-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Poznali się kilka lat temu. Max już był po okresie przejściowym swojego złamania duszy. Odnalazł Cece, czy też ona odnalazła jego. Kawałki jego świata wróciły na miejsce, albo wracały. Przypływ przyniósł nowe wiatry, które poprowadziły go w miejsce, którego się nie spodziewał. Ale to doświadczenie dało mu coś więcej. Wyczucie. Pewnie nie w słowach, bo te dalej potrafił użyć niefortunnie, ale w emocjach. Taką złamaną duszę wyczuł w Joshu, kiedy poznali się w jednym z lokalnych barów.
Na początku wydawało się, że byli idealnymi kompanami do picia. Podobne zainteresowania, jeśli chodzi o warsztat i dłubanie w silnikach. Max kochał motocykle, Josh chyba bardziej samochody, ale potrafili o tym gadać, jakby przyjaźnili się od lat. Alkohol miło wchodził w tym towarzystwie, a jeśli zdarzała się jakaś afera, to dwóch zabijaków tego pokroju szybko rozładowywało napięcie wśród butnych lokalsów.
Max podziwiał Josha za jego służbę, sam by się pewnie nie zdecydował na wojsko, a już na pewno nie na misje. Nawet nie chodziło o to, że bałby się o siebie, jak bardziej o samo naciśnięcie spustu. Uważał, że trzeba nie lada odwagi, żeby walczyć w ten sposób, by chronić swój kraj, dom czy bliskich. Chociaż z drugiej strony, gdyby ktoś zagroził Cece, to nie wiadomo, jak mogłoby się to skończyć...
Nie zauważał, że Josh pije trochę więcej i mocniej od niego. Z początku była to śmiesznostka, że jego kumpel potrafił pić przez kilka dni, albo "miał słabą głowę", co tak bardzo nie pasowało do wyglądu tego twardziela. Nic też dziwnego, że kiedy dotarło do niego jaki problem z alkoholem miał Reid, dopadły go wyrzuty sumienia, bo niejednokrotnie sam go na zabawy namawiał.
Moment, w którym Joshua zdecydował się wyprostować swoje życie dla córki, był momentem, w którym Max zdecydował, że sam nie weźmie w jego towarzystwie alkoholu do ust. I postara się mu pomóc. Tym bardziej, że gość miał smykałkę.
A w życiu Kahuny pozostawał jeszcze jeden element, który nie był na swoim miejscu. Scena. Powrót na nią kusił go coraz bardziej. Tyle, że potrzebował pomocy z konstrukcją urządzeń, jak i z operowaniem nimi za sceną... Może to nie było głupie rozwiązanie.
Ale póki co zdecydował się wpaść do kolegi, by rzucić okiem na swój motocykl. Niewielkie przeróbki, zmiana hamulców i przygotowanie do sezonu, tak krótkiego w Kanadzie! Luty się kończył, więc wolał mieć wszystko przygotowane na pierwszy ciepły dzień. Niech no tylko temperatura skoczy do 10 stopni i będzie sucho.
Zapakowawszy motocykl na przyczepkę pojechał z nim do swojego zaufanego mechanika, czyli właśnie Josha.
Joshua Reid