
Jest świetnym fałszerzem, głównie dzieł sztuki.
Całkiem dobry z niego aktor, musi potrafić odnaleźć się w każdej sytuacji.
Potrafi świetnie odwracać uwagę i dobrze to wykorzystać. Zręczne dłonie sprzyjają kradzieży.
Świetnie maluje, rysuje i nawet rzeźbi.
Mało kto się o tym przekonał, ale jest również całkiem dobrym cukiernikiem.
Gra na fortepianie i skrzypcach.
Od lat trenuje jujitsu w ramach zwalczania swojej fobii.
Często wtrąca coś ze swojego rodzimego języka gdy traci nerwy.
Ma lekką klaustrofobię. Nie tak mocną by nie wsiąść do windy, ale nie lubi mieć ograniczonych ruchów.
Nie ufa nikomu, nie ma zbyt wielu bliskich osób.
Z uczuleń nie toleruje truskawek, kotów i koniaku.
Patologiczny kłamca i oszust.
Lubi hazard i ryzyko.
Nie przepada za wodą, słabo pływa.
Oficjalnie jest mecenasem sztuki. Ukończył prestiżowe studia, lecz zamiast zarządzać jakąś galerią postawił na siebie. Własny biznes. Świadczy usługi konsultingowe dla organów ścigania bądź prywatnych klientów, którzy chcą zabezpieczyć swoją kolekcję. Identyfikuje również dzieła sztuki oraz prowadzi ich renowacje i konserwacje. Swego czasu zatrudniał nawet kilka osób, ale w ostatnich latach raczej prowadzi to wszystko sam bazując na rekomendacjach od swoich klientów. Najchętniej angażuje się w pomoc organom ścigania. Jest w tym ten dreszczyk emocji. Zabezpieczanie dzieł sztuki, pomoc w rozwiązaniu spraw i ujęciu innych złodziei? Mówią, że najciemniej jest pod latarnią. Zdaje sobie sprawę, że kiedyś w końcu popełni błąd, wpadnie, jednak ten pociąg do niebezpieczeństwa jest silniejszy od niego.
Swoją karierę budował już od nastolatka. Nie pochodzi z któregoś z klanów by mieć tę styczność ze sztuką od małego. Wszystko zaczęło się u niego już za dzieciaka, gdy odwiedził jedną z bibliotek w Edynburgu. Miał tam akurat warsztaty jego pierwszy mentor. Pokazywał jak wygląda renowacja książek, oprawianie ich oraz barwienie brzegów. Gdy miał już te naście lat najął się u niego na praktyki. To on wprowadził go w świat różnych dzieł sztuki oferując mu wejścia do galerii, swoje kontakty oraz możliwość zarobienia na swoje przyszłe studia. Alistair miał talent do rysowania i szybko chłonął wiedzę, więc całkiem szybko podłapał sztukę swojego mentora, a u schyłku jego kariery nawet przejął jego warsztat utrzymując jego sztukę nadal żywą. To pozwoliło mu zarówno studiować, jak i pracować. Poszerzać kontakty aż rozwinął swoją własną karierę, którą pielęgnował po dziś dzień.
Od wielu lat stąpa po granicy obu światów. Zarówno tego prawego, dostępnego dla przeciętnego śmiertelnika, który przynosił mu całkiem dobre zyski, jak i tego nielegalnego, który przynosił już horrendalne zyski. To wymagało od niego dużej finezji. Grania na dwa fronty by żadna ze stron nie podejrzewała go o współpracę z tą drugą. Co wcale nie było łatwe. Te dwa światy dość często się krzyżowały. Plotki krążyły. Kilka razy musiał już opłacać przestępców, których wynajęto by przetrącili mu kręgosłup. Starał się nie pozostawać zbyt długo w jednym miejscu. Często zmienia miejsca zamieszkania, nigdy nie urządził sobie żadnego gniazdka. Praktycznie wszystkich w swoim życiu musiał traktować z pewnym dystansem. Dlatego nigdy nie nawiązał zbyt głębokiej relacji z nikim w swoim życiu. Wszyscy byli po prostu znajomymi, czasami przyjaciółmi. Takie życie jednak mu odpowiadało.
W ostatnich latach nieco częściej odwiedzał Kanadę. Przede wszystkim Toronto. Głównie dlatego, że organy ścigania były tutaj nieco mniej... Zaangażowane? Nie mieli dla niego zbyt wielu spraw a i poziom ochrony pozostawiał trochę do życzenia. Przynajmniej według jego standardów. A może to kwestia tego, kto zawsze czekał na niego tu na miejscu? Do tego by się nie przyznał.
