ODPOWIEDZ
24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

001.
Mount Columbia.
Tradycji white week nie musiało się koniecznie piastować w takich Alpach czy innych, włoskich regionach górskich. Z pewnością rodzina ich za to nie wydziedziczy po takiej wycieczce, zwłaszcza że mieszkali tutaj, w Kanadzie, od naprawdę wielu lat. Licząc nie tylko cały żywot Fillippo, ale również i wszystkie lata życia Diany, a to był już cholerny szmat czasu. Prawda była taka, że włoska kultura potrafiła żyć wszędzie i funkcjonować w praktycznie każdym miejscu na ziemi. A też nie wszystkie zwyczaje się praktykowało tak, jak kiedyś. Settimana bianca pewnie nie dla każdej osoby o włoskiej krwi był czymś koniecznym, a może nawet i dla samych Carissonich było to trochę bardziej jak przyzwyczajenie, hobby lub coś, co poszczególni członkowie rodziny lubili świętować.
Dla Diany był to nie tyle że okres ważny pod względem tradycyjnym, ale bardziej służył w ramach odpoczynku, wyciszenia, a także pomagał uporać się z ostatnimi nićmi łączącymi ją z poprzednim rokiem. Dodatkowo była to okazja do spędzenia czasu z rodziną. W tym roku padło na Filippo, z którym ostatnio nie miała się częściej spotkać. Ona miała pracę, swoje "zajęcia" i taski do wykonania, on miał studia i swoje zainteresowania. Nie znaczyło to jednak, że wcale nie byli blisko. Starsza Carissoni miała szczerą nadzieję, że brat dalej uważa ją za kogoś ważnego, a nie za tą "głupią siostrę", która co kilka dni pyta się co u niego i truje mu dupę. Ale nawet jeśli tak właśnie prezentowałby się jej obraz w jego oczach... Nie, nie zmieniłaby się. Za żadne skarby. Mógł o tym zapomnieć. W takich rodzinach siostra-przylepa była czymś koniecznym do posiadania.
Na miejsce przybyli wspólnie, bo Diana nie ominęłaby okazji, by skorzystać z możliwości zostania pasażerską księżniczką swojego brata, który akurat miał pełne prawo jazdy. Wybieranie się tutaj motocyklem było też dość ryzykowne, bo górski klimat może i nie zagroziłby maszynie, ale ich zdrowiu już bardziej. A przecież nie przyjechali tutaj się zaprawić, tylko skorzystać z uroków górskich widoków! I nie tylko.
Nie była świadoma planów Filipka, ale u niej wyglądało to tak samo, jak zwykle - róbta co chceta. Na pewno nie odpuści swojego ulubionego snowboardingu, natomiast poważnie rozważała też wybranie się na jakiś górski hiking. Szczerze to nawet na samą górę by wlazła, ale miała znikome pojęcie o tym, jak dobrze się do tego przygotować, a jednak nie była tak lekkomyślna, by ot tak stwierdzić to sobie i tam pójść. Z pewnością poruszy ten temat z bratem, a może wtedy spróbują coś wspólnie pokminić. Bo plany na spontanie były dużo lepsze niż takie zaplanowane ileś czasu wprzód!
Na chwilę obecną siedzieli sobie w resorcie, kończąc śniadanie. Diana przeglądała już coś na telefonie, jak przystało na osobę uzależnioną. Albo przynajmniej udającą, że chodziło tylko i wyłącznie o czystą pracę pod szyldem pomocy innym, mniej utalentowanym w tym, jak tańczyć jak Danielka z Katseye. Albo przynajmniej w jakimś podobnym stopniu.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up and build a snowman!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

#dam_że_10_ale_sprawdzę_potem

W sumie to Filippo cieszył się na ten rodzinny wypad w góry, szczególnie, że od kilku tygodni miał wrażenie, że musi naładować bateryjki po intensywnym czasie na uczelni. Przez przygotowywanie się do zaliczeń, musiał odpuścić parę nocek w klubach i aż zaczynał tęsknić za konsoletą ale no... były sprawy ważne i ważniejsze, a gdzieś z tyłu głowy wierzył, że studia otworzą mu więcej drzwi i dadzą więcej możliwości, niż gdyby ich w ogóle nie miał. Jasne, dobrze wiedział, że gdy się miało talent, to wystarczyło wstawiać swoje filmiki do neta, ale drugą ważną rzeczą było nie poddawać się. Poza tym, gdyby był beznadziejnym dj'em, to raczej mało ludzi przychodziłoby tam gdzie grywał. W sumie ciekawiło go, czy chociaż jednej nocy na wyjeździe, właściciel jakiegoś lokalu, pozwoli mu stanąć za konsoletą albo... w głowie miał plan, że w hotelu zrobi imprezkę... tylko wpierw wszystko będzie musiał dogadać z managerem hotelu, bo dobrze wiedział, że za samowolkę mógł zostać wyrzucony a tego wolał jednak uniknąć - bo ze zdjęć wiedział, że wraz z siostrą zatrzymają się w iście zacnym miejscu.
Podróż ze starszą siostrą przebiegała spokojnie. Siedząc za kierownicą, Filippo jechał skupiony i czujny, ponieważ ostatnie czego chciał, to spowodować wypadek, a bądź co bądź, droga była śliska. W pewnym momencie, otaczający ich krajobraz zaczął się zmieniać: budynki ustępowały miejsca drzewom, a płaskie przestrzenie powoli przechodziły we wzgórza. Podczas podróży, zatrzymali się w jakimś fastfoodzie na lunch, oraz na stacji paliw, a oprócz tego, zorganizowali sobie karaoke - a jak Diana nie śpiewała, to na pewno Filip śpiewał.
Kiedy dotarli na miejsce, powietrze wydało mu się nieco chłodniejsze, ale nie przeszkadzało mu to. Po zameldowaniu się, mimo śniegu na balkonie, wyszedł na niego tylko po to, by oprzeć się o balustradę i podziwiać niebo oraz zarys gór, znajdujących się w oddali. Po powrocie do pokoju, bardzo dobrze mu się spało. Tak dobrze, że prawie zaspał na śniadanie. Czym prędzej nasunął pierwsze lepsze jeansy, które były z wierzchu walizki, t-shirt i w klapkach zbiegł do części restauracyjnej. Zauważywszy siostrę, pomachał w jej kierunku by dać jej znać, iż ją widział.
Wziął tackę by nałożyć na nią to, co chciał zjeść, a następnie zajął wolne miejsce przy stole.
- Tobie też się tak dobrze spało? - spytał, choć doskonale widział, że Diana scrolowała coś w telefonie.
- Ale dobre, omggg. - zachwycił się... chlebem z nutellą, którego nie jadł od bardzo długiego czasu. Do picia oczywiście wziął kawę, by organizmowi dostarczyć kofeiny.
- To co, lecimy potem na stok, czy wolisz dzisiaj wycieczkę krajoznawczą po okolicy? - spytał, biorąc kolejnego gryza swojej kanapki.

Diana Carissoni
24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Każdy miał sprawy ważne i ważniejsze, ale odpoczynek był kluczowy. Zwłaszcza w okresie studencko-zawodowego zapierniczu, który był dobrze znany również Dianie. Sama pracowała ciężko w tym okresie, budując swoje imię. Teraz miała pracę, trochę rozpoznawalności, ale jej to w zupełności wystarczało. Najważniejsze było dla niej to, że robiła to co kochała. Taniec dawał jej dużo frajdy, a dzielenie się tą pasją z mniej doświadczonymi było dużo ciekawsze niż się początkowo spodziewała. I może jej działka nieco różniła się od tej, którą obrał jej brat, to i tak starała się go wspierać. Nie miała sporego pola do popisu, ale zawsze mogli mieć przecież jakiś ciekawy collab na jej tiktoku czy coś w tym stylu.
Znając Dianę, wtórowała bratu przy każdej piosence, nawet jeśli niekoniecznie ją znała. Nie tylko była muzykantką, ale zawsze wszędzie jej było pełno. Przynajmniej w tym najbardziej zaufanym, bliskim towarzystwie. Daleko jej też było do tej klasycznej nieśmiałości, bo gdyby wstydziła się sama za siebie, nie tańczyłaby nawet na tiktoku.
Gdyby Filipek się spóźnił, poczekałaby na niego grzecznie. Pewnie jak na dobrą siostrę przystało, to by mu nawet coś zachowała, by chłopak nie ruszył w góry głodny i chłodny, więc o to się nie musiał martwić. Nie pozostawiłaby jednak na nim suchej nitki w kwestiach żartobliwego zaczepiania go odnośnie jego „lenistwa” czy tam zapominalstwa. Jak przystało na prawdziwe rodzeństwo.
Aż za dobrze. Ale ja to tak zawsze. — nie miała problemu by odpowiedzieć na pytanie brata, a nawet machnęła od niechcenia wolną ręką na sam koniec. Diana była generalnie znana jako wielki śpioch. Łóżko było chyba jedynym miejscem, które było w stanie odciągnąć jej myśli od stałej chęci przerywania rutyny i robienia czegoś nietypowego.
Słysząc zachwyt Filippo nad jedzeniem nie skomentowała tego ani słowem, natomiast uśmiechnęła się mimowolnie pod nosem. Trochę ją to bawiło, oczywiście w pozytywnym sensie.
Wycieczka. Chcę zobaczyć przy okazji, czy oferują tutaj jakieś możliwości wejścia na szczyt góry. — nawet jeśli ostatecznie nie zdecyduje się na wejście, dobrze byłoby się rozeznać na zaś. Jak to w ogóle wygląda i takie tam.
Ale na stok też możemy iść, pewnie nie będziemy się kręcić bez celu do wieczora. — było jej w sumie obojętne. Równie dobrze mogli przenieść wycieczkę na następny dzień i również nie miałaby nic przeciwko.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up and build a snowman!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Co racja to racja, odpoczynek był ważny - czasami Filip miał wrażenie, że weekend był stanowczo za krótki i najlepiej, gdyby zaczynał się już od czwartku Bo przecież w niedzielę to już się żyło nadchodzącym tygodniem... Dlatego taki wypad na więcej niż tylko dwa dni był mu potrzebny - i zapewne Dianie też. On ogólnie był wdzięczny siostrze za to, że nie stała nad nim z kijem i nie podnosiła głosu, gdy nie skręcił tu gdzie powinien albo przejechał na późnym żółtym albo przyjechał po nią spóźniony kilka minut (spokojnie, mniej niż zakłada kwadrans studencki). Gdyby towarzyszyli im rodzice, to na bank pan Carissoni kazałby mu siadać z tyłu i w ogóle krytykowałby jego umiejętności - kij, że Filippo nie miał prawka od wczoraj i sam pan Carissoni uczył go jeździć na opuszczonym placu za miastem. Z uśmiechem wspominał tamte lekcje, choć po niektórych miał ochotę więcej z ojcem nie wsiadać do samochodu Wielki pan szos się znalazł, pf! Patetico.
Oczywiście cieszyło go, że Diana dołączyła do niego i śpiewali razem. On to w ogóle uważał, że jego siostra miała bardzo ładny głos i powinna wystąpić w jakimś The Voice of Canada albo Canada Got Talent.
- Piona. - powiedział, wyciągając otwartą dłoń w stronę siedzącej naprzeciwko siostry.
Skinął głową, gdy usłyszał co najpierw chciałaby porobić Diana.
- Nie no fakt, lepiej teraz połazić i pozapamiętywać co gdzie jest, bo gdybyśmy poszli na stok, to potem moglibyśmy nie mieć siły, a na pewno będzie trzeba gdzieś skoczyć na obiad. - odparł, bo choć dopiero jedli śniadanie to co jak co, ale obiadu nie planował pominąć. I gorącej czekolady.
- Na stok najwyżej pójdziemy po obiedzie. - dodał, aczkolwiek była to całkowicie luźna propozycja.
- Ej w ogóle wiesz, że taka jedna dziewczyna gdy byłem w jednym ze sklepów, ukradła mi sprzed nosa różne rzeczy? Po tamtej akcji nie pałałem do niej wielce pozytywnym uczuciem, ale kilka miesięcy wcześniej, wpadliśmy na siebie w parku i okazało się.... że była całkiem spoko. - powiedział.
- Ale pewnie niezbyt Cię to interesuje, bo rzeczy w telefonie są chyba ciekawsze. - stwierdził, nawiązując do wcześniejszego scrolowania ekranu - aczkolwiek możliwe było, że gdy opowiadał, to przerwała scrollowanie i jeśli tak, to bardzo go to cieszyło.

Diana Carissoni
24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Po studiach ten czas nie ucieka już tak szybko, choć czasami nawet i Dianie wydawało się, że było za mało godzin w dobie i by porządnie wypocząć, trzeba było poświęcić czasami coś innego. Dlatego też kochała wylegiwać się w łóżku jak najdłużej się dało. Na koniec dnia też zawsze lądowała tam z laptopem, nie mając żadnej ochoty na siadanie przy tym do biurka. Chyba, że już musiała.
Nie bez powodu starsza Carissoni nie miała prawka. Pierwszym powodem było zwyczajne wygodnictwo, ale innym zaś mogło być instruowanie przez ich ojca. Jeśli tak to wyglądało u Filippo, Diana pewnie tylko szybciej zrezygnowała z marzeń o byciu pogromcą szos. O ile w ogóle miała takie myśli.
Z szerokim uśmieszkiem przybiła mi piątkę. Mimo, że zdawali się być dość różni pod wieloma względami, dalej zaskakiwało ją to jak jednocześnie wiele ich łączyło. To tylko zdawało się potwierdzać teorię, że niektóre rzeczy faktycznie ma się we krwi.
O, dobrze myślisz. Po obiadku też będziemy mieć więcej siły na wyszalenie się na stoku, a potem od razu cyk! Powrót do pokoi, łóżko i spanko. Brzmi jak plan idealny. — aż klasnęła w dłonie na samo wyobrażenie sobie tego wszystkiego. Na szczyt raczej wątpliwe, by się dzisiaj wybrali, ale mogli sobie zamówić jakiegoś przewodnika na konkretny dzień czy coś w ten deseń. Bez tego Diana nawet nie zamierzała się pchać tak wysoko.
Co? Jak to ukradła ci rzeczy? Że zapłaciłeś i ci je podebrała czy wcześniej? — temat ją zaintrygował na tyle, że wyłączyła ekran telefonu, odkładając go obok na stolik. Jej brat i dziewczyna? No no, ciekawie. — Ej, ale to dobrze jak się okazała jednak być spoko. Czyli wybaczyłeś jej tą kradzież? — dopytała, nachylając się tak, że Filipek mógł dostrzec uśmieszek na jej twarzy.
Wcale nie! Miłosne przygody mojego brata są dużo ciekawsze od kotów strzelających wodą w starsze panie na tiktoku. — najpierw parsknęła w odpowiedzi, w finale przyznając się i starając się, by jej głos zabrzmiał całkowicie szczerze. Była naprawdę ciekawa co sprawiło, że ta specyficzna dziewczyna zrobiła, że zasłużyła na wspomnienie jej ot tak.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up and build a snowman!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Oj tak, wspólne przejażdżki z ojcem, który wczuwał się w rolę instruktora, bywały... stresujące. Żeby nie powiedzieć bardzo stresujące - raz Filip prawie skończył na słupie, bo miał skręcać i skręcał... tylko zbyt szybko. Po dziś dzień potrafił mieć koszmary ze wspólnych jazd i o tyle dobrze, że jak miał prawko, to pan Carissoni senior owszem, potrafił dorzucać swoje trzy grosze, tak jednak nie dorzucał ich tyle, ile wtedy, gdy dopiero co uczył się jeździć (najczęściej wyjeżdżali za miasto gdzieś, gdzie nikt nie jeździł by właśnie nie spowodować jakiegoś większego i poważniejszego wypadku). Poza tym mając prawko, należało mieć oczy dookoła głowy, bo niejednokrotnie pieszym się wydawało, że zdążą albo spieszyli się na autobus przez co prawie lądowali na masce. Filippo doskonale pamiętał jak mimo czerwonego światła dla pieszych, jeden z nich postanowił jeszcze przejść - oczywiście Carissoni go strąbił dość długim klaksonem.
- Elegancko. Podoba mi się taki plan. - powiedział zgodnie z prawdą. Gdyby było inaczej, dodałby jakieś obiekcje lub modyfikacje. Obiadek należało zjeść, bo bez niego raczej byłoby ciężko z wnoszeniem sprzętu i w ogóle by się skupić na jeździe, bo myśleliby (a na pewno Filip) głównie o jedzeniu.
- Nie, nie. - pokręcił głową. - Na szczęście nie ukradła ich gdy zapłaciłem.... tylko tak wiesz myk sprzed nosa. A doskonale wiedziała, że chciałem je kupić. - powiedział, kradnąc Dianie kawałek pomidora z talerza i od razu go zjadając. Wiadomo, figurek nikt nie zjadł.
- Hmm.... powiedzmy, że tak. - odparł po chwili, bo późniejsze spotkanie na spacerze pokazało, że dało się z dziewczyną dogadać. Poza tym on poczuł, że ma chyba nieco cieplejsze policzki. W sumie trochę żałował, że nie zaproponował Daphne by z nimi pojechała ale no, to miał być rodzinny wypad.
Parsknął śmiechem i aż sam miał ochotę przyłączyć się do oglądania tego co siostra.
- Widzę, że też masz zwierzaki na tiktoku... ej ale to prawdziwe koty były czy wygenerowane przez AI? - spytał, bo takich filmików w ostatnim czasie było pełno. Jemu na instagramie na przykład wyskakiwały filmiki z kotami, gdzie np. kociątko było porzucane i przygarnięte zostało przez jakąś kotkę, która pracowała jako osoba sprzątająca dom jakichś bogaczy i ten kociak wyrósł na biznesmena a rodzice sobie o nim przypomnieli, a on natomiast jako rodzica traktował tą, która się nim zaopiekowała. Oczywiście wyskakiwały mu także bardziej absurdalne i zastanawiało go, co ktoś miał w głowie by taki content tworzyć.
- A jak tam Ty i Twoje sprawy sercowe? - spytał, zabawnie poruszając brwiami.

Diana Carissoni
24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nic tylko cieszyć się, że Dianę to wszystko ominęło. Ona miała swoje motocykle, które preferowała zdecydowanie bardziej niż czterokołowe pojazdy. Jedna dodatkowa osoba zawsze mogła się z nią zabrać w razie potrzeby. Jedynie brak pojemnego bagażnika był tutaj problematyczny, ale to już sobie tłumaczyła, że poczeka na faceta z samochodem, a do tego momentu zakupy będzie robić i przynosić pieszo. To też nie filozofia, zwłaszcza że żyła sama… A przynajmniej przez większość czasu tak to wyglądało. „Odwiedzin” Finnicka nie liczyła.
No nic dziwnego, skoro jest zajebisty. — prychnęła, niby obrażona, że Filippo dopiero teraz to zauważył, jednocześnie pozwalając swoim ustom wygiąć się w głupim uśmieszku. Nie no, nie miała aż tak wygórowanego mniemania o sobie, ale w towarzystwie brata czuła się na tyle swobodnie, że mogła w żartach pozwalać sobie na nieco więcej.
A skąd wiedziała? Zanim złapała za twoją upatrzoną rzecz wydarłeś się na cały sklep „halo, ja chcę kupić to i to, proszę tego nie dotykać”? — odparła, nie kryjąc nawet swojego rozbawienia jego perspektywą. Mina jej natomiast nieco zrzedła, gdy ukradł jej pomidorka. Nieładnie. — A no to dobrze że wybaczyłeś jej ten rażący brak taktu polegający na nieczytaniu w myślach. — skomentowała, zerkając pobieżnie na brata i dostrzegając tym samym jakby lekko zaróżowione policzki. Może to wina rześkiego powietrza? Nie wydawało jej się, ale póki co tego nie komentowała.
A czy widziałeś kiedyś prawdziwego kota, który strzela z węża strażackiego w jakąś randomową starszą panią? Albo psa? — aż parsknęła, uśmiechając się z rozbawieniem gdy spoglądała na brata. — To i tak nic z tym co ostatnio widziałam. Są też te przeróbki AI z fizjoterapeutami ciskającymi wszystkich o wszystko co się da. Widziałam jedną taką przeróbkę z tym legendarnym rosyjskim przywódcą na S. — zdradziła i zaśmiała się na samą myśl o tym. Nie była pewna, czy coś takiego powinno ją bawić, ale bawiło. I to bardzo. Tych pracujących kotów jeszcze nie widziała, choć swego czasu przewijało jej się sporo tych tańczących tą jedną choreografię. Znała ją już chyba na pamięć i mogłaby ją zatańczyć nawet po gwałtownej pobudce.
Moje sprawy sercowe? — przycięła głupa, udając to tak, jakby nie wiedziała o co mu chodzi. W głębi ducha wiedziała jednak, że chodzi albo o Finnicka, albo o to, czy znalazła kogoś faktycznego na pozycję chłopaka, którym ten wcześniej wspomniany wcale nie był. Oficjalnie był tylko przyjacielem. Nieoficjalnie… czymś więcej, ale wciąż nie jej chłopakiem.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up and build a snowman!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Szczerze? Filippo bardzo szanował siostrę właśnie między innymi za to, że wybrała jednoślady. To był super transport w ciepłe dni i pozwalał ominąć korki, ale jednocześnie należało być uważnym, bo kierowcy aut potrafili być złośliwi. Sam zresztą zastanawiał się, czy nie pójść w ślady siostry, lecz na razie autko mu wystarczyło.
Carissoni skinął lekko głową.
- Zajebisty na maxa. - poprawił siostrę Filipek, choć zmieszał się nieco, ponieważ trochę zbił go z tropu ton Diany. Jednakże gdy po chwili zauważył jak podnosi kąciki ust, sam również się uśmiechnął.
Filippo zamrugał kilka razy, bo w sumie nie spodziewał się takiego pytania. Aż się po policzku podrapał.
- Na pewno widziała, że stałem obok tej rzeczy. - stwierdził, a skoro stał i się na tę rzecz intensywnie patrzył, to chyba było jasne, że chciał ją kupić, nieprawdaż?
- W sumie może byłoby lepiej gdybym się tak wydarł. - stwierdził, zastanawiając się, co by było gdyby faktycznie postąpił w ten sposób.
- Widzisz jaki jestem dobroduszny? - odparł, zabawnie poruszając brwiami - mówił to pół żartem pół serio. Bo gdyby był gburem, to na spacerze pierwsze co by zrobił, to widząc Daphne nawet by do niej nie podszedł.
Młodszy Carissoni dość szybko pokręcił głową w odpowiedzi, gdy usłyszał pytanie dotyczące tego, czy widział jak pies lub kot strzelał z węża strażackiego.
- Da fuck, że co? Twój algorytm mnie nieco ehm... przeraża. - powiedział, udając, że trzęsie się z tego przerażenia, bo nie spodziewał się, że Diana mogła mieć taki content. Spodziewał się bardziej słodkich zwierzaczków i w ogóle jakichś aesthetic rzeczy. Ostatecznie viralowych jeszcze dodatkowo.
- Ja takich rzeczy u siebie nie mam, znaczy, mi nic tego typu nie wyskakuje. - taka była prawda. ale skoro rozmawiali o filmikach na insta, to istniało dość spore prawdopodobieństwo, że telefon tę rozmowę podsłuchał i wkrótce po wejściu w rolki, wyskoczy mu coś, o czym właśnie rozmawiali.
- Mhm. Jest ktoś, kto powoduje, że szybciej Ci serce zaczyna bić? Czy ten ktoś wie o Twoim istnieniu? Spotkaliście się? - tak dużo pytań, no ale chciał trochę nakierować o co mu chodziło, skoro sam przed chwilą powiedział siostrze o dziewczynie, która... zawróciła mu w głowie. I to tak nagle... A on ogólnie mocno trzymał kciuki za szczęście starszej siostry, bo zasługiwała na nie.

Diana Carissoni
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”