23 y/o
Welkom in Canada
167 cm
barmanka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Dalej robi najlepsze drinki w mieście, ciągle nie ogarnia swojego życia i żeby było jej mało wplątała się w dziwną relację z Lexem bo brak jej rozrywki, o.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Lubiła wyzwania, cholernie, ale to zazwyczaj ona była na górze. Zawsze to Maddie kontrolowała grę, ustalała jej zasady i pilnowała rytmu w jakim owa gra przebiegała. Posiadając kontrolę nad sytuacją czuła się pewna siebie i przede wszystkim bezpieczna. Schemat zawsze był taki sam, prowokowała, rozpalała i potem z satysfakcją wymalowaną na twarzy zostawiała. I nie ważne jakiego zawodnika miała przed sobą, wszyscy byli tacy sami, no prawie wszyscy...
Pojawienie się Alex'a sprawiło, że Madison poczuła pewnego rodzaju zagrożenie, nie było to zagrożenie fizyczne czy psychiczne, bardziej takie, że to nie ona była mistrzem gry całej tej zabawy. Wystarczyło kilka chwil w jego towarzystwie aby zrozumiała, że nie miała żadnego wpływu na to co się wydarzy, nie mogła niczego kontrolować, a to wszystko dlatego, że działał na nią i jej ciało inaczej niż się spodziewała.
Nie ważne jak bardzo by się starała, nie ważne jak mocno by się skupiła, ciało samo ją zdradzało, a on był na tyle bystry i uważny, że umiał do dostrzec i na jej nieszczęście wykorzystać.
- Oboje dobrze wiemy, że podoba Ci się to jak na Ciebie patrzę. - było to raczej stwierdzenie faktu, starała się udawać niewzruszoną, że wcale nie przeszkadzało jej to, że dostrzegł coś czego miał nie widzieć. W myślach pluła sobie w brodę za tą lekkomyślność. Czuła, że z każdą kolejną minutą traciła kontrolę nad tą sytuacją, a co najgorsze traciła kontrolę sama nad sobą.
Milczała, najzwyczajniej w świecie zamilkła bo totalnie zabrakło jej języka w gębie, obserwowała jego twarz, jego spojrzenie jakby faktycznie była tym małym jeleniem, który obserwuje swojego przyszłego oprawcę. Tylko zamiast przestraszonego wzroku jeszcze gdzieś tam tlił się ten niebezpieczny błysk.
- Może Cię to zdziwi, ale nie mam zamiaru uciekać. Umiem odpowiadać za swoje czyny. - wzruszyła delikatnie ramionami z pewnością siebie słyszalną w głosie. Widocznie Hall przywykł do innego typu dziewczyn, najpewniej do takich, które uciekają kiedy robi się gorąco. Mads wręcz przeciwnie, ona igrała z ogniem chcąc rozpętać prawdziwy pożar, z którego nie zostanie nic. I nie ważne co by ją czekało dalej, mogła go sprowokować na każdy możliwy sposób aby osiągnąć to co chciała.
Powoli zaczynało ją to drażnić, miała wrażenie, że ciemnowłosy siedzi w jej głowie i doskonale wie co sobie myśli lub co aktualnie czuje. Potrafił trafić w punkt, dosłownie. Znów wróciło uczucie, które podpowiadało jej, że ta gra nie jest już pod jej kontrolą.
- Nie wiesz do czego jestem zdolna. - warknęła bo ta jego pewność siebie strasznie ją gryzła, wszyscy zakładali, że skoro była ładna i dość drobna to nie potrafiła zrobić krzywdy. W Lennox czaił się też demon, który jeśli chce potrafi zrobić krzywdę, nie tylko psychiczną, ale również i fizyczną. Nawet takiemu niedźwiedziowi jakim był Lex.
Słów o tym co czuje pod skórą nawet nie komentowała, bo naprawdę nie wiedziała co powiedzieć, racji mu przecież nie przyzna. To na co zwróciła uwagę to dźwięk swojego imienia, które w jego ustach brzmiało...cholernie dobrze, mogłaby tego słuchać kilka razy.
- Masz naprawdę wybujałe ego, Hall. - nie miała zamiaru się tak łatwo poddawać, nie ważne jak bardzo by chciał nie będzie mu przytakiwać, nawet jeśli faktycznie miał rację.
Na jej ustach pojawił się uśmieszek, bo dostała to czego chciała. Ona może i skróciła między nimi dystans, ale on również to zrobił. Poczuła jego palce na swoich biodrach, a mrowienie momentalnie zalało miejsce, które dotykał. Oddech miała zdecydowanie płytszy chociaż serce mimowolnie przyśpieszyło.
- Oh, zależy Ci na mnie, jakie to słodkie. - jako typowa kobieta usłyszała tylko to co jej pasuje. Była pełna podziwu dla siebie, że dzielnie znosiła to co robił, prowokował ją dokładnie tak samo jak ona jego. Nie protestowała kiedy przyciągnął ją do siebie, nie odezwała się też kiedy bezczelnie wplątał swoją rękę w jej włosy i odchylił głowę do tyłu. Pozwoliła mu napawać się tym uczuciem władzy, ale jednocześnie jego dotyk sprawiał, że w głowie jej wirowało. Ta bliskość była tak cholernie gorąca, że chciała więcej i więcej, ale wiedziała, że jeśli ulegnie to przegra. Przymknęła na kilka sekund swoje powieki kiedy Lex bezczelnie ustami jeździł po jej szyi, napawała się tą chwilą.
Odsunął się, a ona otworzyła oczy i swoimi odnalazła te jego. Milczała, kilka długich chwil. A potem na jej ustach pojawił się szeroki i naprawdę promienny uśmiech.
- Bo ją właśnie kontroluję, dostałam to co chciałam, dosłownie. - rzuciła rozbawiona, akurat jej słowa były pół prawdą pół żartem.
Zbliżyła swoje usta do jego ucha.
- Ty, ze wściekłości, Hall. - odparła szeptem krótko do jego ucha i bezczelnie zagryzła jego płatek. Potem się odsunęła, chwyciła za swojego drinka i upiła z niego kolejnego łyka i lubieżnie oblizała językiem swoje usta.
- Kasę za drinka możesz wrzucić do słoika na napiwki, dziewczyny będą zadowolone. - rzuciła i zgrabnie (chociaż w duszy dość niechętnie) wydostała się spomiędzy jego kolan.
A potem najzwyczajniej w świecie odeszła zostawiając go samego, nawet się nie odwróciła, po prostu zniknęła w tłumie tańczących gości i wyszła z klubu.
Potrzebowała powietrza, a przede wszystkim prysznica, bo chciała zmyć z siebie zapach alkoholu i jego perfum, zimny prysznic zdecydowanie pomoże się jej ogarnąć.
Godzina z nim wystarczyła aby Maddie miała ból głowy i dupy tylko dlatego, że osioł był zdolnym graczem, lepszym niż się spodziewała.
zt X2
Alexander Hall
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
izzy
jak mi coś nie będzie pasować dam znać
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Fifth Social Club”