ODPOWIEDZ
30 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Nie tak sobie wyobrażał początki nowej sprawy. Zawsze ciekawiło go, jak wyglądało od zewnątrz rozwiązywanie spraw, które do tej pory widywało się jedynie na ekranie telewizora. Do tej pory jako detektyw który miał już znacznie rozbudowaną bazę klientów, wciąż mógł narzekać na rodzaj zlecanych mu spraw… które go nudziły.
Realizm okazał się brutalniejszy… niż się spodziewał.
Już sam dźwięk słów „mafia narkotykowa” wywoływał u niego dreszcze, których nie czuł przez wszystkie te lata; od momentu, kiedy na poważnie pozyskał pierwszego zadowolonego klienta. Do tej pory kaliber i ton spraw był znacznie mniejszy, niż to, co można było oglądać w trakcie kryminalnych filmach. Nie były to pościgi, wyścigi czy nawet ciągłe tropienie przestępców by na końcu zbierać same laury i pochwały nie tylko ze strony zleceniodawcy, ale wszystkich ludzi, którzy byliby oczarowani powstrzymaniem zła czającego się tuż za rogiem.
Chociaż nie mógł narzekać na tą sprawę… tak do końca. Był jeden… kluczowy szczegół który zmienił wszystko.
Najbardziej cieszył się z tego, że jego relacja z Mindy ulegała wyraźnej poprawie i nawet częstsze spotkania sprawiały, że pomiędzy tą dwójką w końcu zaczęło się coś ruszać. Oczywiście. Jeszcze daleko było do tego, by mówić o jakichkolwiek miłosnych wątkach w ich życiu, ale dla samego Victora już samo widywanie się z przyjaciółką motywowało go podwójnie do rozwiązywania sprawy, niż poszlaki czy kolejne postępy w śledztwie.
Jednak nawet w zachowaniu kobiety zaczęły pojawiać się momenty, w których dostrzegał, że coś przestało jej pasować. Nie spodziewał się, że sprawa, do której z taką przyjemnością zaprosił znajomą, okaże się tak mocno powiązana nie tylko z nią samą, ale przede wszystkim z jej rodziną. Victor nigdy nie był typem człowieka który przepadał za wtrącaniem się w czyjeś problemy prywatne. Zwłaszcza, że samemu wychował się w rodzinie o której najchętniej by zapomniał. I może jego rodzice nie chcieli dla niego źle, ponieważ chcieli dla niego samego dobrej przyszłości, jednak sposób w którym próbowali go zniechęcić do działania w ukochanym zawodzie sprawił, że dzisiaj każda wspominka o rodzicach wywoływała u niego niekontrolowane wybuchy negatywnych emocji, których tak bardzo nie lubił w swoim życiu.
Dzisiejszy dzień miał być najbardziej przełomowym w ich dotychczasowym śledztwie. Umówił się z nowym informatorem, który miał przekazać mu nowe informacje, a nawet zdradzić pierwsze nazwiska, które mogły być powiązane z tym światem. Od początku dnia skupiał się wyłącznie na tym, co sam zdołał ustalić, i zastanawiał się, czy jego lista pierwszych podejrzanych pokrywa się z tą, którą miał wkrótce otrzymać. Zadowolony postanowił zrobić znajomej niespodziankę i wysłał jej wiadomość z nazwą hotelu, w którym istniała szansa, że ich sprawa w końcu ruszy z miejsca. Będąc na miejscu jako pierwszy, postanowił zaczekać na kobietę przed wejściem, chcąc osobiście poinformować ją o tym, co może ich czekać.

Mindy Montague
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała czasu na tę zabawę i zdecydowanie nie powinna się w nią angażować.
Przyjechała do Toronto nie po to, aby marnować czas, ale raczej dlatego, że dostała od swojego ojca realną szansę. Nie taką, która zmusiłaby ją do zaangażowania się w nielegalne przedsięwzięcia, a przynajmniej nie na razie, dlatego zdecydowanie nie powinna podejmować się niczego, czym mogłaby tę okazję zaprzepaścić.
Ale czuła się w obowiązku do tego, aby chronić swoją rodzinę.
Mogła rozwiązać tę kwestię inaczej. Mogła zaangażować ludzi swojego ojca i uprzedzić ich o tym, iż istniało prawdopodobieństwo, że ktoś miał na nich oko, ale obawiała się tego, jak mogłoby się to zakończyć. Bała się, że podjęliby się niebezpiecznych zagrywek, być może nawet takich, które zaowocowałyby jego krzywdą, a przecież nie chciała mu zaszkodzić.
Być może gdyby chodziło o kogoś innego, nie zawahałaby się ani chwili, choć z drugiej strony chciała wierzyć w to, że była l e p s z a od osób, które tak od razu decydowały się na przemoc. Nie chciała postępować tak, jak zwykle postępowały osoby zaangażowane w przestępczy półświatek… Nie chciała postępować tak, jak prawdopodobnie postępował jej ojciec. Zanim więc podjęłaby jakąkolwiek decyzję, musiała zyskać pewność co do tego, że rzeczywiście stał jej na drodze.
Miała nadzieję, że w tej kwestii jednak się myliła.
A choć trochę to już trwało, nadal nie wiedziała n i c. Wszystkie informacje, które do tej pory udało im się pozyskać, były raczej szczątkowa i wcale nie wskazywały na to, że mogły mieć coś wspólnego z jej ojcem. Z drugiej jednak strony, Mindy przecież wcale nie była w jego interesy aż tak zaangażowana. Nie znała wszystkich jego sekretów, nie znała sposobu jego działania. Wciąż istniało zbyt wiele wątpliwości, a ona nie miała pewności co do tego, czy uda jej się samej je załatać.
Właśnie dlatego zaczęła rozważać inne rozwiązanie. Całkiem poważnie zastanawiała się nad tym, czy nie poszukać pomocy gdzieś indziej - u kogoś, kto działał schemat działania takich osób, jak Victor, ponieważ sam był kimś takim. Miała nawet namiar na detektywa, który posiadał odpowiednie rekomendacje, ale wciąż nie zdecydowała się wykonać telefonu.
Dzisiejszy wieczór miał być ostatnią szansą na to, aby rozwiać własne wątpliwości.
Korzystając z tego, że dziś nie była potrzebna w kasynie, zgodziła się dziś z nim spotkać. Wynajęła ubera i przy jego pomocy dostała się pod wyznaczony adres, którym okazał się hotel. Nie miała pojęcia, czego mieliby szukać akurat tutaj, ale doszła do wniosku, że wszystkiego dowie się na miejscu. I o to zamierzała zapytać, kiedy w końcu wysiadła z auta i pomaszerowała prosto w stronę Victora. — Masz tam jakiegoś informatora? — zapytała, kiedy znalazła się dostatecznie blisko. Przy okazji posłała mu też łagodny uśmiech, a później podeszła bliżej i w ramach powitania musnęła jego policzek ustami.

Victor Murray
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
30 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Pomysł z zaangażowaniem Mindy w zlecenie pojawił się przypadkowo, z impulsu. Problem w tym, że dla niego był to sposób na poderwane kobiety, by móc spędzić z nią znacznie więcej czasu niż dotychczas. Niestety Victor nie należał do mężczyzn, którym łatwo przychodziło podrywanie kobiet w naturalny sposób. Poza Bronte, w jego życiu nie było żadnej innej kobiety, która zagościłaby w jego życiu na dłużej. Ale w tym przypadku, nie było to tak, że z blondynką tkwił latami w małżeństwie, a była to krótka znajomość, która przerodziła się w miłość w nieodpowiedni sposób.
Gdyby wiedział, że zlecenie będzie tyczyło się rodziny przyjaciółki, to nigdy by go nie przyjął. Murray kierował się zasadami, które nie zawsze szły w parze z prawem. W końcu jako detektyw, który uzyskał licencję na prowadzenie własnego biznesu, musiał dbać o opinię, która była podstawowym przepisem na osiągnięcie pierwszych zawodowych sukcesów. Problem w tym, że dla Victora liczyła się głównie Mindy. W jego opinii była idealną kandydatką na partnerkę, przy której mógłby ponownie się otworzyć. Gdyby więc od razu powiedziała mu o swoich podejrzeniach, sprawa zostałaby porzucona bez wahania, nawet kosztem renomy, którą budował już tyle lat.
Niestety sprawa przyspieszyła tak bardzo, że nie dało się już tego cofnąć. Był gotów zrobić wszystko, by jej pomóc, ale oprócz niej zaangażował i wtajemniczył już tyle osób, że nagłe wycofanie zostałoby natychmiast wykorzystane przeciwko niemu. Wiedział, że wtedy wszystkie oskarżenia od razu skierowałyby się w jego stronę i to on przed wszystkimi musiałby się tłumaczyć, udowadniając, że sam nie jest powiązany z narkotykowym półświatkiem. Dzisiejszy informator miał być kluczowy w przełamaniu i dowiedzeniu się pierwszych poważniejszych informacji. Do tej pory Victor jedynie łączył fakty, zestawiał nazwiska ludzi powiązanych z tym biznesem i co najważniejsze, złapał kilka poważniejszych tropów, dzięki których mógł w końcu dotrzeć do nazwisk osób, które zarządzały tym wszystkim od środka.
Denerwował się coraz bardziej, ponieważ zależało mu na tym, by nie zrazić pierwszych osób, które zgodziły się na współpracę. Jednak mimo wszystko nie wyobrażał sobie, żeby wejść do środka samemu, olewając kobietę, która od początku tkwiła z nim w tym bagnie. Z biegiem czasu zaczęły się jednak pojawiać się pierwsze, dręczące go myśli, czy wpychanie jej w tę sprawę, aby na pewno było dobrym pomysłem. Może lepiej byłoby zaangażować ją w coś lżejszego, niewymagającego tyle czasu ani załatwiania każdej, nawet najmniejszej drobnostki. - O! W końcu jesteś - powiedział, momentalnie odrywając się od myśli, zapominając momentalnie o nerwach które zaczęły się w nim buzować - Jesteśmy już spóźnieni. Nie lubię denerwować informatorów, bo później nie są chętni na dalszą współprace - dodał, starając się wytłumaczyć kobiecie jak wyglądało to w tym świecie. Każdy informator wiedział, że decydując się na współpracę, ryzykuje zdrowiem swoim i najbliższych. Już nieraz zdarzało się, że potencjalni zdrajcy kończyli źle, dlatego coraz mniej osób chciało współpracować z odpowiednimi instytucjami, z obawy przed konsekwencjami. - Chcesz wejść do środka, czy wolisz poczekać na zewnątrz? - zapytał, bo nie wiedział, czy była gotowa usłyszeć rzeczy, które potrafiły mrozić krew w żyłach.


Mindy Montague
ODPOWIEDZ

Wróć do „Pan Pacific Hotel”