ODPOWIEDZ
30 y/o
For good luck!
186 cm
Dyrektor finansowy w Northland Power
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os. l. poj.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Od początku wiedział, że współpraca z Cherry nie będzie należała do łatwych. Stanowiła dla niego wyzwanie, którego nie mógł odrzucić, nie tylko ze względu na obietnicę złożoną rodzicom, ale i na własną satysfakcję, gdyż on się nie poddawał. Zawsze osiągał zamierzone cele. Kobieta ukrywała się pod płaszczem niedostępności, chłodu i wyrachowania, nie szczędząc przy tym ciętego języka, ale to go nie zrażało. Jedynie nieco bardziej martwił go fakt, że już na starcie nie dawała mu żadnej szansy, by się wykazać jako dyrektor finansowy w jej rodzinnej firmie. Mimo tego, w jaki sposób dostał tę posadę, naprawdę był w tym dobry i bynajmniej nie zamierzał siedzieć z założonymi rękami, aż ktoś inny odwali za niego brudną robotę. Najlepszym sposobem, żeby choć po części się do niego przekonała, było więc znalezienie sprzymierzeńca. A przy okazji zapoznanie się z wiceprezesem było w dobrym tonie, prawda?
Propozycję Charlesa na poranny wspólny jogging przyjął z entuzjazmem, dostrzegając w tym szansę na dowiedzenie się czegoś więcej o firmie. I o niej. Dlatego następnego ranka w umówionym miejscu znalazł się tuż przed czasem, który wykorzystał na rozciąganie, zanim dotarł do niego Marshall. Ze względu na ledwie kilku stopniową temperaturę powyżej zera powietrze było rześkie i orzeźwiające. Jak dla niego wprost idealne na trening przed pracą i uporządkowanie myśli.
Widzę, że nie tylko pani prezes upodobała sobie to miejsce na biegi - uśmiechnął się lekko na widok mężczyzny, któremu uścisnął krótko dłoń. Nie miał pojęcia, na ile Charity była zżyta z bratem, ale nie zamierzał ukrywać, że poznał ją w zupełnie innych okolicznościach, niż tych związanych stricte z pracą. - Witam, i proszę prowadzić. Dostosuję się - stwierdził, gotów ruszyć gdziekolwiek, gdzie wiceprezes go poprowadzi. Ten park najwidoczniej musiał być ulubionym rodzeństwa, skoro znów spotkał tu któregoś z Marshallów. Niestety, po kilku długich latach poza Toronto nie znał terenu na tyle, by czuć się tak swobodnie, jak zapewne którekolwiek z jego szefostwa. Poza tym wypadało okazać szacunek komuś będącemu na wyższym stanowisku.

Charlie Marshall
31 y/o
Welkom in Canada
188 cm
wiceprezes w Northland Power
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Był pewien, że Cherry przesadzała. Te wszystkie wiadomości, które wysłała wczoraj - a wśród nich krótkie "Nie lubimy go" - utwierdziły go w przekonaniu, że Ethan Hartley musiał być kimś interesującym. Skoro jego bliźniaczka poświęciła cały wieczór na budowanie wspólnego frontu nienawiści, to znaczyło, że nowy dyrektor finansowy faktycznie naruszył jej strefę komfortu. Charlie nie miał żadnych oczekiwań i traktował słowa Charity z solidnym dystansem - dla niego liczyły się fakty i konkrety, więc nie chciał ulegać opinii swojej siostry i wolał wyrobić sobie własną. Właśnie dlatego zaprosił Ethana na poranny jogging. Nic tak nie weryfikowało charakteru drugiego człowieka jak wspólny wysiłek fizyczny przed ósmą rano, prawda? Poza tym Charlie był dobrym szefem i czuł się odpowiedzialny za integrację w zespole, więc Cherry powinna być mu tak naprawdę wdzięczna, że wziął ten obowiązek na siebie. - Często tu bywamy, zgadza się - przytaknął z uśmiechem, zanim uścisnął Hartley'owi dłoń. - Cześć, cześć, pewnie - odpowiedział zaraz potem na przywitanie. Proszę prowadzić, dostosuję się. Charliemu nie trzeba było powtarzać dwa razy. Poprawił smartwatcha na nadgarstku i ruszył przed siebie, narzucając im średnie tempo - idealne do prowadzenia rozmowy bez zadyszki. Pierwsze kilkadziesiąt metrów pokonali w milczeniu. Powietrze w parku szczypało w płuca, ale lubił bieganie zimą. Wyprowadził ich na szerszą aleję, która biegła wzdłuż stawu, gdzie poranna mgła leniwie unosiła się nad lustrem wody. Endorfiny (i oksytocyna...?) powoli zaczynały krążyć w jego żyłach. - Wspomniałeś o Cherry. Znaczy, Charity. Poznaliście się tutaj? - zagadnął, gdy znaleźli się na kolejnym zakręcie. Uśmiechnął się pod nosem, nie potrafiąc (i wcale nie chcąc) ukryć rozbawienia. Znając Cherry i jej późniejszą reakcję, spotkanie prawdopodobnie nie należało do udanych. Chciał zachować profesjonalizm, naprawdę bardzo chciał (!), ale bycie bratem bliźniakiem niosło za sobą pewne przywileje. Jednym z tych przywilejów było czerpanie przyjemności z faktu, że ktoś w końcu zdołał wyprowadzić najstarszą pannę Marshall z równowagi.

Ethan Hartley
isiek
wszystko jest okej
30 y/o
For good luck!
186 cm
Dyrektor finansowy w Northland Power
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os. l. poj.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mógł przewidzieć, że Cherry będzie próbowała nastawić swojego brata przeciw niemu. Właściwie zastanawiało go, czy i co takiego mogła o nim powiedzieć, więc postanowił zachować pewną rezerwę w razie, jakby Charlie uwierzył w każdą bzdurę na jego temat. A sądząc po bujnej wyobraźni i ostrym języku Marshall, mogła zarzucić mu wszystko. Poza tym nie znał stopnia ich zażyłości, więc na to też naturalnym wydało się wziąć poprawkę.
Ruszył zaraz za Charlim, dając mu krok przewagi i ciesząc się w duchu, że jego szef nie zamierzał już na wstępie testować jego sprawności fizycznej. Przy okazji nie mógł oprzeć się myśli, że Cherry postąpiłaby zdecydowanie na odwrót. Pewnie nigdy nie zapomni mu, jak ją zmusił do kapitulacji. Zarówno park, jak i pytanie mężczyzny pozwoliło mu wrócić do wspomnień tamtego iście interesującego spotkania.
Znalazłem jej psa. A właściwie to Koko znalazła mnie, gdy ta jej uciekła. I muszę przyznać, że Charity w zaskakująco ciekawy sposób okazuje swoją wdzięczność - ściągnął brwi i mimowolnie rozszerzył usta pod wpływem niewielkiego rozbawienia, gdy starał się dobrać odpowiednie słowa. Wariatka, to właśnie nasuwało mu się na myśl, ilekroć przypominał sobie jej początkowy atak słowny, który przeszedł w rękoczyny. Na szczęście była na tyle drobna, że obyło się bez sporządzania obdukcji. — Niestety, w związku z tą, delikatnie mówiąc, drobną sprzeczką, mam przeczucie, że współpraca z Pana siostrą będzie stanowiła dla mnie nie lada wyzwanie. - Starał się brzmieć dyplomatycznie, ale był więcej, niż pewien, że Cherry nie ułatwi mu tej pracy, a przynajmniej dopóki nie zdobędzie u niej zaufania. Ale czy była na to jakakolwiek szansa, skoro wyraźnie podkreśliła, że nie zamierzała go widywać częściej, niż było to konieczne?

Charlie Marshall
31 y/o
Welkom in Canada
188 cm
wiceprezes w Northland Power
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cherry, Cherry Lady - pseudonim pasował do jego siostry idealnie. Słodka na zewnątrz, ale z twardą, niemal niemożliwą do zgryzienia pestką w środku. Mógł się założyć o roczny zysk firmy, że zdążyła sprzedać Ethanowi przynajmniej kilka kreatywnych wiązanek (a może nawet próbowała fizycznie wyeliminować go z gry, kto wie, była zdolna do wszystkiego). Cherry już taka była - jeśli czuła, że traci kontrolę, a przy Ethanie tak się najwyraźniej stało, atak był jej jedynym instynktem. Charlie westchnął w duchu - kochał ją, w końcu była jego siostrą, ale czasem zastanawiał się, czy w ich drzewie genealogicznym nie zaplątał się jakiś gen stratega wojennego. Zwolnił nieco kroku, słuchając relacji Ethana z rozbawieniem wypisanym na twarzy. Tak, wizja Charity goniącej za Koko była bardzo zabawna. - Mów mi Charlie, darujmy sobie to panowanie - wtrącił, gdy mijali kolejny zakręt. - Wiesz... Cherry to specyficzna kobieta. Nie zrozum mnie źle, nie dam powiedzieć na nią złego słowa, bo to naprawdę wartościowa osoba, ale życie jej nie oszczędzało - rzekł Charlie, pozwalając sobie na szczerość, w końcu rozmawiali jak facet z facetem. Ethan zasługiwał na szczerość, skoro mieli podjąć długoterminową współpracę. Po kilku kolejnych zakrętach Charlie zatrzymał się przy barierce z widokiem na staw. - Przeszła w ostatnich latach więcej, niż ktokolwiek z zewnątrz mógłby przypuszczać - dodał. Totalnie rozwiązał mu się język, ale czuł, że Ethan powinien to wszystko usłyszeć, jeśli miał zamiar przetrwać z Cherry w jednym pomieszczeniu dłużej niż kwadrans. Westchnął i oparł dłonie o chłodną barierkę. To by było na tyle, jeśli chodziło o bieganie, które okazało się tylko pretekstem do dłuższej rozmowy. - Dlatego powiedz szczerze, co dokładnie się między wami wydarzyło? - spytał i odwrócił się w stronę Hartleya. Nie pytał już z czystej, braterskiej ciekawości - tak w sumie to chciał wybadać temperament Ethana. Musiał wiedzieć, czy Ethan był człowiekiem, który w starciu ze złością Cherry zachowa zimną krew, czy da się sprowokować do takiej reakcji, której mógłby później żałować.

Ethan Hartley
isiek
wszystko jest okej
30 y/o
For good luck!
186 cm
Dyrektor finansowy w Northland Power
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os. l. poj.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Owszem, Charlie mógłby się o to założyć, ale dobrze, że tego nie zaproponował, bo Ethanowi nie pomogłyby ani jego zarobki, ani pieniądze jego rodziców razem wzięte, żeby się wypłacić. Hartley po zaledwie dwóch rozmowach z Cherry zdążył zauważyć jej wieczną potrzebę kontroli oraz fakt, że strasznie uwierało ją to, że zmusił ją do przeprosin. Z pewnością nie była przyzwyczajona do takiego traktowania, a zrozumiał to w momencie, gdy poznał jej nazwisko. Czy w innych warunkach postąpiłby inaczej? Może trochę by się pohamował, wiedząc, że to ona była celem jego umowy z rodzicami. Ale czy żałował? Co prawda, przysporzył sobie trochę trudności, jednak to dlatego to wyzwanie stało się ciekawsze.
Marshall już na pierwszy rzut oka wydał mu się całkiem w porządku, a świadczyło o tym nie tylko wymalowane na jego twarzy rozbawienie, ale i postanowienie przejścia na ty, co pozbawiło ich trochę przytłaczającego dystansu. - Jasne - przytaknął więc, w duchu czując ulgę. Przynajmniej jedno z rodzeństwa było rozsądne. Usłyszawszy o tym, że życie jej nie oszczędzało, pokiwał tylko głową, nie komentując tego. Przez jego głowę przeszło mnóstwo pytań, ale żadne z nich raczej nie nadawało się, by zadać je na głos. - Pewnie ma to związek z potrzebą poczucia kontroli i zaciekłym, choć bezpodstawnym kontratakiem? - zagadnął, zatrzymując się przy Charlim, bo czuł podskórnie, że za jej bojową postawą kryło się coś więcej. Nie znał jej długo i dlatego nie zaszufladkował jej jako pustej, bezwzględnej królowej lodu. Potrzebował czasu, żeby móc poznać ją lepiej. Gdyby tylko się dała… Na pytanie mężczyzny westchnął i podparł się pod boki.
Koko mnie polubiła, a to się Cherry nie spodobało, przez co nazwała mnie złodziejem. Kazałem jej więc samej sobie odebrać psa. A ona rzuciła się na mnie jak wariatka, do tego jeszcze próbując mi przyłożyć - pokręcił głową z rozbawieniem, w pełni zdając sobie sprawę z jej niedorzecznego podejścia. Bo chyba nie wyglądał na takiego, któremu była w stanie zrobić krzywdę? - Koniec końców wymogłem na niej przeprosiny. To raczej nie jest typ, który szybko zapomina? - ściągnął brwi, spoglądając na Charliego. Niestety, miał przedziwne wrażenie, że nigdy mu tego nie zapomni.

Charlie Marshall
31 y/o
Welkom in Canada
188 cm
wiceprezes w Northland Power
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wyglądało na to, że kontrola u Marshallów była cechą dziedziczną. Zarówno Charlie, jak i Cherry, od najmłodszych lat byli sterowani przez rodziców, więc teraz, gdy już dorobili się pewnej pozycji i kariery, kurczowo trzymali się sterów. Problem polegał na tym, że Cherry robiła to z gracją huraganu albo innego tornada. Pewnie ma to związek z potrzebą poczucia kontroli i zaciekłym, choć bezpodstawnym kontratakiem? - Trafiłeś w dziesiątkę - przyznał Charlie, kręcąc głową z lekkim uśmiechem. Kiedy chwilę później Ethan opowiedział o fizycznej konfrontacji, rozbawienie na twarzy Charliego na moment ustąpiło miejsca czystemu niedowierzaniu. Że co zrobiła jego siostra bliźniaczka? Dlaczego nie mogła być choć odrobinę podobna do Charliego? Czy chodziło o to, że była kobietą i kierowała się emocjami? Nie rozumiał. - Serio próbowała ci przyłożyć? Jezus... Przepraszam za nią, Ethan. Nie tak powinna rozpocząć się ta współpraca - westchnął, odrobinę zrezygnowany. W głębi duszy poczuł jednak leciutką irytację na siostrę - kolejna taka akcja mogłaby skończyć się skandalem o złe traktowanie pracowników, a tego wizerunek Northland Power mógłby nie udźwignąć. Cholera. Zaraz jednak Charlie przypomniał sobie o jeszcze jednej, bardzo istotnej rzeczy. - A skoro już o współpracy mowa, ojcu bardzo zależało, żebyś dla nas pracował... W ogóle nas nie wtajemniczył w twoją rekrutację - zagadnął, przyglądając się Hartleyowi badawczo. - Zazwyczaj omawiamy takie przedsięwzięcia wspólnie, ale tym razem postanowił działać sam. Wiesz może, dlaczego uznał, że jesteś nam niezbędny akurat teraz? - zapytał Charlie. Naprawdę był ciekawy, co też strzeliło do głowy starego Christiana Marshalla. Podziwiał umysł swojego ojca, ale w pewnych momentach wątpił w jego intuicję. Może ojciec widział w Ethanie kogoś, kto potrafiłby okiełznać panią prezes? Ciekawe. Nawet bardzo ciekawe. Koniec końców wymogłem na niej przeprosiny. To raczej nie jest typ, który szybko zapomina? Gdy Charlie usłyszał te słowa, aż syknął z podziwu. A więc to tak. Ethan Hartley po prostu nie posiadał instynktu samozachowawczego i dlatego był idealnym kandydatem na dyrektora finansowego według ojca. Teraz wszystko było jasne. - Naprawdę zmusiłeś ją do przeprosin? Gratuluję odwagi, od teraz musisz być czujny - zaśmiał się krótko, kładąc dłoń na ramieniu Hartleya w geście solidarności. - Radzę mieć oczy dookoła głowy. A jeśli zobaczysz, że uśmiecha się do ciebie zbyt słodko, zacznij uciekać - skwitował Charlie. Musiał koniecznie napisać do Cherry z pytaniem, dlaczego pobiła Ethana. Wydawał się świetnym gościem, dlatego tym bardziej nie rozumiał jej zachowania. Owszem, według Charity Ethan chciał ukraść Koko, ale kto by chciał ukraść tego psa? No ludzie.

Ethan Hartley
isiek
wszystko jest okej
30 y/o
For good luck!
186 cm
Dyrektor finansowy w Northland Power
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os. l. poj.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Luz, nie zamierzam wnieść pozwu - rzucił z rozbawieniem, choć wtedy mogło mu to przemknąć przez myśl. - Poza tym jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że będziemy razem pracować. - Spotkanie w parku było naprawdę przypadkowe. Dopiero następne w sali konferencyjnej przy zarządzie było już całkiem świadome. A przynajmniej z jego strony, skoro dowiedział się, kim była jego przyszła szefowa i czego wymagali od niego rodzice.
Wspomnienie o współpracy i najstarszym Marshallu wywołało jedynie nieznaczne drgnięcie brwi, spowodowane bardziej padnięciem w niespodziewanym momencie, niż rzeczywistym zaskoczeniem. Zadane mu pytanie wcale go nie zdziwiło, na takie również musiał się przygotować. - Jak nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze - skwitował, unosząc kącik ust w półuśmiechu. Zawsze chodziło o pieniądze, a to przecież był jego konik. - Ja wiem tylko tyle, że przyda wam się nowa strategia i świeższe podejście, żeby poprawić rentowność firmy, stąd pewnie jego prośba o pomoc - wzruszył ramionami. Oczywiście prośba to było spore nadużycie, bo w rzeczywistości to nie on się z nim układał. Ethan nie miał w tej kwestii zbyt wiele do powiedzenia, skoro zostało to ustalone z góry przez starszych z obu rodów. On jedynie miał wyglądać, zakręcić się wokół Cherry i zapracować na wyniki finansowe. Przy czym wbrew pozorom najtrudniej było o to drugie, bo kobieta najwyraźniej postanowiła za wszelką cenę go unikać.
Reakcja Charliego na jego wyznanie dotyczące przeprosin sprawiła, że w pierwszej chwili zmrużył trochę oczy i pokiwał głową, zdając sobie sprawę, że jego przeczucia go nie myliły. Naraził się wybitnie pamiętliwej kobiecie. Aż parsknął śmiechem na słowa Marshalla. - Chyba nie ma czego gratulować. - Odwagi? Bardziej pasowałoby tu słowo głupoty. - Diablica w owczej skórze? Zapamiętam - przyjął do wiadomości z rozbawieniem wymalowanym na twarzy. To określenie wydawało się pasować do niej idealnie. Jej ładna, o delikatnych rysach twarz stwarzała tylko pozory, gdyż zdążył się już przekonać, że Cherry potrafiła kąsać.
Aczkolwiek jasno dała mi do zrozumienia, że mam przychodzić do niej wyłącznie w sprawach pilnych, o reszcie informując ją mailowo. Zawsze tak wygląda współpraca z nią? - Zerknął na Charliego z zainteresowaniem, bo trochę martwiło go, że postanowiła go unikać, a mężczyzna wydawał się naprawdę w porządku gościem. Gdyby nie ich wizualne podobieństwo, jakoś nie przypominali rodzeństwa. Już na pierwszy rzut oka widać było różnice w temperamentach. Charlie wyglądał na znacznie bardziej wyważonego i przystępnego, podczas gdy Cherry była… gorącym płomieniem. Czy podchodząc zbyt blisko, mógł się sparzyć?

Charlie Marshall
31 y/o
Welkom in Canada
188 cm
wiceprezes w Northland Power
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przyglądał się Ethanowi przez chwilę w milczeniu - musiał przyznać, że Hartley zrobił na nim naprawdę dobre wrażenie. Był konkretny i opanowany, a czego chcieć więcej od nowego dyrektora finansowego? Cóż, firma najwyraźniej potrzebowała nowej energii, a Ethan wydawał się kimś, z kim naprawdę da się dogadać. No i nie chciał składać pozwu! Jak miło z jego strony! - Doceniam to, Ethan, naprawdę - odparł Charlie z lekkim uśmiechem. Naprawdę, naprawdę to doceniał - wizja siostry ciąganej po sądach była ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebowali. Poza tym jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że będziemy razem pracować. - Powiedziałbym, że to zmienia postać rzeczy, ale w sumie niewiele zmienia - zaśmiał się Charlie. Fakt, że spotkali się w parku, był czystym przypadkiem, ale reakcja Cherry... no, jej reakcja już miała wpływ na wszystko pozostałe. Mieli dużo szczęścia, że trafili na wyluzowanego Ethana zamiast na kogoś bardziej porywczego lub pamiętliwego. Jak nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. Uuu, pieniądze. - Racja - przytaknął krótko. Nie było sensu z tym dyskutować. W ich świecie pieniądze były fundamentem wszystkiego, a Ethan najwyraźniej doskonale o tym wiedział. - Fakt, przyda nam się spojrzenie z zewnątrz. Skoro ojciec uznał, że jesteś odpowiednim kandydatem na to stanowisko, nie będę tego podważał - wybrnął bardzo profesjonalnie. Z jakiegoś powodu został tym wiceprezesem, prawda? W środku poczuł jednak pewien... zgrzyt? No bo... Świeże podejście? Skoro stary Marshall sprowadził kogoś obcego, by poprawiał wyniki, to znaczyło, że przestał ufać jemu i Cherry. Ta myśl była bolesna, ale Charlie nie dał po sobie nic poznać. Aczkolwiek jasno dała mi do zrozumienia, że mam przychodzić do niej wyłącznie w sprawach pilnych, o reszcie informując ją mailowo. Zawsze tak wygląda współpraca z nią? - Daj jej czas, Ethan - westchnął Charlie, przenosząc wzrok na drzewa znajdujące się nad wodą. - Nie bierz tego do siebie, ona po prostu potrzebuje chwili, żeby to przetrawić - wzruszył ramionami. Wiedział, że Cherry ceniła sobie nie tylko niezależność, ale też fakt, że nikt nie zaglądał jej przez ramię ani nie stał nad nią z batem. Albo arbuzem. Utrata kontroli na rzecz kogoś narzuconego z góry była frustrująca, Charlie doskonale o tym wiedział. - A tak poza tymi wszystkimi uprzejmościami ze strony mojej siostry... Jak ci się u nas podoba? - spytał po chwili, zmieniając temat na nieco lżejszy. Chciał się upewnić, że mimo trudnych początków z Cherry, Ethan nie planował rzucić papierami po pierwszym tygodniu.

Ethan Hartley
isiek
wszystko jest okej
30 y/o
For good luck!
186 cm
Dyrektor finansowy w Northland Power
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os. l. poj.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rozsądek i otwartość Charliego były czymś, czego, patrząc przed wzgląd na jego siostrę, Ethan nie spodziewał się po Marshallu, ale jednak miło się zaskoczył. I naprawdę, naprawdę Charles nie musiał okazywać mu wdzięczności za coś, co wydawało mu się całkowicie normalnym zachowaniem. — Teraz jesteśmy w jednym teamie - wzruszył beztrosko ramionami. Osobiście nie przepadał za gównoburzami, poza tym przecież tak naprawdę Cherry nie zrobiła mu krzywdy. A przynajmniej JESZCZE. W każdym razie nie miał zamiaru utrudniać sobie bardziej życia. A skoro pracował u Marshallów, to powinni trzymać jedną stronę, prawda? Razem przeciwko światu i takie tam.
Śmiech Charliego na jego twarzy również wywołał szeroki uśmiech. - A co, często ponosi ją… - ułańska fantazja? - ...temperament? - zagadnął z rozbawieniem, bo właściwie był w stanie sobie wyobrazić, jak po stąpnięciu jej na odcisk zajadle o wszystko walczyła. Chociaż, jakoś nie wydawało mu się, żeby zachowała się tak na przykład przy jakimś członku zarządu. Może tylko on działał na nią jak płachta na byka? Jeśli tak to mógł traktować to jak pochlebstwo.
Dzięki. Postaram się dowieść, że jestem w prawidłowym miejscu - zapewnił zdecydowanym tonem. Rodzeństwo nie mogło wiedzieć, że swoje stanowisko na razie miał zagwarantowane pod warunkiem, że uda mu się zawrócić Cherry w głowie. Oprócz widnienia jego nazwiska na drzwiach musiał też coś sobą rzeczywiście zaprezentować. A najlepszym na to sposobem były wyniki jego pracy.
Na słowa o tym, by dać jej czas, pokiwał głową. - Jasne, rozumiem. - Wiedział, że nie powinien na nią zbyt naciskać. Zwłaszcza, że przez chwilę myślała nawet o tym, czy nie znalazł się w tej firmie po to, by ją zdetronizować. Musiał więc po prostu poczekać na dobrą okazję, aż będzie miała humor trochę mniej skłonny do podejmowania kolejnych walk. - Wiesz, zarzuciła mi nawet, że chcę ją wygryźć - wyznał, wciąż nie będąc pewnym powodów za tym stojących. Z resztą, zarzuciła mu jeszcze wiele innych, niedorzecznych rzeczy. - Widzę, że firma dużo dla niej znaczy - zauważył, mając cichą nadzieję, że Charlie jakoś podejmie ten temat. Nie umniejszał roli Marshalla w firmie, tylko ciekawiła go jego perspektywa.
Hmm… Na razie zapowiada się… ciekawie - mimowolnie kąciki jego ust uniosły się nieznacznie do góry, gdy pomyślał o Cherry. Czy był w stanie wyrzucić ją z głowy? - Jestem w trakcie analizowania starszych strategii, ale mam już kilka propozycji, jak można usprawnić pewne rzeczy - powiedział już bardziej rzeczowo, choć wciąż gdzieś tam z tyłu głowy miał w myślach to, jak szybko można było Cherry wytrącić z równowagi. - Ale z takich inwestycji na przyszłość - myślę, że mogłyby się w biurze przydać takie kabiny dźwiękoszczelne, w których ludzie wchodziliby po to, żeby się wykrzyczeć i dać upust swoim emocjom. Chyba znamy kogoś, komu by się to przydało - ściągnął brwi, próbując nieudolnie powstrzymać śmiech, który zaraz wydobył się z jego ust. Byłby w stanie poświęcić na to część nieswoich pieniędzy, żeby ulżyć kilku osobom. Może wtedy im wszystkim koegzystowałoby się lepiej?

Charlie Marshall
ODPOWIEDZ

Wróć do „Corktown Common”