33 y/o
Welkom in Canada
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Początkowo wydawało jej się, że nie powinna zbyt mocno mu ufać. To zresztą wyjaśniało, dlaczego nie szukała z nim żadnego kontaktu, nie podała mu swojego numeru, ani żadnego śladu, który mógłby ją z nim połączyć, ponieważ j e d n o n o c n a przygoda mogła pociągnąć za sobą nieprzyjemne konsekwencje.
Takie przekonanie towarzyszyło jej po ich pierwszym spotkaniu, ale dość prędko się zatarło. Wystarczyło bowiem, że Lacey ponownie znalazła się w jego towarzystwie, aby nagle zupełnie zapomniała o rozsądku. Być może nie od razu, jednak stopniowo coraz bardziej zaczęła się na niego otwierać.
Teraz więc nie bała się tego, że w którymś momencie mógłby zrobić coś g ł u p i e g o.
Dziś zatem pozwoliła sobie na jeszcze więcej, a później żartowała sobie z nim z rzeczy, co do których oboje mieli pewność, że były wielką bujdą. Lacey nie musiała przesadnie się starać, aby spojrzeć na blondyna w sposób, który mówił, że ani trochę nie kupowała jego słów. On zresztą też wcale nie przyłożył się do tego, aby wypaść wiarygodnie. — Pewnie nie tylko do tego — skomentowała, a później wzruszyła ramionami z figlarnym uśmiechem wymalowanym na twarzy.
Czy mówiła o sobie? Być może.
Sama jednak odrobinę zwątpiła we własne preferencje w momencie, w którym miała okazję przyglądać się temu, w jaki sposób Radwell rozprawiał się z bananem. Już w chwili, w której wspomniał o domniemanych witaminach, jedna z jej brwi powędrowała ku górze. Grymas na jej twarzy zdradzał natomiast, że nie do końca to kupowała. — Nie jestem do końca przekonana, czy właśnie takich nowości powinnam z tobą próbować — przyznała, po czym zapakowała się na łóżko, jeszcze przez pewien czas z bliżej nieokreślonym grymasem przyglądając się temu, jak w a l c z y ł z bananem. Czy takie dziwactwa można było uznać za urocze?
Sięgnęła po winogrono i wetknęła je sobie do ust, jakby w ten sposób chciała dać mu do zrozumienia, że naprawdę jej nie przekonał, po czym w końcu wróciła też zainteresowaniem do papierosa. Umieściła go między wargami i w końcu zapaliła, wygodnie rozkładając się na poduszcze. — To jaki koncert? — zapytała i lekko szturchnęła go kolanem.
Najwyraźniej była otwarta na taką opcję.

Sonny Radwell
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
25 y/o
Welkom in Canada
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na początku całkiem zrozumiałe było to, że nie ufali sobie i chcieli trzymać się na dystans. Szczególnie Lacey, która nie chciała wikłać się w nic nader skomplikowanego ze względu na to, że jest w związku z innym mężczyzną i jedyne, na co była gotowa sobie pozwolić, to ten jeden, spontaniczny wyskok, który miał miejsce podczas ich pierwszego spotkania.
Ale prędko z jednego zrobiły się dwa, trzy i dalej to już najwyraźniej będzie leciało, bo ani trochę nie mieli siebie dość. W dodatku już nie tylko sypiali ze sobą, ale też otwierali się bardziej na siebie, lepiej się poznając i dając szansę tej znajomości jako czemuś innemu… Czemu konkretnie? Tego Sonny nie potrafił zdefiniować, ale prawda jest taka, że nawet za bardzo nie próbował. Czymkolwiek ta znajomość się stawała, odpowiadało mu to. Dobrze się bawił z Lacey, a to było dla niego najważniejsze.
Przy okazji starał się zapewnić Tadwell poczucie bezpieczeństwa. Nie ze względu na to, że była w związku i musieli uważać, a po prostu, by wiedziała, że nie miała czego się przy nim bać i nie musiała dokładać sobie zmartwień z powodu tej znajomości, bo miała rację, nie zamierzał zrobić nic głupiego. Rozumiał, czym mogli dla siebie być oraz jakie granice mu wyznaczyła, i szanował to.
Nie chodziło więc o to, żeby nie wmieszać się w coś niewygodnego, a szacunek, jakim ją darzył.
– Nie da się zaprzeczyć – zgodził się z brunetką, po czym wymownie omiótł ją spojrzeniem i uśmiechnął się zadziornie, podkreślając w ten sposób, że doskonale wiedział, co miała na myśli i że on również tak uważał.
Czy dziwiła go jej reakcja? Ani trochę, bo nie ona pierwsza spoglądała na niego w ten sposób, więc Sonny po prostu ignorował to i nieszczególnie się tym przejmował. – A na jakie nowości ze mną masz ochotę? – zapytał zainteresowany, nie kryjąc się z tym, że ta propozycja mu się spodobała, nawet jeśli na razie była dość niekonkretna. Radwell miał jednak dość wyobraźni, aby domyślić się, że mogło kryć się za nią coś interesującego, co by polubił, dlatego postanowił pociągnąć temat, zanim wrócił do banana, którego postanowił dokończyć, do kosza wyrzucając tylko końcówkę, która do niczego się nie nadawała.
Po tym mógł wrócić do łóżka, do którego wpakował się, kładąc się obok Lacey. – To zależy… Coś rockowego? – zapytał, po czym odebrał jej papierosa, którym zaraz się zaciągnął. Sama była sobie winna – narobiła mu smaka i nie umiał sobie odmówić.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
33 y/o
Welkom in Canada
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie mogła dać mu wiele, jednak prędko okazało się, że Radwell wcale wiele od niej nie chciał. Już na samym początku oczywistym wydawało się to, że w swoich ramionach nie szukali żadnej bezpiecznej przystani, a raczej kilku upojnych chwil, które mogliby spędzić na wspólnej zabawie.
I to było jak najbardziej w porządku, mało tego, dla obojga było też najwyraźniej czymś całkiem oczywistym, dzięki czemu nie musieli zaprzątać sobie głowy poważnymi rozmowami o zasadach, które w odczuciu Lacey prędko wszystko by zepsuły. Miała wrażenie, że gdyby tylko podjęła się rozmowy o tym, jak wyglądało jej życie osobiste oraz tym, że Sonny oficjalnie nie mógł stać się jego częścią, między ich dwójką zrobiłoby się na tyle niezręcznie, iż najprościej byłoby rozejść się w swoje strony.
Z jakiegoś powodu jednak nie tego chciała. Nie miała ochoty wycofywać się, ponieważ polubiła towarzystwo Radwella wbrew temu, jak irracjonalna mogła wydawać się ich relacja. Ignorowała też potencjalne konsekwencje, ponieważ była przekonana, że ze strony jej podupadającego związku nie groziły im żadne, a ze strony jego siostry… Cóż, nie były ze sobą przecież na tyle blisko, aby starsza Radwell mogła nagle nabrać jakichś podejrzeń, prawda?
Sonny zaś, jak widać, pełen był niewiadomych. Był też w stanie zaskoczyć ją nawet czymś tak prostym, jak konsumpcja banana. Do tego jednak Lacey nie zamierzała przywiązywać zbyt wiele uwagi. — Mam ci o tym mówić, czy raczej pokazać? — zapytała, zerkając na blondyna kątem oka. Zaraz też zaciągnęła się papierosem, a kiedy wypuściła dym z płuc, odprowadziła go spojrzeniem w stronę kosza. — Nawet to jest całkiem nowe. Pierwszy raz zdarzyło mi się utknąć w hotelu przez pogodę — i dobrze, że zdecydowała się wcześniej napisać do niego, bo gdyby utknęła tu sama, zwariowałaby z nudów. Nie miała przecież ze sobą nawet laptopa, zatem o pracy nie byłoby mowy.
Przekręciła się na bok, kiedy zdecydował się uprowadzić jej papierosa, przeciwko czemu nie protestowała. Ułożyła się natomiast tak, aby mieć na niego nieco lepszy widok. — Coś większego czy bardziej kameralnego? — zapytała, chwilę później odbierając swoją własność, aby ponownie móc się zaciągnąć.
Tak, chyba rzeczywiście zaczęła rozważać wspólne wyjście, ale jeśli miało do niego dojść, musieli porządnie się nad tym zastanowić, aby przypadkiem nie generować ryzyka, że na kogoś przy okazji wpadną. Nie dlatego, że się go wstydziła, a raczej przez to, że wolała uniknąć sytuacji, w której musiałaby przed kimś znajomym tłumaczyć się, dlaczego bawiła się z innym mężczyzną niż ten, z którym budowała swoją przyszłość.

Sonny Radwell
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
25 y/o
Welkom in Canada
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie było o czym rozmawiać. Oboje od początku wiedzieli, na czym polegała ta znajomość i niczego nie musieli sobie tłumaczyć, ponieważ to było dla nich oczywiste. Wysłali sobie dość jasne sygnały, aby nie zostawić miejsca na dopowiadanie sobie czegoś, dlatego teraz mogli swobodnie korzystać z tego, co oferowała im ta znajomość, nie przejmując się tym, że coś mogłoby pójść nie tak. Na pewno nie mogło tak być ze strony któregokolwiek z nich…
Inaczej ma się to do czynników zewnętrznych, a przede wszystkim świata Lacey, bo w przeciwieństwie do niej, Sonny nie musiał przejmować się tym, że zostanie z nią zobaczony. Gdyby do tego doszło, wiele by to w jego życiu nie zmieniło, bo z nikim na poważnie się nie spotykał, więc nie było o czym rozmawiać, poza tym, że wyszedł z jakąś kobietą, ale to akurat nic wielkiego, co mogłoby mu jakoś zaszkodzić.
Dlatego miał do tematu bardzo luźny stosunek, ale jednocześnie domyślał się, w jakiej sytuacji mogła znajdować się Tadwell i nie miał nic przeciwko temu, żeby ze względu na nią zachowali ostrożność.
Nią jednak nie musieli przejmować się tu, w hotelu, gdzie byli sam na sam, więc kiedy ta wymowna propozycja padła z ust brunetki, na twarz Radwella wkradł się łobuzerski uśmiech. – Pokazać – jego wybór był przewidywalny, ale nie jest to coś, czym rzeczywiście by się przejął. – W takim razie jest nas dwoje. I cieszę się, że trafiło akurat na ciebie – Sonny próbował w ten sposób powiedzieć, że skoro już tu utknął, to dobrze, że z nią. Bawili się razem świetnie, nawet na moment nie narzekali na to, że sprawy potoczyły się nie do końca tak, jak sobie zaplanowali. Mało tego, sprawiali wrażenie, jakby ta komplikacja była im na rękę.
I blondynowi rzeczywiście mogło odpowiadać to, że spotkanie potoczyło się w ten sposób i jeszcze nie musiał wracać do domu…
Tylko przyglądał się temu, jak odebrała mu papierosa, a później się nim zaciągnęła, nie protestując. – Byle to nie był koncert dla pięciu osób, w tym barmana – postanowił nie dawać konkretnej odpowiedzi, aby dać Lacey pole na odniesienie się do tego i dorzucenie swoich oczekiwań. Musieli dograć to w taki sposób, aby odpowiadało obojgu, prawda?
A czekając na jej odpowiedź, blondyn położył dłoń na jej udzie, na który zaczął kreślić jakieś znaki palcami. Nie potrafił powstrzymać się przed szukaniem nawet tak drobnego kontaktu fizycznego z nią.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
33 y/o
Welkom in Canada
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie szukali niczego na p o w a ż n i e, nie tylko dlatego, że nie pozwalała im na to sytuacja. Lacey po prostu wierzyła w to, że nie miała czasu na relacje, które pochłaniałyby zbyt dużo jej uwagi, ponieważ tę wolała poświęcać pracy. Sonny jednak, paradoksalnie, kradł ostatnio bardzo dużo jej czasu. A ona wcale nie stroniła od tego, by mu go poświęcać.
Oczywistym wydawało się jednak to, że gdyby coś zmieniło się w ich podejściu, to nie ze sobą mogliby coś zbudować. Znaleźli nić porozumienia, ale mimo to znacznie się od siebie różnili - Tadwell miała już względnie poukładane życie, podczas gdy on wciąż był jeszcze na etapie zabawy.
Kiedy była przy nim, sama wydawała się jej złakniona.
Co gorsze, nie umiała go sobie odpuścić. Ilekroć znajdował się blisko, Lacey po prostu nie była w stanie mu się oprzeć, dlatego dziś wcale nie żałowała tego, że z powodu pogody nie wróciła do swojej jedynej miłości - pracy. W pełni odpowiadało jej to, że mogła leżeć z nim w hotelowej pościeli, zajadając się posiłkami z tutejszej restauracji i snując plany, które mogły okazać się bez pokrycia.
Zerknęła na niego kątem oka, a jej usta wykrzywiły się w zaczepnym uśmiechu. Choć brzmiało to niebywale kusząco, to jednak nie próbowała go zaczepiać, przynajmniej nie od razu, bo przecież ledwie zdążyli się od siebie oderwać. — Cóż… Też nie do końca mogę narzekać — skomentowała, pozwalając sobie na to, aby omieść jego sylwetkę spojrzeniem. Prezentowała się naprawdę dobrze, dlatego Tadwell wyjątkowo lubiła na niego spoglądać.
Wypuściła powietrze z płuc, a później podsunęła mu papierosa, najwyraźniej nie zamierzając zbyt długo delektować się nim samotnie. Chwilę po tym koniuszkiem języka zwilżyła dolną wargę, dając sobie moment na to, aby zastanowić się nad jego słowami. Nim cokolwiek powiedziała, sięgnęła po winogrono, które wetknęła sobie do buzi. — Jeśli coś ciekawego wpadnie ci w oko, możesz mi podesłać. Jeśli mi się spodoba, może mnie tam zobaczysz — stwierdziła, zerkając na blondyna. Poruszyła przy tym zaczepnie brwiami, jak gdyby w ten sposób chciała rzucić mu wyzwanie.
Zaraz jednak okazało się, że Sonny także planował wodzić ją na pokuszenie. Kiedy jego dłoń odnalazła drogę do jej uda, uśmiech na twarzy Lacey jeszcze się poszerzył. Zmieniła pozycję na tyle, by się do niego przysunąć, jednak nie tylko po to, aby się w niego wtulić. Przy okazji pozwoliła sobie złożyć kilka drobniejszych pocałunków w okolicy jego szyi.

Lacey Tadwell
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
25 y/o
Welkom in Canada
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sonny zaś może aktywnie niczego nie poszukiwał, ale gdyby na jego drodze stanęła miłość, pewnie by się jej nie opierał, co oznaczałoby, że jego relacja z Lacey i inne podobne do niej musiałyby dobiec końca. Bo chociaż faktycznie zależało mu teraz na zabawie, to wcale nie znaczy, że nie planował poukładać sobie życia. Ale przede wszystkim skupiał się raczej na tym, żeby uporządkować je w tematach bardziej naglących, a za nie uważał odłożenie pieniędzy i rozpoczęcie studiów. Reszta mogła poczekać.
A w międzyczasie mógł korzystać z tego, co oferowała mu wolność. I najwyraźniej teraz miał ochotę wykorzystać ją właśnie z Lacey, nawet jeśli istniało całkiem sporo przeciwwskazań do tego. Między innymi nie powinien pakować się między dwójkę ludzi, ale tym kompletnie się nie przejmował. Nie myślał o tym, że popełniał błąd i mieszał się do czegoś, co może niepotrzebnie skomplikować jego życie, bo był za bardzo oczarowany Tadwell, aby w ogóle wziąć pod uwagę cokolwiek, co mogłoby go od niej odciągnąć.
Najwyraźniej okazał się bezsilny wobec jej uroku, ale może to nie był tak beznadziejny przypadek, skoro i ona miała do niego słabość?
Sonny tylko poruszył zaczepnie brwiami. Najwyraźniej schlebiało mu to, jak Lacey na niego spoglądała, czym ani trochę nie czuł się uprzedmiotowiony. Zależało mu na tym, aby pociągać ją fizycznie, więc wszelkie oznaki tego odbierał jako osobisty sukces, z którego mógł być zadowolony.
Bez słowa przejął od niej papierosa i zaciągnął się nim, po czym strzepnął popiół do popielniczki znajdującej się na szafce nocnej. – Do samego końca będziesz trzymała mnie w niepewności? – zaciekawiony omiótł ją spojrzeniem, po czym wygiął usta w lekko zadziornym uśmiechu. – Niech będzie – mogłoby to zabrzmieć jak odpowiedź od niechcenia, gdyby nie jego spojrzenie, które zdradzało wzbierającą w nim ekscytację. Było coś elektryzującego w tej niewiedzy i Radwell miał się temu chętnie poddać…
Tak samo, jak jej bliskości, na którą zaczął decydować się w coraz większym zakresie, aby móc jeszcze jak najwięcej wycisnąć z tej wspólnej nocy w hotelu, z której nie chciał zmarnować nawet chwili.
koniec
Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
ODPOWIEDZ

Wróć do „Pan Pacific Hotel”