-
No one does it better than me
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszlypostaćautor
Czemu jednak zdecydował się w ogóle napisać na podany przez nią numer? Nie wiedział, chyba po prostu chciał wierzyć w to, że to faktycznie był jakiś tragiczny przypadek PMS i jednak normalna z niej sąsiadka. Nie żeby od razu chciał się przyjaźnić, ale wolał nie mieć wrogów we własnym bloku. Unikanie jej i ciskanie piorunów z oczu robiło się po pewnym czasie zwyczajnie nużące. Nie liczył na to, że się polubią, ale zejście z wojennej ścieżki i nawiązanie neutralnej relacji było nadal opcją.
Zjawił się więc w pubie, który zaproponowała Vita. Przyszedł wcześniej, bo miał do wyboru albo to, albo się spóźnić - inaczej po prostu nie umiał. No i chyba wolał poznać mniej więcej rozkład pomieszczenia, w razie gdyby musiał uciekać. Chociaż coś mu podpowiadało, że dziewczyna jednak nie będzie więcej odstawiać akcji. Może tylko sobie dopowiedział, że zobaczył w jej oczach pewien strach w momencie kiedy odsłonił swoje bicepsy - a może nie? On oczywiście nigdy nie używał swoich mięśni do krzywdzenia innych... ale Vita nie musiała tego wiedzieć. Jeśli widok jego mułów miał ją jakoś trzymać w ryzach i chronić go przed jej odklejkami, nie zamierzał narzekać i jak najbardziej wykorzysta swój atut. Kiedy jednak zjawił się finalnie w barze i zasiadł przy jednym ze stolików, wciąż miał na sobie bluzę która ukrywała większość jego sylwetki. Wyciągnął telefon i zaczął scrollować instagrama w oczekiwaniu.
vita holloway