-
I thought that I was special, you made me feel like it was my fault you were the devilnieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona, jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Jeśli mam coś do powiedzenia w tej kwestii, wolałabym jednak żeby wszystko zakończyło się szczęśliwie - uśmiechnęła się delikatnie, jednocześnie odstępując od tematu, do którego zawsze mogły wrócić. Oczywiście tylko wtedy, gdy Caldwell uznałaby to za stosowne.
Tak, piłka nożna była jej światem i to dzięki niej nie tylko znajdowała się teraz w Toronto, ale wciąż mogła cieszyć się życiem. Przypuszczała, że bez zainteresowania, któremu całkowicie mogła poświęcić się w najtrudniejszych momentach życia, całkowicie poddałaby się tyranii ojca i jeśli on nie usunąłby jej z tego świata, ona sama by to uczyniła. Dobrze więc, że miała coś, czego mogła tak uparcie się trzymać.
- To świetnie! - wydobyła z siebie odrobinę zbyt głośno, ale trudno było jej opanować ekscytację. Z jakiegoś powodu przypuszczała, że spotka się z odmową, bo przecież Indie była jedynie dziewczyną, z którą dzieliła mieszkanie i nie była zobowiązana, do dopingowania jej podczas gry w piłkę. Jednocześnie była także jedną z najbliższych osób jakie istniały w świecie Brackenborough, co czyniło go jeszcze smutniejszym. - Dziewiątkę - poinformowała, odkładając na podłogę kubek z chłodnym już trunkiem, po czym przejęła od brunetki smartfona. Zapisała wszystkie potrzebne informacje, nie zapominając o żadnym detalu i ponownie jej go podała. - Talent do robienia hałasu? To akurat mogę potwierdzić, moje uszy mają na to certyfikat od pierwszego tygodnia naszego wspólnego mieszkania - zażartowała, bo tak naprawdę nie mogła narzekać na towarzystwo, jakie oferowała Caldwell. Była głośna, z tym Billie musiała się zgodzić, ale nie na tyle, by stało się to w jakikolwiek sposób uciążliwe. - Zabawne - zaśmiała się wraz z kolejnymi słowami. - Nie jesteś pierwszą osobą, która mi to dziś mówi - po napaści otrzymała pomoc od kobiety, którą oczywiście zanudzała rozmowami o ukochanym sporcie. Dlatego wcale nie trzeba było się dziwić temu, że po raz kolejny tego dnia słyszała o byciu sławną i pamiętaniu o tych, których pozostawiała za sobą. - O to nie musisz się martwić. Obiecuję, że otrzymasz darmowe bilety na każdy ważny mecz - zapewniła, a ton jej głosu nie zdradzał tego, czy mówiła poważnie. Oczywiście w tym momencie życia chciałaby widzieć współlokatorkę na trybunach za każdym razem, gdy stawała na boisku. Nie była jednak w stanie przewidzieć, jak ich relacja będzie wyglądała za kilka lat, gdy Billie wróci do rodzinnego kraju i będzie grała dla ukochanego klubu.
Indie Caldwell