ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sytuacja, w której się znalazła, stanowiła dla niej spoty p r o b l e m.
Nagła informacja o tym, że jej ojciec postanowił sprawić jej ochroniarza, była niesamowicie kłopotliwa. Nie dlatego, że kompletnie go nie potrzebowała, choć o tym również była przekonana, i to także zdecydowała się swojemu ojcu wytknąć. Przede wszystkim obecność nowego pracownika doskwierała jej dlatego, że była przekonana, iż sama nie powinna mu ufać, a przecież wydawało jej się, że znalazła się w obszarze potencjalnego zagrożenia.
Ilekroć myślała o sprawie, którą zajmował się jej znajomy, a która mogła dotyczyć jej ojca, ogarniało ją zdenerwowanie, którego do tej pory nie znała. Już od pewnego czasu kiepsko sypiała, a kiedy dodatkowo myślała o tym, że w domku przy basenie znajdował się mężczyzna, którego głównym zadaniem miało być doglądanie obserwowanie jej, nakręcała się do tego stopnia, iż nie było mowy o tym, aby zmrużyła oko.
Poprzedniej nocy także niemal nie przespała, przez co dodatkowo wlała w siebie nadmiar kofeiny, a to poskutkowało już wyłącznie tym, że od dobrych dwóch godzin wyłącznie kręciła się z boku na bok. Miała nadmiar czasu na to, aby jeszcze bardziej się zdenerwować, a przy tym również opracować plan działania.
Bo tak, to przecież nie tak, że mogłaby pozostać bezczynna.
Uprzykrzenie Baileyowi życia wydawało się całkiem realnym sposobem na to, aby się go stąd pozbyć. Nie wyglądał bowiem na kogoś, kto chciałby użerać się z rozkapryszoną panną, a Mindy miała to do siebie, że idealnie potrafiła taką grać. Gdyby tylko odpowiednio się postarała, na pewno dałaby mu w kość do tego stopnia, iż Harrigan rzuciłby wypowiedzenie jeszcze szybciej, niż przyjął od jej ojca ofertę pracy.
Ta myśl jako pierwsza poprawiła jej dzisiaj humor.
Zmotywowała ją również do tego, aby pomimo późnej pory wyrwać się z łóżka. Pomaszerowała prosto do łazienki, gdzie zajęła się makijażem, a później też wcisnęła się w eleganckie ciuchy. Kiedy była gotowa, zeszła na dół i przez okno zerknęła w stronę budynku, który zajmował brunet. Panowały w nim egipskie ciemności, co sugerowało, że prawdopodobnie spał właśnie w najlepsze. Mogła obudzić go w mało drastyczny sposób, decydując się na telefon, ale przecież nie o to w jej planie chodziło. Jeśli chciała go sprowokować, musiała zrobić to porządnie.
Ruszyła więc w stronę domku nad basenem, a kiedy znalazła się pod nim, kilkakrotnie uderzyła pięścią w drzwi. Zrobiła to mocno - na tyle, iż nawet odrobinę zdołało ją to zaboleć. W pełni jednak wynagradzał jej to fakt, że narobiła przy tym sporo hałasu.
Wystarczająco, by poderwać do pionu nawet umarłego.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ale nie było tu żadnego umarłego.
Za to udało jej się postawić na nogi Baileya, który już po usłyszeniu pierwszych uderzeń poderwał się z łóżka, nie pozostając głuchym na nagły hałas, który prędko rozszyfrował. I chociaż jeszcze nie widział, kto był jego źródłem, to potrafił się domyślić, ponieważ nikt inny nie miał tu czego szukać. Prawdę powiedziawszy nie sądził, aby ktokolwiek poza nią z najbliższej okolicy wiedział, że ktoś tu nocował, więc odpowiedź na to, kto jest winnym, nasuwała się sama.
Nie pomyślał od razu o tym, że próbowała być złośliwa. Założył, że próbowała skutecznie go obudzić, choć powinna wiedzieć, że gdyby lekko zastukała w jego drzwi, to efekt osiągnęłaby niemal ten sam, ponieważ wtedy również nie miałaby problemu z obudzeniem go. Częściowo to kwestia przyzwyczajenia, w więzieniu nie można było poczuć się zbyt komfortowo. Zresztą, gdy jeździł w trasy z towarem, to wyglądało podobnie.
Druga rzecz to, że chciał być teraz czujny. Pracował jako ochroniarz, w związku z czym musiał wiedzieć, co się działo wokół przez cały czas, aby móc w porę zareagować. Nie miał jeszcze czasu na to, aby zadbać o odpowiednie zabezpieczenia w domu, które mogłyby mu służyć, w związku z czym nie mógł pozwolić sobie na komfortowy, twardy sen… Prawdę powiedziawszy nie był pewny, czy kiedykolwiek w tej pracy będzie mógł pozwolić sobie na taki luksus.
Bailey przez cały czas był c z u j n y, dlatego prędko zerwał się na równe nogi i od razu był w stroju, który nadawał się do wyjścia stąd. Wziął pod uwagę to, że musi być cały czas w gotowości, więc choć preferował spanie w mniejszym “opakowaniu”, to jednak na czas tej pracy musiał odejść od swoich preferencji.
Mindy nie musiała długo na niego czekać. Ale najpierw Bailey wyjrzał zza zasłony na oszklonych drzwiach, aby sprawdzić, co działo się na zewnątrz, że wymagało robienia takiego hałasu. Chciał wiedzieć, na co się przygotować.
I jeśli miał być szczery, sytuacja na zewnątrz nie wyglądała tak, jakby to walenie w drzwi było uzasadnione, dlatego otworzył je z miną, która miała dać wyraz jego niezadowoleniu. – Nie widzę, żeby się paliło, więc o co to zamieszanie? – zapytał i dopiero po tym omiótł Mindy spojrzeniem, zauważając to, że jak na nocną wizytę po tym, jak już pewien czas temu poszła spać, wyglądała zbyt dobrze. Czyżby gdzieś się wybierała?

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie przyznałaby… Nie, przyznałaby to na głos. Rzeczywiście próbowała być złośliwa, kiedy w środku nocy zaczęła dobijać się do domku przy basenie w tak natarczywy i głośny sposób. Nie chciała wyłącznie go obudzić. Zależało jej na tym, aby zrobić to w najbardziej uciążliwy sposób, jaki przyszedł jej do głowy.
Tego, że odniosła sukces, była pewna już w momencie, w którym zza drzwi domku usłyszała pierwsze ruchy. Bailey musiał dźwignąć się z łóżka, co wywołało w niej drobne poczucie satysfakcji, co też moment później sprowadziło ją do wniosku, iż nie było mowy, aby o tej porze był gotowy do wyjazdu. Jak mógłby, skoro zostawiła go tu zaledwie kilka godzin wcześniej i nic nie wskazywało na to, by mogła w ogóle zapragnąć skorzystać z jego p o m o c y?
Mało tego, gdy wcześniej wychodziła z domku przy basenie, rzeczywiście obiecała sobie, że będzie go ignorować tak długo, jak będzie to możliwe.
Nie wytrzymała jednak, dlatego nieco zmieniła swoje dotychczasowe plany. Była nawet skłonna poświęcić samą siebie, ponieważ fatygując go gdzieś w nocy, musiała sama dźwignąć się z łóżka, nieco się ogarnąć i, co gorsze, spędzić w jego towarzystwie kolejnych kilkadziesiąt minut. Doszła jednak do wniosku, że jakoś zniesie tę męczarnię, skoro jemu miała zgotować większą.
Być może spodziewał się tego, skoro otworzył jej tak, jakby już teraz był gotów do wyjścia? Kiedy to zarejestrowała, mina jej zrzedła. Omiotła jego sylwetkę wzrokiem, dopiero po chwili spojrzeniem wracając do jego oczu. — Pukałam tylko — stwierdziła z miną niewiniątka, nieznacznie wzruszając przy tym ramionami. Pierwsza część planu nie wyszła jej idealnie, jednak mimo to nie zamierzała się zniechęcać.
Pójdziesz po kluczyki czy każesz mi tu czekać w nieskończoność? — zapytała, w tym samym momencie krzyżując ramiona na piersi. Posłała mu pełne zniecierpliwienia spojrzenie, jak gdyby rzeczywiście bardzo gdzieś jej się teraz spieszyło. Nic bardziej mylnego, skoro niedawno nie brała nawet pod uwagę tego, że gdziekolwiek się dziś wybierze. Nie była jedną z tych osób, które po nocach niepotrzebnie włóczyłyby się po mieście, ale niezwykłe sytuacje wymagały niezwykłych środków, a przecież Mindy naprawdę chciała pozbyć się p r o b l e m u.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
ODPOWIEDZ

Wróć do „#107”