Zaczęło mu coraz bardziej na niej zależeć. Z każdym dniem, z każdym spotkaniem. Erza wypełniała każdy jego dzień. Rutyną stało się sprawdzanie telefonu co chwilę - musiał się upewnić, czy jego lisiczka do niego nie napisała. Uwielbiał te dołeczki w jej policzkach, kiedy się uśmiechała. Uwielbiał, jak skupiała się na czytaniu książek, jak odsuwała kosmyki włosów za ucho, upewniając się, że nie opadną jej na twarz. Podobało mu się to wszystko. Choć kochał jej ogniste włosy, to jeszcze bardziej uwielbiał jej piękną twarzyczkę.
Powoli jego najbliżsi kumple zaczęli sobie z niego żartować, że zmiękł, odkąd jest z nią. Że już nie zachowuje się tak jak kiedyś. Ale czy to, że przestał sypiać z każdą laską, którą widział, i że nie opowiadał, co chciałby zrobić z Erzą, naprawdę czyniło go mniej męskim? Po prostu nie chciał o niej mówić w taki sposób przy chłopakach. Chciał mieć ją tylko dla siebie. Fakt faktem... jeszcze nie doszli do tej bazy. Starał się traktować ją z szacunkiem i niczego nie wymuszać. Chciał być wobec niej fair. To jednak wcale nie znaczyło, że o niej w ten sposób nie myślał. Wręcz przeciwnie. Czuł, jak przyjemnie jej jędrne piersi odbijały się od jego klatki, kiedy ją przytulał. Wiedział, że miała czym się pochwalić. Na razie radził sobie z tym uczuciem sam, pod prysznicem.
Teraz, stojąc w sklepie i szukając jakichś przekąsek na maraton filmowy, dostał od niej wiadomość. Dosłownie upuścił paczkę chipsów, którą trzymał w ręku, i ruszył biegiem w stronę wyjścia. Po chwili jednak zawrócił, szybko podniósł chipsy, dorzucił po drodze kilka tabliczek czekolady, żelki i zgrzewkę napojów gazowanych. Zapłacił za wszystko i pognał w kierunku jej domu. Jedzenie zamówi później - nie mógł tracić czasu. Jechał jak poparzony. Jakieś dwadzieścia minut później był już pod drzwiami jej mieszkania. Zapukał kilka razy. Gdy tylko drzwi się otworzyły, rzucił siatki na bok, złapał ją w ramiona, wsunął dłonie pod jej pośladki i uniósł tak, żeby oplotła go nogami w pasie. Zaczął pokrywać jej szyję pocałunkami.- Co ty ze mną robisz, kobieto…- wydusił, przytulając ją mocno.- Nie wiem, jak się tu w ogóle znalazłem. Jechałem tak szybko…- Prychnął cicho i znowu ja pocałował.
foxy ♡