-
aktor, którego gwiazda świeciła bardzo krótko, gdyż sam doprowadził do swojego szybkiego upadku i trafił na czarne listy, przez co teraz musi jeździć taksówką, a w wolnym czasie całuje Carrie, która go wkurza
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Dziś jednak przekonał się, że tak wcale nie musiało być. Odsłaniając się przed nią, wcale nie musiał narażać się na coś nieprzyjemnego. Wręcz przeciwnie, mógł w ten sposób osiągnąć coś, co mu się podobało i było przyjemniejsze od pozbawionych sensu kłótni, które prowadziły ich donikąd… Albo może miały doprowadzić ich właśnie do tego miejsca? Jeśli tak, to swoje zadanie wykonały i nie musieli więcej do nich wracać.
I na szczęście na razie nie zanosiło się na to, żeby miał do jakiejś dojść, choć czujność Lando jeszcze nie była uśpiona i cały czas zastanawiał się, czy to nie było zbyt piękne, żeby było prawdziwe.
Popatrzył na nią bez entuzjazmu, co już powinno dać jej odpowiedź na pytanie. – Niekoniecznie, ale jak znasz jakiś, który mnie zwali z nóg, a przy okazji wymyślisz coś, żeby mnie zachęcić, to mogę zaakceptować taką opcję – bo czemu nie ugrać czegoś dla siebie za cenę spędzenia ile? Maksymalnie dwóch godzin z musicalem? Tyle mógł przeżyć, tym bardziej, że nie sądził, aby mieli cały czas skupiać się na filmie, skoro byli na r a n d c e... Tak jakby.
Kiedy zadała mu to pytanie, spoglądał na nią kątem oka i uśmiechał się łobuzersko. Był zadowolony, że zwróciła na to uwagę i poruszyła ten temat. – Coś mogło wpaść mi w oko… a co? – postanowił zagrać niewiniątko, choć jego grymas wcale nie wskazywał na to, że mógłby nim być. Zresztą, już został przyłapany na gorącym uczynku, więc nie było co udawać, że nie podziwiał sylwetki Carrie, która rzeczywiście mu się podobała.
Mimo to poszedł we własną narrację, a dla ukrycia swojego grymasu, który wiedział, że go pogrążał, wpakował sobie do ust trochę popcornu.
Carrie Pillbury
-
miała być poważną prawniczką, ale rzuciła wszystko, by występować na scenie, co okazało się kiepską decyzją, ponieważ teraz została z niczym, ale przynajmniej wychowuje pociesznego psa, a po godzinach zdarza jej się całować denerwującego Lando
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
I był przy tym niesamowicie skuteczny.
Wyglądało to jednak w ten sposób na zgoła neutralnym gruncie, a kiedy po raz pierwszy skończyli w swoich ramionach, okazało się, że są zdolni także do pewnej zmiany. Wyłącznie wtedy, kiedy nie towarzyszyła im niepewność, którą wcześniej przyćmiewali alkoholem. Teraz było jednak inaczej, dlatego w umyśle Carrie kłębiły się pewne wątpliwości. Nie na tyle silne, aby całkowicie im się poddała, bo kiedy spoglądała teraz na Lando, wcale nie miała wrażenia, że mógłby chcieć ją skrzywdzić.
Chyba w końcu udało im się odnaleźć w sobie ciut więcej szczerości.
Uniosła jedną brew ku górze, uważnie obserwując go, kiedy tak krzywił się na myśl o musicalu. Z jakiegoś powodu kompletnie jej to do niego nie pasowało, a to z kolei uświadomiło jej, jak niewiele jeszcze na jego temat wiedziała. Nie zniechęciło jej to jednak, bo najwyraźniej miała mieć okazję, aby ten stan rzeczy zmienić. — Chcesz powiedzieć, że dobra herbata i jeszcze lepsze towarzystwo ci nie wystarcza? — zapytała przekornie, podczas gdy jej usta wykrzywiły się w zaczepnym uśmiechu. Nie zamierzała jednak się nad nim pastwić, więc zamiast usilnie go namawiać, tym razem skłonna była poszukać k o m p r o m i s u.
Zanim do tego doszło, zdecydowała się wyciągnąć z niego coś, co mogło sprawić, że w ich obecnej sytuacji poczuje się jeszcze pewniej. — Po prostu się upewniam. Przecież udowodniłeś już, że pod wieloma względami masz k o s z m a r n y gust, więc dobrze wiedzieć, że chociaż pod tym względem wszystko z tobą w porządku — skomentowała, nie odmawiając sobie przy okazji tej d r o b n e j zaczepki. Siedzący obok niej Toto teraz ułożył się wygodnie do spania, dzięki czemu Carrie mogła nieznacznie zmienić pozycję tak, aby mieć lepszy widok na Lando. — Więc… Co preferujesz ty? — zapytała i nieznacznie pomachała w powietrzu pilotem. Nie chodziło wyłącznie o ułatwienie sobie wyboru - chciała też po prostu lepiej go poznać.
Lando Mangione
-
aktor, którego gwiazda świeciła bardzo krótko, gdyż sam doprowadził do swojego szybkiego upadku i trafił na czarne listy, przez co teraz musi jeździć taksówką, a w wolnym czasie całuje Carrie, która go wkurza
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
I w końcu, po długim czasie, otworzyli się na to. Było to ryzykowne i trudne, ale w tej chwili Lando nie potrafił powiedzieć, że żałował tego. Chociaż nadal był ostrożny i spodziewał się, że coś może się zaraz popsuć, to nie chciał się wycofać i uciec przed ewentualnym niebezpieczeństwem. Wolał narazić się na nie, jeśli istniała szansa, że jednak do niczego nie dojdzie i ta pozytywna atmosfera między nimi utrzyma się na dłużej, bo podobało mu się to. Podobało mu się to, jak ze sobą rozmawiali, jak na siebie spoglądali i okazywali sobie zainteresowanie. I chciał tego więcej.
Było sporo rzeczy, których jeszcze o nim nie wiedziała. Wcześniej skupiała się wyłącznie na tym, co było w nim złe, nie zwracała zaś uwagi na całą resztę. Teraz miała ku temu okazję, a Mangione nie zamierzał jej niczego utrudniać. – To już mam. Teraz chciałbym coś więcej – wzruszył ramionami i uniósł wyżej kącik ust. Nie wybrzydzał – to co już miał, odpowiadało mu, ale czemu nie spróbować wycisnąć czegoś więcej?
– Niby po czym wnioskujesz, że mam koszmarny gust? – poprawił się, aby sam też miał na nią lepszy widok. I nie udawał, lekko się zirytował, gdy zaczęła krytykować jego gust, ale ta złość nie była niczym złym. Była to zwykła reakcja wywołana krytyką, którą on uważał za nieuzasadnioną i której musiał się sprzeciwić.
– Hm – mruknął znów dając sobie chwilę na zastanowienie. – To może złóżmy coś razem. Mam ochotę na coś starego. Twoja kolej, jaki gatunek? – odbił piłeczkę, dochodząc do wniosku, że tak najlepiej będzie ustalić coś, co będzie można uznać kompromisem. A przy okazji to obojgu pozwoli choć trochę lepiej się poznać, a przecież Lando również chciał dowiedzieć się czegoś więcej o Carrie. Był jej ciekawy, dlatego mogła być pewna, że to nie ostatnie pytanie, jakie jej zada i pewnie brunet będzie dociekać jeszcze wielu rzeczy na jej temat, nie tylko dziś.
Carrie Pillbury
-
miała być poważną prawniczką, ale rzuciła wszystko, by występować na scenie, co okazało się kiepską decyzją, ponieważ teraz została z niczym, ale przynajmniej wychowuje pociesznego psa, a po godzinach zdarza jej się całować denerwującego Lando
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
O tym, że mogła się mylić, przekonała się dopiero dzisiaj.
Nie znaczy to jednak, że z marszu mu zaufała. To miał być długi, wymagający sporych nakładów pracy proces, a jednak chciała przez niego przejść. Pragnęła dać temu szansę, ponieważ bywały chwile, kiedy czuła się przy nim naprawdę dobrze i chciała przekonać się o tym, czy ten stan rzeczy miał możliwość się utrzymać. Ostrożnie, ale jednak chciała się na niego otworzyć.
Zadarła brodę do góry i omiotła go uważnym spojrzeniem, kiedy zaczął stawiać warunki. Zmarszczyła nieznacznie nos, dając sobie chwilę na zastanowienie, a nim mu odpowiedziała, zacmokała jeszcze. — Gdybyś się zgodził, mogłabym zaproponować, że następnym razem ty coś wybierzesz, ale skoro grymasisz… — wzruszyła nieznacznie ramionami. Kluczowy w tej ofercie nie był jednak sam wybór, a fakt, że Carrie naprawdę brała pod uwagę to, że takie spotkanie mogłoby się powtórzyć. Ostateczna decyzja w tej sprawie miała zapaść dopiero po jego zakończeniu, a jednak skoro dali temu szansę, miała nadzieję, że będą mieli okazję dalej to eksplorować.
Zacisnęła usta w wąską linię, w ten sposób chcąc pohamować cisnący jej się na usta uśmiech. Nie sposób zaprzeczyć temu, że właśnie taką reakcję chciała u niego wywołać, więc kiedy Lando wydawał się realnie oburzony, ona wcale się nie speszyła. — Mam wyliczać? — zapytała, podczas gdy grymas na jej twarzy w końcu stał się pogodniejszy. — Zaczęłabym przede wszystkim od tego, że nie lubisz musicali. K o m p l e t n i e się nie znasz — stwierdziła, ewidentnie się z nim drocząc, co zresztą powinien poznać po wyrazie jej twarzy. Po prostu sobie z niego żartowała, a jego gust co do filmów na pewno nie miał przesądzić o tym, w jaki sposób go postrzegała.
Na pewno nie po tym, kiedy w końcu wymienił coś, co spodobało się również jej. I to powinien zaobserwować w jej spojrzeniu, w którym momentalnie dało się dostrzec cień zainteresowania. — Komedia? Pod warunkiem, że mówimy o tych naprawdę starych i czarno-białych — zastrzegła, w ten sposób nieco precyzując jego wizję, która teraz już naprawdę jej odpowiadała.
Lando Mangione
-
aktor, którego gwiazda świeciła bardzo krótko, gdyż sam doprowadził do swojego szybkiego upadku i trafił na czarne listy, przez co teraz musi jeździć taksówką, a w wolnym czasie całuje Carrie, która go wkurza
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Co nie znaczy, że przestał bać się ryzyka, jakie się z tym wiązało. Wiedział, że ono nadal było realne, ale nie chciał, żeby powstrzymało go przed czymś, co mogło być wartościowe, dlatego zignorował je. I na razie nastrajał się pozytywnie, jednocześnie zdając sobie sprawę z tego, jak wiele pracy ich czekało, jeśli będą to kontynuować. Ale chciał się jej podjąć, ponieważ coś mu podpowiadało, że to mogło mu się opłacić.
– Następnym razem? – wyłapał ten istotny szczegół, za sprawą którego w jego oku pojawił się błysk, a na twarzy uśmiech. Od razu można było zauważyć, że podobała mu się ta perspektywa. – Czyli następna randka też będzie filmowa? – dodał zaczepnie, nie planując snuć teraz konkretnych planów. Jedynie droczył się z Carrie, jednocześnie okazując swoje zainteresowanie. Choć nadal wiele zależało od tego, jak dalej potoczy się dzisiejsze spotkanie, to Mangione nie chciał być zbyt zachowawczy. Wolał pokazać swój entuzjazm.
Gdy zapytała go o to, czy ma wyliczać, Lando pokiwał głową, czekając na to, co wymyśli. Gdy wreszcie zaczęła wymieniać, brunet prychnął. – To bardzo krótka i świeża lista. Masz coś więcej? – rzucił jej takie wyzwanie tylko dlatego, że wiedział, iż tylko się wygłupiali i Carrie nie próbowała mu teraz dopiec. Mając taką świadomość, nie bał się tego, co mogła powiedzieć, choć jednocześnie nie oczekiwał, że będą długo kontynuowali ten temat, bo w końcu mógł stać się ryzykowny.
Dlatego prędko machnął na niego ręką, przekierowując swoją uwagę na ustalanie tego, co powinni dziś obejrzeć. – Oczywiście, że tylko takie mógłbym mieć na myśli. Za kogo mnie masz? – przewrócił oczami, uśmiechając się przy tym zadziornie. Zachowywał się pretensjonalnie tylko do żartu, nie był taki. – Ale skoro komedia, to koniecznie coś Billy’ego Wildera. Co bierzemy? – ostateczną decyzję zostawił w rękach Carrie, ciekawy, na który z filmów mistrza komedii postawi. Było parę ciekawych i parę nieco słabszych opcji. Lando każda z nich by odpowiadała, dlatego uważał, że Wilder był w tej sytuacji bardzo bezpieczną opcją… I idealną na randkę.
Carrie Pillbury
-
miała być poważną prawniczką, ale rzuciła wszystko, by występować na scenie, co okazało się kiepską decyzją, ponieważ teraz została z niczym, ale przynajmniej wychowuje pociesznego psa, a po godzinach zdarza jej się całować denerwującego Lando
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Ilekroć uciekała w tamtą stronę myślami, czuła ten nieprzyjemny ucisk w żołądku. Bała się scenariusza, z którym musiałaby się zmierzyć, gdyby jednak do tego doszło.
Z tego powodu starała się zbyt wiele o tym nie myśleć. Wolała skupić się na tym, co działo się między ich dwójką, i co, choć dopiero się zaczynało, smakowało naprawdę dobrze. Co więcej, było idealnym potwierdzeniem tego, że jeśli dostatecznie się postarają, między ich dwójką wcale nie musi być nieprzyjemnie. Taki stan rzeczy wymagał od nich wyłącznie odpowiednich chęci.
A o to, że ich brakowało, najwyraźniej nie musieli się martwić. Carrie być może nie przemyciła tej sugestii w swoich słowach z premedytacją, ale kiedy usłyszała reakcję Lando, nie była w stanie pożałować tego, co powiedziała. Za sprawą jego grymasu sama również się uśmiechnęła, a kiedy dopytał ją o szczegóły, nieznacznie wzruszyła ramieniem. — Może? Chociaż o następnej wolałabym wiedzieć z wyprzedzeniem, żebym wtedy i ja mogła się przyszykować — stwierdziła, pozwalając sobie na to, aby przy okazji omieść jego sylwetkę spojrzeniem. Nie prezentował się już może tak elegancko, jak wtedy, kiedy stał przed nią w koszuli, jednak Carrie bynajmniej nie zamierzała uskarżać się na to, że się jej pozbył. Mięśnie, które w ten sposób odsłonił, też były całkiem niezłym widokiem.
Nie utrudniały jej jednak dalszego dokuczania, dlatego pozwoliła sobie na tę drobną zaczepkę dotyczącą jego gustu. D r o b n ą, ponieważ sama też nie zamierzała przeciągać jej w nieskończoność. Wiedziała, z jaką łatwością potrafili przeważnie wszystko popsuć, a teraz nie chciała w ten sposób ryzykować. — Resztę będziesz musiał wyciągnąć ze mnie następnym razem — zasugerowała, tym samym pozwalając na to, aby ten temat odszedł w zapomnienie.
Na głowach mieli zresztą ważniejsze zmartwienie - wybór filmu, który wpisywałby się w gusta ich obojga. Znalezienie takiego, jak się prędko okazało, nie było wcale niewykonalne. Zanim jednak decyzja zapadła, Carrie zmuszona była zerknąć na Mangione’a z politowaniem. — Pół żartem, pół serio? — zasugerowała, zaraz też zabierając się za poszukiwanie wymienionego tytułu na platformie streamingowej. To rzeczywiście była świetna opcja na to, aby spędzić przy niej randkę.
Lando Mangione
-
aktor, którego gwiazda świeciła bardzo krótko, gdyż sam doprowadził do swojego szybkiego upadku i trafił na czarne listy, przez co teraz musi jeździć taksówką, a w wolnym czasie całuje Carrie, która go wkurza
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Był naprawdę zadowolony ze swojego wyboru, co zresztą było po nim widać. Uśmiech nie schodził z jego twarzy, w oczach miał charakterystyczne iskierki i czerpał przyjemność ze wspólnego czasu. Nie wiedział, jak byłoby z Betty, ale prawdę powiedziawszy to go już nie interesowało. Nawet nie myślał już o niej, zapomniał o niej w momencie, gdy odwołał spotkanie z nią. Betty w tamtym momencie przestała dla niego istnieć. Tym bardziej, że Lando nie był jednym z tych facetów, którzy dzielą uwagę między kilka kobiet i grają na dwa fronty.
Kiedy wspomniała o tym, że chciała zostać ostrzeżona przed następną randką, Lando omiótł Carrie spojrzeniem, jakby zastanawiał się o co chodziło. – A co takiego chcesz przyszykować? – poruszył zaczepnie brwiami, próbując pociągnąć ją za język. Podobało mu się to, że najwyraźniej chciała o siebie bardziej zadbać przed ich następnym spotkaniem. I był też ciekawy, jak by się wtedy prezentowała. Chociaż na jej dzisiejsze wydanie i tak nie mógł narzekać. Była w komfortowej wersji i prawdę powiedziawszy do ich dzisiejszych planów pasowało to idealnie.
– W takim razie do tego następnego razu już na pewno musi dojść – zadeklarował, bo skoro już tyle planów z nim wiązali, to jak mogliby go sobie odpuścić?
Ale póki co Lando wolał skupić się na dzisiejszym wieczorze. W pierwszej kolejności chciał wyciągnąć jak najwięcej właśnie z niego, potem będzie mógł planować, co będzie dalej. Ale coraz bardziej nastrajał się pozytywnie do myśli, że ten następny raz rzeczywiście będzie miał miejsce. Dziś z Carrie dogadywał się zadziwiająco dobrze, a nawet okazało się, że mieli nie takie złe i całkiem podobne gusty. Przynajmniej jeśli chodziło o filmy. – Idealnie – stwierdził, gdy padł już konkretny tytuł, którego wyszukanie zostawił w rękach Pillbury. Sam zaś postanowił podjeść nieco popcornu, choć z tym być może powinien przystopować, jeśli chcieli, żeby coś im zostało na film.
Carrie Pillbury
-
miała być poważną prawniczką, ale rzuciła wszystko, by występować na scenie, co okazało się kiepską decyzją, ponieważ teraz została z niczym, ale przynajmniej wychowuje pociesznego psa, a po godzinach zdarza jej się całować denerwującego Lando
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Co więcej, nauczyła się też cieszyć jego towarzystwem i dziś nie potrzebowała wiele, aby bawić się dobrze. I może dzięki temu, jak spontanicznie to wszystko wyszło, Carrie w ogóle się nie spinała. Nie musiała denerwować się, kiedy przygotowywałaby się do tej randki, ponieważ nie miała bladego pojęcia o tym, że w ogóle do niej dojdzie. Dzięki temu mogła wyłącznie się nią cieszyć, a to, że przy okazji zdecydowali się na odrobinę lenistwa, tylko czyniło ten wieczór lepszym.
Gdy zadał jej tamto pytanie, Pillbury lekko wzruszyła ramionami i zerknęła na niego trochę tak, jakby chciała umniejszyć temu, co realnie miałoby miejsce. — No, wiesz, to co zwykle szykuje się przed randką — stwierdziła wymijająco, w którymś momencie dochodząc do wniosku, że gdyby zaczęła wymieniać, mogłaby zabrzmieć tak, jakby zależało jej aż za bardzo. Prawda była jednak taka, że niezależnie od tego, jakie wrażenie Carrie mogła sprawiać, ostatecznie była przecież tylko dziewczyną, która chciała podobać się mężczyźnie, z którym się spotykała.
Gdyby więc Lando zaprosił ją z wyprzedzeniem, na pewno bardziej by się postarała.
A jednak mimo pewnych niedociągnięć nie przejmowała się tym, jak prezentowała się teraz. Mimo to bawiła się bowiem świetnie i z pełnym zadowoleniem przyjęła to, że Lando najwyraźniej nie miał nic przeciwko powtórce. Mogli więc skupić się teraz na filmie, przekąskach i prostej rozmowie, która nieco utrudniła im wierne śledzenie fabuły. Tematy nie skończyły im się nawet wtedy, kiedy zabrali Toto na spacer, a Mangione przy okazji zdecydował się odprowadzić ją do domu.
Wróciła późno, a myśląc o nim reszty nocy i tak już nie przespała.