36 y/o
OPIEKUN FORUM
189 cm
Dyrektor strategii w AG Industries
Awatar użytkownika
'Cause I'm the serpent, I'm the flame, the mortal world is scared to say my name.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her/bitch
typ narracjitrzecioosobowa, ograniczona
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
  Jej ciało zdradzało ją tak widocznie; wszystkie te drobne napięcia, niekontrolowane ruchy, przyspieszony oddech, który próbowała regulować, a który i tak wymykał się spod kontroli. I to wszystko nie było czymś, co go zaskakiwało. Wręcz przeciwnie – było dokładnie tym, co chciał osiągnąć i co zamierzał osiągnąć. Niemniej satysfakcja, którą odczuwał, im dosadniej dawała mu do zrozumienia, że rozpływa się pod nim, nie miała nic wspólnego z podnieceniem w jego rozumieniu tego słowa. Nie była prostym impulsem, a satysfakcjonującym potwierdzenie skuteczności.
  Odnotował moment, w którym jej ciało zaczęło walczyć samo ze sobą, tak bardzo rozdarte pomiędzy potrzebą ucieczki od intensywności a pragnieniem jej pogłębienia. Ten moment był dla niego kluczowy. Bo świadczył o jego kontroli nad nią – o tym, że mógł przecież zawsze to przerwać i nie dać jej spełnienia, albo zadecydować, że doprowadzi ją do obłędu.
  Dla niej wybrał to drugie.
  Czuł pod palcami dłoni napięcie jej mięśni, jakby jej organizm próbował uprzedzić to, co i tak przecież było nieuniknione, bo zaplanowane przez niego. Czuł i słyszał, jak bliska była słodkiego spełnienia i tego, co mogło być poza nim. Nie wypuścił jej, gdy cała spięła się wyraźnie, jak na potwierdzenie dotarcia do punktu, w którym chciał ją postawić. Ale to było dla niego za mało – nie przestawał, a ona wręcz musiała brać to wszystko co w nią wciskał. Każdą kolejną pieszczotę jego języka na swojej nabrzmiałej kobiecości. Dawno temu przekraczając już jej granice i ciągnąc ją wraz ze sobą jeszcze dalej.
  Przestał, gdy zarejestrował moment, w którym napięcie w jej ciele zaczęło opadać. Przestał na tej cienkiej granicy między pieszczotą a dalszą męką. Pozwolił jej złapać oddech, a wszystkiemu temu, co jej dał, prześlizgiwać się po jej nerwach już tylko jako echo tego, co z nią chwilę temu robił.
Nie odsuwał się od niej, z pewną satysfakcją odnotowując, jak przygasa w niej cały ten ogień i zostaje żar. Nie odsunął się nawet gdy sięgnęła p oniego i przyciągnęła do siebie. Przyjął to, co chciała, pozwalając jej być inicjatorem. Jego dłoń rozplotła się, wypuszczając jej udo, muskając palcami jej skórę jak na pożegnanie, kiedy pozwalał jej nodze opaść. Druga zostawiła jej bieliznę i sięgnęła do jej żuchwy, ujmując ją stanowczo.
  Czuł jej dotyk na swojej skórze. Wciąż był do tego nieprzyzwyczajony, skoro jego ciało było świętością. Ale pozwalał jej eksplorować, przewidując przy tym dokąd zmierza. Klamra jego paska ustąpiła, a on wiedział, co będzie dalej.
  Cielesne uciechy nie działały na niego tak intensywnie, ale to nie znaczyło, że ich nie odczuwał. Nie robiły na nim wrażenia, ale płynęły przez niego. Tak też kiedy zacisnęła palce na jego uciemiężonym materiałem spodni przyrodzeniu, wciągnął powoli powietrze, napinając widocznie barki.
  Ześlizgnął swoją dłoń z jej szczęki na szyję, nie zaciskając na niej swoich palców. Świadomie i we własnej kontroli omijał ten gest, który nie tak dawno temu miał doprowadzić do jej końca. Na krótko zatrzymał w tym miejscu swoją rękę, dla samego przypomnienia, a potem znalazł nią kobiecy nadgarstek, potem drugą dłonią drugi jej przegub i uniósł w górę, samemu stopniowo się podnosząc z kolan. Dźwignął ją za sobą do pionu, przechwytując jej nadgarstki w jedną dłoń.
  Palce drugiej ześlizgnęły się stopniowo po jej ręce, ramieniu, boku i zatrzymały na biodrze, na którym zacisnął wyraźnie swoje palce, przyciskając kobiecą sylwetkę bliżej siebie.
  — Skończę z tobą dopiero, gdy nie będziesz mogła zmyć mojego imienia ze swoich ust — powiedział chłodno, nie jako obietnicę, a jako przestrogę. Wypuścił jej nadgarski, ruchem drugiej ręki odwracając ją tyłem do siebie. Jednym, stanowczym ruchem ramienia otoczył ją w pasie i przycisnął mocno do siebie. Palce wolnej dłoni ujęły na nowo kobiecą żuchwę, ale chwilę później stoczyły się powoli po jej ciele. Przez szyję, biust, brzuch i podbrzusze i zatrzymały się na linii jej bielizny.
  Zatrzymał się i badał jej reakcję. Jej oddech, napięcie w jej ciele, chcąc poczuć to, jak na niego reagowała. Nim jednak doszedł do głębszych wniosków, jego palce zanurkowały pod jej majtki, przesunęły się po jej rozdrażnionej łechtaczce, tylko się z nią witając. Wsunął dwa z nich spokojnym ruchem w kobiece wnętrze. Poruszał nimi powoli i metodycznie, leniwie pieszcząc strategiczny punkt jej ciała.
  Jego wargi musnęły skórę na jej szyi, tak samo spokojnie, jak działały jego palce w niej. Pocałunek po pocałunku, zostawiając za sobą ślady zmysłowej pieszczoty. Czuł hipnotyzujący wręcz zapach jej skóry, a wraz z nim coś, co pachniało zwierzęco. Głębokim, nieodpartym podnieceniem. Czuł ten magnetyzm między nimi, jak gdyby nikłą przestrzeń pomiędzy ich ciałami wypełniały elektryzujące impulsy, zapowiadające nadchodzącą burzę.
  Z czasem nie tyle, co przyspieszył, ale wchodził w nią palcami znacznie mocniej i głębiej. Dając jej znacząco poczuć swoją własną obecność. Pocałunki, co chwilę, uzupełniały jego zęby, zaciskające się na fałdzie jej skóry, które schwyciły. Budował w niej napięcie, znów konsekwentnie i z planem. A w strategii był bardzo dobry.

Navi Yun
28 y/o
Welkom in Canada
162 cm
właścicielka tworzącej się restauracji koreańskiej
Awatar użytkownika
When is a monster not a monster?
Oh, when you love it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
Nie zamierzała się kryć z reakcjami własnego ciała. Nie zamierzała go oszukiwać i jakkolwiek umniejszać tego, jak na nią działał. A działał jak nikt wcześniej. Subin nigdy jej nie pociągał, w żaden sposób. Fizycznie i emocjonalnie ją zwyczajnie obrzydzał, a reszta mężczyzn spotkanych na jej drodze działała podobnie. Żaden nie wzbudzał w niej zainteresowania. Żaden nawet nie podsycił iskry podniecenia, prawdziwego, żarliwego i tak zachłannego jakie czuła teraz.
Giovanni zainteresował ją od samego początku. Jakby jej ciało oraz umysł przeczuwały, że ten mężczyzna, jako jedyny pośród tysięcy, których mijała i spotykała, był w stanie dać jej to, czego nie dał nikt inny.
I tak też było. Teraz, gdy wiła się pod jego dotykiem. Gdy mięśnie jej drżały od intensywnego orgazmu, który jej zapewnił. Bo dopiero przy nim poznała czym jest faktyczny szczyt podniecenia. Co to znaczyło odchodzić od zmysłów, gdy chciało się uciec i jednocześnie pragnęło się jeszcze więcej. Czym były niekontrolowane spazmy, kiedy jęczała z rozkoszy.
Doskonale wyczuła jego dłoń na swojej delikatnej szyi. Miała wrażenie, że teraz ten gest był o wiele silniejszy niż wcześniej. Bo chociaż wierzyła, że nic jej nie zrobi, nie w ten sposób, co tamtego dnia, to mimo wszystko mikro napięcie pojawiło się w jej żołądku oraz sercu. Odruch niekontrolowany. Pamięć mięśniowa z momentu jak walczyła o życie, gdy jego palce zaciskały się na jej gardle, odbierając ostatnie, palące tchnienia.
To samo uczucie ulgi nastąpiło, gdy zsunął się z jej szyi, aby skierować się w stronę nadgarstków. Niechętnie opuściła wybrzuszenie w jego spodniach, poddając się jego chwytowi. Podniosła się z fotela na równe nogi, a narastające uczucie ekscytacji prześlizgnęło się po jej kręgosłupie. Docisnęła swoje drobne ciało do jego szerokiej klatki piersiowej, nie spuszczając z niego rozpalonego spojrzenia czarnych oczu.
Skończę z tobą dopiero, gdy nie będziesz mogła zmyć mojego imienia ze swoich ust.
Podniecenie ucisnęło jej podbrzusze w cichej nadziej, że ta groźba się spełni.
Obróciła się i przylgnęła plecami do jego ciała, czując na skórze ciepło opalonej skóry. Odruchowo zadarła wyżej brodę w momencie jak wyczuła jego palce na żuchwie. Serce mocniej zabiło w jej klatce piersiowej, gdy wyczuła jak jego dłoń zsuwa się powoli po jej ciele i pokonuje coraz większy dystans, przewidując to, gdzie się kieruje.
I zupełnie z nim nie walczyła.
Napięła brzuch czując przeszywające napięcie, a jej oddech zadrżał w momencie jak przekroczył granicę jej cienkiej bielizny. Automatycznie rozszerzyła swoje uda, aby zrobić mu więcej miejsca. Chciała go tam. Chciała, aby ponownie znalazł się w wilgotnych okolicach jej rozgrzanej, nabrzmiałej kobiecości, która po poprzednim orgazmie nie mogła doczekać się kolejnego.
Wciągnęła mocniej powietrze w płuca, gdy poczuła jak wsadza w nią dwa palce. Wystarczył jeden ruch, aby całkiem się rozpłynęła pod jego powolnymi ruchami, które sprawiały, że była coraz bardziej mokra. Oparła tył głowy o jego ramię i przymknęła oczy, rozkoszując się jego obecnością w sobie. Nie było to to samo, rozpierające uczucie, co wtedy gdy wypełniał ją swoją męskością, ale nigdy nie narzekała na jego palce, bo doskonale wiedział co z nimi robić.
Oddychała miarowo, a pojedyncze pomruki zadowolenia wydobywały się spomiędzy jej warg, gdy penetrował ją palcami mieszając to z leniwymi pocałunkami na jej szyi. Odchyliła głowę, aby odsłonić mu więcej skóry. Ledwo zaczął ją całować, a ona już mogła przysiąc, że uzależniła się od smaku oraz dotyku jego warg na sobie.
Gdy pierwszy raz wszedł w nią mocniej i głębiej, z jej gardła uciekło pojedyncze stęknięcie. Dreszcz podniecenia spiął jej grzbiet, gdy ruchy z leniwych stały się bardziej dogłębne. Te odczuwała wyraźniej. One przyjemnie podrażniały ten jeden punkt wśród tkanek.
Mocniej wcisnęła grzbiet w jego klatkę piersiową, a ręką sięgnęła od tyłu do jego karku, jak gdyby nie chcąc mu pozwolić na to, aby gdziekolwiek poszedł. Lub chociaż się oddalił. Wbiła paznokcie w jego opaloną skórę, gdy zaczęła czuć jak charakterystyczne napięcie zaczyna się w niej piętrzyć wraz z kolejnymi ruchami palców i uczuciem zębów na swojej szyi. Dostosowała się biodrami do jego ruchów, pogłębiając wszystkie odczucia. Napierała na jego palce, kontrując jego ruchy, dzięki czemu kolejne oddechy urywały się w połowie.
Była bardzo czytelna. Doskonale umiała udawać orgazmy. Miała lata doświadczenia, aby stać się przekonującą kochanką, nawet jeśli nie czuła grama podniecenia, a do każdego stosunku potrzebny był lubrykant. Tu jednak nie musiała nic udawać. Była prawdziwa jak nigdy, bo Giovanni zawsze sprawiał, że jej ciało czuło więcej, niż mogło przyjąć.

Giovanni Salvatore
36 y/o
OPIEKUN FORUM
189 cm
Dyrektor strategii w AG Industries
Awatar użytkownika
'Cause I'm the serpent, I'm the flame, the mortal world is scared to say my name.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her/bitch
typ narracjitrzecioosobowa, ograniczona
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
 Nigdzie się nie spieszył, gdy już ją dopadł. Gdy znalazła się w jego objęciach i gdy pod swoimi palcami czuł, jak krucha i chętna była.
  Czas w tej chwili przestał być linią, a dla niego stał się narzędziem którym właśnie działał. Im dłużej trwała każda pieszczota, tym wyraźniej widział, jak jej ciało zaczyna reagować szybciej niż jej własne myśl. To był zawsze ten punkt, który interesował go najbardziej, nawet wtedy, gdy spełniał cudze żądze, najbardziej fascynowała go reakcja. Ten moment, w którym chwila, w której kontrola poznawcza ustępuje miejsca czystej, nieudawanej reakcji. Fałsz by rozpoznał. Był w tym zbyt dobry, a przy okazji – zbyt głęboko i intensywnie spleciony na poziomie umysłu z Navi, by dać się omamić sensualnej grze.
  Podobało mu się to, jak się poddawała. Jak jej ciało było czytelne. I chociaż nigdy nie lubuił prostoty czy oczywistości, bo były żadnym wyzwaniem dla jego umysłu, to w jej przypadku, w całej tej odsłonie, było czymś, co syciło znacznie bardziej, niż sam udział w akcie.
  Jej oddech w nienaturalnym dla tchnienia rytmie był niemal hipnotyzujący. Był anomalią, która potwierdzała jego własną skuteczność. Było czymś, co potrafiło się wślizgnąć nawet pomiędzy jego uporządkowane myśli i nimi zatrząść. Jej spięcia, jej próby zmniejszenia już i tak nieistniejącego dystansu, jej paznokcie wciśnięte w jego skórę. Wszystko tak subtelnie potwierdzało to, czego szukał. Nie musiała wyć, nie musiała krzyczeć, aby być podniecająca. Sam fakt, że to na nią działało, był dostatecznie ciężki, by odcisnąć się nawet na jego ładzie.
  Owinął swoje ramię wokół niej jeszcze mocniej, niemal boleśnie, ściskając ją i kontrolująco zatrzymując przy sobie. Palcami wciąż uderzał w nią mocniej, niż szybciej. Stanowczo. Tak, aby czuła go we własnym rdzeniu. Aby to ciężar każdego ruchu był iskrą, a nie intensywność pieszczoty. Nie jej szybkość.
  Palcował ją tak, jak chciało jej ciało. Tak, jak nie musiała prosić, a i tak jej to dawał. Jak gdyby wiedział, co jest jej potrzebne.
  Największą satysfakcję przynosił mu fakt, że nie próbowała się wycofać. Że zamiast szukać ulgi, szukała pogłębienia. Że reagowała, dostosowywała się, odpowiadała, świadomie wchodząc coraz głębiej w to, co z nią robił. I pomimo jego ciągoty do kontroli – podobało mu się to. Pozwalał jej na to, nie zatrzymywał.
  Słyszał jej nieunormowany oddech, tym intensywniejszy z każdym ruchem. Zwolnił na chwilę, wciąż precyzyjnie naciskając przy każdym przesunięciu palców na jej rdzeń. Rozluźnił swój ucisk w pasie, czując że jarzmo jego fizycznej kontroli nie było potrzebne, bo sama do niego lgnęła. Zamiast tego przesunął dłonią po jej sylwetce, po brzuchu, między piersiami, kciukiem ledwie wadząc o jeden z jej sutków, przez obojczyk, aż otoczył palcami jej szyję. Nie zaciskał się na niej mocno, bez wyczucia. Osiadł na niej tak, aby poczuła go, pod kciukiem czując jej pulsującą żywo tętnicę. Nie potrzebował siły do kontroli. I nigdy nie używał jej w tym celu.
  W jej przypadku nawet w przypadku uciech cielesnych.
  Palcami wszedł w nią mocniej; jego wargi odnalazły płatek jej ucha. Owiewał go swoim gorącym oddechem, bez chaosu a z pełnym planowaniem. Poruszał się w niej pewnie, penetrując jej wnętrze nie tyle co intensywnie, a z siłą. Z precyzją i postanowieniem. Niezmordowanie, niezłomnie. Budując w niej ciśnienie, rozkoszując się każdą, nawet jej najdrobniejszą reakcją. Każdym, coraz mocniejszym spięciem, jej tkankami zaciskającymi się w niekontrolowanym odruchu na jego palcach, jej wilgocią.
  — Navi— mruknął do jej ucha, samemu nawet czując piętrzące się w niej podniecenie. — Zrób to dla mnie. Skończ dla mnie — szepnął, prosząco. Niefałszywie, choć sztucznie. Przecież nigdy nie prosił, nigdy nie schodził ze swojej pozycji, w której miejsce było tylko dla imperatywów. Teraz rozciągnął grę, psychologiczną grę, na którą miejsce było tylko tu i teraz.

Navi Yun
28 y/o
Welkom in Canada
162 cm
właścicielka tworzącej się restauracji koreańskiej
Awatar użytkownika
When is a monster not a monster?
Oh, when you love it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
Całkowicie poddawała się jego ruchom. Oddała się mu całemu, wyciągając z tego aktu jak najwięcej i zdecydowanie nie żałując sytuacji w jakiej się znalazła. To było zbyt satysfakcjonujące, zbyt zadowalające, a ona zdawała się być straszną egoistką, kiedy chodziło o cielesne uciechy. Skoro nigdy wcześniej nie dostawała tego co chciała, tak odkąd związała się na poziomie fizycznym po raz pierwszy z Giovannim… nie umiała, ale też nie chciała mu odmawiać. Dawał jej to, czego potrzebowała. Co jej ciało pragnęło.
A teraz, po tym wszystkim, akty były o wiele przyjemniejsze. Również pod względem emocjonalnym, który dla niej nagle zaczął mieć znaczenie. Wcześniej nie przywiązywała do tego jakiejkolwiek wagi, bo seks był dla niej przykrą koniecznością. Obowiązkiem. Teraz był paskudną, palącą od środka satysfakcją. On nie musiał przykładać do tego uczuć, wystarczyło, że ona to robiła. Że czuła więcej niż powinna, dzięki czemu oddawała mu się bez grama sprzeciwu.
Palce, które się w niej zanurzały odbierały resztki zdrowego rozsądku. Czuła szorstkość jego skóry, która tak przyjemnie ocierała się o jej wrażliwe, mocno wilgotne partie. Jak drażni to jedno miejsce. Jak dociera tam, gdzie jej nerwy przyjemnie były drażnione. Uczucie ciepła i szaleńczego podniecenia rozlewało się po jej ciele wraz z kolejnymi ruchami jego dłoni. Nie walczyła z tym, tylko się w pełni poddawała, kontrując go swoimi biodrami, chcąc poczuć go jak najlepiej. Jak najgłębiej.
Niekontrolowanie wciskała się mocniej w jego plecy własnym grzbietem, jakby to w nim właśnie miała znaleźć oparcie, którego potrzebowała w tym momencie.
Zrób to dla mnie. Skończ dla mnie.
Z jakiegoś powodu, było to cholernie podniecające.
Oddech jej się urwał w odpowiedzi na tembr jego głosu. Tego proszącego tonu, który wydawało się usłyszeć w jego słowach. Mocniej wcisnęła w niego swoje biodra, tył głowy opierając na jego ramieniu. Nie potrzebowała wiele czasu, bo była już doszczętnie rozpalona, a on doskonale wiedział jak działać, aby dać jej to, czego chciała.
Jej ciało samo go kierowało. I samo dążyło do spełnienia.
Ciśnienie w końcu zaczęło być nie do wytrzymania. Tym mocniej zaciskała palce na skórze jego karku, im bliżej szczytu była. Drugą dłoń zacisnęła na przegubie nadgarstka ręki, którą ją obejmował, szukając tymi gestami chociaż częściowego ujścia własnego, rosnącego podniecenia. I gdy spazmy orgazmu przejęły jej ciało, spomiędzy jej warg uciekło głośniejsze jęknięcie, stłumione ściśniętym gardłem. Instynktownie zacisnęła nogi, mając wrażenie, że nie zniesie więcej.
Chociaż świadomość, że tam był była wciąż niezwykle pociągająca.
Rozlała się w jego ramionach. Nogi wydawały się być chwiejne, a jednak jeszcze na nich stała. A może utrzymywała pion tylko dzięki chwytowi wokół jej talii. Teraz nie mogła być tego pewna. Dreszcz pojawił się na przewrażliwionej od bodźców skórze, a oddech był ciężki, starający się unormować.
Wcisnęła się biodrami jeszcze bardziej w strategiczne miejsce do którego przylegała, bo jej ciało, mimo dwukrotnego orgazmu, chciało czegoś więcej. Ona chciała więcej. Otarła się o niego prosząco, czując jak ostatki ostatnich spazmów opuszczają jej ciało, przygotowując ją na kolejne doznania.
Nie każ mi dłużej czekać — mruknęła pomiędzy kolejnymi oddechami, kierując ku niemu swoją twarz, aby niemalże zetknąć się z nim ustami.
Czuła jak serce wali jej w piersi, gdy raz jeszcze wciskała w niego własny grzbiet, ocierając się przy tym pośladkami o strategiczne, wrażliwe miejsce. Bo chociaż nie był jak każdy z kim kiedykolwiek miała do czynienia, to działała instynktownie. A pewnych zachowań nie dało się oszukać.

Giovanni Salvatore
36 y/o
OPIEKUN FORUM
189 cm
Dyrektor strategii w AG Industries
Awatar użytkownika
'Cause I'm the serpent, I'm the flame, the mortal world is scared to say my name.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her/bitch
typ narracjitrzecioosobowa, ograniczona
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
  Jego satysfakcja była tym pełniejsza, im intensywniej na niego reagowała. Nie budowało jej jednak to, jak reagowała, jak rozochocona była, ale potwierdzenie tego, jak skuteczny był wobec niej. I jak strategicznie potrafił doprowadzać, punkt po punkcie, aby traciła kontrolę nad swoim własnym ciałem. Narzędzi miał wiele, a wiedział, że nie gra w tym wszystkim tylko i wyłącznie precyzyjny ruch. Chodziło też o to, co ją otaczało. I to, jak na moment prześlizgnął kontrolę na jej szalę, bo poprosił ją o coś. Miał nigdy nie prosić. Zawsze żądał i zrzucał imperatywy.
  Ale wszyscy wiedzieli, że w wymiarze seksu, pewne granice przestawały istnieć i wszystkie chwyty zdawały się być dozwolone. A to co się działo, zostawało tylko i wyłącznie w tym wymiarze, nie wypływało na wierzch. Nie musiało rzutować na codzienność, ani jej odzwierciedlać.
  Gdy się rozpadła, znów ekstaza spięła jego kark. Nie była to duma, że mu się udało – w końcu nie zakładał scenariusza, w którym by mu się to nie udało. Satysfakcja. Że był skuteczny. Nie, że ją spełnił. Tylko, że potrafił to zrobić. Funkcjonował w nieco innym wymiarze, ale w ostateczności podniecenie było podnieceniem i każde z nich dostawało z tego to, czego szukało. Sprowadzało się do wspólnego mianownika.
  Czuł jak jeszcze intensywniej do niego lgnie. Na swoim ciele odczuwał, w każdym jej drobnym ruchu, w drżeniu mięśni, które czuł pod sobą, że dla niej to nie było wszystko. Że chciała więcej. A on? On zamierzał jej to dać.
  Kącik ust nawet mu nie drgnął, gdy się do niego zwróciła. Przesunął spojrzeniem po jej twarzy, zaczytując każdą zmianę w jej układzie. Każdy grymas, każdą mimiczną zmarszczkę. To tak, jak gdyby oceniał, ile jest w stanie znieść, a ile sam planował jej dać.
  Wysunął swoje palce z niej i przeciągnął niespiesznie po jej brzuchu, w kierunku dekoltu.
  — Cśśś — mruknął nisko i przeciągle w jej wargi, gdy jego dłoń wspinała się po jej szyi, aby ująć jej szczękę. Powoli wsunął dwa palce między jej wargi, do jej ust, pozwalając tym samym posmakować jej samej. Ścisnął ją mocniej w pasie, jednocześnie wychodząc temu naprzód własnymi biodrami, aby mogła go poczuć. Aby mogła poczuć jego napiętą męskość pod materiałem spodni. — Cierpliwości. Dostaniesz wszystko, Navi. — Wszystko to było znów – jego własną strategią. To, jak rozciągał całą tę grę i jak oporował na jej żądania.
  Nie tego jej przecież uczył. Nie rozkazy, ani polecenia na niego działały. Jeśli już, to prośba. Taka, którą pokazała, że potrafi zbudować.
  Wysunął palce z jej ust i przesunął dłoń na jej kark. Złapał ją mocno i stanowczo, tym samym rozluźniając ramię, którym ją otaczał w talii. Pchnął ją na biurko, z zaplanowaną już wcześniej siłą. Odpowiednią, by na nie wpadła frontem, aby musiała się podeprzeć o blat. Wystarczająco ciężką, a jednocześnie ograniczoną na tyle, by nie rozbić ją o mebel całkowicie. Gdy tylko znalazła swój punkt podparcia, on był już za nią, wyrastając za nią niczym cień.
  Jedną nogą, stanowczo odsunął jedną z jej stóp dalej od drugiej; krótkim tylko ruchem robiąc sobie więcej miejsca przy niej. Palcami dłoni schwycił ją za kark, pochylając i niemal dociskając do blatu biurka. Druga ręka przesunęła się po jej lędźwiach, jeszcze niżej, aż wczepiła mocno palce w jej pośladek. Przywarł do niej w pasie, napierając na jej nagość swoimi biodrami.
  Wypuścił jej kark, zsuwając dłoń po jej plecach, zakręcając na biodro, które schwycił. Znów nacisnął na nią, tym razem mocniej, swoim pasem. Otarł się o nią ciężko tak, aby dostatecznie go poczuła.
  W końcu oparł jedną ze swoich rąk na blacie biurka, obok niej, przechylając się mocno do przodu, przywierając do niej nie tylko w pasie, ale i grzbiecie. Wsparł się na łokciu, sięgając do jej żuchwy, którą ujął pewnie, nie pozwalając na ruch. Raz jeszcze docisnął się do niej w pasie, kiedy jego usta odnalazły płatek jej ucha. Otoczył go swoim gorącym oddechem, zaraz przesuwając po jego krawędzi językiem. Wślizgnął się w jego przestrzeń, zaczepiając o każde zagłębienie. Palcami drugiej dłoni, która wciąż trzymała mocno jej pośladek, rozchylił go jeszcze mocniej, resztą ciała dociskając się do jej kruchej sylwetki.
  W pełni świadomie, z premedytacją, ją męczył. Jak gdyby to miało jej przypomnieć wcześniejsze lekcje, które wspólnie mieli. Jak gdyby to miało przypomnieć jej pozycję w tym układzie i to, jak to wszystko funkcjonowało.

Navi Yun
28 y/o
Welkom in Canada
162 cm
właścicielka tworzącej się restauracji koreańskiej
Awatar użytkownika
When is a monster not a monster?
Oh, when you love it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
Nikt nigdy wcześniej nie podniecał jej jak Giovanni. Nie działała na jej zmysły, umysł i ciało jak on. Nie wiedziała co w nim było, że traciła przy nim zdrowy rozsądek, ale jeśli miał być jej zgubą, to przepadła już jakiś czas temu. Był tak samo przerażający, co podniecający i działał w ten charakterystyczny sposób, który nie mogła porównać z niczym innym. I czego wcześniej też nie spotkała. Może dlatego było to tak uzależniające?
Nie chciała jednak tego zmieniać. Chciała tego więcej.
Oplotła językiem jego palce, zlizując z nich własne, lepkie podniecenie, które przesiąknęło materiał majtek. Zassała się na nich, słuchając z wewnętrznym niezadowoleniem tego, że będzie musiała czekać na więcej. Mogła się oczywiście tego spodziewać, bo chociaż Giovanni zwykle dawał jej wszystko, to zawsze odbywało się to na jego zasadach.
Problem w tym, że gdy czuła jak twardy był pod materiałem spodni, tym bardziej miękły jej kolana. Tym bardziej była nienajedzona. Tym mocniej chciała go dostać. Bo wiedziała, że jak w końcu dostanie to, czego jej ciało pragnęło, to będzie zadowolona. Nie będzie zawodu, tylko ogromna satysfakcja, która rozleje się na jej wszystkie komórki nerwowe.
A to było uzależniające.
Wypuściła spomiędzy warg jego palce, a jak tylko poczuła jego chwyt, wiedziała, że wszystko dopiero nabierze tempa. W końcu to zaledwie początek, a ona już była po dwóch orgazmach. I chciała ich jeszcze więcej. Ale przede wszystkim, to chciała go w sobie poczuć. Mocno i głęboko, tak, aby całe jej ciało krzyczało z pieprzonego zachwytu.
Instynktownie wyciągnęła ręce przed siebie, aby zamortyzować upadek na biurko. Podparła się, czując jak rośnie w jej ekscytacja na dalsze wydarzenia. Ta niemalże sięgnęła szczytu, gdy tylko wyczuła jego obecność za sobą. To jak blisko był. Rozsunęła posłusznie nogi i przycisnęła policzek do biurka, gdy ją do niego docisnął, czując jak włoski na grzbiecie stają jej dęba od elektrycznego impulsu, który przebiegł po jej ciele.
Wciągnęła mocniej powietrze jak tylko wyczuła jego palce na swoim pośladku. Boleśnie wciskające się w jej skórę. Sęk w tym, że ten ból był jednocześnie niezwykle podniecający. To był ten rodzaj, od którego nie chciała uciekać, tylko do którego lgnęła. W ten sam sposób co jej wypięty tyłek, do jego bioder, którymi na nią napierał. Wcisnęła w niego swoje pośladki, niemalże się o niego ocierając w proszącym geście.
Odchodziła od zmysłów, gdy się z nią tak bawił. Gdy ją drażnił. Czuła jego obecność na wrażliwych, mokrych już partiach, ale wciąż był zbyt daleko. Nie mówiąc o tym, że materiał spodni był niesamowicie irytujący w tej chwili.
Wypinała się jeszcze bardziej, wychodząc mu naprzeciw, by otrzeć się o niego wymownie swoją nabrzmiałą i niecierpliwą kobiecością, jakby chcąc nacieszyć się chociaż tym. Jednocześnie czuła ogromny niedosyt. Głód, który tylko on mógł zaspokoić.
Stęknęła krótko, gdy poczuła jak dociska swoim ciężarem jej ciało do blatu biurka. Przekrzywiła głowę, gdy ją ujął za szczękę, pozwalając kolejnemu westchnięciu uciec spomiędzy jej warg, jak tylko poczuła jego skrywaną pod spodniami męskość. W tej chwili drżała wręcz z podniecenia, które rozpierało jej ciało.
Zacisnęła mocno palce na skraju drewnianego blatu, gdy poczuła jego język na własnym uchu. Wciągnęła mocniej powietrze do płuc. Już w pierwszym momencie by się wiła, gdyby nie to, że Giovanni uniemożliwiał jej ruch. Mógł jednak czuć jak napięta była. Jak bardzo odpowiadała na jego ruchy. I jak bardzo zniecierpliwiona była.
Giovanni — wymruczała ciężko jego imię, gdy odchylił jej pośladek, dzięki czemu wyraźniej poczuła na sobie jego biodra. — Proszę — stęknęła, mocniej zaciskając palce na drewnie, czując jak kostki jej bieleją od tego gestu.
Na tyle, na ile mogła, naparła na niego biodrami, chcąc go poczuć jak najbliżej. Bardziej gotowa być nie mogła, bo wilgoć z jej nóg rozchodziła się już na wewnętrzną stronę ud, pokazując mu jak chętna oraz napalona była.
Pieprz mnie. Mocno. Błagam.
Jak to było... w seksie każdy wychodził poza własne granice.

Giovanni Salvatore
36 y/o
OPIEKUN FORUM
189 cm
Dyrektor strategii w AG Industries
Awatar użytkownika
'Cause I'm the serpent, I'm the flame, the mortal world is scared to say my name.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her/bitch
typ narracjitrzecioosobowa, ograniczona
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
  Nie potrafił wytłumaczyć, jak ktoś w tak pierwotnym stanie, może wydawać mu się tak hipnotyzująco estetyczny. Miało to być nielogiczne, ale swoją logikę odnajdowało w pierwotności. W drzemiącym instynkcie, który siedział nawet w nim. Nie brał kontroli nad nim, ale potrafił podyktować to, co było wizualnie atrakcyjne.
  Navi, tak ordynarnie wypięta, która powinna w tym onturażu być niemal bliska swoim wyglądem kobiecie upadłej, zwykłej kurwie, wydawała się dla niego być najbardziej elegancką, idealną wręcz.
  Gdy tak wypięta, tak poprosiła go, pokazując że z jego lekcji płynęła nauka, a ona wzięła ją sobie na poważnie, nie mógł jej odmówić. A w zasadzie: mógł. Wystarczyło, aby chciał. Ale skoro zastosowała się do jego zasad, mógł ustąpić i pokazać, że schematdziałał. Jeśli tylko się do niego stosowała.
  — Grzeczna dziewczynka — wyszeptał w jej ucho, pozwalając by kącik jego ust, który uniósł się w zadowoleniu, nadał brzmieniu jego głosu słyszalnej satysfakcji.
  Chwycił między palce materiał jej bielizny i jednym, szybkim spięciem własnych mięśni go rozerwał. Pozwolił, by strzępy jej majtek spadły niedbale na podłogę, dłońmi sięgając do kobiecych pośladków ścisnął je na granicy wyczucia, jedną rękę przesuwając na wilgotną przestrzeń między jej nogami. Wcisnął w nią z impetem swoje trzy złączone, środkowe palce, kciuk metodycznie prześlizgując w kontrapunkcie po jej łechtaczce. Na nowo zaczął ją palcować, znacznie agresywniej już na samym początku, niemal żerując na pogłosie poprzedniego jej orgazmu. Strategicznie stymulował również epicentrum jej kobiecości, wciskając w nią dwa, odpowiednie bodźce.
  Drugą ręką sięgnął spokojnie do swoich garniturowych spodni, nie spiesząc się z ich odpinaniem.
  Nacierał na jej wnętrze i na jej łechtaczkę bez litości i w jednym konkretnym celu, budując w niej napięcie, popychając niezmiennie i niezmordowanie w stronę jej końca. Pracując nad nim niezmordowanie i bez skrupułów.
  Punkt, w którym jej ciało miało się spiąć, jej tkanki zacisnąć na jej palcach; jej grzbiet wygiąć charakterystycznie, pokazując jej spełnienie, był dla niego dopiero sygnałem do startu. Gdy jej ciało smagała kolejna fala spazmów, wszedł w nią gwałtownie, nie dając jej złapać oddechu. Nie dając jej przerwy, nie dając jej ani momentu wytchnienia. Gdy wciąż targała nią ledwo osiągnięta ekstaza, on nie tyle, co ją przedłużał, a pracował nad kolejną.
  Dłonią, która jeszcze smakowała nią samą, sięgnął do jej żuchwy, otaczając jej usta i chwytając mocno za nią, bezwzględnie kneblując. Zacisnął swój chwyt na jej twarzy, odcinając powietrze, tłamsząc nie tylko jej tchnienie, ale i glos. Drugą ręką sięgnął do jej ciemnych włosów, okręcając ich długość między swoimi palcami tak, aby chwycić ją stanowczo.
  I uderzał w nią. Nie brał bezwzględnym szturmem, ale uderzał w nią mocno. Korzystając z masy własnego ciała, wpadając w nią głęboko i mocno, w eleganckim tempie. Czując, jak za każdym razem, gdy w nią wpadał, jej wciąż napięte i nierozluźnione poprzednim orgazmem tkanki, otaczają go. Czując, jak jej wilgotne i gorące wnętrze zaciska się na jego męskości.
  Splotem na jej włosach przytrzymywał ją sobie, dłonią na jej szczęce sam kontrował swoje własne ruchy; uderzał w nią mocno, ze słyszalnym trzaskiem w każdym zderzeniem.
  Wcisnął dwa palce z kneblującej ją dłoni do jej ust, nie tyle co prosząc o pieszczotę, a wymuszając ją na niej. We włosach złapał ją mocniej, wślizgując się między nimi do jej skalpu, chwytając je u nasady. Całkowicie przejmując kontrolę nad jej własnym ciałem. Nie pytał, czy może to znieść, bo kazał jej to wszystko znieść. Nie pytał, bo przecież wiedziała, o co go poprosiła. Musiała być świadoma. Nigdy nie był delikatny, dzisiaj jednak zdawał się przechodzić samego siebie. Nigdy nie pytał, po prostu działał. Dzisiaj zdawał się wciskać obowiązkową przyjemność w nią. Jakby miała być oczywistością i czymś, czego nie mogła nie chcieć wziąć.

Navi Yun
28 y/o
Welkom in Canada
162 cm
właścicielka tworzącej się restauracji koreańskiej
Awatar użytkownika
When is a monster not a monster?
Oh, when you love it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
Grzeczna dziewczynka.
W kościach czuła, że dopiero teraz prawdziwa zabawa miała się zacząć.
Gdy dźwięk rozrywanego materiału jej bielizny rozszedł się po zamkniętym pokoju, dreszcz ekscytacji przeszedł po jej kręgosłupie. Wciągnęła ze świstem powietrze, gdy złapał ją za pośladek, ale już nie umiała powstrzymać krótkiego jęku zaskoczenia i przyjemności, gdy wcisnął w nią trzy palce. Czuła jak wciskają się w jej mokre od podniecenia wnętrze i napierają na obrzmiałe tkanki z taką siłą, że niemalże odebrało jej to dech. Odruchowo rozsunęła nogi jeszcze szerzej, gdy zaczął ją palcować w ten gwałtowny sposób od którego traciła zmysły. Nawet nie panowała już nad własnymi odgłosami, pozwalając im wymykać się z gardła. To było zbyt mocne doznanie, aby jeszcze siedzieć cicho. Wciskała swoją klatkę piersiową w stół, z całych sił ściskając krawędzie blatu, starając się w ten sposób jakkolwiek odreagować kumulujące się w niej pożądanie.
Odgłosy jego palców obijających się o jej mokre wnętrze mieszały się wraz z jej jękami, tym głośniejszymi im bliżej kolejnego końca była. A po poprzednim razie nie potrzebowała wiele. Zwłaszcza, że Giovanni zadbał, aby dostawała stymulację jednocześnie z dwóch, bardzo wrażliwych stron.
W końcu jej ciało się spięło w silnym orgazmie. Oderwała w chwili uniesienia ciało od blatu, prostując ręce, których mięśnie także się napięły. Wygięła grzbiet gdy elektryczne impulsy przebiegły po jej kręgosłupie. Oddech jej zadrżał, a nogi mimowolnie skrzyżowały w kolanach, jak gdyby starając się poradzić sobie z całym tym podnieceniem.
Tylko, że nie miała czasu na przerwę.
Urwany jęk wyrwał jej się z gardła, gdy poczuła, jak agresywnie wciska się w nią swoją męskością. Jej przewrażliwione, mocno ściśnięte od orgazmu tkanki przyjęły go, oplatając ciasno dookoła, przez co wydawało jej się, że na moment straciła kontakt ze światem. Nawet przekleństwo, które cisnęło jej się na usta nie umiało przecisnąć się przez kolejne głośniejsze oddechy przemieszane ze stęknięciami rozkoszy, gdy atakował ją od tyłu.
Całkowicie mu się poddawała, pozwalając mu na wszystko, czego sam pragnął. Nigdy w seksie nie decydowała, ale różnica między Subinem, a Giovannim była diametralna. Swoim mężem gardziła, a zbliżenia z nim były nużące i często nieprzyjemnie bolesne, nie mówiąc o tym, że nigdy nie dał jej orgazmu. Natomiast jeśli chodziło o jej aktualnego narzeczonego, to jego brutalność była podniecająca i ekscytująca. Chciała mu się poddać, chciała być jego w każdym calu. Ten ból był przyjemny, a dominacja pożądana.
I on dawał jej orgazm, za orgazmem.
Jej odgłosy zaczęły ginąć w jego dłoni, która objęła jej twarz. Podparła się mocno dłońmi o blat pod nią, czując jak biurko praktycznie się z nimi przesuwa po drewnianej podłodze. Z każdym kolejnym pchnięciem, które rozbijało się o jej drażliwe tkanki. Wciąż czuła na ciele poprzedni orgazm, a już następne podniecenie zaczęło zbierać się w jej podbrzuszu. Zwłaszcza, kiedy tak mocno się w nią wbijał, a dźwięki ich obijanych się o siebie ciał rozchodzą się po pokoju. Ból w okolicach skalpu jedynie pogłębiał przyjemność, a świadomość, że jest jej kneblem, była niezwykle podniecająca, bo z tego też względu nie musiała się hamować.
Nie żeby jakkolwiek to robiła. Przez to co jej robił, nie miała szans na kontrolę. Nawet nad własnymi odruchami i odgłosami.
Gdy tylko wcisnął w jej usta swoje palce, momentalnie oplotła je językiem, zaczynając ssać. Jakby właśnie od tego zależało jej życie. Jakby w ten sposób mogła odreagować jego ataki, które rozbijały jej ciało. Jej jęki rozbijały się na jego palcach, którymi tak dokładnie się zajmowała. A przynajmniej starała się chociaż częściowo o nich pamiętać, jednak jego działania skutecznie odbierały jej uwagę. Nie mogła nawet kontrować jego ruchów biodrami, chociaż się starała, chcąc go czuć jak najgłębiej się dało. Nawet jeśli drżała od pobudzenia i maksymalnego rozpalenia.
Jakakolwiek granica przyzwoitości już dawno przestała istnieć.
Nie miała jednak problemu być jego kurwą, jeśli wiązało się to z taką przyjemnością.

Giovanni Salvatore
36 y/o
OPIEKUN FORUM
189 cm
Dyrektor strategii w AG Industries
Awatar użytkownika
'Cause I'm the serpent, I'm the flame, the mortal world is scared to say my name.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her/bitch
typ narracjitrzecioosobowa, ograniczona
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
  O tym, że jego umysł funkcjonował na innym poziomie niż ten uznawany za zdrowy, było już wiadomo. Ujawniało się to również w takich sytuacjach jak ta, bo nigdy nie sprowadzał aktu do czegoś prostego i pierwotnego, w czym żądze dyktowałyby prawa, a ludzie jedynie na nie reagowali. U niego wszystko miało strukturę, nawet to. Było jak skrupulatnie zaplanowana strategia biznesowa, oparta na znajomości partnera, jego słabych punktów, potrzeb, reakcji, oraz na własnych możliwościach i umiejętnościach. Brzmiało to sucho, niemal instrumentalnie, pozbawione jakiejkolwiek sensualnej otoczki, ale działało. Dla niego zawsze działało dokładnie tak, jak powinno, a efekt końcowy przynosił satysfakcję obu stronom. I jej, wypełniającej ciało i przytępiony pożądaniem umysł, oraz jemu – który potrzebował przeświadczenia kontroli i sprawczosci, bo ta była najbardziej hipnotyzująca.
  Ale to, że pracował głównie umysłem, a nie ciałem, nie znaczyło, że nie czuł. Nie dawał się temu ponieść, nie oddawał temu kontroli, ale czuł. Czuł, jak przyjemnie oplata się na nim każdą swoją komórką, każdym atomem, każdym drobnym impulsem. Nie chciał tego ignorować, ale nie płynęły z tego emocje. Nie były głębokie.
  Jej poddaństwo było punktem, który najbardziej cenił. Dominacja i kontrola były dla niego potrzebą, która była niemal wkodowana w jego DNA, więc poddaństwo było odpowiedzią, która uzupełniała ten schemat.
  Co jednak nie pasowało do jego wizji, to była niemal pierdoła, a jednak dla niego nie do zignorowania. Biurko, zwyczajny, głupi mebel, które nie potrafiło znać swojego miejsca, które przesuwało się niemal z każdym uderzeniem, wymuszając na nim korektę. Wypuścił jej włosy i przechylił się mocniej nad nią, wraz z następnym uderzeniem. Złapał za przeciwległą krawędź biurka, instynktownie przylegając do niej nieco bardziej i przytrzymał niestabilną konstrukcję tak i teraz, tak samo z każdym kolejnym uderzeniem własnych bioder, by zwykła fizyka nie była w stanie umniejszyć zaplanowanemu atakowi.
Jej język pracujący na jego własnych palcach był przy tym wszystkim przyjemnym dodatkiem. Odczytywał to jednak nie jako akt czułości, a jako niepisaną prośbę o więcej. Skoro wciąż miała przestrzeń, by angażować się w coś innego niż samo, że w niej był, że za każdym razem wchodził w nią nie z zabójczym tempem, a z bolesnym, precyzyjnym impetem, to znaczyło, że wciąż zbyt delikatnie ją traktował.
  Wyślizgnął palce z jej ust, chwytając ją pod żuchwą. Strategicznie pociągnął ją w swoją stronę, prostując się. Schwycił ją pod ramionami po obu stronach, oplatając ją pewnie, zawieszając już nad blatem biurka i eksponując w swoją stronę odpowiednio. Uderzył w nią jeszcze mocniej, z każdym kolejnym razem pogłębiając to wszystko – własną siłą, ale także tym, jak głęboko w nią wpadał.
Prosiła, aby pieprzył ją mocno. Doskonale wiedział, co oznacza mocno. Wygrwała w tym precyzja, siła, a nie zdradliwe tempo. Nie prosiła o tempo, prosiła o siłę. A on w kierunku tej prośby się uginał.
  Raz kolejny uderzył w jej rdzeń. Po nim kolejny i kolejny, z głośnym trzaskiem jego ciała, zderzającego się z jej własnym. Pochylil ją w swej kontroli odpowiednio, znajdując kąt, w którym mógłby wcisnąć się w nią jeszcze głębiej, jeszcze boleśniej. Jeszcze dosadniej i jeszcze mocniej.
  Dopiero potem nieznacznie przyspieszył, nie szturmując jej, ale rżnąc. Dosadnie, boleśnie i tak, jak chciała. Jego uwaga była w pełni skupiona na niej, jego myśli wokół tego jednego momentum. Nie w romantyczny sposób, w pragmatyczny. Już dawno przekroczył tę, już i tak cienką granicę, zwierzęcej brutalności. Nie puszczał jej i nie zamierzał; nie dopóki nie poczułby jak charakterystycznie jej wnętrze opina się na jego męskości. A to i tak nie miał być koniec, a ledwie preludium do tego, co miał dla niej zaplanowanego. Zbyt długo była poza jego zasięgiem, zbyt mocno leżał mu drzazgą w umyśle fakt jej romansu z Alvaro i zbyt dobrze się czuł przy niej, zaciśniętej na jego przyrodzeniu.

Navi Yun
28 y/o
Welkom in Canada
162 cm
właścicielka tworzącej się restauracji koreańskiej
Awatar użytkownika
When is a monster not a monster?
Oh, when you love it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
On wyciągał przyjemność z jej poddaństwa, a ona z jego dominacji.
Wychodziło na to, że doskonale się w tej kwestii uzupełniali. Z jednej strony wydawałoby się, że to przecież nic takiego, być posłuszną i pozwalać się pieprzyć, ale bycie kukłą, a czerpanie ogromnej przyjemności z bycia czyjąś, było zupełnie różnymi rzeczami. Przy mężu była właśnie kukłą. Czymś, co Subin mógł wziąć i sobie użyć, a ona się wtedy wyłączała. Uciekała umysłem gdziekolwiek indziej. To przy Giovannim odżyła i zaczęła czerpać garściami to, co jej dawał. To była czysta przyjemność, przemieszana z bólem i zmęczeniem, gdy mu się poddawała.
Całkowicie wyłączyła się na cały świat dookoła. Równie dobrze ktoś mógłby tu teraz wejść, a ona by nawet nie zauważyła. Jej ciało oraz myśli skupione były w tej chwili przede wszystkim na nim oraz tym, co się działo. Nawet stół nie istniał, chociaż był jej wyraźną opoką za którego krawędzie się trzymała, starając się samej nie przesuwać po blacie. Ale wtedy, to mebel przesuwał się wraz z nią.
Do czasu, gdy nie został zatrzymany, a ona nie zaczęła odczuwać uderzeń jeszcze mocniej. Jej słabe nogi rozsunęły się jeszcze bardziej, pozwalając mu na taki atak, jaki chciał. Głos momentami grzązł jej w gardle. Zacinała się pomiędzy kolejnymi pojękiwaniami stłamszonymi na jego palcach, gdy wchodził w nią na nowo. Brutalnie, raz za razem. Czuła dokładnie każdy centymetr, który się w niej znajdował, który rozpychał nabrzmiałe od pożądania tkanki. Jak przyjemnie, acz boleśnie ją drażnił w tym jednym punkcie, głęboko i ciężko, dokładnie tak, jak tego potrzebowała.
Wypuściła jego palce spomiędzy warg i poddała mu się przy podciągnięciu. W tej chwili jej ciało było jak z waty. Mógł z nim robić co chciał, bo nawet nie walczyła. Po kilku orgazmach i ciągłym ataku, drżała z podniecenia, a także zmęczenia. Kiedy więc chwycił ją pod ramionami, zawieszając nad biurkiem, odruchowo ustawiła się tak, aby było to jak najbardziej korzystne dla niej i dla niego. Wygięła plecy w lekki łuk, bardziej się wypinając, dzięki czemu mogła go czuć lepiej.
Pojedyczne, ciężkie jęki przemieszane bólem, a także niewypowiedzianą prośbą, wypełniły pomieszczenie, gdy atakował ją raz za razem. Mocno, agresywnie, tak, że w każdej komórce nerwowej czuła jak rozchodzi się po jej ciele ten charakterystyczny impuls. Jak ugina jej nogi i spowija skórę delikatną mgiełką z potu. Był w niej kurewsko głęboko. Dokładnie jak chciała.
Im mocniej ją atakował, tym bardziej jej ciało się poddawało. Tym bardziej prosiło o przyjęcie go całego. Ich ciała zderzały się z niesamowitą siłą, a ich trzask rozbijał się po ścianach. Nie kontrolowała już własnych odgłosów, bo była to zbyt zabójcza siła, aby cokolwiek mogła zrobić. Poddawała się temu boleśnie przyjemnemu odczuciu, czując jak jej ciało całkiem się poddaje. Jak nie walczy, jak nogi się uginają i jedynie on ją powstrzymuje, aby nie upadła na ziemię.
Jeszcze trochę — wystękała ledwo, czując jak podniecenie się w niej piętrz. Jak po tym, gdy znalazł odpowiedni kąt i przyspieszył, ten jeden punkt jest drażniony zbyt regularnie i mocno, aby mogła jakkolwiek opóźnić swój kolejny orgazm.
Czuła to niemal w każdej tkance. W całym podbrzuszu i kręgosłupie, gdy całe to rozpalenie ją wypełniało. Nie potrzebowała subtelności i ciepłych słówek. Chciała, aby ją zerżnął tak, aby przypomniała sobie jak to jest być jego. Aby odbił ślad na jej umyśle oraz ciele. Aby pokazał jej nową rzeczywistość jako jego przyszła żona.
Bo jeśli tak miał ją pieprzyć do końca życia, to mogła wziąć ślub już jutro.
Giovanni — wyjęczała błagająco jego imię, gdy czuła jak blisko już jest kolejnego szczytu.
W końcu poczuła jak jej ciało się wygina, a przyjemne spazmy atakują jej tkanki. Jęk ugrzązł jej w gardle. Przytłoczona całym tym eksplodującym napięciem, napięła wszystkie mięśnie ciała, opinając się ciasno na jego przyrodzeniu.
I gdy mogła odetchnąć, zawiesiła bezsilnie głowę. Drżała, a jej oddech był urywany, ciężki. Całkiem polegała teraz na nim, bo jeśli ją wypuści, była pewna, że nogi się pod nią ugną, zdjęte zmęczeniem i poprzednimi orgazmami.

Giovanni Salvatore
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”