
Uciekamy przed własnymi niedoskonałościami, chowamy się za stwarzaniem pozorów. Ciągłe kreowanie siebie na kogoś innego, jakby nie mogli się pogodzić z tym kim tak naprawdę są. Codzienność dla Rosemary i podobnym jej osobom. Z czasem coraz trudniej jest nad rozpoznać w sobie to prawdziwe „ja”. Czy nadal jesteśmy sobą, czy tylko wytworem własnej wyobraźni. Przed takim dylematem, każdego dnia staje kobieta. Rodzina zawsze była dla niej najważniejsza. Nawet jeśli nie zawsze czuła się dobrze i chciała uciec, od ciągłego krytycyzmu i spoglądania na siebie bez wyrażania większych uczyć. Oddałaby wszystko dla najbliższych, nawet poświęciła swoje krótkie życie. Wiele razy czuła się przytłoczona, stłamszona widząc jak jej starsza siostra jest idealna we wszystkim co robi. Chciała być taka jak ona, widziała w niej wzór nad wzorami i dążyła to perfekcji. Perfekcją była Deborah. W maleńkim dziecku, wzbudziła zainteresowanie sprawami, odbiegającymi od zabawy i tego czym zajmują się kilkuletnie dziewczynki. Trudno mówić o jakiejkolwiek premedytacji, kiedy nie miało się własnego zdania. Wszystko podporządkowało temu, co mówiła i robiła jej starsza siostra. Z czasem, nawet jej własna matka nie miała takie autorytetu jak Debbie. Robiła więc wszystko by jej zaimponować, uczyła się równie pilnie jak ona. Z czasem zaczęła czerpać o wiele większą przyjemność z dodatkowych zajęć niż jej starsza siostra. Chłonęła wiedzę jak gąbkę, tracąc zainteresowanie zwykłymi rozmowami. Interakcja z ludźmi ograniczyła się tylko do jej najbliższych. Przez pewien czas nauczyciele obawiali się, że dotknęła ją jakaś choroba o podłożu autystycznym. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że jest całkowicie zdrową dziewczynką o bardzo dorosłym podejściu do życia.
...
Żegnajcie ... tymi słowami pożegnała się ze swoimi rodzicami, jeszcze na lotnisku. Wyjeżdżała w podróż swojego życia, o czym wtedy jeszcze nie do końca wiedziała. Miała ze sobą jedynie dwie walizki, które pospieszne spakowała. Tęskniła. Ogromnie. Jednak odkrywanie własnych pasji i szczęścia było tak bardzo intrygujące. Czuła się wolna, całkiem jakby na nowo wyrosły jej skrzydła. Toronto, z początku był dla niej wielką zagadką. Niewiadomym. Jednak los sprzyjał jej. Poznała tutaj osobę, która stała się jej rodziną. Mężczyzna z racji wieku stał się nie tylko jej mentorem ale i "dziadkiem" jak sama go nazywa. Właśnie u niego szlifowała swój talent. Właśnie w jego redakcji rozwinęła się na tyle by zachwycić. Związała się z Toronto Sun i od kilku lat jest również redaktorką naczelną. Jednak jej "rodzina" w Toronto, przeżywa swoje trudniejsze chwile. Ukochany "dziadek", obecnie zmaga się z poważną chorobą. Rose zajmuje się nim i opiekuje, jakby chciała odpłacić mu za jego dobroć.
• Próbowała zainwestować pewną sumę pieniędzy na giełdzie papierów wartościowych. Została jednak oszukana i okradziona, przez nieuczciwego człowieka.
• Kolekcjonerka płyt winylowych. Odwiedza sklepy muzyczne albo te ze starociami, by tam odszukać coś unikatowego.
• Wykonywana przez nią biżuteria najczęściej wytwarzana jest tylko na specjalne okazje.
• Wydaje się być pozytywną osobą, choć wiele przeżyła w swoim życiu. Zawsze próbuje skupiać się na plusach w wielu trudnych sytuacjach.
• Udziela się charytatywnie, co wiąże się również z jej pracą i tym jakie tematy porusza bardzo często. Skupia się na tym by nagłaśniać trudne tematy.