33 y/o
Welkom in Canada
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lacey p o w i n n a powiedzieć temu pas. Powinna wycofać się przynajmniej z ewentualnego zbliżenia, do którego miałoby dojść tutaj, w mieszkaniu, które przecież od dłuższego czasu współdzieliła ze swoim partnerem.
Choć nie układało się między nimi najlepiej, dla nich obojga był to przecież d o m. Miejsce, w którym powinni czuć się nie tylko swobodnie, ale przede wszystkim bezpiecznie. Było to też miejsce, w którym żadne z nich nie powinno burzyć zaufania tego drugiego, a jednak do tego właśnie mogło dojść, jeśli do ich wspólnego gniazdka wkradać się będą osoby trzecie.
Kłamstwem byłoby jednak stwierdzenie, że Lacey nie miała teraz ochoty odrobinę odegrać się na Devonie, który ostatnio wprowadził do ich codzienności nieco zamieszania. Sprawił, że przez krótką chwilę ona sama nie czuła się bezpiecznie, zatem ewentualne wątpliwości, które doskwierały jej pewien czas temu, teraz zastąpione zostały przez p r e m e d y t a c j ę. Tadwell miała ochotę zagrać mu na nosie, a więc miała zignorować rozsądek i doprowadzić do końca to, co przed chwilą zaczęła.
A w tym miał jej pomóc Sonny.
Miał także jej samej sprawić sporo przyjemności, ponieważ to też nie tak, że zaangażowała się w to zbliżenie tylko dlatego, że chciała odegrać się na swoim partnerze. Chciała również skupić się na bliskości blondyna, która smakowała wyjątkowo dobrze za każdym razem, kiedy zamykał ją w swoich ramionach.
Prawdą było jednak to, że do tej pory nie mieli sposobności ku temu, aby skupić się na sobie w stu procentach. Cały czas towarzyszył im pewien pośpiech, za sprawą którego nie mogli wyciągnąć z tego wszystkiego, co mieli sobie do zaoferowania.
Dziś być może mieli zyskać okazję ku temu, aby to zmienić.
Nie przestała muskać palcami jego skóry, kiedy uzyskała odpowiedź na swoje pytanie. Zrozumiała aluzję, sama zresztą też chciała jak najlepiej wykorzystać możliwości, jakie dawało jej ich mieszkanie, nawet jeżeli tu również nie mieli nieograniczonych pokładów czasu. Jej partner miał przecież kiedyś tutaj wrócić, być może nawet istniało ryzyko, że mógłby ich nakryć, choć to wydawało jej się szczerze nieprawdopodobne. Podobnie jak ona, on także bywał tu gościem.
Zamruczała cicho, kiedy jego dłoń zsunęła się na jej pośladek. Nie zdążyła zareagować, podczas gdy on postanowił wpić się w jej usta. Odwzajemniła pocałunek, przy okazji decydując się na to, aby odpłacić mu się pięknym za nadobne. Jej dłonie również powędrowały w stronę jego pośladków i tam też zacisnęła palce, więc kiedy sam się odezwał, jej usta wykrzywiły się w zadziornym uśmiechu. — Myślę, że najpierw mógłby mi się przydać prysznic — zasugerowała, podczas gdy jedna z jej dłoni rozpoczęła powrotną wędrówkę ku górze. Gdy wkradła się na jego plecy, Tadwell przesunęła po nich paznokciami. Już wcześniej złapała się na myśli, że lubiła w ten sposób droczyć się z jego skórą.

Sonny Radwell
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
25 y/o
Welkom in Canada
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sonny nie miał mieć jej za złe tego, że zostanie w ten sposób wykorzystany. Pewnie nawet się o tym nie dowie, ale gdyby się dowiedział, to na pewno by go nie obeszło, w końcu co mu do tego? To i tak był skutek uboczny, a nie główny cel Lacey, prawda? Przede wszystkim sięgnęła po jego bliskość, bo chciała tego dla siebie, tak samo jak on chciał tego dla siebie, bo było mu z nią dobrze.
Cała reszta powodów była kwestią poboczną, która nie była ważna, bo nie łączyło ich nic poważnego. Nie mogli więc poczuć się zranieni, ponieważ jedyne, co sobie obiecywali, to dobra zabawa, a ją za każdym razem potrafili sobie zapewnić i nie zanosiło się na to, żeby dziś miało być inaczej.
Radwellowi już w jej towarzystwie dopisywał wręcz wyśmienity nastrój. A gdyby tego było mało, to na dodatek już czuł się rozpalony, a przecież jeszcze nie zabrnęli daleko. Wystarczyło jednak kilka pocałunków i dłonie błądzące po ich ciałach, żeby po jego ciele rozlało się przyjemne ciepło, mówiące mu o tym, że wszystko powoli stawało się coraz intensywniejsze.
I wyglądało na to, że nie tylko on zamierzał bawić się tą chwilą, tym razem nie decydując się na żaden pośpiech. Kiedy poczuł, jak jej dłonie zaczęły schodzić niżej, już chciał się uśmiechnąć, ale zrobił to dopiero wtedy, gdy Lacey spojrzała na niego z tą zadziornością, która mówiła, że była z siebie zadowolona. Nie mógł nie odpowiedzieć jej podobnym grymasem, który w jego przypadku mówił, że podobała mu się jej zaczepność. – W takim razie pozwól, że ci pomogę – zaproponował, spoglądając w jej oczy, ale nie potrwało to długo, ponieważ nabrał ochoty na to, aby skusić się na coś innego.
Sonny pochylił się niżej i zaczął muskać szyję Tadwell, najpierw w okolicy ucha, a później zszedł niżej, bliżej jej ramienia. Miał na nią na tyle dużą ochotę, że po prostu nie umiał się powstrzymać i długo trzymać rąk przy sobie. A raczej w tym przypadku ust, biorąc pod uwagę to, że teraz to głównie one przystąpiły do akcji.
Choć jego dłonie takie bezczynne też nie były, bo zdarzyło mu się jeszcze w międzyczasie jedną czy drugą zacisnąć mocniej w oczekiwaniu na to, aż otrzyma odpowiedź na złożoną propozycję, która jego zdaniem brzmiała bardzo dobrze.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
33 y/o
Welkom in Canada
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała do niego słabość, której nie potrafiła wyjaśnić. Był młodym chłopakiem, z którym teoretycznie nie łączyło jej nic, ale mimo to udało im się nawiązać nić porozumienia. W łóżku dogadywali się świetnie, ale prędko okazało się, że równie dobrze odnajdywali się także w prostej rozmowie.
Coś po prostu między nimi zaskoczyło, a to doprowadziło do tego, że Lacey nie postawiła na ich relacji kreski, choć powinna była zrobić to już na samym początku.
I teraz popełniała kolejne głupstwo, dopuszczając go bliżej siebie w jedynym miejscu, w którym naprawdę nie powinna tego robić. Nie droczyła się z nim, a naprawdę zabiegała o jego uwagę, czekając na to, aż znów dostanie jej od niego trochę więcej. Z tym na szczęście wcale długo nie zwlekał.
Kiedy chwycił przynętę, Lacey uśmiechnęła się zadziornie. Miała ochotę ponownie go pocałować, ale nim się na to zdecydowała, Sonny dobrał się do jej szyi, co ona postanowiła ułatwić mu, nieznacznie odchylając na bok głowę. Znów zamruczała za jego sprawą, a chociaż to, co robił, było niesamowicie przyjemne, Tadwell już chwilę później go od siebie odepchnęła.
Ale tylko t r o c h ę.
Jej usta znów wygięły się w zadziornym uśmiechu, a ona sama zlustrowała jego sylwetkę spojrzeniem. Zrobiła kilka kroków w jego stronę, a kiedy pokonała dzielący ich dystans, jej dłonie powędrowały prosto do zapięcia jego spodni, z którym czym prędzej się uporała. — Prysznic chwilę zaczeka — oznajmiła, nabierając ochoty na to, aby rozpocząć tę z a b a w ę w nieco inny sposób.
W pierwszej kolejności chciała zająć się nim, na co mogła pozwolić sobie w dzisiejszych, nieco bardziej dogodnych warunkach. Tym razem sama dobrała się ustami do jego szyi, stopniowo schodząc z pocałunkami nieco niżej. Postanowiła odrobinę go r o z p i e ś c i ć, a kiedy skończyła, albo raczej upewniła się, że on skończył, posłała mu triumfalny uśmiech i podniosła się z klęczek.
Teraz rzeczywiście zamierzała zaciągnąć go pod ten prysznic, a później również do łóżka, w którym planowała pokazać mu efekty własnych ćwiczeń. Skoro nie gonił ich czas, mogli wykorzystać tę okazję najlepiej, jak tylko mogli.

Sonny Radwell
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
25 y/o
Welkom in Canada
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Być może wiek to rzeczywiście tylko liczby? W ich przypadku na pewno można było tak powiedzieć, bo chociaż dzieliła ich nie tak mała różnica, a co za tym idzie, znajdowali się na zupełnie innych etapach w życiach, potrafili nie tylko porozumieć się ze sobą, ale też zatrzymać przy sobie i zapewnić coś, czego każde z nich w tej chwili potrzebowało.
I co najwyraźniej mogli znaleźć tylko przy sobie, bo czy gdyby mógł zapewnić im to każdy, to czy poświęcaliby sobie tyle uwagi? Mogli przecież spojrzeć w innym kierunku, szczególnie Lacey, która miała tyle przeciwwskazań, aby nie zatrzymywać się przy jednej osobie, innej niż jej partner. Sonny miał ich mniej, ale i tak mógł przecież ten czas zainwestować w inną relację, taką, która nie będzie prowadziła donikąd.
Bo wiedział, że Tadwell nie może zapewnić mu nic, poza paroma chwilami uniesień. Nie była nim zainteresowana w większym zakresie i Sonny to rozumiał. A nawet mu to odpowiadało. Najwyraźniej chciał bawić się właśnie romansem z nieco starszą kobietą. Bo w momencie, gdy już trzeci raz spotykali się ze sobą w ten sposób, chyba można mówić o romansie, prawda? To już nie było przypadkowe, przypadki nie zdarzają się tak często…
Chyba można już posądzić ich o pewną celowość. A na pewno Radwella, który dziś tu przyszedł, bo skłamałby mówiąc, że nawet troszeczkę nie liczył na to, że ich dzisiejsze spotkanie rozwinie się właśnie w ten sposób. Nie miał oczekiwań, ale jednocześnie, pamiętając, jak było ostatnio, pojawił się cień nadziei.
I dostał dokładnie to, czego chciał. A może nawet więcej, o czym przekonał się, kiedy Lacey uklękła przed nim, nie tylko zapewniając mu ogrom rozkoszy, ale też pozwalając poczuć się pewniej, może nawet trochę władczo? Było to przyjemnym uczuciem, które utrzymało się na dłużej i być może wpłynęło na jego dzisiejszy występ? Choć nie jemu to oceniać, miał wrażenie, że pod prysznicem, a później w sypialni Lacey, najpierw na komodzie, a później już na łóżku przeszedł samego siebie.
Teraz zaś, gdy opadł na łóżko obok niej, potrzebował chwili na złapanie oddechu. I gdy leżąc tak, odwrócił głowę, aby na nią spojrzeć, przeszła przez jego głowę myśl, jak pięknie teraz wyglądała, gdy leżała tu, spełniona właśnie dzięki niemu. Z tą myślą naszła go ochota, aby ją pocałować, tak po prostu. Więc zrobił to – wychylił się w jej stronę i trzymając ramię pod jej głową, z palcami wplątanymi w jej włosy, zbliżył się do niej i zamknął jej usta w pocałunku.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
33 y/o
Welkom in Canada
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może ta różnica wcale nie była tak istotna, a może to właśnie z niej byli w stanie wyciągnąć to, co było w tej relacji najlepszego. To przecież mogło dodawać tej relacji nieco pikanterii, która z jakiegoś powodu pociągała ich oboje. I za sprawą której Lacey nie potrafiła się przy nim opamiętać nawet wtedy, kiedy z tyłu jej głowy pojawiały się myśli o tym, że powinna powiedzieć temu pas, ponieważ wraz z każdym kolejnym spotkaniem, ta znajomość coraz bardziej wymykała jej się spod kontroli.
Przyjemnie było jednak tracić ją w jego towarzystwie, dlatego raz po raz sobie na to pozwalała. Jemu natomiast dawała więcej, niż powinna, ponieważ sama doszukiwała się pewnej satysfakcji w tym, jak sprawiała mu przyjemność. Dlatego też dziś zdecydowała się zrobić coś tylko dla niego, choć to też nie tak, że jej działania były kompletnie altruistyczne. W pewnym stopniu chciała chyba, aby pożądał jej jeszcze bardziej i to właśnie do tego pożądania próbowała go teraz sprowokować.
Na tej płaszczyźnie musiała osiągnąć sukces, ponieważ Sonny rzeczywiście nie dał jej dziś ani chwili wytchnienia. Wielokrotnie sprawił, że z jej gardła wyrywały się głośne, kompletnie niekontrolowane jęki, a jej paznokcie wbijały się w jego skórę, kiedy przyciągała go bliżej siebie. Było dobrze, n i e s a m o w i c i e dobrze, dzięki czemu rzeczywiście skończyła usatysfakcjonowana. Nie raz, a kilka razy, więc kiedy ostatecznie wtuliła się w miękką pościel tuż obok niego, była naprawdę zmęczona.
Zdołała złapać tylko kilka głębszych oddechów, nim odwróciła się w jego stronę, a od zdecydował się ją pocałować. Nie oponowała, angażując się w tę drobną czułość, a kiedy w końcu ją przerwała, palcami jednej dłoni zaczęła muskać skórę jego policzka. Nie uciekła przed jego bliskością, nie cofnęła się jakoś mocno. Po prostu leżała obok i spoglądała w jego oczy.
Zastanawiała się też nad tym, co miało być d a l e j. Być może w końcu dojrzała do tego, aby przestać się oszukiwać, że za pewien czas znów na siebie nie w p a d n ą. Właśnie dlatego wypuściła głośniej powietrze i po tym, jak koniuszkiem języka zwilżyła dolną wargę, zdecydowała się odezwać. — Jeśli to miałoby się powtórzyć… to nie tutaj — powiedziała, kiedy ponownie zawiesiła spojrzenie na jego oczach.
Domyślała się, że choćby w łazience jego uwadze nie powinny umknąć męskie kosmetyki, więc mógł już dodać dwa do dwóch. Nie wycofał się jednak, co sugerowało, że mu to nie przeszkadzało. Nie było ku temu powodu, skoro oboje traktowali tę znajomość luźno. Jeśli jednak nie mieli powiedzieć sobie pas, musieli przynajmniej wyznaczyć pewne granice.
Dla niej znajdowały się one właśnie tutaj.

Sonny Radwell
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
25 y/o
Welkom in Canada
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lacey udało się dziś spełnić jego fantazję, która zrodziła się w jego umyśle po ich poznaniu. Ponieważ wcale nie kłamał, mówiąc, że trochę o niej fantazjował. Tak rzeczywiście było, ponieważ skutecznie zakorzeniła się w jego umyśle i pobudzała jego wyobraźnię, która na samą myśl o niej uciekała w kierunku, o którym nie wypada mówić na głos.
Nic dziwnego, że on także nie potrafił się jej oprzeć.
A co więcej, za każdym razem starał się zapewnić jej ogrom przyjemności, z zadowoleniem odnotowując, że zadanie wypełniał nienagannie. Każdy jej orgazm i jęk dawał mu ogrom satysfakcji i motywował do tego, żeby nie kończyć tego zbyt szybko i nacieszyć się tą chwilą tak długo, jak było to możliwe.
Perspektywa, że to mogło potrwać dłużej i nie, nie chodzi tylko o dziś, a właśnie o wszystkie kolejne razy, na które szansa pojawiła się w momencie, gdy wspomniała o tym Lacey, była kusząca. Na tyle, że w oczach Sonny’ego momentalnie pojawił się błysk, podkreślający jego zainteresowanie. Gdy o tym słuchał, był zajęty masowaniem jej głowy palcami i obserwowaniem tego, jak z zamyślenia wyrwał ją pomysł, którym się z nim podzieliła teraz.
– A nie przypadkiem kiedy to się powtórzy – poprawił Lacey, spoglądając w jej oczy i uśmiechając się łagodnie. Skoro była na taką opcję otwarta, dla niego to już nie było kwestią tego j e ś l i, a właśnie k i e d y, bo również tego pragnął. I nie pozostawił w tej kwestii żadnych wątpliwości. – Ale w porządku. Nie tutaj i nie u mnie. Nie chciałabyś tam wpaść – od razu zaznaczył, co miał na myśli, nie chcąc jej do siebie zaprosić. Nie chodziło o to, że podobnie jak ona próbował ukryć tę znajomość przed kimś, czy cokolwiek robiła… Raczej myślał o tym, by mieli dogodne warunki, których nie zastaną w jego mieszkaniu, które dzielił ze współlokatorami. Takie towarzystwo i cienkie ściany nie sprzyjały romansom, szczególnie z kobietami, jak Tadwell, czyli z klasą…
I miała rację, Sonny zwrócił uwagę na to, że musiała dzielić to mieszkanie z jakimś mężczyzną. Dzięki temu lepiej zrozumiał jej reakcję z początku spotkania. A czy to odkrycie jakoś go dotknęło czy zniechęciło? Niezbyt. Prawdę powiedziawszy nie obchodziło go to, czy w jej życiu był ktoś jeszcze, skoro była skłonna poświęcić mu swoją uwagę. W końcu on też spotykał się z innymi dziewczynami.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
33 y/o
Welkom in Canada
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tadwell starała się zbyt dużo o nim nie myśleć. I zwykle udawało jej się to, ponieważ na co dzień była tak pochłonięta pracą, iż rzadko kiedy skupiała się na czymkolwiek innym. Sonny więc nie królował w jej umyśle, choć jednocześnie to wcale nie tak, że nie cofała się myślami do chwil, które spędzili razem, kiedy akurat coś jej o tym przypominało.
Nie potrafiła też wyrzucić go z głowy, kiedy akurat miała go na wyciągnięcie ręki, co być może miało związek z tym, jak dobrze zwykle jej przy nim było. Radwell potrafił całkiem skutecznie o nią zadbać, co było dla niej sporym zaskoczeniem, ponieważ młodsi mężczyźni malowali się w jej oczach jako ci, którzy myśleli głównie o własnymi interesie. Jemu natomiast nie mogła tego zarzucić.
Z tego powodu nie bała się też zaoferować mu czegoś więcej. Nie odmawiała sobie skupienia się tylko na nim, wcale nie dlatego, że musiała, ale raczej przez to, że c h c i a ł a to zrobić. Pragnęła sprawić mu przyjemność, a kiedy zyskała dowód tego, że jej się udało, nie mogła powiedzieć, że była nieusatysfakcjonowana.
On chyba również nie był, skoro z taką pewnością twierdził, że to, co miało miejsce dzisiaj, m u s i a ł o się powtórzyć.
Słysząc to, Lacey uśmiechnęła się z rozbawieniem, ale nie próbowała się z nim kłócić. Wywiesiła białą flagę, ponieważ sama chyba także wiedziała, że prędzej czy później właśnie do tego dojdzie. Trzymanie rąk przy sobie nie wychodziło im najlepiej, kiedy mieli się obok, ale skoro pociągało to za sobą same przyjemności, dlaczego mieliby sobie tego odmawiać? — Och, naprawdę? — pociągnęła go za język, kiedy zapewnił, że jego mieszkanie nie było miejscem dla niej.
W tym samym momencie zdecydowała się zmienić pozycję tak, aby ułożyć jedną rękę na jego klatce piersiowej i oprzeć o nią fragment własnej. W ten sposób mogła oprzeć brodę o wierzch tej dłoni, która spoczywała gdzieś w okolicy jego obojczyka i z tej niewielkiej odległości spojrzeć mu w oczy. — Teraz już na pewno będę chciała się tam wybrać — zapewniła, podczas gdy kąciki jej ust wygięły się w zaczepnym uśmiechu.
Droczyła się z nim, bo gdyby zaczął się upierać, uszanowałaby to. Była to przecież jedna z tych znajomości, w której musiały znajdować się pewne granice, a oni musieli je zaakceptować, jeśli rzeczywiście chcieli poświęcić sobie nawzajem trochę czasu. Dość niezobowiązująco, no bo właśnie, w ich życiach wciąż obecne były inne osoby. Lacey również wiedziała o tym za sprawą tamtej bransoletki.

Sonny Radwell
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
25 y/o
Welkom in Canada
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Podczas tych trzech spotkań zdołali udowodnić, że potrafili dobrze się sobą zająć, dbając o potrzeby obojga. Sonny mimo wieku wcale nie był niedoświadczonym dzieciakiem, który myślał wyłącznie o własnym interesie. Wiedział, jak należy obchodzić się z kobietami i z przyjemnością zaspokajał ich pragnienia, myśląc o tym, co mogło im się spodobać, a przede wszystkim słuchając ich.
Dlatego dziś Radwell porządnie odwdzięczył się Tadwell za to, jak ona wcześniej się nim zajęła, spisując się wyśmienicie, ale co do tego nawet przez chwilę nie powinna mieć wątpliwości, bo blondyn w ogóle nie krył się z tym, jak d o b r z e mu było.
Dodatkowo jego ochocza reakcja na propozycję, która padła z jej ust, wiele mówiła na temat tego, co myślał o zbliżeniach z nią. Gdyby cokolwiek mu się nie podobało, nie chciałby niczego powtarzać, a jednak coś go do niej cały czas ciągnęło i nawet teraz, gdy mieli za sobą kolejny raz, on wciąż nie chciał rezygnować. Mógł przecież znaleźć kogoś innego, w jego wieku to nie powinno być problemem, bo bywał w towarzystwie, ciągle poznawał nowych ludzi… A jednak w głowie miał teraz tylko Lacey.
Lekko pokiwał głową, aby potwierdzić swoje słowa, których był pewny. Nie przypuszczał, że Tadwell mogłaby chcieć pojawić się w takim miejscu. Na pewno nie w momencie, gdy wiedziałaby, na co się pisze.
– Kręci cię klimat jak w ulu? – zapytał, spoglądając na nią z rozbawieniem. Po jej zmianie pozycji ułożył dłoń na jej plecach, po których zaczął jeździć palcami wzdłuż jej kręgosłupa. Jeśli bardzo by chciała, pewnie nie broniłby się przed tym, żeby do niego zajrzała, ale naprawdę nie sądził, żeby to było odpowiednim miejscem dla nich. Nie, jeśli chcieli skupić się tylko n sobie i mieć trochę czasu dla siebie.
Poza tym, Sonny mógł t r o s z e c z k ę wstydzić się swoich warunków mieszkaniowych, bo nie miał czym się przed nią pochwalić. Mieszkał niczym w akademiku. Mieszkanie wynajmowane z grupą znajomych, po którym ciągle ktoś się kręcił i to nawet niekoniecznie sami mieszkańcy. Sonny miał do swojej dyspozycji wyłącznie niewielki pokój, który na nikim nie robił wrażenia. Wiedząc, jak żyła Lacey, cóż, byłoby mu głupio, pokazywać swoje cztery ściany.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
33 y/o
Welkom in Canada
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ona odrobinę to wszystko zaniedbała. Nie była już dziewczyną, która co pewien czas wyskakiwała ze znajomymi na miasto i miała realną szansę na to, aby kogoś poznać. Być może to nie tak, że zamknęła się w czterech ścianach, ale wychodziła do barów czy klubów wyłącznie z konieczności, ponieważ postrzegała te zajęcia jako coś, co niepotrzebnie odciągało ją od pracy.
A odkąd to właśnie ona stała się jej priorytetem, Lacey ewidentnie zaniedbywała kwestię związków, jednak tego nie uważała za przeszkodę, ponieważ była święcie przekonana, że układ, który panował między nią a jej partnerem, odpowiadał im obojgu. Był wygodny i nieszczególnie ograniczający, skoro każde z nich miało w tym czas na własne pasje i potrzeby.
I to było w porządku, a przynajmniej tak Lacey próbowała to postrzegać, będąc zbyt zajętą swoimi sprawami, aby zdobyć się na stworzenie prawdziwej bliskości z drugą osobą. Jej i Devonowi nie udało się to nigdy, a więc nic dziwnego, że ta relacja w końcu zaczęła szwankować, a oni oboje zaczęli szukać wrażeń gdzieś indziej. Co ciekawe, zgodzenie się na to przyszło jej bez mrugnięcia okiem, ale wcale nie dlatego, że to ona pragnęła rozrywki.
Zgodziła się, ponieważ wcale aż tak bardzo jej nie zależało.
Okazuje się, że nie miała nawet problemu z tym, aby kogoś innego zaciągnąć do ich wspólnego łóżka, choć przecież to ani trochę nie było w porządku. Nie powinna przekraczać tej granicy, a jednak to z Radwellem leżała tutaj teraz, dodatkowo nie stroniąc od jego bliskości. A choć czekał na nią ogrom innych spraw, było coś przyjemnego w tym lenistwie, na które sobie teraz pozwalali. To wcale nie zdarzało jej się tak często.
Zmarszczyła nos, dając sobie chwilę na to, by zastanowić się nad odpowiedzią. — Nie powiedziałabym, że mnie kręci, ale to wcale nie musiałoby być coś złego — przynajmniej nie według scenariusza, w którym ich znajomość byłaby czymś, co mogłoby wyjść na światło dzienne, a że tak nie było, wiedzieli oboje. — Ale o inne miejsce nie powinno być trudno — Toronto miało ich przecież pod dostatkiem. A choć organizowanie hotelowych schadzek wydawało jej się nieco dziwne, jeśli chcieli pociągnąć tę znajomość, nie pozostawało im nic innego. I kto wie, może nawet z takich okoliczności uda im się wyciągnąć coś ekscytującego, a jeśli nie… zawsze przecież mogli rozejść się w swoje strony.

Sonny Radwell
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
25 y/o
Welkom in Canada
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sonny po odzyskaniu wolności i zdobyciu masy wolnego czasu, odkąd nie musiał studiować i wkuwać na kierunek, który go nie interesował, korzystał ze wszystkiego, co oferowało mu życie. Chciał się bawić i doświadczać najróżniejszych rzeczy, dlatego był otwarty na wiele, nawet na numerek ze starszą nieznajomą.
Nie przewidziałby, że ta znajomość mogłaby przerodzić się w coś więcej, ponieważ był w pełni przekonany o tym, że była wyłącznie czymś jednorazowym, co nie miało prawa się powtórzyć. I zaakceptował to, ale kiedy los go zaskoczył i udowodnił, że się mylił, nie zamierzał mówić nie. Perspektywa kolejnego zbliżenia z Lacey była na tyle kusząca, że poszedł w to, mimo że zdawał już sobie sprawę z pewnych komplikacji, jakimi były jej powiązania z jego siostrą. A następne komplikacje wcale go nie zniechęcały, nawet jeśli były jeszcze poważniejsze, skoro wchodził w to jeszcze głębiej, czyniąc ten romans czymś intencjonalnym.
Nie mogli już zasłaniać się tym, że tak po prostu się stało, skoro teraz umawiali się na kontynuowanie w tej właśnie formie, zamierzając niezobowiązująco spotykać się ze sobą, kiedy najdzie ich taka ochota. Radwellowi się to podobało. Choć wcześniej nie widział się w podobnej relacji, właściwie to nie zastanawiał się, czy mógłby się w takiej odnaleźć, teraz było w tym dla niego coś ekscytującego, czego nie mógł się doczekać.
Na razie jednak do niczego nie musiał się spieszyć, bo wciąż miał Tadwell w swoich ramionach i mógł nacieszyć się jej bliskością tu i teraz. – W takim razie jeśli jakieś znajdziesz i będziesz czuła się samotna… Będziesz mogła do mnie zadzwonić – podsumował część ich układu, spoglądając w jej oczy. – I tak samo w drugą stronę – dodał, po czym przywołał na twarz zadziorny uśmiech, z którym lekko uniósł się, wychylając w stronę Lacey, aby móc ją pocałować. W ten sposób postanowił przypieczętować ich nowy układ – to był chyba najodpowiedniejszy sposób, patrząc na charakter owego u k ł a d u.
A choć leżało się z nią tutaj naprawdę miło, nie mógł zostać tu na cały dzień z oczywistego powodu, który nie został poruszony na głos, ale znany im obojgu. Dlatego w końcu musiał wygrzebać się z jej pościeli, pozbierać swoje rzeczy i pożegnać z nią… Na razie.
koniec
Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
ODPOWIEDZ

Wróć do „#12”