ODPOWIEDZ
24 y/o
For good luck!
175 cm
pielęgniarka w mount sinai hospital
Awatar użytkownika
Jestem kobietą. Burzą, ogniem, wodą, perłą, ale nie na dnie.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracjiklasyczny
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oddział ratunkowy miał swój własny rytm, który Elsie znała lepiej niż playlistę w swoim Spotify. Kolejne co łączyło te dwie rzeczy, to jak długo byś z nimi nie miał do czynienia, zawsze pojawiał się ten moment w którym okazywało się że n a d a l potrafią z a s k o c z y ć. Piknięcia monitorów, stukot wózków, krótkie komendy rzucane nad kubkiem stygnącej kawy. Dyżur był w tej fazie, kiedy adrenalina jeszcze się trzymała, ale zmęczenie zaczynało już pukać do głowy, jak ktoś niecierpliwy w kolejce. Lekarz dyżurny zatrzymał się przy stanowisku, zerkając w kartę.
Ekspozycja przez zużytą igłę w salonie tatuażu — powiedział rzeczowo. — Procedura standardowa. Panel zakaźny: HBV, HCV. Profilaktyka poekspozycyjna do rozważenia, jeśli wynik lub wywiad będą wskazywały. Proszę pouczyć o IV generacji za minimum dwa tygodnie. Dokumentacja dokładna, zero skrótów. I proszę mu wytłumaczyć, co i dlaczego robimy — Elsie kiwnęła głową, notując już w myślach kolejne kroki.
Jasne. Krew, formularze, edukacja pacjenta. I dużo spokoju — dodała, półżartem, bo wiedziała, że spokój bywa najdroższym zasobem na ER. Lekarz uśmiechnął się krótko i ruszył dalej. Elsie została z kartą w dłoni i tym specyficznym ciężarem odpowiedzialności, który zawsze pojawiał się przy takich przypadkach. Ekspozycja. Słowo kliniczne, czyste, a jednocześnie potrafiące rozlać w głowie pacjenta całą masę czarnych scenariuszy.

Weszła do boksu chwilę później, zamykając za sobą zasłonkę. Świat zwęził się do kilku metrów kwadratowych, zapachu środków dezynfekcyjnych i jej własnego, wyćwiczonego spokoju. To był moment, w którym zawsze przełączała się na tryb jestem tu dla ciebie, nawet jeśli w środku miała ochotę westchnąć za wszystkich, którym los właśnie zrobił głupi numer.
Dobrze — zaczęła spokojnie, kładąc kartę na blacie. — Zrobimy to krok po kroku. Najpierw pobierzemy krew na badania wyjściowe. To standard przy takim zdarzeniu. Dzięki temu będziemy mieli punkt odniesienia i kontrolę nad sytuacją — sięgnęła po rękawiczki, zakładając je z automatyzmem, który nie odbierał czynnościom ludzkiego wymiaru. Wręcz przeciwnie — rutyna dawała jej przestrzeń na uważność. Zawsze uważała, że pacjent czuje, czy ktoś robi coś mechanicznie, czy z troską. Przygotowała zestaw do pobrania, sprawdzając wszystko dwa razy. Nie dlatego, że musiała — dlatego, że lubiła mieć pewność. W jej głowie procedura układała się w klarowną listę: badania, informacja, kolejne terminy, ewentualna profilaktyka. A pod spodem, cicho, była myśl o tym, jak bardzo takie niby nic potrafi kogoś rozstroić.
To może trochę uszczypnąć — uprzedziła, z lekkim uśmiechem w głosie. — Obiecuję, że igła jest nowa. Świeża. Prosto z opakowania — ironia sytuacji nie umknęła jej nawet na sekundę, ale humor bywał najlepszym amortyzatorem napięcia. Gdy krew zaczęła wypełniać probówki, Elsie skupiła się na oddechu — swoim, spokojnym, równym. Zawsze wierzyła, że pacjent, nawet nieświadomie, dostraja się do tego tempa. To był jej cichy superpower. Po zakończeniu pobrania zabezpieczyła wszystko dokładnie, odkładając probówki do pojemnika.
Wyniki części badań będą później, część przyjdzie szybciej — powiedziała, już myślami wybiegając do dalszych etapów. — Dostanie pan też dokładne informacje, co dalej, kiedy zgłosić się na kontrolę i na co zwracać uwagę. Nie zostawiamy takich rzeczy bez opieki — zatrzymała się na moment, opierając dłonie o blat. To była ta chwila, kiedy profesjonalizm spotykał się z czystą ludzką empatią.
Wiem, że to nie jest przyjemna sytuacja — dodała ciszej. — Ale jesteś w dobrym miejscu. I zajmiemy się tym porządnie.

I naprawdę to miała na myśli.

Mal Menard
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
aj
nie polubimy się jak odpisujesz raz na miesiąc, wiesz o mojej postaci więcej niż moja postać, rażąco peron odjeżdża od wspólnych ustaleń albo jeśli pojawia się bezsensowna, niepotrzebna erotyka czy przemoc
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mount Sinai Hospital”