A więc stolik tam jednak był? Czyli ten drink był jednak o wiele mocniejszy, niż zakładała. Nie to jednak było dziwne! Magiczny stolik? A w życiu, ale dlaczego ona nosi słuchawki, skoro w tym lokalu przecież gra muzyka? A może to gra tylko jej wyobraźnia podjudzana alkoholowym transem; dziwna zagadka, ale o tym pomyśli później, bo teraz stała się chyba villainem dla niej, skoro z tak uroczych ust, popłynęła taka wulgarna wiązanka. Moira jedynie uśmiechnęła się, bo jakoś specjalnie nie poczuła się tym urażona, a co gorsza nie poczuwała się do winy, za które szkody spowodowała. Przyglądała się jej, kwitowała dalszym uśmiechem, po czym przybliżyła się do niej jeszcze bardziej, wpierw wymijając magiczny stoliczek, który jak już ustalili, pojawił się – lub też nie pojawił się na jej drodze w jakiś dziwny sposób. Bliskość, ciepło, które biło od nieznajomej, kusiło i przyciągało wstawioną, niedołężną mentalnie adoratorkę. –
tyle wulgaryzmów. Tymi ustami będziemy się potem całować? – naruszyła jej przestrzeń osobistą, pogwałcając tym wszystkie normy społeczne.
Nie zrobiła jednak nic więcej, poza muśnięciem jej ust. Tak delikatnym, że praktycznie nieznajoma mogła tego nie poczuć. –
żartowałam… chyba. Zabawna jesteś, wiesz? Lubie cię – nie planowała podrywać jej w tak tandetny sposób. No i Moira ostatecznie była fatalną podrywaczką, co widać po jej obecnym statusie związkowym i tym, jak przegrała walkę o niego. Nie planowała jednak wyprowadzać nowo poznanej śliczności z błędu. Kto wie, być może to przypadkowe spotkanie, rozwinie się w coś więcej, a wieczór tym razem nie będzie kalką wcześniejszego. –
ach, tak się teraz podrywa? To czekaj, pójdę kupić nowego drinka, wyleje na ciebie i zapytam poprawnie. – parsknęła lekko, siadając ostatecznie obok niej.
Skoro już to zaproponowała, to czemu miałaby nie skorzystać. I sądząc po tym, że złość, którą emanowała jeszcze chwilę temu, nagle wyparowała, będąc zastąpiona zainteresowaniem, to aż żal by się było rozstawać. –
jednak wiesz, lepiej byś jednak nie spadała z nieba. Nie wiem, czy akurat będę w tym miejscu, by cię złapać, a no szkoda takiej śliczności. – gdyby jednak doszło do takiej tragedii, to patrząc po profesji, jaką para się Moira, to ostatecznie by się spotkali. Chociaż okoliczności nie byłby tak przyjemne, jak teraz. Ach, szkoda by było takiej śliczności. –
skoro już romansujemy, to może chociaż wymienimy się, no tymi...personaliami? Chyba tak to się robi w normalnym społeczeństwie? em.. tak, Moira jestem, a pani to? – nim zaczną „romansować”, wypada, chociaż się przedstawić, by zacząć tworzyć zalążek relacji, nawet jeśli to może być jedno nocna znajomość. –
ach! I ten, w ramach przeprosin za to, że pobrudziłam ci ubranie, to może, chociaż pozwolisz mi postawić ci drinka? - powinna chyba też wspomnieć o zapłacie za szkodę, ale rozmawianie o pieniądzach w takim uroczym momencie, raczej nie należało do romansowego bingo tego roku.
No i Moira przepiła już prawie całą swoją wypłatę, a to, co pozostało, musi jeszcze rozporządzić na wszystkie zobowiązania, które musi opłacić. Kopanie grobów jak wspaniałe nie jest, to raczej do zarobkowych nie należy. To aż dziwne skoro umiera, aż tyle ludzi.. z drugiej strony, jeśli spojrzeć teraz na to, co słyszała od nauczycieli… ekhem „ucz się, bo będziesz machać łopatą za grosze’, nabiera teraz większego i bardziej sensownego znaczenia. No, ale gdyby zależało jej na kasie, to poszłaby na to, co wymyślili dla niej rodzice. Ot co biedny, ale wolny z niej ptak..
–
na co byś miała ochotę? Wolisz jakiś fancy drinka, czy alkoholiczny standard, czyli zimna, piekąca w gardło zimna? – nie! Ona nie brała nowo poznanej dziewczyny za alkoholiczkę. W tej parze to akurat jej broszka, ale o tym nie musi ona jeszcze wiedzieć. To będzie jej zabójcza karta pułapka, gdy …. karta pułapka, która zadziała chyba na jej niekorzyść. No cóż, zachowanie Moiry często bywa destrukcyjne wobec niej samej, być może to jakaś dziwna forma próby zwrócenia uwagi świata na siebie lub jakaś forma zaburzenia emocjonalnego. No albo ostatecznie faktycznie upadła w dzieciństwie na głowę i stała się na tyle popieprzona, że jej to nie przeszkadza, nawet gdy faktycznie może się to dla niej źle skończyć. –
skoro już sobie tak rozmawiamy miło, poznajemy się i takie tam. To co taka śliczność robi w takim miejscu? Na topiącą smutki w alkoholu mi nie wyglądasz, to akurat moja działka dzisiaj. A więc? Mam nadzieję, że to nie z powodu kłótni z chłopakiem, bo będzie mi trochę smutno. – tego nie ustalili, a ona nawet nie spytała. Być może ona już jest w związku, a to, co mówiła chwilę wcześniej, jest tylko odskocznią – jakąś formą odreagowania na problem w związku.
Claire Price