-
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
Cześć David,
za każdym razem, gdy siadam do tego listu kończy się to moim lekkim załamaniem nerwowym. Babcia i mama są wyjątkowo wścibskie i zerkają mi przez ramię co piszę (a przynajmniej na początku, potem je po prostu wyganiam. Nie uwierzysz: i tak wracają.). Idzie zwariować z tym całym "Catherine, musisz napisać na samym początku zwrot grzecznościowy". Jakby to była żelazna reguła bez której reszta jest całkowicie bezużyteczna. Wybacz mi więc to proste przywitanie, ale skręca mnie coś wewnętrznie pisząc "Drogi Davidzie". To brzmi tak nienaturalnie, że aż... brr. Możesz mi uwierzyć, że próbowałam różnych kombinacji i za każdym razem kończyło się to na kolejnej zmiętej kulce w koszu. Biedne drzewa - ścięte po nic.
Po tym pewnie nieco przydługim narzekaniu na wstęp powinnam przejść do konkretów. Tyle że ciężko pisać o konkretach, gdy w zasadzie nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu rodzice próbują mnie przekonać do znalezienia sobie potencjalnego zawodu - jakbym nie wiedziała, że niedługo będę musiała o tym myśleć na poważnie. Czasem zazdroszczę Ci tego, że ty wiesz czego chcesz. Ja sama nie wiem. To wydaje się tak odległe, prawie nierealne na ten moment. Chciałabym móc powiedzieć "chciałabym w przyszłości zostać (tu wstaw dowolny zawód)", ale chyba nie potrafię. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się określić, ale nie ma tego złego - przynajmniej wiem, że nie chcę zostać lekarzem, prawnikiem ani funkcjonariuszem policji. To brzmi aż zbyt poważnie i myślę, że tylko bym się w tym męczyła. Pominę fakt, że nawet bieżnia mnie pokonuje - jest pewne prawdopodobieństwo, że nasz wspólny znajomy nagrał film, gdy z niej spadam. I jest jeszcze większe prawdopodobieństwo, że pogroziłam mu wyjątkowo bolesnym końcem w razie jego ujawnienia - więc nawet nie próbuj.
Od kilku dni siedzę i dziadków w Kingston. Chyba czuję, że mogę w końcu oddychać. Toronto jest wspaniałe, naprawdę, tylko czasem mnie przytłacza jego ogrom i tego ilu ludzi prawie siedzi na sobie. Tutaj jest spokojniej, zwłaszcza na przedmieściach. Czas jakby spowalnia i wiesz co? TO JEST NAJLEPSZA RZECZ NA ŚWIECIE. Mogę spokojnie wyjść i nie czuje się przytłoczona. Jeśli znudzi mi się w okolicy domu dziadków to zawsze mogę podjechać do jeziora. Tylko, że tutaj są miejsca gdzie mogę spokojnie usiąść na plaży i poczytać książkę. Po kilku latach dorosłam do tego, aby przeczytać "Zmierzch" i nie wiem czy bardziej żałuję rozpoczęcia tego tworu, czy tego że żal mi już straconego czasu i chcę ją doczytać do końca. Z mniej pozytywnych rzeczy: okazuje się, że jednak potrafię się spalić na słońcu. Jak ty to znosisz? To tak cholernie swędzi.
Wiem, że nigdy nie docenisz czegoś tak szlachetnego jak blues (ale spokojnie: jestem w stanie zrozumieć, że nie każdy ma dobry gust), ale festiwal w tym roku był CU-DOW-NY. Taki kolorowy, pełen barw. Jedna z knajpek zorganizowała coś na zasadzie masowego kursu malowania twarzy. Może i nie jestem najlepsza, ale według mnie i tak daję radę! Mama była nieco zmartwiona, gdy wracałam w środku nocy (serio, czemu zawsze to co najlepsze zaczyna się tak późno?), ale na szczęście babcia stoi na straży. Będzie mi żal wyjechać za kilka dni.
Jakkolwiek to miasto jest piękne to brakuje tu trochę Ciebie. Może nie tęsknię za mniej lub bardziej intencjonalnym usiłowaniem złamania mi nosa (nie wmówisz mi, że wtedy to był przypadek. Przyznaj draniu, że to był zamach na moje życie albo chociaż urodę), ale miło byłoby mieć cię obok. Choćby po to, aby posłuchać Twojego narzekania na blues, jazz czy pogodę. Więc jak tylko dostaniesz przepustkę albo wrócisz do kraju klepię Cię na kilka godzin.
Muszę chyba kończyć. KTOŚ ZNOWU ZERKA MI PRZEZ RAMIĘ, A PRYWATNOŚĆ W TYM DOMU CHYBA NIE ISTNIEJE. IDŹ SOBIE BABCIU, PODRĘCZ DZIADKA. W każdym razie opowiedz mi jak pierwsze wrażenia. Wszystko jest tak jak sobie wyobrażałeś czy coś Ci przeszkadza? Dajesz radę czy masz ochotę rzucić to wszystko w diabły i zamieszkać na jakiejś odległej, bezludnej wyspie?
Daj znać kiedy będziesz mógł
Twoja
Cathy
P.S. Do listu załączam trochę zdjęć z plaży, festiwalu i co ciekawszych wydarzeń. Może nie zastąpi to Twojego pobytu tutaj, ale da namiastkę tego co się tu dzieje. Możesz też podziwiać wyżyny mojego artystycznego makijażu - chociaż moim zdaniem bardziej niż motyl pasowałby mi klaun.
P.P.S. Nie mam pojęcia kiedy dotrze do Ciebie ten list. Jak ostatnia ameba zgubiłam adres badawczy, więc nie bądź zdziwiony jak znajdziesz tą kopertę wśród korespondencji z Twojego domu.
David Harrison