ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sytuacja, w której się znalazła, stanowiła dla niej spoty p r o b l e m.
Nagła informacja o tym, że jej ojciec postanowił sprawić jej ochroniarza, była niesamowicie kłopotliwa. Nie dlatego, że kompletnie go nie potrzebowała, choć o tym również była przekonana, i to także zdecydowała się swojemu ojcu wytknąć. Przede wszystkim obecność nowego pracownika doskwierała jej dlatego, że była przekonana, iż sama nie powinna mu ufać, a przecież wydawało jej się, że znalazła się w obszarze potencjalnego zagrożenia.
Ilekroć myślała o sprawie, którą zajmował się jej znajomy, a która mogła dotyczyć jej ojca, ogarniało ją zdenerwowanie, którego do tej pory nie znała. Już od pewnego czasu kiepsko sypiała, a kiedy dodatkowo myślała o tym, że w domku przy basenie znajdował się mężczyzna, którego głównym zadaniem miało być doglądanie obserwowanie jej, nakręcała się do tego stopnia, iż nie było mowy o tym, aby zmrużyła oko.
Poprzedniej nocy także niemal nie przespała, przez co dodatkowo wlała w siebie nadmiar kofeiny, a to poskutkowało już wyłącznie tym, że od dobrych dwóch godzin wyłącznie kręciła się z boku na bok. Miała nadmiar czasu na to, aby jeszcze bardziej się zdenerwować, a przy tym również opracować plan działania.
Bo tak, to przecież nie tak, że mogłaby pozostać bezczynna.
Uprzykrzenie Baileyowi życia wydawało się całkiem realnym sposobem na to, aby się go stąd pozbyć. Nie wyglądał bowiem na kogoś, kto chciałby użerać się z rozkapryszoną panną, a Mindy miała to do siebie, że idealnie potrafiła taką grać. Gdyby tylko odpowiednio się postarała, na pewno dałaby mu w kość do tego stopnia, iż Harrigan rzuciłby wypowiedzenie jeszcze szybciej, niż przyjął od jej ojca ofertę pracy.
Ta myśl jako pierwsza poprawiła jej dzisiaj humor.
Zmotywowała ją również do tego, aby pomimo późnej pory wyrwać się z łóżka. Pomaszerowała prosto do łazienki, gdzie zajęła się makijażem, a później też wcisnęła się w eleganckie ciuchy. Kiedy była gotowa, zeszła na dół i przez okno zerknęła w stronę budynku, który zajmował brunet. Panowały w nim egipskie ciemności, co sugerowało, że prawdopodobnie spał właśnie w najlepsze. Mogła obudzić go w mało drastyczny sposób, decydując się na telefon, ale przecież nie o to w jej planie chodziło. Jeśli chciała go sprowokować, musiała zrobić to porządnie.
Ruszyła więc w stronę domku nad basenem, a kiedy znalazła się pod nim, kilkakrotnie uderzyła pięścią w drzwi. Zrobiła to mocno - na tyle, iż nawet odrobinę zdołało ją to zaboleć. W pełni jednak wynagradzał jej to fakt, że narobiła przy tym sporo hałasu.
Wystarczająco, by poderwać do pionu nawet umarłego.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ale nie było tu żadnego umarłego.
Za to udało jej się postawić na nogi Baileya, który już po usłyszeniu pierwszych uderzeń poderwał się z łóżka, nie pozostając głuchym na nagły hałas, który prędko rozszyfrował. I chociaż jeszcze nie widział, kto był jego źródłem, to potrafił się domyślić, ponieważ nikt inny nie miał tu czego szukać. Prawdę powiedziawszy nie sądził, aby ktokolwiek poza nią z najbliższej okolicy wiedział, że ktoś tu nocował, więc odpowiedź na to, kto jest winnym, nasuwała się sama.
Nie pomyślał od razu o tym, że próbowała być złośliwa. Założył, że próbowała skutecznie go obudzić, choć powinna wiedzieć, że gdyby lekko zastukała w jego drzwi, to efekt osiągnęłaby niemal ten sam, ponieważ wtedy również nie miałaby problemu z obudzeniem go. Częściowo to kwestia przyzwyczajenia, w więzieniu nie można było poczuć się zbyt komfortowo. Zresztą, gdy jeździł w trasy z towarem, to wyglądało podobnie.
Druga rzecz to, że chciał być teraz czujny. Pracował jako ochroniarz, w związku z czym musiał wiedzieć, co się działo wokół przez cały czas, aby móc w porę zareagować. Nie miał jeszcze czasu na to, aby zadbać o odpowiednie zabezpieczenia w domu, które mogłyby mu służyć, w związku z czym nie mógł pozwolić sobie na komfortowy, twardy sen… Prawdę powiedziawszy nie był pewny, czy kiedykolwiek w tej pracy będzie mógł pozwolić sobie na taki luksus.
Bailey przez cały czas był c z u j n y, dlatego prędko zerwał się na równe nogi i od razu był w stroju, który nadawał się do wyjścia stąd. Wziął pod uwagę to, że musi być cały czas w gotowości, więc choć preferował spanie w mniejszym “opakowaniu”, to jednak na czas tej pracy musiał odejść od swoich preferencji.
Mindy nie musiała długo na niego czekać. Ale najpierw Bailey wyjrzał zza zasłony na oszklonych drzwiach, aby sprawdzić, co działo się na zewnątrz, że wymagało robienia takiego hałasu. Chciał wiedzieć, na co się przygotować.
I jeśli miał być szczery, sytuacja na zewnątrz nie wyglądała tak, jakby to walenie w drzwi było uzasadnione, dlatego otworzył je z miną, która miała dać wyraz jego niezadowoleniu. – Nie widzę, żeby się paliło, więc o co to zamieszanie? – zapytał i dopiero po tym omiótł Mindy spojrzeniem, zauważając to, że jak na nocną wizytę po tym, jak już pewien czas temu poszła spać, wyglądała zbyt dobrze. Czyżby gdzieś się wybierała?

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie przyznałaby… Nie, przyznałaby to na głos. Rzeczywiście próbowała być złośliwa, kiedy w środku nocy zaczęła dobijać się do domku przy basenie w tak natarczywy i głośny sposób. Nie chciała wyłącznie go obudzić. Zależało jej na tym, aby zrobić to w najbardziej uciążliwy sposób, jaki przyszedł jej do głowy.
Tego, że odniosła sukces, była pewna już w momencie, w którym zza drzwi domku usłyszała pierwsze ruchy. Bailey musiał dźwignąć się z łóżka, co wywołało w niej drobne poczucie satysfakcji, co też moment później sprowadziło ją do wniosku, iż nie było mowy, aby o tej porze był gotowy do wyjazdu. Jak mógłby, skoro zostawiła go tu zaledwie kilka godzin wcześniej i nic nie wskazywało na to, by mogła w ogóle zapragnąć skorzystać z jego p o m o c y?
Mało tego, gdy wcześniej wychodziła z domku przy basenie, rzeczywiście obiecała sobie, że będzie go ignorować tak długo, jak będzie to możliwe.
Nie wytrzymała jednak, dlatego nieco zmieniła swoje dotychczasowe plany. Była nawet skłonna poświęcić samą siebie, ponieważ fatygując go gdzieś w nocy, musiała sama dźwignąć się z łóżka, nieco się ogarnąć i, co gorsze, spędzić w jego towarzystwie kolejnych kilkadziesiąt minut. Doszła jednak do wniosku, że jakoś zniesie tę męczarnię, skoro jemu miała zgotować większą.
Być może spodziewał się tego, skoro otworzył jej tak, jakby już teraz był gotów do wyjścia? Kiedy to zarejestrowała, mina jej zrzedła. Omiotła jego sylwetkę wzrokiem, dopiero po chwili spojrzeniem wracając do jego oczu. — Pukałam tylko — stwierdziła z miną niewiniątka, nieznacznie wzruszając przy tym ramionami. Pierwsza część planu nie wyszła jej idealnie, jednak mimo to nie zamierzała się zniechęcać.
Pójdziesz po kluczyki czy każesz mi tu czekać w nieskończoność? — zapytała, w tym samym momencie krzyżując ramiona na piersi. Posłała mu pełne zniecierpliwienia spojrzenie, jak gdyby rzeczywiście bardzo gdzieś jej się teraz spieszyło. Nic bardziej mylnego, skoro niedawno nie brała nawet pod uwagę tego, że gdziekolwiek się dziś wybierze. Nie była jedną z tych osób, które po nocach niepotrzebnie włóczyłyby się po mieście, ale niezwykłe sytuacje wymagały niezwykłych środków, a przecież Mindy naprawdę chciała pozbyć się p r o b l e m u.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie doceniła Baileya, który względnie był do tej roboty przygotowany. Może i wcześniej nie był niczyim osobistymi ochroniarzem, ale doświadczenie zdobyte w innej robocie pomogło mu zrozumieć, jak przy pewnych pracach trzeba przez cały czas pozostać w gotowości. I domyślił się, że do takich zajęć należy również jego obecne, dlatego Mindy nie udało się go zaskoczyć na tyle, aby zastać go niegotowym.
Jedynie lekko zaspanym, co zrozumiałe, bo kiedyś przecież musiał spać, aby za dnia móc jej towarzyszyć i pilnować ją. Przy czym i tak nie mógł pozwolić sobie na pełen relaks, ponieważ musiał pozostać czujny na wypadek, gdyby wydarzyło się coś niespodziewanego.
Ale za takie sytuacje uważał raczej niebezpieczne wypadki, nie zaś jej nocne kaprysy, którymi chciała mu uprzykrzyć życie.
I jak tu nie spoglądać na nią jak na rozpieszczone i rozkapryszone dziecko?
Wyraźnie zmęczony przetarł twarz dłonią, w nadziei, że to pomoże mu wyrwać się z tego dziwnego stanu, w którym się znajdował – między snem a pobudką. Trudno mu było dojść do siebie, gdy został tak nagle wyrwany ze snu. – W takim razie niezła para w łapie – skomentował z udawanym uznaniem, przy czym jego spojrzenie było pełne politowania, czym chciał dać jej do zrozumienia, że w ogóle nie kupował tej niewinnej postawy i zdążył ją rozgryźć. To nie było trudne. Ale jeśli liczyła, że tyle wystarczy, żeby go do czegokolwiek zniechęcić, to miała się srogo rozczarować.
Kolejne jej słowa skwitował głośnym westchnieniem. Czy podobało mu się to, że gdzieś go wyciągała w nocy? Ani trochę. Czy miał jakiś wybór? Żadnego. Właśnie dlatego wycofał się na kilka kroków, aby wyciągnąć kluczyki ze spodni, które wcześniej miał na sobie. Chwilę później z nimi w ręce wrócił na swoją poprzednią pozycję. Dostał od ojca Montague samochód, z którego miał korzystać w trakcie pracy dla niego, a co za tym idzie, wozić nim Mindy gdziekolwiek chciała. Najwyraźniej również w środku nocy. – Gdzie chcesz o tej porze jechać? – zapytał bez entuzjazmu, a chwilę później wystąpił za drzwi swojej chatki, które następnie zamknął. Był gotowy do wyjścia, więc mogli już iść. Może im szybciej ruszą, tym prędzej wrócą i będzie mógł jeszcze chwilę dospać.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie była naiwna i miała pełną świadomość tego, że walka z nim nie będzie wcale taka prosta. Jej ojciec nie zatrudniłby przecież osoby, co do której miałby tak duże wątpliwości, aby wierzyć, że przy pierwszych trudnościach się z tego wyplącze. Znał też przecież swoją córkę i musiał liczyć się z tym, że Mindy nie ułatwi Baileyowi zadania. Nie mogłaby, skoro jego obecność tutaj w pewnym sensie ograniczała jej wolność.
Denerwowała się z tego powodu, a skoro złości nie mogła odreagować na swoim ojcu, który znajdował się zbyt daleko i posiadał możliwość rozłączenia się, kiedy rozmowa z Mindy przestawała być wygodna, musiała przenieść to na kogoś innego.
Oczywistym celem wydawał się Bailey.
Szkopuł w tym, że przy okazji miała się natrudzić. Nie była w stanie pozbyć się go n a t y c h m i a s t, co prawdę powiedziawszy wcale nie ułatwiłoby jej życia od razu. Gdyby wypłoszyła stąd jego, na jego miejscu pojawiłby się ktoś inny - ktoś, kto może okazałby się jeszcze większym wrzodem na tyłku. O tym bez wątpienia nie miała ochoty się przekonywać.
Omiotła jego sylwetkę spojrzeniem, ale nie zająknęła się ani słowem, choć kłamstwem byłoby stwierdzenie, że jego słowa, a może nawet bardziej sama jego mina w ogóle jej nie ubodła. Działał jej na nerwy nie tylko dlatego, że miał wchodzić jej w drogę, ale w dużej mierze przez to, że najwyraźniej nie brakowało mu tupetu. Jej pozycja ani trochę go nie peszyła, a przecież nie do tego była przyzwyczajona.
Mam coś do załatwienia — skomentowała, po czym nieznacznie wzruszyła ramionami. Nie zamierzała podawać mu szczegółów, na pewno nie teraz, kiedy sama nie stworzyła jeszcze swojej historii zbyt wiarygodnej podkładki. Z drugiej jednak strony, czy musiała się tym przejmować? Jeśli pracował dla niej, nie była w obowiązku, aby mu się tłumaczyć.
Ruszyła w kierunku auta, czekając już wyłącznie na to, aby je otworzył. Zamierzała zająć miejsce z tyłu, tak jak to miała w zwyczaju, kiedy jeździła gdziekolwiek ze swoim poprzednim kierowcą. Przy tamtym czuła się jednak znacznie bardziej komfortowo, niż teraz czuła się przy Baileyu. Za jego sprawą to głównie jej doskwierał dyskomfort.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

I miała rację. Prawdopodobnie gdyby Bailey zawiódł, jej ojciec na jego miejsce zatrudniłby kogoś gorszego dla Mindy, kto tak łatwo by nie odpuścił. Dlatego może w jej interesie jest zadbanie o to, żeby jednak Harrigana się nie pozbyć? Brunet nie miał pojęcia, czy jeszcze tego nie dostrzegała, czy po prostu była naiwna, ale powinna dopilnować, żeby ta współpraca wypaliła, bo on naprawdę nie zamierzał zanadto komplikować jej życia. I na razie to miało rozgrywać się na dość luźnych zasadach, zapewniających jej sporo swobody. Przy kolejnym to mogło wyglądać zupełnie inaczej.
Bailey zresztą też mógł stać się upierdliwy, jeśli chciała wejść z nim na wojenną ścieżkę, a ku temu zmierzała, zaburzając jego spokój w sposób złośliwy. Bo nie sądził, żeby miała realną potrzebę nagle pognać gdzieś w nocy. Coś mu podpowiadało, że próbowała zadziałać mu na nerwy, co zmotywowało go, żeby nie dać jej tej satysfakcji. Dlatego zamierzał spełnić jej prośbę, zamiast odmówić i kazać wrócić jej do domu. Mimo że był zirytowany tą sytuacją i zmęczenie trochę dawało mu w kość.
I tak, nie zamierzał miarkować się przy niej ze słowami. Może i była córką jego nowego szefa, a jego szef nie był byle kim, ale co z tego? Nie jest to coś, co miałoby speszyć Baileya, który był pewny własnej pozycji i siebie. Nie był facetem, który kuliłby ogon pod siebie.
– Podając kierunek jazdy też będziesz tak tajemnicza? – zapytał, prosząc o dość kluczowe informacje bez których trudno będzie mu się obejść, skoro miał gdzieś ją podwieźć. Chyba, że chciała po prostu posiedzieć z nim w aucie, ale jeśli tylko o to chodziło, to czy nie mogła zrobić tego w jego chatce? Wiele by mu to ułatwiło.
Ale bez narzekania poszedł za nią, a gdy znalazł się przy aucie, nawet otworzył przed nią drzwi. I zrobił to bez krzywienia się, z zachowaniem powagi, bo nie był tu po to, żeby walczyć z nią jak dziecko. Musiał za to pokazać jej, jak to miało wyglądać… Przynajmniej w sytuacji idealnej, kiedy i ona będzie zachowywała się jak należy, na co na razie się nie zanosiło. Harrigan mimo to nie tracił wiary, mając nadzieję, że ta praca w końcu stanie się niej uciążliwa.
Co zabawne, dopiero zaczął, a już widział ją tak negatywnie.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Problem w tym, że Mindy wcale nie znała go aż tak dobrze. Nie miała pojęcia, w jakim stopniu powinien wzbudzać jej zaufanie, a czegokolwiek by nie wymyślił, prawdopodobnie i tak nie istniał sposób, dzięki któremu ta współpraca zaczęłaby układać się gładko bez choćby odrobiny zaufania. W oczach Montague był bowiem przede wszystkim człowiekiem jej ojca - kimś, kto przyjechał tu po to, aby patrzeć jej na ręce i traktować ją tak, jakby wciąż była małą dziewczynką, która potrzebowała ochrony.
A przecież ona nie chciała niczego więcej, jak udowodnić, że wszystko miała pod kontrolą.
Właśnie dlatego nawet z nim chciała poradzić sobie we własny sposób. Miała zamiar zagrać mu na nerwach tak, aby w końcu ta fucha stała się dla niego męcząca. Dla niej również nie miało być to wygodne, jednak skłonna była zdecydować się na drobne poświęcenia, jeśli to miałoby oznaczać, że osiągnie zamierzony skutek. Nie mogła co prawda ręczyć za to, w jaki sposób miał zareagować na jej nocną wizytę, jednak nie spodziewała się żadnych wybuchów. Wręcz przeciwnie, domyślała się, że do celu dotrzeć miała raczej drobnymi kroczkami.
Nie wyglądała więc na szczególnie niezadowoloną, kiedy zdecydował się spełnić jej polecenie. Przyglądała się jego poczynaniom uważnie, trochę tak, jak gdyby czekała na najmniejsze potknięcie, o które mogłaby obarczyć go winą. Nie było to zresztą aż tak dalekie prawdy, ponieważ przyłapanie go na jakimś przewinieniu byłoby jej całkowicie na rękę.
Wiele oddałaby, aby czym prędzej się go pozbyć.
Omiotła jego sylwetkę spojrzeniem, kiedy znalazł się obok po to, aby otworzyć przed nią drzwi auta. Jak na kogoś tak uciążliwego, był całkiem przystojny, jednak to nie miało zmienić tego, w jaki sposób na niego spoglądała. — Nie, jego mogę podać ci już teraz — zakomunikowała na krótko przed tym, jak zdecydowała się zająć miejsce z tyłu auta. Nie kłamała zresztą, ponieważ odpowiedni adres także czym prędzej mu wyrecytowała. Okolica, do której chciała się udać, nie miała opinii najlepszej, ale jednocześnie była jedyną, w której udało jej się znaleźć jeszcze czynną pralnię.
A wszystko po to, by oddać do niej a ż jedną apaszkę. Zdecydowanie nie wartą tego, by dla niej robić sobie tyle zachodu.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Problem również w tym, że nie dała mu szansy zawalczyć o to zaufanie. Od razu postawiła go na przegranej pozycji, utrudniając mu zadanie, bo nie podobało jej się to, że ojciec mieszał się do jej spraw. Jednocześnie nie próbowała nikogo zrozumieć, ani właśnie swojego ojca, ani Baileya, który przyszedł tu do pracy i miał dopilnować, żeby włos nie spadł jej z głowy, bo czy tego chciała, czy nie, została wmieszana w świat, który z nikim nie obchodził się łagodnie.
I sama nie potrafiła się przed tym ochronić. To Harrigan zrozumiał od razu nawet bez pomocy jej ojca, zauważając, że sama jakoś szczególnie nie zadbała o zapewnienie sobie ochrony, co zdaniem bruneta było skrajnie nieodpowiedzialne, biorąc pod uwagę to, ile miała, i ile z jej pomocą ktoś mógł osiągnąć. Na jej miejscu sam zapewniłby sobie jak najlepszą ochronę, ale nie był na jej miejscu, nie był tak wpływowy i majętny, więc nie musiał przejmować się takimi rzeczami.
Doszło jednak do tego, że musiał przejmować się nią i jej interesem, a jako że miał być niczym jej cień, to był zmuszony również jej dziwne zachcianki, nawet jeśli to były nocne wypady, na które zupełnie nie miał ochoty. Nie mógł jednak protestować już pierwszego dnia. Zresztą, w ogóle nie był tu od protestowania, więc jakoś musiał przełknąć to, jak wkurzała go swoimi kaprysami i zrobić to, co do niego należało.
Kiedy znalazła się w aucie, zajrzał do środka, a potem ostrożnie zamknął za nią drzwi. Nie chciał przecież ją nimi uderzyć. Potem obszedł auto, aby wsiąść za kierownicę. – Jesteś pewna, że chcesz tam jechać? – zapytał, wklepując adres w nawigację. Znał tę okolicę i nie wyglądała na osobę, która miałaby tam czego szukać, dlatego był zaskoczony tym, że właśnie tam chciała się wybrać i to o takiej porze. Jeszcze mniej mu się to podobało. Ale przynajmniej tyle dobrego, że nie zrobiła tam sobie samotnej wycieczki. – Pralnia?! Nie masz pralki w domu? – i kolejne pytanie. Zadając je obrócił się, żeby zerknąć na blondynkę, bo to wydawało mu się najgłupszym wymysłem. Myślał, że w tej swojej willi miała wszystko. Ale może po prostu pomyliła adres? To miałoby sens, dlatego zanim by ruszył, chciał usłyszeć jej odpowiedź.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mindy bynajmniej nie zamierzała dawać mu szansy, ponieważ nie chciała być zmuszoną do tego, aby z kimkolwiek się użerać. Z jednej strony zależało jej na akceptacji ojca, ale jednocześnie ceniła sobie własną wolność, a teraz czuła się tak, jakby zupełnie bezpodstawnie była jej pozbawiana.
Gdyby tego było mało, była też przede wszystkim lekceważona, bo przecież nikt nie słuchał, kiedy mówiła, że tego nie potrzebowała. Od najmłodszych lat miała wrażenie, że jej zdanie w ogóle się nie liczyło, a jej ojciec nie robił nic, aby udowodnić jej coś innego. Nawet to, co zaoferował jej razem z przeprowadzką, było wyłącznie półśrodkiem, który miał zagwarantować jej poczucie tego, że coś jednak mogła.
Przeogromna bzdura, jeśli wziąć pod uwagę to, w jakim położeniu teraz się znalazła.
Może jednak powinna była załatwić to inaczej, bardziej dojrzale, ale rzecz w tym, że Mindy zwykle wybuchała, zanim zdołała porządnie się nad tym zastanowić. Miała problem z panowaniem nad własnymi emocjami, z czym teraz zmierzyć musiał się Bailey. I jeśli rzeczywiście zależało mu na tej pracy, prawdopodobnie zmuszony będzie się do tego przyzwyczaić, ponieważ sprowokowana potrafiła być jeszcze gorsza, a sama jego obecność działała na nią niczym płachta na byka.
Nie był też jedynym, który miał utrudnić jej życie, ponieważ Mindy sama też zdołała już strzelić sobie w kolano. Uważała to jednak za niewielką stratę, skoro i tak nie była w stanie zmrużyć dzisiaj oka. Nie uśmiechało jej się co prawda, aby bezsensownie fatygować się przez połowę miasta, ale skoro do tego samego zmusić miała Baileya, wydawało się to odrobinę przyjemniejsze.
Mhm — mruknęła w odpowiedzi. Domyślała się, co miał na myśli. Wybrana przez nią okolica nie miała najlepszej renomy, ale czy przypadkiem nie jego miała po to, aby ewentualnie ją ochronił? Najwyraźniej chciała sprawdzić, jak poradzi sobie z tym wyzwaniem.
Zmarszczyła brwi, kiedy usłyszała jego późniejszy komentarz. Zareagował dokładnie tak, jak się tego po nim spodziewała. — Nie wiedziałam, że zbędne komentowanie też masz zapisane w umowie. Długo jeszcze będziemy tracić czas, czy w końcu zrobisz to, co do ciebie należy i mnie tam zawieziesz? — odparowała, po czym posłała mu wymowne spojrzenie. Zważywszy na panującą tu hierarchię, Bailey nie znajdował się w pozycji, w której byłby uprawniony do tego, aby na cokolwiek marudzić.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
ODPOWIEDZ

Wróć do „#107”