Zablokowany
0 y/o
For good luck!
0 cm
lata tu i tam w Toronto Pearson International Airport
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Asa Julian Rutherford
Lucien Laviscount
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
26.06.1991, Toronto
zaimki
on/jego
zawód
pilot
miejsce pracy
Air Canada; Toronto Pearson International Airport
orientacja
hetero
dzielnica mieszkalna
Distillery District
pobyt w toronto
od urodzenia
umiejętności
Asa Rutherford w domu jest dokładnie takim samym człowiekiem jak w kokpicie — samodzielnym, praktycznym i nastawionym na funkcjonalność, a nie komfort. Nie jest domatorem z wyboru, raczej z konieczności, ale potrafi zadbać o siebie bez niczyjej pomocy.
Potrafi sam ugotować proste, sensowne posiłki. Nie eksperymentuje w kuchni i nie improwizuje — trzyma się sprawdzonych schematów. Jajka, makaron, ryż, kurczak, warzywa. Gotuje tak, żeby było szybko, czysto i bez zbędnych naczyń. Potrafi przygotować kolację dla gości, ale bez fajerwerków. Jedzenie ma być dobre i gotowe na czas, niekoniecznie „romantyczne”.
Asa dba o porządek. Sprząta regularnie, choć bez przesady. Nie znosi bałaganu, bo go rozprasza. Odkurzanie, mycie podłóg, łazienka — robi to sam, rutynowo, bez narzekania. Lubi, gdy rzeczy są tam, gdzie powinny być. Pralka, suszarka, składanie ubrań — wszystko ogarnia sam, według własnego systemu. Każda koszulka ma swoje miejsce, każda para skarpetek jest sparowana.
Potrafi wykonać drobne naprawy. Wymieni żarówkę, naprawi cieknący kran, skręci mebel, ustawi drzwi, które się nie domykają. Nie jest złotą rączką w sensie artystycznym, ale jeśli coś da się naprawić logicznie i instrukcyjnie — Asa to zrobi. Jeśli nie, wezwie fachowca bez dumy czy wstydu.
Jest bardzo zorganizowany w kwestiach administracyjnych. Sam płaci rachunki, pilnuje terminów, ubezpieczeń, przeglądów. Dokumenty ma posegregowane, często zarówno fizycznie, jak i cyfrowo. Nie odkłada takich rzeczy na później — lubi mieć je zamknięte i „z głowy”.
Potrafi zadbać o siebie fizycznie. Sam planuje treningi, chodzi na siłownię albo ćwiczy w domu. Gotuje pod kątem zdrowia, nie przyjemności. Dba o sen na tyle, na ile pozwala mu praca. Nie potrzebuje nikogo, kto by go „ogarniał”.
Asa świetnie czyta nastroje. Zauważa zmiany tonu, napięcie między ludźmi, niewypowiedziane konflikty. W pracy wykorzystuje to intuicyjnie — wie, kiedy ktoś jest przeciążony, kiedy lepiej zmienić temat, a kiedy przejąć kontrolę. W życiu prywatnym często z tej samej umiejętności nie korzysta w pełni, bo reagowanie na cudze emocje wymagałoby odsłonięcia własnych.
Ma naturalny autorytet. Nie wynika on z głośności ani charyzmy, ale z opanowania. Gdy Asa mówi, ludzie zwykle słuchają, bo robi to rzadko i na temat. W sytuacjach formalnych — spotkaniach, odprawach, kolacjach służbowych — wypada bardzo dobrze. Wie, jak się zachować, jak dobrać słowa, jak nie przekroczyć granic.
W relacjach bliższych jego umiejętności towarzyskie zaczynają się kruszyć. Asa nie jest dobry w small talku opartym na emocjach, w żartach, które budują bliskość, w codziennym „byciu razem”. Trudno mu spontanicznie okazywać zainteresowanie, pisać bez powodu, dzwonić tylko po to, by zapytać, jak minął dzień. To sprawia, że bliscy czują się dla niego mniej ważni, nawet jeśli tak nie jest.
Asa potrafi flirtować — subtelnie, spokojnie, bez nachalności. Jego flirt opiera się na uważności, spojrzeniu, krótkim komentarzu. Działa szczególnie w sytuacjach przejściowych: lotniska, hotele, bary. Tam, gdzie relacje nie wymagają kontynuacji. W dłuższych relacjach ta umiejętność zanika, bo flirt wymaga obecności, a Asa szybko wraca myślami do swoich spraw.
Nie radzi sobie natomiast z konfliktami interpersonalnymi. Unika konfrontacji, szczególnie emocjonalnej. Gdy rozmowa staje się trudna, zamyka się lub wycofuje, co odbierane jest jako brak zaangażowania. Jego milczenie bywa bardziej raniące niż kłótnia.
Asa potrafi też spędzać czas w ciszy. Czyta, słucha muzyki, siedzi bez telefonu. Nie nudzi się łatwo, bo nauczył się być sam ze sobą — nawet jeśli nie zawsze jest to komfortowe. Potrafi przetrwać długie wieczory bez rozmów, bez towarzystwa, bez planów.
Jednocześnie są rzeczy, których sam w domu nie potrafi zrobić. Nie potrafi stworzyć ciepłej atmosfery. Nie dba o detale emocjonalne — kwiaty, świece, drobne gesty przychodzą mu z trudem. Dom Asy jest funkcjonalny, czysty i cichy, ale brakuje w nim śladów wspólnego życia.
słabości
Asa ma problem z byciem obecnym w drobnych, codziennych sprawach. Potrafi zapomnieć o zakupach, o odebraniu telefonu, o obietnicy, że wróci wcześniej. Nie dlatego, że nie chce — po prostu jego głowa jest zawsze kilka kroków dalej. Dla niego liczy się plan, trasa, następny punkt. Dla innych to wygląda jak obojętność.
Nie umie rozmawiać wtedy, kiedy rozmowa jest niewygodna. Gdy pojawia się napięcie, Asa milknie albo wychodzi z domu pod pretekstem spaceru, pracy, „przewietrzenia się”. Zostawia drugą osobę samą z emocjami. On wraca później spokojny, ona zostaje z poczuciem, że jej uczucia były za duże, za trudne.
Jest fatalny w okazywaniu czułości na co dzień. Nie przychodzi mu naturalnie przytulanie bez powodu, drobne gesty, mówienie komplementów. Gdy kocha, robi to „zadaniowo” — naprawi, pomoże, załatwi sprawę. Ale jeśli ktoś potrzebuje zwykłego „jestem tu”, Asa często nie wie, co zrobić.
Ma tendencję do odkładania spraw na później, jeśli wymagają emocjonalnego zaangażowania. Oddzwoni jutro. Porozmawia po powrocie. Wyjaśni, gdy będzie mniej zmęczony. Tyle że „później” w jego życiu często nigdy nie nadchodzi. Zwykłe nieporozumienia przez to narastają, aż robią się nie do przejścia.
Asa jest kiepski w utrzymywaniu relacji na odległość, mimo że całe życie spędza w drodze. Gubi kontakt, odpowiada lakonicznie, zapomina o regularności. Nie umie pielęgnować więzi, które nie są „tu i teraz”. Dla bliskich to sygnał, że są dla niego drugoplanowi.
Nie potrafi odpoczywać wspólnie. Nawet podczas wolnych dni mentalnie jest w pracy. Sprawdza pogodę, rozkłady, maile. Trudno z nim „nic nie robić”. Zawsze musi być cel, plan, powód. Dla partnerki oznaczało to, że nigdy nie mieli prawdziwego, beztroskiego czasu razem.
Asa źle znosi krytykę w sprawach osobistych. Zawodowo potrafi ją przyjąć bez problemu, ale gdy ktoś mówi mu, że rani, zamyka się albo broni. Odbiera to jako atak, nie informację. Przez to wiele rozmów kończyło się ciszą zamiast porozumienia.
Ma problem z proszeniem o pomoc. Nawet gdy jest przemęczony, woli udawać, że wszystko jest w porządku. Nie umie powiedzieć: „nie daję rady”. W codziennym życiu sprawia wrażenie silnego i samowystarczalnego, ale bliscy czują, że nie ma do niego dostępu.
Asa często bagatelizuje własne potrzeby emocjonalne, a potem odreagowuje w sposób, którego się wstydzi — alkoholem na lotniskach, przypadkowymi relacjami, nocnym błąkaniem się po mieście. To nie są wielkie dramaty, tylko ciche pęknięcia, które powtarzają się regularnie.
Najbardziej życiową słabością Asy jest to, że jest świetny w byciu „kimś”, ale kiepski w byciu „z kimś”. W pracy budzi zaufanie, w codziennym życiu zostawia niedosyt. I często orientuje się, co stracił, dopiero wtedy, gdy ktoś przestaje czekać.
Asa Rutherford urodził się w Toronto, w mieście, które nigdy nikogo nie przytulało zbyt mocno. Było duże, chłodne, uporządkowane, pełne ludzi, którzy nauczyli się żyć obok siebie, niekoniecznie ze sobą. Jego dzieciństwo było dokładnie takie samo. Ojciec pracował przy lotnictwie, na zapleczu lotniska Pearson, matka była pielęgniarką. Oboje zmęczeni, odpowiedzialni, obecni bardziej fizycznie niż emocjonalnie. Dom działał jak dobrze naoliwiona maszyna – bez krzyków, bez chaosu, ale też bez rozmów o tym, co się czuje, gdy zostaje się samemu z własnymi myślami. Asa od najmłodszych lat nauczył się, że nieobecność jest stanem naturalnym. Że ludzie wychodzą i wracają, a czasem tylko wychodzą. Nie zadawał pytań. Obserwował. Najbardziej lubił patrzeć w niebo, gdzie samoloty przecinały przestrzeń nad miastem z idealną precyzją. Startowały i lądowały zgodnie z planem, bez wahania, bez sentymentów. W tamtym obrazie było coś kojącego. Coś, co mówiło mu, że świat może być logiczny, jeśli trzyma się zasad. Dorastając, Asa nie był chłopakiem, który rzucał się w oczy. Inteligentny, spokojny, zdystansowany. Zawsze trochę obok. Ludzie go lubili, ale niewielu znało naprawdę. Zbudował wokół siebie ciszę, w której czuł się bezpiecznie. Emocje innych były dla niego trudne, własne — jeszcze trudniejsze. Za to kontrola była czymś, co rozumiał doskonale. Decyzja o zostaniu pilotem przyszła naturalnie. Lotnictwo dawało mu to, czego nie potrafił znaleźć nigdzie indziej — porządek, odpowiedzialność, jasne granice. W powietrzu nie było miejsca na chaos. Procedury mówiły, co robić. Checklista była uczciwa. Albo coś działało, albo nie. Asa uczył się pilnie, z chirurgiczną precyzją. Instruktorzy szybko zauważyli, że ma w sobie coś rzadkiego: spokój, który nie był pozą. Kiedy inni panikowali, on skupiał się jeszcze bardziej. Kiedy dostał się do Air Canada, poczuł, że wreszcie pasuje do świata. Mundur nie był dla niego kostiumem — był przedłużeniem osobowości. Z czasem awansował, zdobywał doświadczenie, aż w końcu usiadł w lewym fotelu jako kapitan. Ster w dłoniach dawał mu poczucie sensu. W kokpicie wszystko było na swoim miejscu. On też. Miłość przyszła wtedy, gdy najmniej się jej spodziewał. W zwykły, deszczowy dzień w Toronto. Kawiarnia niedaleko Union Station, kilka godzin do lotu, zmęczenie po nocnym rejsie. Ona siedziała przy oknie, z kubkiem kawy, której nie piła. Zapytała go, czy zawsze wygląda tak, jakby zaraz miał zniknąć. Nie zaprzeczył. Rozmawiali długo, spokojnie, bez wielkich deklaracji. Zobaczyła w nim coś więcej niż pilota. Zobaczyła człowieka, który potrafił słuchać, gdy był obecny. Zakochał się powoli. Ostrożnie. Przez chwilę uwierzył, że może mieć jedno i drugie — niebo i ją. Przez pierwsze miesiące Toronto przestało być tylko przystankiem. Stało się miejscem powrotu. Ale latanie nie przestało być priorytetem. Zawsze było pierwsze. Ich związek trwał dwa lata. Dwa lata pożegnań, powrotów i czekania. Asa potrafił być czuły, intensywny, bliski — ale tylko wtedy, gdy był na ziemi. Gdy odlatywał, zamykał się emocjonalnie, jakby ktoś przełączał w nim tryb. Dla niego było to naturalne. Mechanizm obronny wyuczony jeszcze w dzieciństwie. Dla niej — powolne wykrwawianie się z miłości. Podczas długich tras, nocnych postojów i anonimowych hoteli Asa zaczął romansować. Nie z miłości. Z potrzeby rozładowania napięcia, odreagowania, ucieczki od odpowiedzialności emocjonalnej. Te kobiety były chwilowe, niewymagające. Nie pytały, nie czekały, nie oczekiwały przyszłości. Dawały mu iluzję bliskości bez konsekwencji. Nigdy nie myślał o tym jako o zdradzie w klasycznym sensie. Bardziej jak o wentylu bezpieczeństwa. Ale każda taka noc oddalała go od niej jeszcze bardziej. Plotki dotarły do Toronto szybciej, niż się spodziewał. Ona pytała. On unikał odpowiedzi. Milczenie było jego specjalnością. W końcu była zmęczona. Zmęczona walizek, ciszy w łóżku, bycia drugą po samolotach. Postawiła ultimatum, nie z gniewu, ale z wyczerpania. Albo ster, albo wspólne życie.
Asa nie walczył. Nie dramatyzował. Wiedział. Wybrał ster. Wybrał niebo, załogę, kontrolę. Zerwali. Spokojnie. Ostatecznie. Złamał jej serce bez podnoszenia głosu.
Minął ponad rok. Asa nadal lata. Nadal jest pilotem Air Canada. Nadal sprowadza ludzi bezpiecznie na ziemię. A jednak gdzieś między jednym lotem a drugim nosi świadomość, że najważniejszej osoby w swoim życiu nie potrafił zatrzymać. I że nie każdą stratę da się zrekompensować wysokością.


Ciekawostki
Na pierwszy rzut oka wydaje się opanowany, zdyscyplinowany, wręcz sterylny w sposobie bycia, ale to tylko warstwa wierzchnia. Pod nią kryje się człowiek, który przez lata nauczył się funkcjonować na granicy zmęczenia i emocjonalnego niedoboru.

Jego największym nałogiem jest kawa. Czarna, gorzka, pita nie dla smaku, lecz dla kontroli. Asa nie celebruje poranków ani przerw – kawa jest dla niego paliwem, które pozwala mu utrzymać tempo, szczególnie po nocnych lotach i długich przesiadkach. Potrafi przeżyć na kilku godzinach snu, choć dobrze wie, że jego ciało kiedyś wystawi mu rachunek. Zdarza mu się sięgać po papierosa, ale tylko w momentach skrajnego napięcia – na balkonach hoteli w obcych miastach, późno w nocy, kiedy świat wydaje się obojętny. To nie jest nałóg, raczej cichy gest buntu wobec własnej dyscypliny.

Ma też inne, mniej oczywiste uzależnienie: ucieczkę. Gdy emocje zaczynają go przerastać, Asa znika – w pracy, w trasie, czasem w ramionach kogoś, kto niczego od niego nie oczekuje. Przelotne romanse nigdy nie były dla niego miłością. Były wentylem bezpieczeństwa, sposobem na odreagowanie napięcia bez konieczności tłumaczenia się z własnych słabości. Każda taka noc zostawiała po sobie pustkę, ale na krótką chwilę pozwalała mu oddychać.

Asa żyje rytuałami. Sprawdza zamknięcie drzwi dwa razy, nawet w hotelowych pokojach, które widzi pierwszy raz w życiu. Zanim wejdzie do kokpitu, dotyka ramy drzwi w tym samym miejscu, jakby chciał upewnić się, że wszystko jest na swoim miejscu – także on sam. Nie potrafi zasnąć w całkowitej ciszy. Zawsze zostawia włączony dźwięk miasta, klimatyzację albo biały szum, bo cisza jest dla niego zbyt głośna i przypomina o rzeczach, które stara się ignorować.

Jest perfekcyjnie zorganizowany w sprawach technicznych, ale zupełnie nieporadny w emocjach. Potrafi zapanować nad sytuacją kryzysową na wysokości dziesięciu tysięcy metrów, lecz nie umie odpowiedzieć na proste pytanie: „co czujesz?”. Ma znakomitą orientację przestrzenną, pamięta trasy, procedury, detale techniczne, ale zapomina o datach, rocznicach i obietnicach, które wymagają emocjonalnej obecności. Słucha uważnie innych, pod warunkiem że rozmowa nie dotyczy jego samego.

Nie potrafi odpoczywać bez poczucia winy. Nawet dni wolne planuje jak loty – z harmonogramem, punktami kontrolnymi i zapasem czasu. Chaos go irytuje, bałagan wprowadza niepokój. Walizkę pakuje zawsze w ten sam sposób, układając ubrania z niemal obsesyjną precyzją. Porządek daje mu złudzenie kontroli nad życiem, które w innych obszarach wymyka mu się z rąk.

Nie umie siedzieć bezczynnie. Gdy nie lata, sprząta, porządkuje, układa. W hotelowych pokojach potrafi przestawić meble o kilka centymetrów, żeby „lepiej oddychać”. Nie lubi, gdy ktoś dotyka jego rzeczy bez zapowiedzi. Nie dlatego, że jest skąpy — raczej dlatego, że rzeczy są jedynymi elementami jego życia, które zawsze zostają tam, gdzie je położył.

Asa Rutherford potrafi doskonale pilotować samolot, ale nie potrafi pilotować własnego życia emocjonalnego. Wie, jak wylądować maszyną w trudnych warunkach, lecz nie wie, jak bezpiecznie wylądować w czyimś sercu i tam zostać. I być może właśnie dlatego wciąż wybiera niebo — bo ono nigdy nie prosi, żeby został.

Ma dobry słuch muzyczny i potrafi rozpoznać utwór po kilku taktach, ale nigdy nie nauczył się grać na żadnym instrumencie – zabrakło mu cierpliwości i gotowości na popełnianie błędów. Zna podstawowe zwroty w kilku językach, wyniesione z podróży, lecz żadnego nie opanował biegle, bo nigdy nie zatrzymał się w jednym miejscu na tyle długo, by naprawdę się go nauczyć.

Asa Rutherford jest mistrzem kontroli tam, gdzie obowiązują zasady, i kompletnie zagubionym człowiekiem tam, gdzie potrzebna jest szczerość wobec samego siebie. Potrafi bezpiecznie sprowadzić samolot na ziemię, ale nie potrafi zostać, gdy ktoś prosi go, by przestał odlatywać.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
tak
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
0 y/o
Prepare to be a seasoned local
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum Asa Rutherford
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
gall anonim
niegrzeczni użytkownicy
0 y/o
Prepare to be a seasoned local
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

ZDOBYTE TROFEA
ZDOBYTE NAGRODY


WYKORZYSTANE




gall anonim
niegrzeczni użytkownicy
Zablokowany

Wróć do „gentlemen”