Historię, którą jej właśnie o sobie malował na pewno nie było taką, która zachęcała kogokolwiek do stworzenia z nim relacji. Może niekoniecznie kogokolwiek. Byli tacy, co chętnie słuchali szalonych historii ze szczytu jego kariery. Na niektórych robiło to wrażenie. Na nim może też, kiedy był o wiele młodszy, lecz teraz po lata nie było to coś, czym dzielił się z dumą. Nie było to natomiast coś, od czego zamierzał uciekać. Raz, bo nie mógł. O wielu rzeczach można było po prostu przeczytać w internecie, głównie na portalach plotkarskich. Nawet jeśli wiele artykułów mocno polemizowało z prawdą można było nakreślić sobie pewien jego obraz. Dlatego wolał ten obraz namalować po swojemu. Mając nad tym pełną kontrolę i mogąc obalić niektóre mity, które o nim krążyły. Dwa, bo była to część jego historii. Nie dało się jej wymazać. Trzeba było się do niej przyznać. Zwłaszcza, jeśli chce się stworzyć z kimś relację na stabilnych fundamentach.
Jego podopieczna na pierwszy rzut oka zdecydowanie była warta grzechu. Piękna, młoda, ambitna. Kto nie zrobiłby właściwie wszystkiego by taką dziewczynę zaciągnąć do łóżka? Nawet jemu przeszło to przez myśl, gdy pierwszy raz zobaczył ją na jednym z planów, a gdy jeszcze jej nie znał. Jest już całkiem dojrzały, ale swojej natury nie dało się oszukać. Max był już trochę za stary na tego typu zagrywki. Tak, lubił seks, ale nie kręciło się wokół niego całe jego życie. Jeśli tego potrzebował mógł od czasu do czasu wyrwać kogoś w barze. Kogoś, kto chciał tego samego w danym momencie. Szkoda było mu zachodu na kilkutygodniowy podryw, nawet jeśli dziewczyna była tego warta. Stąd musiał powiedzieć jej całą prawdę. Mogła podjąć jakąkolwiek decyzję chciała. Ważne, że świadomą. Miał nadzieję, że również nie będzie marnować jego czasu. Na razie nic na to nie wskazywało.
-
Myślisz, że wytrzymasz ze mną tak długo? - zaśmiał się cicho przechylając nieco pytająco głowę -
Może zrobimy z tego ten wywiad. Jak to jest spaść z wysokiego konia, otrzepać się i wytrzeźwieć. Byłabyś pierwsza, która będzie miała taki wywiad ze mną. Mogłoby być ciekawie. - wzruszył ramionami z nieco zachęcającą miną motywując ją do dalszego działania.
Chciał jej sukcesu tak samo, jak ona jego. Mogli się w tym przecież wzajemnie wspierać. Może dojdzie do tego, że będzie go jeszcze pytać o jego spotkania AA. W końcu jemu właściwie płacą za to żeby podpytywał ją o to jak idzie z jej raportami. A raczej płaci sam sobie? To robiło się trochę zbyt pogmatwane, więc wolał znów swoje spojrzenie skupić tylko na niej.
-
Myślisz, że to jest konkurencja? Powinnaś przyjść do mnie na grzane wino albo Sangrię. - prychnął nieco pogardliwie bo ten shake to po prostu uratowane gelatto -
Naprawdę nie musisz się przy mnie powstrzymywać. Ze złymi nawykami trzeba walczyć. Nie zamierzam od nich uciekać. - puścił jej oczko z całkiem pewnym siebie uśmiechem.
Mogła uważać, że świetnie zamaskowała uśmiech, który chciał wstąpić na jej usta, ale nie było to wystarczająco subtelne. To mu wystarczyło by wiedzieć, co tak naprawdę chciał zrobić. Ten niewinny uśmiech go nie przekonywał. Jego natomiast zrobił się całkiem drapieżny.
-
Jeśli facet jest niezły... - powtórzył jej słowa zsuwając się z blatu -
Jestem bardziej niż niezły. - uśmiechnął się do niej zawadiacko kładąc jej dłoń na policzku i nachylając się w stronę jej ust -
Tylko widzisz... - mruknął nieco niższym głosem przesuwając swoim kciukiem po jej dolnej wardze wbijając właśnie wzrok w jej usta.
-
Nie jestem pewien, czy byłbym w stanie powstrzymać się na kilku... nastu... - praktycznie wyszeptał w jej usta unosząc wzrok do jej tęczówek by szybko i z chytrym uśmiechem odsunąć się na kilka centymetrów -
Jednak zawsze byłem ryzykantem. - stwierdził zamykając jej usta w mało niewinnym, a całkiem namiętnym pocałunku zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć.
Faktycznie, jeśli mu na to pozwoliła nie skończył na jednym pocałunku. Po pierwszym był drugi, trzeci... przy czwartym musnął jej wargi swoim językiem. Nie miał pojęcia czy całowali się przez kilka sekund. Czy skończył na piątym, ósmym, a może szesnastym. Wiedział tylko, że było to cholernie przyjemne. Znów się z kimś całować. Nie wiedział jak bardzo za tym tęsknił. Rzeczywiście chyba nie potrafił się powstrzymać, ale przynajmniej jego dłoń cały czas bezpiecznie znajdowała się na jej policzku nie schodząc w żadne inne, nieprzyzwoite miejsca.
Bronte Rosenthal-Murray