
Sekretem nie było to, że jego wujek obracał się w szemranym towarzystwie, w którym był znany i poważany. Wśród tych ludzi żył i razem z nimi zarabiał, a kiedy Bailey podrósł, mężczyzna wciągnął w ten świat również jego. Jego mama nigdy tego nie popierała, jednakże zbuntowany, nastoletni Bailey nie zamierzał jej słuchać, a jego wujek uważał, że to najlepszy kierunek dla chłopaka - tylko tak mógł szybko stać się wsparciem dla swojej rodziny i zadbać o siostrę, aby ona miała większe możliwości.
Tak też Bailey wkręcił się w całkiem młodym wieku w przestępczy świat, w którym mimo znajomości wynikających z pokrewieństwa i tak musiał wypracować własną pozycję, nie zaczynając może od samego dołu, ale całkiem nisko. Zdołał jednak udowodnić własną wartość i zasłużyć na szacunek. Tylko to w późniejszym czasie ocaliło mu tyłek... Częściowo.
To miała być prosta trasa. Przewozili przez granicę części broni, nic nie miało prawa się wydarzyć. Dlatego wcisnęli mu do pomocy nowego, młodego chłopaka. Trochę zbyt gadatliwego, przez co rutynową kontrola nie poszła tak, jak powinna. Bailey wiedział, że gdyby był sam, nie wpadłby, a tak? Trafił za kratki na trzy lata, które niemożliwie mu się tam dłużyły. Na szczęście mógł liczyć na wsparcie ludzi związanych z jego wujkiem. Pod jego nieobecność zadbano również o jego rodzinę, nie został więc z niczym sam. Mógł całkiem spokojnie, jak na te warunki, odsiedzieć te trzy lata.
Na wolności również nie został sam. Nie mógł jednak zwracać a siebie uwagi - jeden błąd mógł oznaczać znacznie poważniejsze tarapaty niż poprzednio, dlatego ani on sam, ani jego wujek nie popierał pomysłu powrotu na trasy czy innej brudnej roboty. Zamiast tego wujek polecił go swojemu dobremu znajomemu jako idealnego kandydata do zostania niańką córki mężczyzny. Robota wydawała się całkiem prosta w oczach Baileya, w końcu co trudnego może być w ochronie rozpieszczonej córeczki, która nie siedzi w tym świecie? Dlatego poszedł w to, aby zabić czas i odwrócić od siebie uwagę.