ODPOWIEDZ
22 y/o
SPRING TIME
160 cm
studentka kryminologii na University of Toronto
Awatar użytkownika
I don't wanna be a bitch but somehow you make me wanna rip my own damn eyes out.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Anti-sober for no reason
'Cause we can't spell sober
outfit+buty
Potknęła się na korytarzu, więc automatycznie wyciągnęła dłoń, żeby przytrzymać się framugi uchylonych drzwi do łazienki. Muzyka dudniła, a przez nią przebijał się głos Kanye West, towarzysząc rozbujanym w salonie studentom. Kolorowe światła przemykały po przyciemnionych ścianach domu Delta Kappa Epsilon, w którym od dobrych pięciu godzin trwała jedna z większych imprez w tym roku. Kurtka zsunęła się z drobnego ramienia Nei, ale nie wypuściła kubka z drinkiem, chociaż chwiała się lekko na wysokich szpilkach. Parsknęła cicho, lekko rozbawiona i obejrzała się na Pixie, która przecież musiała iść kawałek za nią.
Przesunęła się, ocierając bokiem o ścianę i naparła dłonią na drzwi, nawet nie siląc się na to, aby zapukać. Sytuacja była pilna i bardzo musiała skorzystać z toalety. W środku jakiś mięśniak (którego o dziwo nie kojarzyła) lizał się z brunetką w czerwonych spodniach i kremowej koszulce na ramiązka. Nie był to zbyt dobrze dobrany outfit, co od razu rzuciło się jej w oczy. Przez chwilę zastanawiała się czy typek da się wywalić, ale kiedy tak dłużej mu się przyglądała, uwieszona na drzwiach, tym coraz mocniej dochodziła do wniosku, że jednak chyba go zna.
Ej, Osa — zawołała, unosząc kąciki ust w zadowolonym uśmiechu. Sięgnęła po Pixie i przyciągnęła ją do siebie, obejmując dziewczynę za ramiona. — Patrz, misiu. Osa wkłada rękę w majtki laski, która nie wygląda jak Pola — powiedziała głośno, po czym uniosła kubek do ust i w dwóch łykach dopiła jego zawartość, a potem oblizała usta i cisnęła plastikowym naczyniem gdzieś w stronę kosza. Zdusiła beknięcie i wróciła wzrokiem na parkę przy umywalkach. Pola była dziewczyną Osy od dwóch lat i uważano ich za dobraną parę, taką której rozstanie, szczególnie przez zdradę, byłoby małym uniwersyteckim skandalem, a mówiąc w skrócie — Osa dostałby wizerunkowo nieźle po dupie. Być może i Polę kochał, kto wie. Przynajmniej tak pomyślała Neia, kiedy Osa trochę zesztywniał i to nie w tym miłym znaczeniu, po czym zaczął się odsuwać od brunetki, a ta zmierzyła go zaskoczonym spojrzeniem.
Wypierdalać w pięć sekund, to nic nie powiemy, prawda Pix? — mruknęła Delacroix, sięgając do torebki, żeby wyjąć z niej skręta. Dalej obejmowała rudą, więc miała tylko jedną rękę wolną, ale jak dobrze się skupiła, to nie tylko pieczołowicie przylizała bibułkę, ale i podpaliła odpowiednią końcówkę zapalniczką w kotki.
Dwa… — mruknęła po tym, jak się zaciągnęła. Sięgnęła po skręta i powoli wypuściła dym spomiędzy warg. — Czekaj, skarbie — powiedziała cicho, pomiędzy odliczaniem i paleniem, próbując cofnąć dłoń, żeby puścić już Pixie i podzielić się z nią blantem. Wyciągnęła go w jej stronę i patrzyła na nią spod długich, sztucznych rzęs, aż ta go od niej nie wzięła. Osa i jego dupa na boku coś tam mówili, ale nawet ich nie słuchała.
Cztery…
W końcu się ruszyli, chociaż nie wyglądali na zachwyconych, a wtedy Neia dobiegła pokracznie do drzwi i zatrzasnęła je, po czym przekręciła zamek i w tym samym tempie pobiegła skorzystać z toalety, absolutnie nie krępując się tego robić przy Pixie, tym bardziej, że to nie był pierwszy raz. Kiedy już siedziała miała okazję nad czymś się zastanowić.
Ale z niego szmata. Pewnie by mu to uszło na sucho, bo jest facetem — zauważyła i przekręciła oczami, wyraźnie niepocieszona, że tak wyglądały sprawy. — A jak laska się puszcza, to jest kurwą — dodała, co uważała za świętą prawdę tak czy siak, chciała sobie tylko ponarzekać. Poza tym chyba sama była trochę puszczalska, chociaż ona nigdy w życiu by tak tego nie nazwała. Jak to kiedyś Frytka powiedziała: była kobietą wyzwoloną.

pixie fontaine
Myre
posty wygenerowane przez ai, brak interpunkcji i inicjatywy, dwulicowość
23 y/o
PRACOWITA PSZCZÓŁKA
170 cm
studentka bologii na university of toronto
Awatar użytkownika
perfumy, które pachną na twojej skórze,
ty masz usta czerwone, a ja jestem w bluzie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

004.
Są osy, które wyglądają jak mrówki, pająki albo inne owady. To przykład mimikry 🐝

Była uwalona jak stonka. Nie wypiła dużo, ale wypaliła o jednego blanta za dużo. Czasoprzestrzeń trochę jej się zaginała, ale w ten przyjemny sposób. Światła mieniły się wszystkimi odcieniami tęczy, a kolejne sceny odbierała jak w zwolnionym tempie. I chyba trochę pogubiła je po drodze. Miała wrażenie, że coś jej umknęło w drodze z salonu, a potem podczas przejścia przez nieskończenie długi korytarz prowadzący do łazienki. Mijała mniej i bardziej znajome twarze, starając się nigdzie nie zgubić Delacroix, której pęcherz wytrzymywał już chyba tylko na słowo honoru. Nie chciały przecież, żeby popuściła.
Pixie naciągnęła rękawy bluzy i poczłapała pod drzwi. Stanęła trochę z boku, żeby Neia miała choć odrobinę prywatności, chociaż obie doskonale wiedziały, że zaraz i tak wpakuje się za nią do tego kibla.
Ej, Osa.
Otrzeźwiała w trymiga. Przez chwilę myślała, że w łazience znajduje się rój, ale kiedy kumpela przyciągnęła ją bliżej, okazało się, że to nie była osa, tylko Osa. Typ Poli, który całował się z dupą, która Polą nie była. Fontaine nawet zmrużyła oczy, żeby lepiej mu się przyjrzeć, ale chłopak w żaden magiczny sposób nie przybrał postaci wspomnianej przez Neię znajomej. A szkoda, bo wtedy Osa nie wyszedłby na przebrzydłego skurwiela.
Święta prawda — zgodziła się od razu, właściwie nie do końca wiedząc, na co się zgadza. A tak, nie pisną ani słówka. — Wasz sekret jest z nami bezpieczny — dodała, a Osa spojrzał na nią tak, jakby w ogóle jej nie ufał. Ciekawe dlaczego? Przecież Pix można było powierzyć wszystkie tajemnice świata. Zresztą była tak porobiona, że i tak do jutra zapomni o tym, że Osa próbował dobrać się do majtek nie-Poli.
Westchnęła ciężko, kiedy Neia podała jej zrolowanego blanta. Nie było opcji, żeby wróciła dzisiaj o własnych siłach do domu. Miała tylko nadzieję, że Delacroix zdawała sobie sprawę z tego, że Pixie śpi dzisiaj u niej. Przycisnęła blanta do ust, pozwalając dziewczynie na chwilę podejść do Osy i tej dupy, której imienia nie znały. Z twarzy była podobna zupełnie do nikogo, a już na pewno nie do Poli.
Drzwi zatrzasnęły się z takim hukiem, że Fontaine aż podskoczyła. Nawet nie zarejestrowała, że ta dwójka wyszła z łazienki. Przeniosła mętne spojrzenie na Delacroix i wymierzyła w nią blantem.
Dobrze im przygadałaś — stwierdziła elokwentnie, podchodząc do lustra, żeby przyjrzeć się swojemu odbiciu. Strasznie się rozmazała pod okiem, czemu Neia jej o tym nie powiedziała? Co z niej za kumpela? — No niech się puszcza, może ona nie ma takiej Poli i nie wiedziała, że on ma swoją? Ich relacja jest trochę burzliwa, sama przyznaj — powiedziała, ocierając kciukiem kącik oka, ale to tylko pogorszyło sprawę, więc Pix stwierdziła, że będzie udawać, że tak po prostu miało być i już. Głupi nie zauważy, mądry nic nie powie. O, pewnie dlatego Delacroix nic jej o tym nie wspomniała. — Myślisz, że powinnyśmy powiedzieć, że Osa tak ją robi na boku? Solidarność jajników czy coś — odwróciła się, jeszcze raz zaciągnęła blantem i oddała go kumpeli. Była spizgana jak świnia. Niepotrzebnie przejmowała się tak tym rozmazanym tuszem pod okiem, bo oczu to ona już prawie nie miała.

Neia Delacroix
bubek
nudy i braku zaangażowania
22 y/o
SPRING TIME
160 cm
studentka kryminologii na University of Toronto
Awatar użytkownika
I don't wanna be a bitch but somehow you make me wanna rip my own damn eyes out.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była zadowolona, że miała takie wsparcie podczas bitwy o łazienkę. Przecież musiała skorzystać z niej naprawdę pilnie, a kto wie ile zajęłoby Osie i jego tymczasowej dziewczynie migdalenie się. Może krótko, bo doszedłby w trzydzieści sekund, a może dłużej, bo w ogóle nie chciałby mu stanąć. Wszystko było możliwe, szczególnie na takiej imprezie. Tego się jednak na szczęście nie dowiedziały, bo zaraz miały calutkie pomieszczenie tylko dla siebie i ich skręta.
Skinęła uroczyście głową, przyjmując komplement z satysfakcją i przez chwilę odbiegła gdzieś myślami, ale ocknęła się, kiedy zauważyła, że Pixie przygląda się swojemu odbiciu i majstruje coś przy oku.
Rozmarz drugie, będzie wyglądało jakby to był zamierzony efekt — powiedziała trochę bełkotliwie, przechylając się lekko w prawo na kiblu. Przytrzymała skręta ustami, kiedy chwiejnie się podnosiła, a potem myła dłonie, mrużąc jedno z oczu ze względu na unoszący się z końcówki zawiniątka dym. Zaciągnęła się nim i wypuściła go powoli przez nos, jednocześnie wycierając dłonie w kawałek papieru.
Odsunęła się od umywalki i spojrzała w dół, na siebie, żeby się upewnić, że ubrania dobrze na niej leżały. Wtedy zauważyła, że kawałek papieru toaletowego przykleił się jej do obcasa, na co wyraźnie się skrzywiła.
Tak, racja. Nawet bardzo burzliwa, ostatnio słyszałam, że Nikola, ta od Poli, mówiła Oksanie, że Osa przyjechał we wtorek po Polę rowerem, bo oddał auto do naprawy. Całkowity brak szacunku — mówiła, momentami z trudem, bo próbowała schylić się, żeby oderwać ten papier, a jak za bardzo się chwiała, to wygięła się do tyłu i uniosła stopę, żeby dosięgnąć z drugiej strony, co też nie bardzo jej wychodziło.
Gdyby ona miała chłopaka, to nie mógłby przyjeżdżać po nią rowerem jak jakiś wieśniak. Musiałby pożyczyć albo wynająć odpowiedni pojazd, żeby wozić w cieple jej zacny tyłek. Miała chyba więcej wymagań, niż sama mogła komuś zaoferować i może dlatego nie znalazła sobie do tej pory nikogo na stałe i pakowała się jedynie w przelotne romanse. Z resztą teoretycznie właśnie takie życie jej odpowiadało. Po co nieść na barkach jakiś niepotrzebny balast? I tak miała dosyć własnych problemów, rodzinnych i najbliższych przyjaciół.
Opuściła nogę, wyprostowała się i odgarnęła kosmyk ciemnych włosów za uszy, stukając obcasem o ziemię, co w końcu pomogło i papier odfrunął kilkanaście centymetrów dalej. Odetchnęła ciężko i spojrzała na Pixie w zastanowieniu nad jej słowami. Wzięła od niej skręta, który wędrował z dłoni do dłoni i ust do ust chaotycznie i na dobrą sprawę nie wiadomo kiedy.
Myślę, że… — zaczęła ostrożnie i zaciągnęła się powoli dymem, marszcząc lekko wypielęgnowane, równe brwi. — Tak. Ale musimy mieć dowód — dokończyła, dochodząc do słusznego wniosku. Pola mogła być nieufna, może im nie uwierzy i weźmie za wariatki? Zaraz zaczęła się też zastanawiać gdzie i jak można taki dowód zdobyć i przyszło jej na myśl, że Osa może zmienił po prostu z tamtą lafiryndą miejscówkę i wystarczy ich znaleźć.
O, moja piosenka. Chodź tańczyć i przy okazji się za nimi rozejrzymy — zawołała zadowolona z planu, jaki wymyśliła, wyrzuciła niedopałek do zlewu i wyciągnęła przyjaciółkę z łazienki, uprzednio zderzając się z drzwiami, bo zapomniała, że zamknęła je na zasuwkę.

pixie fontaine
Myre
posty wygenerowane przez ai, brak interpunkcji i inicjatywy, dwulicowość
23 y/o
PRACOWITA PSZCZÓŁKA
170 cm
studentka bologii na university of toronto
Awatar użytkownika
perfumy, które pachną na twojej skórze,
ty masz usta czerwone, a ja jestem w bluzie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Skrzywiła się lekko, słysząc jej radę. W pierwszej chwili naprawdę chciała rozmazać drugie oko, ale zaraz stwierdziła, że to jakiś podstęp.
Wtedy już nie będę wyglądała, jakbym miała pizdę pod okiem, ale wszyscy pomyślą, że płakałam — mruknęła z niezadowoleniem. Pixie nie była przecież żadną beksą! — I stwierdzą, że to przez ciebie — dodała oskarżycielskim tonem, wymierzając w Delacroix palcem.
Zaraz pójdzie fama, że Neia złamała jej serce czy coś. Wszyscy zaczną się zastanawiać, co też takiego zrobiła Delacroix, że biedna Fontaine chodzi po z rozmazanym makijażem pod okiem. I oczywiście to one będą tematem plotek, a nie Osa.
Słuchała jej, ale kompletnie nie rozumiała, o czym do niej mówi. Że Osa przejechał Polę rowerem? A nie, zaraz. Przyjechał po nią rowerem, bo oddał samochód do naprawy. To miało zdecydowanie więcej sensu.
I co? Wziął ją na ramę i odjechali w stronę zachodzącego słońca? — parsknęła pod nosem zduszonym śmiechem.
Fontaine sama nie miała samochodu, bo bujała się vespą, ale jakoś nigdy nie czuła z tego powodu wstydu. Nie zamierzała przecież przepraszać świata za to, że zamiast wielkiego SUV-a miała włoski skuter. Zresztą, jakby się nad tym lepiej zastanowić, laski na to leciały. Może nie wszystkie, ale wystarczająco dużo, żeby Pixie uznała swój wybór środka transportu za całkiem rozsądny. Tak czy siak, wcale nie zazdrościła Poli takiego Osy, który był nierobem, prostakiem i pasożytem. Czyli robalem. A robale to nie to samo, co owady! To była zasadnicza różnica.
Nie od dziś wiadomo, że Neia miała wysokie standardy. I słusznie, trzeba się cenić. Pixie nawet nie zamierzała jej za to winić. Sama pewnie zrobiłaby dokładnie to samo, gdyby tylko miała wystarczająco dużo pieniędzy, żeby te standardy utrzymać. Ale to pewnie był jeden z powodów, dla których nigdy do niej nie podbijała. Raz, że się kumplowały, a dwa - to nie była ta liga. Zbankrutowałaby po tygodniu, gdyby musiała wypożyczać samochody tylko po to, żeby zabierać ją do jakiejś fancy knajpy. A przecież nie zamierzała jej zapraszać do McDonalda, bo wtedy mogłaby równie dobrze od razu przyznać, że przegrała.
Dowód? — powtórzyła po niej, nie do końca wiedząc, o jaki dowód mogło chodzić. — Poczekaj, chcesz ich nagrać? — ściągnęła brwi, jakby niezbyt zachwalała ten pomysł, ale na jej twarzy natychmiast pojawił się szeroki uśmiech. — Genialne — podsumowała krótko. To był naprawdę świetny plan! Zakradną się do Osy i tamtej lambadziary, nakręcą telefonem kilka ujęć z ukrycia i Pola będzie mieć wszystko czarno na białym.
Skoro już miały zero potrzeb, mogły ulotnić się z łazienki, żeby skoczyć potańczyć. Dała pociągnąć się w stronę zamkniętych drzwi, od których również odbiła się jak piłeczka kauczukowa. Jeszcze chwila i zaraz naprawdę wyjdzie stąd z limem. Odsunęły zasuwę i przecisnęły się przez tłum. Przed kiblem zrobiła się straszna kolejka. Pix podejrzewała, że połowa tych ludzi po prostu chciała się tam w spokoju obściskiwać. Tak jak Osa!
Przez krążące w żyłach THC miała wrażenie, że unosi się kilkanaście centymetrów nad podłogą. Nie było chyba lepszego uczucia. Nawet orgazm nie mógł się z tym równać, chociaż były to zupełnie różne doznania. Złapała Neię za przedramię - albo raczej po prostu się jej przytrzymała, żeby nie zjebać się ze schodów - i zbiegły na dół, gdzie w salonie leciała piosenka, którą Delacroix nazwała swoją.
Fontaine natychmiast wpadła na prowizoryczny parkiet, wyrzucając ręce do góry.
Dawaj, Delacroix! Pokaż, jak się kręcisz! — chwyciła ją za dłoń i obróciła ją wokół własnej osi. A potem w drugą stronę. I jeszcze raz. Trochę jak bęben od pralki.

Neia Delacroix
bubek
nudy i braku zaangażowania
22 y/o
SPRING TIME
160 cm
studentka kryminologii na University of Toronto
Awatar użytkownika
I don't wanna be a bitch but somehow you make me wanna rip my own damn eyes out.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zamrugała zdziwiona takim podejściem, bo nie pomyślała o sytuacji z rozmazanym okiem z takiej perspektywy. Po chwili namysłu doszła do wniosku, że Pixie miała absolutną rację. Lepiej żeby wyglądała, jakby Neia jej zajebała, a nie doprowadziła do płaczu jak jakąś pizdę (nie pod okiem). Wtedy wpadła na pewien pomysł.
Czekaj, też sobie rozmażę, to będziemy kwita. Jak twardzielki — uznała i jak już stała przy lustrze, po umyciu dłoni, sięgnęła do oka i całkiem ostrożnie, żeby nie wsadzić w nie palca, rozmazała sobie kreskę i tusza na dolnych rzęsach, po czym przyjrzała się temu i zerknęła kontrolnie na to, czy wygląda podobnie do rozmazania pod okiem rudej. Idealnie.
No to były gotowe do dalszej drogi, którą pokonały obijając się o drzwi albo czekających w kolejce do kibla ludzi. Neia była rozbawiona, w zasadzie bawiły ją już rzeczy, które normalnie pewnie nie wywoływałyby takiej reakcji. Skręty, o ile z dobrym towarem, zawsze działały na nią rozluźniająco i zazwyczaj wszystko ją bawiło, a potem mogłaby jeść wszystko, co wpadło w jej drobne dłonie.
Myślała trochę o przyłapaniu Osy na gorącym uczynku, co też ją bawiło, więc ciągle się uśmiechała, ale śmieszyło ją również to, że Ian potknął się o swoje własne sznurówki i skasował stolik, przy którym kilkoro studentów uprawiało karciany hazard, śmieszył fakt, że Jessica wymiotowała do miski po chipsach, bo nie zdążyła do kibla (ciekawe czemu) i że Maltem właśnie w trakcie tańca ściągnęła niechcący spodnie razem z gaciami swojemu nowemu chłopakowi.
Panował chaos, a ona pląsała w samym jego środku razem z Pixie, z jej perspektywy robiąc to lekko i zgrabnie. Według niej obie były tutaj najpiękniejsze i najwspanialsze, więc z dumą obracała się prowadzona przez Fontaine, pokazując jak się kręci.
Masz takie piękne piegi — powiedziała, kiedy okręciła się kilka razy, przyciągana w jej stronę i oparła się o jej bok, przyglądając z bliska jasnej twarzy okolonej rudymi (blond?) lokami. Dzisiaj i w tym świetle przynajmniej jej włosy wydawały się mieć rude refleksy. Czasami nawet zazdrościła jej że miała jasne włosy i piegi, bo chyba wewnętrznie całe życie utożsamiała się z blondynkami. Kiedyś nawet próbowała przefarbować się na jasny blond, ale poddała się, bo za dużo było z tym pracy i była zbyt leniwa. Przekręciła głową i dostrzegła, że jakaś laska — chyba dalej ta z kibla, bo na pewno nie Pola — ciągnie gdzieś Osę.
Zobacz, tam idą — szepnęła konspiracyjnym szeptem, wskazując na kierunek, w którym para szła. Po chwili zniknęli za zakrętem, gdzie znajdowały się schody na piętro. — Tam są sypialnie, pewnie idą się ruchać. Idziemy za nimi? — zapytała, kierując wzrok znowu na Pix, dalej uwieszona na niej po obrocie, opierając się na owiniętej wokół niej ręce przyjaciółki i jej boku. Poruszyła brwiami z uśmiechem, bo może dziewczyna chciała jeszcze potańczyć i zaczekać na prawdziwą akcję na górze, aby dopiero wtedy się przyczaić. Możliwe, że tak będą miały dużo większe szanse, aby pozostać niezauważonymi.

pixie fontaine
Myre
posty wygenerowane przez ai, brak interpunkcji i inicjatywy, dwulicowość
23 y/o
PRACOWITA PSZCZÓŁKA
170 cm
studentka bologii na university of toronto
Awatar użytkownika
perfumy, które pachną na twojej skórze,
ty masz usta czerwone, a ja jestem w bluzie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Po tym, jak Neia zdecydowała się rozmazać swój tusz pod okiem, obie wyglądały tak, jakby miały barwy wojenne. Albo po prostu spłakały się w łazience. Ale przecież nikt nie musiał znać prawdziwego powodu tych łez, prawda? Mogły przecież uronić kilka ze śmiechu, bo tak dobrze bawiły się w swoim towarzystwie. Albo miały taką pompę z Osy, który gdzieś na boku robił Polę. Teraz można było przypisać do tego o wiele więcej różnych scenariuszy. Prawda była jednak taka, że nikt, ale to zupełnie nikt, nie zwracał na nie uwagi. Każdy miał w piździe to, co miały na twarzach, i najpewniej nawet nie zauważyłby, gdyby wyszły z łazienki z wymalowanymi na czole symbolami plemiennymi.
Kątem rozmazanego oka rejestrowała, co działo się wokół. Na przykład Itchy, który był z nią na roku, właśnie próbował zrobić ze schodów skocznię narciarską, a Beau skutecznie go do tego zachęcał, rozkładając na dole poduszki i zapewniając, że przecież nic mu się nie stanie. Z kolei Velo, która studiowała elektrotechnikę i była kompletną odklejuską, próbowała przeprogramować światła tak, żeby migały jak stroboskop. Jedyne, co udało jej się osiągnąć, to chwilowe zwarcie, którego skutkiem było zapętlenie się ulubionej piosenki Delacroix.
Pixie zmarszczyła nos, kiedy kumpela wspomniała o jej piegach. Faktycznie, tego lata stała się piękna wyskoczyło jej ich całe mnóstwo! Ale dobrze, że Neia wspomniała tylko o tym, a nie o rzekomo rudych włosach, które według Fontaine wcale rude nie były. Była blondynką z naturalnym skrętem, chociaż nic teraz nie paliła, hehe.
A ty masz pieprzyka na uchu. Wiedziałaś o tym? — złapała ją za płatek, żeby lepiej przyjrzeć się kropce. Znając Pix, pewnie sprawdzała, czy to przypadkiem nie jakiś kleszcz. Nie znała się tak dobrze na pajęczakach jak na owadach, ale co nieco wiedziała. Oczytana była z niej dziewczyna, okej?
Odwróciła głowę, spoglądając we wskazanym przez Delacroix kierunku. A to kutas z tego Osy! Nawet przyłapany na gorącym uczynku nie potrafił utrzymać chuja w spodniach? Skąd się brali tacy faceci? To tylko utwierdzało Fontaine w przekonaniu, że lepiej być singielką. Albo warto skupić się wyłącznie na dziewczynach. Chociaż z nimi to też nigdy nic nie wiadomo, bo ta nie-Pola nie miała jakoś oporu, żeby puszczać się z zajętym kolesiem.
Też będziemy się ruchać? — wypaliła, zanim w ogóle zdążyła pomyśleć. Skrzywiła się zaraz, kiedy dotarł do niej sens wypowiedzianych słów. — Jasne, że idziemy za nimi — skinęła głową i chyba nie było co zwlekać. Lepiej było iść na piętro i zaczaić się gdzieś na korytarzu. Ewentualnie ukryć się na moment w pokoju obok i poczekać, aż Osa będzie posuwał tę szmatę.
Złapała Neię za rękę i pociągnęła ją w kierunku schodów, gdzie Itchy źle wymierzył odległość i wyjebał się na ten głupi ryj, szurając brodą po podłodze. Wszystko wskazywało na to, że podczas tego nieudanego, ale za to efektownego upadku wybił sobie zęby, bo mordę miał całą umazaną krwią. Boys will be boys.

Neia Delacroix
bubek
nudy i braku zaangażowania
22 y/o
SPRING TIME
160 cm
studentka kryminologii na University of Toronto
Awatar użytkownika
I don't wanna be a bitch but somehow you make me wanna rip my own damn eyes out.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zamrugała zaskoczona, słysząc o pieprzyku i patrzyła na Pixie, gdy ta przyglądała się jej uchu. Może gdyby plamka była z przodu ucha, to by zobaczyła, a tak to w sumie nie miała pojęcia. Strasznie się za to zaciekawiła jak to wyglądało. Był duży? Mały? Bardzo okrągły, czy taki raczej… dziwny? Przygryzła dolną wargę, dochodząc do wniosku, że musi zapytać, bo inaczej zeżre ją niepewność.
Neee… a jest ładny? Czy taki gruby z włosem? — zapytała, mając szczerą nadzieję, że ruda powie jej prawdę. Albo może, że powie jaki jest ładny, niezależnie od prawdy? Nie była pewna co tak naprawdę chciała usłyszeć, ale jeżeli okaże się, że druga wersja jest prawdziwa, to już snuła plany zapisania się do lekarza, żeby jej to usunął.
Zaraz jednak ich uwagę pochłonął Osa, jego koleżanka i ich złe wybory. Tak to z ludźmi było. Niby kogoś dobrze się znało, a zaraz okazywał się totalnym chujem, albo pizdą, i nadchodziło rozczarowanie. Najgorsze jeżeli to była bliska osoba i traciło się wiarę w ludzi po takich akcjach, a potem ciężko było zaufać komuś nowemu. Z drugiej strony lepiej takie rzeczy wiedzieć wcześniej, niż później i sobie je przepracować, niż żyć w kłamstwie. Dlatego Neia właśnie snuła plany o zdobyciu nagrania tego imbecyla, razem z Pixie oczywiście, bo były partnerkami w tej akcji. Pola na pewno to doceni i im jeszcze podziękuje. Kiedyś.
Przekręciła głowę szybko, słysząc jej słowa i spojrzała na nią, próbując zrozumieć co miała na myśli. Wiedziała naturalnie co to ruchanie, ale czy chodziło o to, żeby dołączyć do Osy i jego dupy? To by było całkiem sprytne pod względem zdobycia dowodów, bo wtedy łatwiej byłoby ich nagrać, skoro miałyby lepszy dostęp i tamci by się nie spodziewali w takiej sytuacji, ale na tym plusy się kończyły, a minusów było za to bardzo dużo.
A może tak po prostu ruchać z kimś innym, wtedy spoko, tylko jak się tym zajmą, to przegapią najważniejszy punkt ich planu. Po chwili doszła do wniosku, że wszystko można było, ale po kolei.
Przyjemności po programie, najpierw musimy ich dorwać — zadecydowała więc, marszcząc brwi w wyrazie zdeterminowania. Zacisnęła palce na jej dłoni, kiedy ruszyły w stronę schodów. Przeskoczyła nad Itchym, który rozciągnięty na podłodze, szukał swoich zębów, a potem wbiegła za Pix na piętro i trochę zdyszana stanęła za nią, kładąc jej dłoń na biodrze, aby wychylić się na zakręcie i spojrzeć w korytarz, prowadzący do sypialni.
Widzisz ich? — zapytała cicho, chociaż właściwie wcale nie musiała, bo muzyka nawet tutaj dudniła całkiem głośno, a tamci pewnie byli już zajęci sobą. Patrzyła na drzwi z prawej strony, a potem lewej, a dalej były jeszcze jedne i nawet kolejne. Ile oni mieli tutaj sypialni? — Zaglądamy do każdego pokoju po kolei czy najpierw podsłuchujemy? — zapytała i zachichotała, zakrywając wolną dłonią usta, bo drugą dalej trzymała przy sobie Pixie. Z jednej strony starała się zachować powagę, aby ich misja się udała, a z drugiej była wszystkim tak rozbawiona, że nie potrafiła usiedzieć cicho, nie wiercić się i co chwilę nie śmiać pod nosem.
Przechyliła się do najbliższych drzwi i przycisnęła do nich ucho z pieprzykiem, wzrok kierując na Pix i robiąc zdziwioną minę.
Nic nie słyszę — mruknęła trochę zawiedziona. — Może Osa jest kiepski w te klocki?

pixie fontaine
Myre
posty wygenerowane przez ai, brak interpunkcji i inicjatywy, dwulicowość
23 y/o
PRACOWITA PSZCZÓŁKA
170 cm
studentka bologii na university of toronto
Awatar użytkownika
perfumy, które pachną na twojej skórze,
ty masz usta czerwone, a ja jestem w bluzie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Możliwe, że gdyby nie stan upalenia, nigdy nie dostrzegłaby pieprzyka na jej uchu. Zwykle nie przyglądała się Delacroix z tak bliska. Zresztą nawet teraz nie wciskała oczu w jej ucho, ale chyba THC wyostrzyło jej zmysły, w tym również wzrok.
Ładny jest! Taki malutki. I nie ma w nim włosa — zastrzegła natychmiast, chociaż zaraz uznała, że zmiany z włosami były całkiem interesujące. Właściwie dlaczego takie włosy postanawiały wyrastać akurat z pieprzyków? Podobno było to nawet zdrowe i świadczyło o tym, że są niegroźne. Czy to znaczyło, że ten pieprzyk, który Neia miała na uchu, był jakimś złośliwym raczyskiem? Na pewno nie! Był praktycznie wielkości piegi i nikt normalny, poza Pixie, nie zwróciłby na niego najmniejszej uwagi. Fontaine nigdy zresztą nie twierdziła, że była w pełni rozumu. Gdyby nie szły już na piętro, pewnie cyknęłaby mu zdjęcie, żeby Neia dokładnie wiedziała, o co jej chodziło. W tej chwili pozostawało jej jednak tylko zapamiętać jego lokalizację i mieć nadzieję, że jutro nadal będzie pamiętała, że w ogóle go widziała. Co wcale nie było takie oczywiste, biorąc pod uwagę ilość marihuany krążącego jej we krwi.
O fuj! Nie przyszło jej nawet do głowy, żeby ruchać się z Osą. Z tamtą laską jeszcze mogłaby to zrobić, bo przecież nie była brzydka. Co prawda nie była też taka ładna jak Pola, ale niczego szczególnego jej nie brakowało. No, może poza mózgiem, bo na jego brak ewidentnie cierpiała, skoro postanowiła puszczać się z kimś pokroju Osy. Faktycznie, straszna z niej była szmata. No i chyba nawet nie przyszło jej do głowy, żeby zainteresować się, czy chłop przypadkiem nie miał już dziewczyny.
Dorwiemy ich. Już w tym głowa — przytaknęła i nawet potrząsnęła jasnymi lokami, jakby tym gestem mogła dodatkowo umocnić wypowiedziane właśnie słowa. Szczerze mówiąc, Pix nie miała najmniejszego pojęcia, co właściwie zrobi, żeby przynieść Poli dowody w zębach, ale miała jakieś dwie minuty, żeby coś ogarnąć. A przecież zawsze lepiej działało jej się pod presją!
Zamyśliła się na moment, kiedy już znalazły się na górze. Miała dziwne wrażenie, że już tutaj były. A tak! Bo przecież były! To właśnie w łazience na piętrze przyłapały Osę z tą dziewuchą!
Cicho — skarciła kumpelę, kiedy ta zachichotała pod nosem. — Bo jeszcze ich spłoszymy — dodała, po czym nastawiła uszy najpierw pod jednymi, a potem pod drugimi drzwiami.
W ogóle w tym domu było zdecydowanie za dużo pomieszczeń. W wyobraźni Fontaine już widziała, jak przeczesują każdy pokój po kolei, otwierają każdą szafę i zaglądają pod każde łóżko, a cała akcja ciągnie się przez wieczność. W rzeczywistości pewnie zajęłoby im to ułamek sekundy.
A może to ona jest jakąś niemową i nie wydaje z siebie żadnych dźwięków, bo ma braki w artykulacji? Dobra, zacznijmy od tych drzwi. — zadecydowała, zaciskając mocniej palce na skórzanej kurtce Delacroix. — A jak Osa ją zamordował? Absolutnie nie możemy się rozdzielić. — dodała stanowczo, łapiąc za klamkę i zaglądając do jednej z tysiąca sypialni.
Co prawda nie były czarne, więc pewnie nie zginęłyby jako pierwsze, ale przecież każdy słyszał o brutalnym zabójstwie czworga studentów Uniwersytetu Idaho. Niby takie rzeczy działy się tylko w Stanach, a przynajmniej Pix lubiła sobie tak wmawiać, ale różnie to przecież w życiu bywało. Jeszcze pięć minut temu szukały dowodów zdrady, a teraz najwyraźniej prowadziły śledztwo w sprawie potencjalnego morderstwa.

Neia Delacroix
bubek
nudy i braku zaangażowania
ODPOWIEDZ

Wróć do „University of Toronto”