chyba trzeci... — westchnęła przeciągle, nie kryjąc swojego nieszczęścia i wywróciła oczami. Najwidoczniej musieli zacząć jeszcze raz. Naprawdę nie wiedziała, skąd Kaiden brał aż tyle energii, ale trochę zazdrościła mu tej wytrwałości.
Wraz z pierwszymi dźwiękami ponownie zajęła swoje miejsce, poprawiając włosy, które wchodziły jej w usta i przyklejały się do policzków. Początek zawsze był prosty. Nie miała z nim żadnego problemu. Kilka spokojniejszych ruchów, powolne przejście w bok, przesunięcie dłonią po ramieniu, jakby w ten sposób miała zaprosić kogoś do tańca. Pierwszą sekcję kończył elegancki, zmysłowy obrót. Niemal obsesyjny, ciężki klimat przypominający gotycki romans był głównym konceptem grupy. Miały przede wszystkim hipnotyzować i w najmniej oczekiwanym momencie zaskakiwać poprzez naturalne przejścia między różnymi gatunkami muzycznymi — zaczynały spokojnie, kończyły jako ogień.
Muzyka w końcu zaczęła przyspieszać i to był fragment, który sprawiał jej najwięcej kłopotu. Spokojny rytm ustępował miejsca mocniejszemu basowi, a ruchy stawały się szybsze, dużo bardziej zdecydowane. Bez większego wysiłku przeszła przez kolejne kroki, dopóki nie pojawił się ten fragment. Uniosła prawą dłoń w okolicę szyi, sięgając drugą do własnego nadgarstka. Zacisnęła na nim palce i wraz z kolejnym uderzeniem muzyki, szarpnęła nią w dół. Ten ruch wydawał jej się dziwnie osobisty. Dla niej był tylko elementem choreografii, co najwidoczniej było błędem. Miał nieść ze sobą przesłanie podobne do tekstu piosenki — próbę uwolnienia się z czegoś, czego nie było widać, jakby coś faktycznie trzymało ją za rękę i nie chciało puścić. Robiła to zbyt energicznie, zbyt nie tak, bo przecież miała się uwolnić, a nie po prostu szarpnąć i być szczęśliwa, prawda? Czasem zapominała, że taniec miał być emocjonalny, a nawet najlepsza choreografia nie była w stanie zatuszować kiepskiej gry aktorskiej.
— Nie mogę tego ogarnąć! Przecież nikogo tutaj poza nami nie ma, jak mam udawać, że ktoś jest? — jęknęła podirytowana, pozwalając sobie na samodzielne podjęcie decyzji i wymuszenie dziesięciu minut przerwy.
Przerzucając włosy na plecy, podeszła do telefonu podłączonego do głośników i zastopowała. Czapka z daszkiem, którą wcześniej naciągnęła na głowę, zsunęła jej się nieco na czoło, więc poprawiła ją z niezadowoleniem, marszcząc przy tym brwi. Yeon naprawdę nie lubiła sytuacji, w których nie potrafiła sobie z czymś poradzić. Szybko się irytowała, bo chciała być jak najlepsza w swoim fachu. Nie była w stanie zastąpić profesjonalnych tancerzy i nawet nie próbowała, ale chciała im dorównać — albo chociaż nie odstawać aż tak od Kaidena, który stał się jej główną motywacją do intensywniejszych treningów.
— Nie jestem aktorką — dodała, zakładając ręce na klatce piersiowej i odwróciła głowę w stronę okna. Skrzywiła się przy tym lekko, jakby samo wypowiedzenie tych słów miało jeszcze bardziej pogorszyć jej humor. Na zewnątrz robiło się coraz ciemniej. Dopiero zdała sobie sprawę z tego, że siedzieli tu już chyba z godzinę i nie była pewna, czy udało im się choć raz przećwiczyć cały układ. Spojrzała na swoje odbicie w szybie. Zaróżowione policzki, kilka wilgotnych kosmyków przyklejonych do czoła i przekrzywiona czapka zdecydowanie nie przypominały obrazu profesjonalnej idolki, który miała w głowie, kiedy zaczynała ten trening.
Yeon wyglądała na obrażoną na cały świat.
I prawdopodobnie właśnie taka była — ofochana i nieszczęśliwa, jak księżniczka, która zamiast białego kucyka, dostała czarnego.
— Możemy coś zjeść? — (możesz zignorować ten cały układ i w końcu powiedzieć, że ci się podobam?) — zapytała markotnie, bo oczywiście jedzenie było tym, co zawsze poprawiało nastrój. Prawda?


Kaiden Bailey
Kasia (dc: hicatie.exe )
Dogadamy się, tylko nie generuj postów z chatemgpt.
25 y/o
For good luck!
174 cm
tancerz choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Trening powoli dobiegał końca. Co jakiś czas zerkał na zawieszony na ścianie zegaer, który odznaczał nieubłaganie mijający czas. Normalnie nie zwracałby na to większej uwagi, ale w trakcie treningów z uczniami starał się zachowywać profesjonalnie. Nawet wtedy, gdy miał do czynienia z Yeon, która dokładała wszelkich starań, żeby tylko nie wiedział, co ma o niej myśleć.
Z jednej strony była Seungyeon. Idolką, której profile śledziły miliony fanów. Osobą, którą kojarzył chyba każdy. Z jej koncertów albo bannerów reklamowych, na których świeciła swoją twarzą. Poważna, profesjonalna twórczyni, która całe życie poświęciła na osiągnięcie tego celu. Tacy ludzie często byli pełni pychy, przekonani o swojej doskonałości. Praca z nimi była ciężka i rzadko kiedy satysfakcjonująca.
Z drugiej zaś była... sobą. Energiczną i bardzo żywiołową dziewczyną, która ewidentnie nie miała problemów z nawiązywaniem nowych relacji. Ich znajomość bardzo szybko przekroczyła definicję relacji mistrza i ucznia. Początkowo starał się to stopować i nie angażować się aż tak w rozmowy prywatne. Nie dlatego, że jej nie lubił. Po prostu w taki sposób traktowali go wszyscy nauczyciele i mimowolnie przełożyli swoje metody na niego. Działało, aż do teraz. W odróżnieniu od wszystkich innych Yeon po prostu ignorowała wszelkie próby zachowania dystansu. Początkowo czuł się z tym niekomfrotowo, potem się przyzwyczaił, a teraz, hm. Zaczynał ją lubić, ale absolutnie nie miał zamiaru powiedzieć tego na głos. Bo przecież był jej mentorem. Spoufalanie się z uczennicą było absolutnie niedopuszczalne. Co powiedziałaby na to jego matka!
Zapewne ucieszyłaby się, że w końcu kogoś znalazł.
Czuł, że ją lubi. Wspólne spędzanie czasu było przyjemne i zabawne. Czasem co prawda przytłaczał go nieco jej charakter, ale na koniec dnia raczej nie było spotkania, po którym czułby się źle. Zawsze potrafiła go rozbawić. Było to nieco niepokojące, ale jednoczesnie naprawdę miłe. Była naprawdę dobrą **przyjaciółką**. Normalnie zaangażowanie emocjonalne wywoływało w nim ogromne fale dyskomfortu, ale przy Yeon ten problem nie był aż tak odczuwalny. Była jedną z pierwszych bliskich mu osób w tym nowym i wciąż nieco strasznym miejscu.
— Trzeci raz. Dopiero trzeci raz. Przed treningiem mówiłem ci, że będziemy musieli się tym zająć. Wiesz, tak naprawdę zająć — rzucił, posyłając jej przy tym lekki uśmiech. Przetarł czoło z potu, po czym stanął znowu równo na nogach. Wsłuchał się w rytm muzyki, po czym raz jeszcze zaczął wykonywać układ. Gładkie, zwinne ruchy. W przeciągu ostatnich tygodni zdołał już zapamiętać ten ukłąd na pamięć. Nieco gorzej było z Yeon, która wciąż miała pewne problemy z poprawnym ułożeniem nóg. Nie, żeby ją za to oceniał. Na niej leżała znacznie większa odpowiedzialność, a co za tym idzie — towarzyszyło jej znacznie więcej stresu, co wpływało na wszystko inne. Nie miał zamiaru jej oceniać. Planował poświęcić na to tyle czasu, ile tylko Yeon będzie potrzebowała.
W trakcie swoich kroków przypatrywał się dziewczynie. Starał się być w miarę dyskretny, ale obydwoje wiedzieli, że to robił. Nie powinno być z tym nic dziwnego. Przecież musiał to robić, żeby śledzić jej postęp.y Tak naprawdę mógłby po prostu stać z boku i jedynie ją poprawiać, ale nie chciał działać w ten sposób. Uważał, że pracowanie w grupie przynosiło znacznie lepsze efekty. Jeśli pracowali razem, w razie wątpliwości mogła go naśladować.
Czuł i po prostu widział, że idzie jej coraz lepiej. Gdyby tylko przestała co chwilę szukać powodu do przerwy, zapewne skończyliby z tym jeszcze tego wieczoru. Niestety chodziło o Yeon, która nie miała zamiaru tak łatwo dać za wygraną.
Nie powstrzymywał jej, gdy ruszyła do odtwarzacza. Czasowo i tak zbliżali się do końca, także równie dobrze mógł jej odpuścić. Przynajmniej tym razem.
— Słuchaj. Jeśli wolisz to mogę z Tobą nie tańczyć i udawać fana, który zza barierek skanduje Twoje imię — zaczął, przekrzywiajać przy tym głowę. Oczywiście żartował, ale hej. Jeśli tego chciała to mogli się dogadać. — Ewentualnie możemy nasze treningi ustalić tuż przed grupą taneczną, którą prowadzę. Co prawda jest to banda dzieciaków ze szkoły, ale myślę że ich rekacje dość dobrze oddałyby rozszalałe tłumy, które pchają się po Twój autograf — dodał jeszcze, pokazując jej przy tym język. W tym samym czasie ruszył w jej stronę. Sięgnął po stojącą obok telefonu butelkę i upił kilka łyków wody. Przy okazji starał się wyrównać oddech. Mimo wszystko trenowali już naprawdę długo i chociaż wcześniej nie dawał tego po sobie poznać, to też był zmęczony.
— Zjeśc? Hola hola, jeszcze nie skończyliśmy treningu! — zawołał, wskazkująć na nią oskarżycielsko palcem. Zaraz jednak się zaśmiał, kręcą przy tym głową. — Niesamowite. Wciąż nie przestajesz mnie zaskakiwać swoim uporem, wiesz? — westchnął głośno, teatralnie. Przez chwilę udawał, że się zastanawiał, po czym kiwnął głową. — Niech będzie. Z tego co pamiętam smakowało ci w knajpie obok, prawda? Możemy tam pójść, na mój koszt. Tym razem nie pozwalam ci płacić — zadeklarował, po czym zaczął zbierać swoje rzeczy.
— Ogarnę jeszcze kilka rzeczy w biurze i skoczę pod prysznic. Ty w tym czasie się ogarnij iii spotkamy się koło wyjścia, okey? — dodał jeszcze, lekko się przy tym uśmiechając. Zapowiadał się naprawdę miły wieczór.

Seungyeon Han
gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „MK Dance Studio”