-
My shadow's the only one that walks beside me
Sometimes I wish someone out there will find me
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjipostaćautor
Cóż, przynajmniej pozostali autentyczni, jak ulica, która im matkowała. Mogli zgrywać przed Dianą gogusi, tylko po co? Lepiej żeby od razu wiedziała na co się pisze. Cięższa od ich charakterów była jedynie muzyka, jaką grali. Na występach Broken Society więcej było ćwieków niż popowych uniesień, choć, jak widać, popkultura nie wszystkim członkom zespołu była obca. Kultura, z tym nieco gorzej. Diana dostała po prostu szansę posłuchać jak chłopaki rozmawiają ze sobą na co dzień. Możliwe, że nieco więcej oczekiwała po Woodym, który dołożył na początku starań aby pokazać się z tej bardziej profesjonalnej strony. No, to czas najwyższy pozbyć się złudzeń. Carissoni pozostała właściwie już tylko jedna nadzieja - że piosenka będzie dobra.
W sumie to jej totalnie zaskoczona mina była tym, co powstrzymało Madry'ego przed dalszym nakręcaniem się. Tak go rozbawiła, że na moment zgubił wątek. Wykorzystał to Marco, uprzedzając jego kwieciste wyjaśnienia na rzecz bardziej brutalnej prawdy. Diana po raz kolejny jakby pobladła, opanowując się po chwili by dopytać o szczegóły. Woody był pewien, że wyłącznie z czystej grzeczności, co znów go rozbawiło. Cóż, starała się zachować otwarty umysł, kogoś takiego potrzebowali.
- Mógłbym powiedzieć, że hoduję i kolekcjonują motyle. To zabrzmiałoby lepiej, nie? - mruknął do blondynki, kiedy wokalista opuszczał ich stolik. Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. Szkoda, żeby miała go za psychola. Ćmy to zwyczajnie jego mała pasja. Na szczęście chyba dostał mały punkt na plus za Christinę. Zmiana tematu to był doskonały pomysł.
- Może gdzieś pomiędzy, zacząć słodko, skończyć gorzko, jak w miłości - słowa chłopaka miały wydźwięk dziwnie personalny. Do tego, jakby chcąc pozbyć się wspomnianego nieprzyjemnego posmaku w ustach, podniósł do góry i wychylił swój kufel - Mroczna, gotycka koncepcja. Gramy ostro - Elwood skupił się na słowach kluczach, pozostawiając dziewczynie sporo przestrzeni na kreatywną wolność. Często to pierwszy kontakt z utworem wywołuje najwięcej emocji, choć nie zawsze - W sumie to wolałabyś usłyszeć tą piosenkę najpierw na żywo czy nagranie ze studia? - może miała jakąś preferencję?
Diana Carissoni
-
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
Co do oczekiwań spełnianych przez nich, a szczególnie Elwooda, wstępnie serio nie miała nic konkretnego z tyłu głowy. Może jedynie coś w stylu „błagam, nie każ mi wymyślać czegoś bez braku jakiegokolwiek zaczepienia”. I choć temat ciem był dość… nieoczekiwany, musiała przyznać, że to też dawało jej szerszy zakres do odniesienia się, do podłapania tematu. Zwłaszcza, gdy przypomniał jej o teledysku takiej Christiny, a to z kolei sprawiło, że pomyślała o kilku piosenkach z ćmami w tle. Temat nie był aż tak gorszący, był po prostu mało poruszany. A to w sumie nawet lepiej. Dla piosenki, bo Carissoni musiała pogłówkować, jak to ugryźć od strony choreografii, ale na pewno coś wymyśli. Wystarczy tylko, że zejdzie z niej wstępny szok, co już miało miejsce. Wraz z biegiem rozmowy czuła się na powrót nieco bardziej komfortowo, rozumiejąc mniej więcej przesłanki, które mogły się za tym kryć.
— Tak, ale motyle też są trochę zbyt oklepane. Ćmy może i są mroczniejsze, ale są dość nietypowe. Zwłaszcza jeśli chodzi o… hobby. — może i czuła się dziwnie, ale nie chciała by ktoś poczuł się dotknięty przez nieco inną perspektywę. Każdy miał w końcu prawo do tego, by robić i lubić to, co mu się żywnie podobało. I dopóki to oscylowało w granicach prawnych, nie powinno jej to gorszyć. Taki też mindset starała się przyjąć w tej rozmowie.
— Aha. — mruknęła, kiwając też głową i tym samym potwierdzając, że potrafiła zobrazować sobie mniej więcej to, co Madry miał na myśli. — Skoro tak, to chcąc uwzględnić motyle możecie nawet je wrzucić tam na sam początek, by potem przeistoczyły się w ćmy. Choreografię też możemy przemyśleć pod takim kątem. Zacząć od czegoś delikatnego, bardziej contemporary, a przejść w coś mocniejszego czy ostrzejszego. — rozwinęła też myśl w zakresie swojego fachu, choć póki nie słyszała piosenki to też niewiele mogła zdziałać. Mogła jednak określić generalną koncepcję, chociażby taką wstępną. — Pracuję zazwyczaj na wersji studyjnej. — odpowiedziała na jego pytanie bez chwili zawahania.
Elwood Madry
-
My shadow's the only one that walks beside me
Sometimes I wish someone out there will find me
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjipostaćautor
Punkt zaczepienia? Tak. Drobne wytyczne, zapewne też. Poza tym jednak temat choreografii pozostawał całkowicie jej broszką. Najlepiej, jakby jeszcze sama ją wykonała i się do niej przygotowała. Makijaż, garderoba. Chłopaki nie mieli o tym zielonego pojęcia. Dwóch z nich posiadało siostry, to tyle. Diana była lepsza w te klocki. Biznesowe chyba też, bo pomimo początkowych protestów reszty zespołu, wzięła temat ciem pod uwagę. Na obronę jej oraz Elwooda, nikt inny nie zaproponował żadnej innej alternatywy. Wokalista skoczył po nową kolejkę, perkusista z gitarzystą odlać się i zapalić. Zdecydowanie nie w smak był im fakt, iż Madry znów postawił na swoim. Gdyby był lekarzem, Woody przepisałby im na tą przypadłość maść na ból d..
- Dokładnie, lepiej bym tego nie ujął - resztę zespołu odprowadził od stolika wzrokiem. Wszyscy wymamrotali pod nosem swoje wymówki. A Carissoni? Nie dość, że była ładna, to jeszcze mądra. Mroczny i nietypowy. Dokładnie tak postrzegał siebie samego brunet. Uśmiechną się szerzej słysząc słowa dziewczyny.
- Dobre, podoba mi się. Motyle dodadzą nieco koloru. Będzie też czyste rozgraniczenie pomiędzy snem i koszmarem. Powinniśmy zacząć jakiś mood/concept board - chyba oboje dali się wciągnąć w ten temat. Woody potrzebował tylko chwili by z plecaka wyciągnąć obklejony naklejkami tablet. Odblokował go palcem, przywrócił zakładkę z Photoshopem i zapisał szybko kilka rozpoczętych w programie projektów graffiti. Potem rysikiem podzielił nową stronę na czarną oraz białą połowę, na każdej umieszczając odpowiedniego skrzydlatego owada. Dopiero tu się zatrzymał, jakby zapomniał o jakimś istotnym fakcie.
- No jasne, piosenka. Już Ci puszczam - z tej samej torby wyciągnął solidne słuchawki, żadne tam AirPodsy, kabel podłączając do swojego telefonu - Trzymaj.
Diana Carissoni
-
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
Choreografię oczywiście mogła samodzielnie zatańczyć, natomiast kwestie wyglądowe… Cóż, oficjalnie to nie była jej działka. Gdyby jednak zwrócili się do niej i z taką prośbą, pewnie by coś wymyśliła. Może nie sama, bo miała parę znajomych lepiej znających się na tym artystycznym fachu, a tu jednak powinni postawić na profeskę. Zwłaszcza, że mogli potencjalnie chcieć zdobywać świat, a tancerka z prostym makijażem chyba niekoniecznie może im w tym pomóc.
W odpowiedzi pokiwała tylko głową, uśmiechając się serdecznie do Elwooda. Dostrzegła też pozostałych członków zespołu, którzy jeden po drugim wstawali i odchodzili od stolika. Odprowadzając ich wzrokiem trochę uniosła na to brwi, natomiast nie odezwała się ani słowem. Nie znała ich, więc równie dobrze mogła uznać że koncept to działka Madry’ego, a oni tylko wtrącali się jak chcieli mu przytrzeć nosa. Czy coś w tym stylu.
— To prawda, a takie rozgraniczenie też wprowadzi nieco ciekawości. Jasne, moodboard brzmi jak dobry początek. — zgodziła się, kiwając głową. Poprawiła nieco swoją pozycję na krzesełku, siadając w nieco swobodniejszej pozycji. Przyglądała się w międzyczasie temu, jak Madry wyjmował swojego obklejonego tableta (jakby jej laptop wyglądał jakoś lepiej). Na dobry początek nie była pewna, czy powinna była zaglądać do tego, co akurat wyświetlało się na ekranie, ale w końcu też potrzebowała jakiejś inspiracji i potencjalnego połączenia.
— Dzięki. — z uśmiechem przyjęła od niego słuchawki. Nie skomentowała nawet słowem tego, że zapomnieli o tym fakcie z wrażenia (tak, ona też), ale najważniejsze że teraz miała okazję przesłuchać piosenki. I to na całkiem niezłych słuchawkach, za co dawała kolejny plus.
Pogrążyła się w milczeniu, całkowicie skupiając się na melodii i słowach. Dodatkowo nawet przymknęła oczy, tym samym wizualizując już sobie niektóre fragmenty, które inspirowały ją z miejsca. Oczywiście za pierwszym razem nie zrobi całej choreografii, bo musiała najpierw przewałkować piosenkę co najmniej milion razy, a potem kolejne milion razy ją odtworzyć już w trakcie aktywnego tworzenia choreografii.
— Myślę, że coś z tego wyciągnę. Bardzo ciekawa piosenka, tak przy okazji. — powiedziała od razu, gdy tylko zdjęła słuchawki i podała je swojemu rozmówcy. — Dasz radę mi ją podesłać? Myślę, że nawet w wolnej chwili w pracy będę już coś działać. — niby miała zajęcia z różnymi grupkami, ale czasami znajdywała jakieś większe okienka, na których zazwyczaj się nudziła. Będzie to zatem miła odmiana od normy.
Elwood Madry
-
My shadow's the only one that walks beside me
Sometimes I wish someone out there will find me
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjipostaćautor
Elwood miał wrażenie, że Diana nieco się rozluźniła kiedy zostali sami. Czy powinien odebrać to jako komplement? W pewnym momencie usiadła nieco swobodniej. Nie, chyba jednak chodziło o znalezienie się poza centrum uwagi wszystkich. Hmm, namówienie jej na wystąpienie w teledysku może więc okazać się nieco trudniejsze, ale Woody był pewien, że pomoże im znaleźć idealną tancerkę do tej roli. Może gothkę. Baletnice występowały w takiej odmianie? Kurde, nie miał pojęcia.
Słuchawki na pewno spełniły swoją rolę. Gąbkowate wnętrze cudownie wygłuszało dźwięki z zewnątrz. Madry był dość wybredny jeśli chodzi o jakość dźwięku. Sporo zainwestował w sprzęt audio na swojej chacie, jeszcze więcej w basową gitarę. Rzecz jasna nadal był to tylko ułamek kwoty, jaką przeznaczał na ćmy, jednak na nich nadal zarabiał najwięcej.
Trochę nie miał co ze sobą zrobić, kiedy Carissoni oddawała się słuchaniu piosenki. Wyglądała na skupioną, nawet przymknęła oczy. Woody miał za to w dłoni rysik, a pod nim ekran tabletu oraz trochę wolnego czasu. Kółko, które bezmyślnie zaczął szkicować stopniowo zaczęło więc przeradzać się w twarz, a proste linie w ramiona oraz szyję. Wielkie słuchawki, proste pasemka. Długie rzęsy i prosty, wyraźnie zaznaczony nos wart zapamiętania.
- Dzięki - zgrabnie zapisał i wyłączył szkic jak tylko Diana ściągnęła sprzęt audio z głowy - Chociaż na ogół grzeczni ludzie używają słowa 'ciekawe' jeśli nie chcą zranić twoich uczuć - tu celowo zajrzał dziewczynie w oczy, aby miała pewność, że tylko się z nią droczy - Jasne Szefowo - gratis puścił jej oczko i wreszcie mogli wrócić do pracy nad mood boardem. Z czasem dołączyła do nich reszta zespołu, już w lepszych humorach. Zanim wszyscy się pożegnali, wymienili między sobą nawet kilka żartów.
Diana Carissoni
-the end-