ODPOWIEDZ
34 y/o
For good luck!
186 cm
prywatny detektyw Aegis Inquiries
Awatar użytkownika
Thâa khun mâi sûu phêua sǐng thîi tânng-kaan, kôo yàa róong-hâi hâi kàp sǐng thîi khun mâi mii.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Był uwięziony w domu. Niestety musiał zamknąć swoje biuro detektywistyczne na kilka dni, może dłużej ze względu na swoją nogę. Nie mógł wykonywać obowiązków na sto procent chodząc o kuli, prawda? No właśnie. Poinformował swoich klientów o tym co się stało, ale to nie zmienia faktów, że najzwyczajniej w świecie jest zły na to co się stało, jednak nie jest w stanie tego cofnąć, musi skupić się na dojściu do zdrowia i właśnie to robi. Nigdy nie był typ typem faceta, który ma w tyłku swoje samopoczucie i zdrowie. On ceni siebie. Nie chce za szybko zejść z tego świata, ceni sobie życie i zdrowie, choć pewnych sytuacji nie da się uniknąć, prawda? My możemy być uważni, ale jedna pijana lub naćpana osoba już nie lub ktoś kto nie uważa, bo podczas kierowania jakimkolwiek pojazdem zajęty jest czymś innym i wystarczy chwila, aby coś się stało, a z reguły takim osobom nic się nie dzieje, cierpi ofiara. Czy on był taką ofiarą? Nie do końca, on został postrzelony podczas śledztwa i znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Znalazł człowieka, którego szukał, a przy okazji znalazł melinę przestępców. Zakupy
Musiał zamawiać przez internet, ale nie bardzo chciało mu się gotować, a poza tym ciężko było stać o dwóch kulach przy kuchence, więc postanowił zamawiać sobie wegetariański catering i musiał przyznać, że jedzenie było naprawdę dobre, rozważy dłuższą współpracę, dopóki nie wróci do pełnej sprawności.
Czekał właśnie na zakupy, które zamówił jakąś godzinę temu, oczekiwany czas to było właśnie mniej więcej tyle, ale domyślał się, że czas oczekiwania może być dłuższy – korki, wypadek czy coś. Tutaj to norma, a poza tym nie śpieszyło mu się za bardzo z tym, zawsze zamawiał z zapasem.
Kiedy słyszał pukanie do drzwi, a w zasadzie walenie do nich to w pierwszej chwili zmarszczył brwi, bo nie wiedział o co chodzi. Nie jest to codzienna sytuacja, może kurierowi się śpieszy? Kto wie. Starał się jak najszybciej podejść do drzwi, ale w jego stanie trochę czasu mu to zajęło chwile, ale walenie nie ustało.
- O co ch…- nie zdążył do kończyć, a jego sąsiadka po prostu wpadła do jego mieszkania tak szybko i niespodziewanie, że drzwi się po prostu same zatrzasnęły. - Peach co się dzieje? - Zapytał zdezorientowany.

Peach J. Pepper
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
It was the summer of love
A delicate daydream
And for a couple of months
It felt like we were 18
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Peach wychodziła właśnie z klatki, była rozluźniona (na tyle na ile mogła być przed ważnym wydarzeniem), wypindrzona, ale coś, jakieś przeczucie złapało ją w momencie, kiedy otworzyły się drzwi windy. Czasami wcześniej doświadczała już czegoś takiego, że czuła, że coś się może złego wydarzyć. Ostatnio, kiedy wsiadała do private jeta Galena. Tylko niewiadomo, czy to złe co się wydarzyło to chodzi o jego zdrady czy o ten przedziwny pobyt na Wyspie Księcia Edwarda. Zdążyła tylko unieść spojrzenie w momencie kiedy drzwi od windy się rozsuwały, by ocenić, że sytuacja jest faktyczna. Zarys ciemnej sylwetki pojawił się w drzwiach, a jej oddech na chwilę wstrzymany, sprawił że coś spadło jej w brzuchu. Dość szybko, przeraźliwie świadomie, zareagowała i zaczyna przyciskać jakiekolwiek guziki w windzie, szukając jednego, jedynego, który był teraz użyteczny. Guzika zamykającego drzwi.
Winda zaczyna jazdę w górę, a Peach liczy. Piętra, liczy prawdopodobieństwo, że to co widziała to prawda, liczy procent nadziei, że do windy zaraz dołączy jej były przyjaciel Madox. Nawet jeżeli nie trzymali się już razem, a ich drogi się rozeszły, to zawsze wolała znajomego wroga niż nieznajomego wroga. W końcu widzi cel swojej wyprawy. Piętro dwa poniżej jej, a wiec to na którym mieszka Sarin Rattanakosin, też swoją drogą, niesamowite jest to, że tyle jej znajomych mieszka w tym samym bloku, tak jakby landlord stwierdził, że wsadzi wszystkich ludzi z jej życia do jednej kamienicy. Trzy, dwa, jeden… drzwi znów się otwierają, a Peach wyskakuje z windy i zaraz przebiera nóżkami na srebrnych obcasikach i wali w drzwi, które jak jej się zdawało należały do pana Sarina.
Niby winda dotarła na piętro szybko, ale Peach obraca się patrząc na schody, bo zdaje jej się że słyszy sapanie i dźwięki przeskakiwania przez stopnie i im jest to bardziej wyraźne tym głośniej wali w drzwi. Przez ułamek sekundy, chciała jednak się poddać, uznając że Sarina nie ma w domu, i polecieć dalej, ale wtedy drzwi się otwierają. Niewiele myśląc pchnęła je mocniej i wchodzi, a następnie zatrzaskuje je i drżącymi rękoma zaczyna zamykać wszystkie zamki.
-Jak to się do cholery zamyka… zamknij to, zamknij szybko - w panice już chyba na prawdę postradała zmysły, odwraca się do niego, kiedy przekręcił jedyny zamek (który został) i zastanawia się czy mu mówić, ale możliwe że jest najlepszą osobą żeby powiedzieć, bo przecież jest policjantem! Co prawda jej informacje były trochę nieaktualne, ale 3 lata temu, kiedy go poznała, był policjantem. - Chodzi o to… Sar, masz tu pistolet? Chyba ktoś mnie gonił, może trzeba będzie go postraszyć - odeszła od drzwi, które nagle wburzylo poruszenie i dźwięk jakby ktoś planował się dostać do środka za wszelką cenę. Klamka na ich oczach rusza się w górę i w dół a Peach robi kroki do tyłu. -To on… Ojezu- i aż usta zasłania z przerażenia, bo właśnie stało się coś co panowie policjanci zapewniali, że się nie stanie, kiedy poszła złożyć zeznania. Oni twierdzili, że nie ma opcji, możliwości nawet, że dojdzie do bezpośredniego ataku. A jak inaczej nazwać to co się tu działo?
Przerażona Peach spogląda na mieszkańca tego domu, jakby oczekiwała że ten wyskoczy z pistoletem do oprawcy.
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
For good luck!
186 cm
prywatny detektyw Aegis Inquiries
Awatar użytkownika
Thâa khun mâi sûu phêua sǐng thîi tânng-kaan, kôo yàa róong-hâi hâi kàp sǐng thîi khun mâi mii.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sarin zdarzyło zauważyć, że pod ich domem kręci sie jakiś typ. Nie było by w tym nic dziwnego, bo przecież sporo ludzi sie tutaj przewija i to jest normalne, ale widywał tego samego człowiek. Takie same ubrania, sposób poruszania sie oraz podejrzane zachowanie. Był policjantem, a teraz jest detektywem, więc jest magnesem na takie zachowania, jednak nie mógł nic zrobić. Facet nie zrobił nikomu krzywdy, więc dla policji to niestety za mało dowodów, aby go zawinąć na dołek. Jest to przykre, bo wiele razy takie sprawy są po prostu bagatelizowane, a funkcjonariusze reagują, kiedy jest za późno – stalker krzywdzi osobę, na którą sie uwziął, albo dzieje sie najgorsze. Inn miał w swojej krótkiej służbie, aż dwa takie przypadki, gdzie musiał jechać na miejsce zbrodni. Było to okropne i nie chciał, aby Peach musiała przechodzić przez to samo jednak w tym momencie jego pomoc kobiecie jest bardzo ograniczona, wręcz zerowa, bo nie jest w stanie chodzić poprawnie. No chyba, że pobije tego typa kulą, choć nie jest to najlepszy pomysł, bo Sarin może upaść na tyłek i skończy sie to jeszcze gorzej. Nie jest w tym momencie dobry obrońcą, tak, to najlepszy wniosek do jakiego można dojść. Nie spodziewał sie, że jedna akcja tak sie potoczy, choć poniekąd jest na to przygotowany. Żałuję tylko, że jako detektyw nie może mieć przy sobie broni, tak jak to było kiedy był policjantem. Takie zasady panują w Toronto, a jednocześnie jest to dobre rozwiązanie, bo idioci, którzy nie powinni mieć dostępu do takich rzeczy.
Na początku nie miał bladego pojęcia, że dziewczyna tutaj mieszka. Wprowadził sie, bo trafiła mu sie dobra okazja na to mieszkanie, ale kiedy okazało sie, że mieszkają w tym samym budynku, a dzielą ich tylko dwa piętra to było to dość zabawne, chociaż ich znajomość była dość poplątana, ale to w zasadzie niczego nie zmienia, bo jeśli będzie potrzebowała pomocy to ją otrzyma.
Szybko zamknął drzwi, aby chociaż trochę uspokoić Peach, która jest okropnie zdenerwowana, chociaż chyba to niedopowiedzenie
- Już, spokojnie. Wszystko jest pozmykane i tutaj jesteś bezpieczna - powiedział starając sie ją uspokoić. - Nie mam pistoletu, niestety nie mogę mieć, ale musisz mi powiedzieć co sie dzieje? Ktoś cię tutaj śledzi? Skrzywdził cię? - Pytał, bo sie martwił. Sprawdził jeszcze raz czy faktycznie zamknął dobrze drzwi. Jeśli jakiś przestępca będzie chciał sie dostać do domu to sie nie dostanie, ale lepiej dmuchać na zimne.

Peach J. Pepper
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
It was the summer of love
A delicate daydream
And for a couple of months
It felt like we were 18
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Sarin Rattanakosin

- Ja nie..- Peach odsunęła się od drzwi, pozwalając żeby chłopak sprawdził czy zamknął ich na cztery spusty. Przesłoniła ręką usteczka i dotyka się w okolice klatki piersiowej jakby chciała zmusić powietrze do tego, by jej wpadało do płuc. Musi się uspokoić! Nieco pomogło zapewnienie chłopaka o tym, że tu jest bezpieczna ale kiedy powiedział, że nie ma broni, to az zadrżała. -Sarek, musisz mi uwierzyć, ale nie mam absolutnie nic wspólnego z tym co się tu wydarza. Ktoś mnie po prostu zaczął obserwować od pewnego czasu, a teraz… Jezusmaria, on będzie Cię nachodził bo będzie myślał, że ja tu mieszkam…- przerażona weszła do środka mieszkania i z małej torebusi wyciąga trzęsącymi się rękami swój telefon. Najnowszy model iPhone’a z jakąś modną w tym sezonie przywieszką, to znak rozpoznawczy instagramowej influencerki, która chociaż do kamery uśmiecha się szerokość teraz wygląda jakby się najchętniej chciała zapaść pod ziemię, żeby nikt nie wiedział jak wygląda.
- Muszę zadzwonić po pomoc, mój ojciec się zdenerwuje jak się dowie, że oni znów nie byli na miejscu. Jaki tu masz numer pietra?- dopytuje i kiedy jej powiedział jej przerażone spojrzenie przelatuje przelotnie przez pomieszczenie. Nawet w obliczu niebezpieczeństwa zdołała ocenić, że Sarin chyba wciąż jest kawalerem. Jego mieszkanie nie wyglądało jakby mieszkała tu dwójka ludzi, a już na pewno, jakby mieszkała tu jakaś kobietka. Nagle słyszy po drugiej stronie dźwięk odbieranego telefonu i zaczyna się wydzierać do słuchawki - Żartujecie sobie?! Jakiś psychol mnie gania po klatce a wy gdzie jesteście? Patałachy! Macie się tu zaraz zjawić i złapać tego psychola, zanim mnie zajebie…. Co? A co cię to??… tak, jestem bezpieczna, jestem u znajomego. Jakiego? A co cię to obchodzi!!!! U policjanta jak musisz wiedzieć. Nie, on nie może. No nie może, bo nie ma nogi. Nie dyskutuj ze mną, bo powiem ojcu - i kliknęła czerwoną słuchawkę, i dopiero wtedy odwraca się w stronę Sarina, czując jak to, że wyżyła się na swoich ochroniarzach nieco ją uspokoiło.
- Przepraszam Cię- spojrzała w dół i powoli chowa telefon do torebusi, zastanawiając się co też Sarin sobie na to wszystko pomyśli. - Niezle spotkanie po latach, co?- pyta w końcu, mając nadzieję jakąś, że on powie że gdzie tam, nie widzi problemu. Raczej miał powód, żeby go widzieć.


Sarin Rattanakosin
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
For good luck!
186 cm
prywatny detektyw Aegis Inquiries
Awatar użytkownika
Thâa khun mâi sûu phêua sǐng thîi tânng-kaan, kôo yàa róong-hâi hâi kàp sǐng thîi khun mâi mii.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na szczęście jego mieszkanie jest bezpieczne. Z racji tego jak pracuje to ma specjalnie wzmocnione zamki. Nigdy nie wiadomo kto pojawi się pod twoimi drzwiami i jakie ma intencje. Był też policjantem przez pewien czas i mógł sobie narobić sporej ilości wrogów, o jednych wie, a o innych nie. Nie jest to niczym dziwnym. Taka praca i związane z nią konsekwencje, jednak nie zamieniłby tego na nic innego. Kocha te robotę.
Po chwili otworzył drzwi i lekko się wychylił, aby zobaczyć czy ten facet nadal tam jest. Cholera. Uciekł, ale miał nadzieje, że monitoring złapał jego twarz, albo cokolwiek.
- Weź głęboki oddech - powiedział. Ani przez chwile nie pomyślał, że to co się dzieje to jej wina. Stalkerzy nie są normlani, są to bardzo powaleni ludzie, często z poważnymi chorobami psychicznymi i racjonalne argumenty nie docierają. - Ani przez chwile nie pomyślałem, że to twoja wina. Tacy ludzie są pokręceni i nie myślą racjonalnie. Dobrze się stało, że przyszłaś do mnie, bo nie zna twojego prawdziwego adresu, a ja sobie z nim poradzę, więc się nie martw - zapewnił dziewczynę. Mimo tego, że jest w takim stanie to spokojnie jest w stanie się obronić, co prawda, nie ma broni przy sobie, bo nie pozwala na to prawo, jednak są inne sposoby na obronę. Wbrew pozorom kule, których używa również mogą bardzo dobrze się spisać. - Masz ochronę? - Zapytał patrząc uważnie na dziewczynę, kiedy ta skończyła rozmawiać przez telefon. Ta sytuacja jest dziwna, bardzo dziwna. - W ramach sprostowania mam nogę, zostałem tylko postrzelony - uśmiechnął się krzywo do Peach. Lekarze mu mówili, że kilka milimetrów i mogłoby być o wiele gorzej. Jak to mówią – głupi ma zawsze szczęście i jemu się udało, chociaż znalazł się w niewłaściwym miejscu i czasie. Miał tylko nadzieje, że jego była klientka nie zrobiła tego specjalnie i nie wrzuciła go w paszcze lwa. Na razie o tym nie myśli. Musi dojść do siebie, a poza policja na pewno go odwiedzi.
Uśmiechnął się.
- Nie masz za co przepraszać, bo nic się nie stało. Musze przyznać, że takiego spotkania się nie spodziewałem - odparł łagodnie. Nie jest zły na dziewczynę, bardziej zaskoczony. - Możesz mi powiedzieć o co chodzi z tym facetem? - Zapytał siadając obok. Chciałby pomóc kobiecie, a poznanie sprawy na pewno to ułatwi.

Peach J. Pepper
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
It was the summer of love
A delicate daydream
And for a couple of months
It felt like we were 18
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Łomotanie do drzwi nagle ustało, ale serce Peach wciąż wybija przyśpieszony rytm, kiedy rozłącza się. Obejrzała się i ku swojemu przerażeniu widzi, jak chłopak otwiera drzwi. Z początku chciała krzyknąć, by tego nie robił, ale głos zatrzymał się w jej gardle, bo uświadomiła sobie, że skoro Sarin to robi, to czuje się na tyle pewnie, że mógłby ją obronić. I zaciska usteczka wpatrujac się w tył jego głowy, wstrzymuje oddech, na szczęście nie musiała robić tego długo, bo zaraz znów zamknął drzwi. I dopiero kiedy przypomniał jej o oddychaniu rzeczywiście wzięła głębszzy oddech.
- Poradzisz sobie? - spytała może trochę naiwnie, z jednej strony nawet mu wierząc, ale jednak jej spojrzenie spadło na moment na jego nogę, którą ma unieruchomioną. Uniosła lekko brew i znów spogląda na chłopaka. - No dobrze, skoro mówisz, że to dobrze... ale nie chciałam Cię w to wplątywać. Po prostu... to było jakieś zrządzenie losu, że akurat byłeś przy drzwiach. Gdyby nie ty, to nie wiedziałabym gdzie mam uciec, na pewno nie zdązyłabym otworzyć drzwi, patrz jak mi się ręce trzęsą - i uniosła dłoń, pokazując jak lekko drży.
- Mam... to był pomysł ojca, ale powinnam mu podziekować. Tylko byłam głupia i zamiast na nich poczekać, to chciałam wyjść szybciej, a teraz.. i tak się spóźnię, och i na co było to wszystko - Peaches zdenerwowana aż wyrzuciła te trzęsące się dłonie w powietrze, a mówiła przecież o swojej kreacji pięknej, makijażu i fryzurze w które włożyła tyle pracy. Uniosła głowę i macha rzęsami, starając się nie rozpłakać. Ale nagle dotarło do niej co mówi chłopak i się zaśmiała. Śmiech w takim stanie w jakim była wydawał się być niepasujący, ale wbrew pozorom przyszedł jej zaskakująco łatwo. Może własnie w takich momentach, kiedy jest się na skraju własnego wyczerpania, emocje udaje się wyrażać dużo łatwiej. - Tylko postrzelony... no to czekaj, zadzwonie do nich jeszcze raz i powiem, że jesteś tylko postrzelony, to wbiją tu z dwoma karabinami, bo będą myśleli, że była strzelanina... - pokręciła głową i spogląda na jego nogę. - Długo będzie ci się to goiło? - zainteresowała się, bo w sumie nie wie za bardzo jak to wygląda kiedy jest się postrzelonym. To znaczy... teoretycznie wie, bo kiedyś w klubie u Madoxa widziała jak Sergiej chwalił się tym, że kiedyś został postrzelony w płuco i podciągał koszulkę, żeby pokazać bliznę którędy otarła się o niego kula, ale wiadomo, że każde postrzelenie jest inne.
Usiadła na kanapie, czując jak emocje przygniatają ją, a kiedy usiadł obok przez chwilę nie mogła pozbyć się wrażenia, że chociaż rozstali się w negatywnych emocjach (to znaczy, z jej strony, bo przecież pan Sarin ją zghostował), to ta jej złość jakby jednocześnie wyparowywała i znów się gotowala w niej. A jednak było jej głupio, że wciągnęła go w tę dziwną rzecz.
- Nie wiem czy mogę... a w pracy ci nie mówili? Pewnie nie, bo rozumiem, że nie cały komisariat musi zajmować ise moją sprawą ale jednak... czyli nie itneresowałeś sie moją sprawą? - patrzy na niego uważnie i Sarin mógł zupełnie nie wiedzieć o co jej chodzi, ale może się domyśli, że Peach wciaż mysli, że on pracuje w policji i po drugie, ze jest na tyle popularna, ze jakby usłyszał, że dziewczyna z którą był kiedyś na randeczce przyszła zgłosić staklera, to by się tym zainteresował.

Sarin Rattanakosin
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
ODPOWIEDZ

Wróć do „#1”