25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W to, że Prince miał wywalone na babskie fochy, nie wątpiła ani trochę. Gdyby było inaczej, to by przecież jej nie wyzywał od szmat. Dobrze, że chociaż miał te resztki ogłady i nie był aż takim złamanym chujem jak Daniel, o którym Cora już nie chciała rozmawiać. Wiedziała, że prawdopodobnie nigdy nie zapomni dzisiejszego wieczoru, a już na pewno nie sytuacji w toalecie. Wciąż pamiętała jego dłonie na jej ciele, jego obrzydliwie wilgotny język na jej szyi i gorący oddech, z którego zionęło alkoholem. Teraz to widziała - gdyby nie miliony na jego koncie i hype, który sztucznie tworzyła wytwórnia, byłby nikim. A Cora prędzej czy później zamierzała się na nim zemścić.
Jednak na razie nie miała do tego siły, odwagi ani chęci. Potrzebowała ciszy, spokoju i poczucia bezpieczeństwa, które zostało jej dzisiaj zabrane. Dlaczego akurat Prince? Dlaczego akurat chciała, żeby to on dzisiaj został z nią na noc? Mogłaby zadzwonić do kogokolwiek innego. Chociażby do Charity, Charlesa, Cassiana… Prawdopodobnie wybrała Williamsa dlatego, że to on ją uratował. To on w jej oczach był dzisiaj jej wybawcą jakkolwiek patetycznie mogło to brzmieć. Wiedziała, że z uwagi na ich relację, jej pytanie może być odebrane przez niego w dosyć niekomfortowy dla niej sposób, ale musiała zaryzykować.
Była mu wdzięczna, że nie drążył tematu, nie zostawił jej, odzyskał jej torebkę i zabrał do siebie. Naprawdę była mu wdzięczna. Cały czas trzymała go za rękę , nie chcąc go puścić jakby wtedy mógłby uciec. Nawet w taksówce miała jego dłoń splecioną ze swoją, ale całą drogę nie odezwała się ani słowem wpatrując w szybę i mijane widoki.
Odważyła się puścić jego rękę, dopiero kiedy weszli do apartamentu. Rozejrzała się wokół będąc pod małym wrażeniem, że chociaż miał porządek. Spodziewała się syfu ze zużytymi gumkami na czele, a tu miłe zaskoczenie.
- Taki z Ciebie książę, a nie masz nawet dodatkowego pokoju gościnnego?- spojrzała na niego przez ramię z zadziornym uśmiechem. - I oczywiście, że nie spałabym z Tobą w łóżku. Jeszcze byś mi napierdział tam i mnie zagazował- i to były prawdziwe obawy. Nie byłaby ani trochę zaskoczona, gdyby Prince powiedział jej, że musi poczuć zapach prawdziwego mężczyzny. Nie chciała mu wskakiwać do łóżka jak jego napalone fanki. Mogła go mieć już wtedy w wytwórni, ale … Nie chciała znowu być po prostu łatwą, głupią blondynkę. A z kolei dzisiaj dodatkowo po prostu potrzebowała nie być sama. Z nim za ścianą będzie jej lepiej. Może w innych okolicznościach, próbowałaby go jednak uwieść. Tym bardziej, że wciąż pamiętała jak przyjemnie jej było w jego ramionach, a w jej myślach wciąż kłębiło się pytanie jak smakują jego usta?
Blondynka stanęła na środku pokoju i rozglądała się po obrazach i dodatkach. Zaraz jednak przypomniała sobie o czymś, więc powróciła do niego spojrzeniem.’- Ej…- zaczęła niepewnie znowu się pesząc. Co się z nią dzisiaj działo?? - Potrzebuję jeszcze ręcznika i czegoś na przebranie. Nie chcę świecić dupą u Ciebie w mieszkaniu- zauważyła dosyć trafnie. Jego kurtka zakrywała więcej niż jej sukienka, ale przecież w niej nie będzie spać. Chociaż była na tyle przyjemna, że nadal jej nie zdjęła.

Prince Williams
27 y/o
Welkom in Canada
188 cm
Raper we własnej wytwórni
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiShe/her
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiPrzyszły
postać
autor

Cora Marshall

Nie zagadywał jej. Nie komentował w żaden trzymania się wspólnie za dłonie. Pierwszy raz dał jej od siebie odpocząć. Mógł nie należeć do najbystrzejszych mężczyzn. Za to zdawał sobie sprawę z jednego. Cora Marshall nie poprosiłaby go o nie zostawianie jej, gdyby nic nią nie wstrząsnęło. Przyjął to jako nowy rodzaj normy, do której musiał przywyknąć. Wszedł do mieszkania, zostawiając klucze na komodzie i bacznym wzrokiem zaczął obserwować każdy jej ruch.
Po co mi gościnny pokój? — spytał wprost, rozkładając przy tym ręce — żyję sam, imprezuję na mieście, a czasami nie wracam do domu — dla niego ten apartament momentami przypominał hotel. Czasami zapraszał do niego ludzi. Poza tym... pokój gościnny zamienił we własną garderobę. O ile można było myśleć, że wystarczyłaby mu szafa, to absolutnie tak nie było. Cały pokój wypełniony był w różnego rodzaju ciuchach i butach.
Jasne — aż strzelił oczyma. Nie będzie pokazywał palcem, kto na imprezie wypił zdecydowanie za dużo alkoholu. Ta osoba pewnie roztrzaska mu kibel, kiedy wyłoni się brązowy, kacowy potwór. Nad pewnymi rzeczami się nie pohamuje. Zresztą, dzisiaj jej odpuści — szukasz sobie wytłumaczenia, dlaczego nie chcesz ze mną spać? — no jednak delikatnie musiał wbić szpilkę, nie był ideałem — urocze. — mruknął z zawadiackim uśmiechem na twarzy. Pokręcił jedynie na nią głową. Miała spędzić u niego noc, wcześniej zawiesiła się na jego ramieniu. Zastanawiał się, kto kogo oszukiwał. Stawiał, że ona samą siebie. Widział jej potrzebę bliskości, ale... wolał być durnym facetem, który nie zdaje sobie z niczego sprawy. Ich relacja była na tyle skomplikowana, że łatwo mógłby zostać znowu o coś osądzony.
Uszykuję Ci coś — stwierdził krótko i zniknął za drzwiami własnej sypialni. Ręcznik znalazł szybko, a w łazience uszykował dla niej nawet szczoteczkę do zębów. Za to przejście do garderoby nie wydawało się takie łatwe. Spojrzał na wszystkie koszulki, finalnie chwycił tą z depeche mode. Na niej i tak będzie wyglądała jak sukienka.
Łap — znów rzucił jej prosto w twarz. Chociaż ręcznik łaskawiec zostawił w łazience — idź się umyć. Otworzyć coś do zjedzenia? Wody chcesz się napić? — zagadnął, unosząc do góry jedną ze swoich brwi i czekając na jej decyzję — czy czegoś mocniejszego? — nie żeby jej to polecał, ale.... wcale by się nie zdziwił.
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie powie tego, ale skubany miał znowu dzisiaj rację. Faktycznie w sumie bez sensu mu ten pokój, jeżeli nigdy nie robił u siebie imprez. Ona nie raz przenosiła imprezę do siebie, więc w dodatkowym pokoju nie raz ktoś spał. I nie raz byli to obcy ludzie. Do dnia dzisiejszego miała znacznie więcej szczęścia niż rozumu.
Z kolei z kolejnymi słowami już nie mogła się zgodzić z jednego prostego względu - od samego początku powiedział jej, że będzie spać na kanapie. - A Tobie laski zawsze same się pakują do łóżka? Nigdy nie możesz po prostu tego zaproponować albo o to poprosić?- spojrzała na niego wymownie, bo przecież nie będzie mu się ładować do łóżka. Wystarczy, że mu się przyznała, że chce spać dzisiaj u niego. Wystarczająco dużo dumy dzisiaj schowała do kieszeni. - W dodatku pewnie rano będzie Ci niemiłosiernie śmierdzieć z ust i będziesz mnie dźgać porannym drągalem- przewróciła oczami na koniec przykładając dwa palce do ust imitując wymioty, jakby te dwie rzeczy były najgorsze na świecie. Tak naprawdę ten drągal może by jej nawet nie przeszkadzał… Ale Prince nie musi o tym wiedzieć.
Kiedy zniknął w głębi mieszkania, aby jej wszystko przyszykować, to wykorzystała ten moment, aby trochę się porozglądać wokół. Nie myszkowała za szczególnie, nie zaglądała do szuflad. Była po prostu ciekawa jak mieszka. Aż nagle usłyszała jak wraca i zanim się zorientowała już miała jego koszulkę na swojej twarzy. Piękny rzut. - Dzięki- mruknęła ściągając ją z siebie i już ugryzła się w język z kolejną docinką. Nie będzie przesadzać, jest w końcu u niego. W dodatku koszulka pachniała świeżością, więc mogło być gorzej! Mógł jej dać jakąś brudną z kosza na pranie wyjętą. - W sumie bym coś zjadła- przyznała zdając sobie sprawę, że coś lekkiego mogłaby jeszcze przekąsić. - Wody. Alkoholu mi już dzisiaj starczy- dodała nie mając ochoty tykać już alkoholu. Nie dlatego, że bałaby się akurat przy Prince się upić. Prędzej, by jej zrobił jakieś niekorzystne zdjęcie jak pijana śpi na jego kanapie i ścieka jej ślina z ust, aniżeli ją wykorzystał. Jednak nie miała ochoty już na żadne szumy w głowie. Wystarczająco wrażeń miała na dziś.
Dlatego bez zbędnego przeciągania poszła do łazienki i uśmiechnęła się na widok przygotowanej szczoteczki do zębów. To było miłe z jego strony, o ile nie była to używana szczoteczka. Od razu z niej skorzystała i wykorzystując znalezione kosmetyki w jego szafkach, zmyła także makijaż. Dopiero teraz nadeszła pora na prysznic. Zrzuciła jego kurtkę, a także sukienkę i stringi na podłogę i udała się pod deszczownicę. Przyjemnie było poczuć spływającą wodę po jej ciele, która zmywała ślady po Danielu. Chciała się go pozbyć. W jej głowie zostanie już na zawsze, ale nie chciała już więcej go czuć na swoim ciele. Każdą część swojego ciała wysmarowała dokładnie żelem. Z włosów także pozbyła się zapachu papierosów. Chciała już zacząć wszystko spłukiwać, gdy nagle zaczęła lecieć przeraźliwie zimna woda.
- Kurwa!- krzyknęła próbując zmienić temperaturę na wyższą, bo ta była lodowata, ale coś musiało się zaciąć, bo ani drgnęło. - Ja pierdolę!- wrzasnęła ponownie walcząc z tym głupim prysznicem i próbując nie zamarznąć. - Kurwa Prince, włącz tą ciepłą wodę!- krzyknęła, bo pewnie on jej właśnie numer wywijał!


Prince Williams
27 y/o
Welkom in Canada
188 cm
Raper we własnej wytwórni
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiShe/her
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiPrzyszły
postać
autor

Cora Marshall

Mam się pytać ofierze molestowania, czy chce spać razem ze mną w łóżku? — podsumował Prince Corę w jednym zdaniu. Prawdopodobnie nie miał tylu jaj, by zadawać to konkretne pytanie, wydawało mu się wręcz irracjonalne i nie chciał wypowiadać go na głos. Jakby to miało brzmieć? Widział, że poszukiwała bliskości, ale jakiekolwiek zadawanie pytań z jego strony uznał za niewłaściwe — w moim własnym domu, gdy oboje jesteśmy pod wpływem? — zaczął dodawać szczegóły, by jakieś styki u blondynki połączyły się ze sobą — naprawdę uważasz to za właściwe? Ja jeszcze mam mózg — zresztą, jak tak wymiotowała na myśl o poranki ze swoim wybawicielem, to mu się odechciało. Strzelił oczyma, bo dziś miała u niego taryfę ulgową — jak chcesz Cora, to spytaj, a nie udawaj, że moja obecność Ci przeszkadza — wycedził lekko podirytowany jej zachowaniem. Nawet strzelił oczyma. Zachowywała się już całkowicie normalnie. Tylko pokręcił na nią głową.
Kebab? Pizza? Burger? — nieskończona ilość opcji wydawała się wręcz kusząca — co zamówić? — dopytał, a finalnie zanim cokolwiek powiedziała, podał jej telefon — masz mój telefon — znów podał jej odblokowany telefon. Mógłby zdecydować, co dzisiaj zjedzą, ale no nie miał kompletnie pojęcia, co lubiła, co mogłoby poprawić humor. Po złożeniu zamówienia wziął od niej telefon, wybrał własną opcję, a blondynka schowała się pod prysznicem. Tylko po paru minutach spokoju zaczęła krzyczeć na niego, standardowa panienka Marshall. Ciekawe, czy jej rodzeństwo też było takie głośne?
To się ubierz! — krzyknął, kiedy stanął pod drzwiami — muszę tam wejść! — tyle że na Corę czekały spore problemy. Ręcznik i ubrania zdecydowanie były zbyt daleko, żeby zdążyła się zasłonić.
Zasłonięta? — spytał, uchylając drzwi. Wzrok od razu wbił w podłogę — WCHODZĘ — i faktycznie wszedł do zaparowanej łazienki, a gdy zobaczył nagi zarys ciała Cory, od razu odwrócił głowę. Kurwa, kurwa, kurwa... normalnie by nawet zaczął żartować, ale tego wieczoru musiał zamknąć swój dziób.
Czemu się nie zasłoniłaś?! — krzyknął lekko podirytowany, zasłonił sobie oczy i patrzył jedynie na zajebiste skarpetki w urocze alpaki — patrzę tylko w podłogę — odwrócił się do niej plecami, woda cały czas leciała, nawet zatrzymać jej porządnie nie potrafiła — czekaj, zdejmę koszulę — ubranie położył na pralce razem ze skarpetkami, po czym znów wbił wzrok w podłogę i niczym koń z klapkami na oczach znalazł się przy nagiej blondynce. Kusiło by spojrzeć, ale miał w sobie resztki moralności — zimna, bo... przekombinowałaś w ustawieniach — skwitował krótko. Kilka obrotów i z powrotem poleciała gorąca woda, tak jak atmosfera pod prysznicem.— lepiej?
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jego odpowiedź była dla niej jak prosto wymierzony w nią policzek. Ofiara molestowania… I to jeszcze wypowiedziane z takim poirytowanym głosem, że momentalnie się poczuła, jakby to była jej wina, że stała się ofiarą molestowania. Tak, była nią, ale wypowiedziane to tak głośno i w taki sposób, raptem godzinę po całym zajściu, było wręcz brutalne.
- Oh…-- wydusiła raptem tyle z siebie i już zamilkła na dłuższą chwilę. Spojrzała na kanapę i sama zaczęła się zastanawiać, od czego w ogóle zaczęli tą dyskusję? Próbowała w jakiś sposób zamaskować tlący się w niej strach i obrzydzenie do Daniela, a Prince wyśmiał ją, że szuka sobie wymówek… Tak, szukała. Nie chciała być dzisiaj sama. Chciała zasnąć czując się bezpiecznie. Zaopiekowana tak jak nikt nigdy wcześniej się nią nie zajął. Zawsze wszyscy traktowali ją jak głupią blondynkę, która potrafi się tylko bawić i nie wie co to odpowiedzialność. Ludzie lubili się z nią bawić, ale prawda była taka, że ostatecznie zasypiała sama w łóżku i dzisiaj myśląc o tym, do kogo mogłaby zadzwonić, aby nie czuć się samotna i opuszczona, miała pustkę w głowie. Wszyscy mieli swoje życia, nie chciała im się zwalać ze swoimi problemami, więc właśnie została jej oto kanapa Prince’a, który uważa, że blondynka wcale nie ma mózgu. Chyba faktycznie tak jest.
Chwyciła bez słowa jego telefon i nie była w stanie się zdecydować, co chce zjeść. Wybrała pierwszego lepszego kebaba i oddała mu urządzenie, następnie udając się do łazienki. To miał być przyjemny prysznic. Potrzebowała pozbycia się wszelkich śladów dzisiejszego wieczoru. Jak tylko wróci do domu, to spali też sukienkę, którą dzisiaj miała na sobie. Jednak jak na razie musiała zmyć z siebie kosmetyki. Niestety musiała mieć pecha po całości, więc nawet zimnej wody jej zabrakło w najgorszym możliwym momencie. Przecież jak teraz stąd wyjdzie, to będzie się cała lepić. Próbowała coś poprzestawiać w ustawieniach i miała wrażenie, że słyszy jakieś szmery, ale nagle usłyszała wyraźny głos Prince’a.
- Nie wiedziałam, że tu wejdziesz!- myślała, że pogrzebie coś na zewnątrz i odpali z powrotem gorącą wodę, ale najwyraźniej musiał to zrobić u źródła. Chwyciła szybko ręcznik i zarzuciła sobie na przód, zasłaniając chociaż część ciała. Cofnęła się jeszcze maksymalnie do kąta, aby pozwolić mu wszystko naprawić.- Niczego nie naciskałam- upierała się niczym mała dziewczynka. W międzyczasie skorzystała z chwili i przyjrzała się jego mięśniom na plecach, po których właśnie spływała woda. W końcu miała jakiś przyjemny widok.


Prince Williams
27 y/o
Welkom in Canada
188 cm
Raper we własnej wytwórni
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiShe/her
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiPrzyszły
postać
autor

ㅤ ️Ꭾʀɪ፝֟ɴᴄᴇs˚.🎀༘⋆

Zauważył, że coś nie grało. Tylko nie pomyślałby jak idiota o powodzie. Standardowa Cora Marshall na niego warczała, krzyczała. Teraz nawet nie postanowiła na niego nakrzyczeć. Postanowił tego nie komentować, podobnie jak wyboru słabego kebaba. Sprawdził, co chciała i wybrał najlepszą nocną kebabownię. Miał w sobie za grosz kultury, który spowodował, że chciał, by na jej twarzy pojawił się delikatny cień uśmiechu. Jedzenie pomagało na wszystko, podobnie jak używki, w których ani razu nie przebierał. Zwyczajnie brał je bez żadnego głębszego zastanowienia. Już miał rozsiąść się wygodnie na kanapie, ale księżniczka postanowiła go wezwać. Dlatego pozbawił siebie nadmiaru ubrań, nie spoglądał ani razu w jej stronę. Nawet nie wiedział, czy ma cokolwiek na siebie. Misję miał naprawdę prostą.
Kazałaś mi ogarnąć wodę — wymruczał, wchodząc do łazienki i gdyby tylko mogła, to zauważyłaby wywrócenie jego oczyma. Ani przez krótki moment się nie powstrzymywał — to przyszedłem — stwierdził odrobinę dumnym głosem z uśmiechem na twarzy, ale już grzebał przy prysznicu. Szczerze, nie wiedział, co tak właściwie powinien w tym momencie powiedzieć. Przymknął zaledwie oczy, biorąc głębszy oddech. Stała obok, pewnie naga, a on nawet nie wiedział, w jakim miejscu jego wielkiej łazienki stała.
Proszę... — zagadnął nagle, kiedy skończył robotę. Między nimi zapanowała cisza przerywana jedynie lejącą się wodą z deszczownicy i uderzającą o kafelki — mam już iść? — dopytał jeszcze cichszym tonem, czekając na jej decyzję. Nie potrafił jej zrozumieć pod jakimkolwiek względem. Raz prosiła go o spanie w jego domu, drugi zaczynała narzekać na digi-donga, by po trzeciej sprawie zamilknąć tak, że nikt nie zdawał sobie sprawy, co tak właściwie się dzieje.
Wiesz, że jak zaczniesz płakać pod prysznicem to nikt tego nie zauważy? — spytał, zanim jeszcze postanowił stąd wyjść. Stał pod prysznicem, a jego spodnie powoli zaczynały moknąć przez spływającą wodę.
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dobry kebab z mięsem i sosem czosnkowym w środku nocy, potrafił zdziałać cuda, więc całkiem możliwe, że to dzięki niemu na jej twarzy pojawi się uśmiech. Albo raczej dzięki im - kebabowi i Księciu, który postanowił zmienić wybór jej restauracji. Chyba miał tam pokłady litości wobec niej - schowane gdzieś głęboko.
Pewnie nie powinna być wielce zaskoczona, że wszedł do łazienki, skoro kazała mu włączyć ciepłą wodę. Jednak początkowo była pewna, że wyłączył gdzieś na korytarzu odpowiednią rurę, więc i włączenie jej się odbędzie w ten sam sposób. Mimo wszystko, gdy się pojawił pod jej prysznicem, to nie wyganiała go niczym największego intruza i napaleńca. Pomimo dzisiejszych wrażeń, nie bała się go. Ufała mu. To on ją uratował i nawet teraz, wzrok momentalnie utkwił w podłodze i okazywał jej szacunek. Doceniała to, nawet jeśli kilka minut wcześniej jej dojebał zbyt mocnym tekstem. Przynajmniej znał pewne granice, a co najważniejsze - nie budził w niej poczucia zagrożenia, wręcz przeciwnie. Przypomniało jej się, gdy godzinę wcześniej również wparował do łazienki i również ratował ją z opresji. Tym razem byli jednak tylko we dwoje. Pod prysznicem i cali mokrzy.
- Myślałam, że wyłączyłeś wodę na korytarzu, aby zrobić mi kawał- mruknęła pod nosem nie przyznając się, że wie, gdzie się zakręca wodę w tym bloku. A wiedziała o tym doskonale, bo kiedyś zalała sąsiada, który był również sąsiadem Williamsa… Tak, Cora skrywała pewien sekret przed Prince’m, który bała mu się wyznać. Dlatego stała pod prysznicem, okrywając się nieco ręcznikiem i obserwując mężczyznę jak poprawiał ustawienia, w których przed chwilą sama grzebała. Jej wzrok podążał także za kroplami deszczu, które spływały po mięśniach na jego plecach i ramionach. Mokre włosy, które przykleiły się mu do czoła i policzka aż krzyczały, aby je zgarnęła, by mógł lepiej widzieć. Nie miała jednak odwagi, aby wyciągnąć rękę, chociaż bardzo tego chciała.
Musiała się wpatrywać w niego jak w transie, bo dopiero słowa o płaczu wyrwały ją z rozmyślań. Nie wiedziała już nawet, czy jest z powrotem ciepła woda, bo i tak było jej już wystarczająco gorąco. Czuła jak atmosfera między nimi gęstnieje, a cisza staje się coraz bardziej intensywniejsza. Czy chciała płakać? Czy może krzyczeć? Nie była w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Wpatrywała się w Prince’a, który stał ze spuszczoną głową moknąc w spodniach, bo wparował tutaj, żeby mogła wziąć spokojnie prysznic. Wkurwiał ją niemiłosiernie- krzyczał, wyzywał, a jednak dzisiaj to na niego mogła liczyć w każdej sytuacji. Dlatego zrobiła coś, co czuła, że najbardziej potrzebuje w tym momencie- zrobiła krok do przodu i po prostu wtuliła się w niego, obejmując go w pasie i pozwalając, aby ręcznik , który jeszcze przed chwilą był pomiędzy nimi, po prostu się zsunął. Oparła głowę o jego tors i zamknęła mocno powieki, walcząc z płaczem. Skupiła się na jego bliskości i poczuciu, że nie jest sama. Nawet jeśli to było całkowicie złudne, bo przecież jej nie cierpiał, to chociaż w tym momencie nie była sama jak palec. Nie przejmowała się przez tą chwilę jak zareaguje, ani że po ich ciałach spływa woda z deszczownicy. Cały czas wtulała się w niego nie ruszając ani o milimetr.


Prince Williams
27 y/o
Welkom in Canada
188 cm
Raper we własnej wytwórni
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiShe/her
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiPrzyszły
postać
autor

°‧🫧⋆.ೃ࿔*:・

Nie wiedział, co go spotka w łazience. Po Corze mógł spodziewać się wszystkiego. Od wyzywania go od najgorszego chuja, po czułości, a kończąc na nędznych żartach o jego penisie. Cały przekrój reakcji mógł go spotkać, a niekoniecznie czuł się z nimi w porządku. Była chodzącą enigmą. Jak dotąd kobiety rozpracowywał zdecydowanie szybciej. Patrzył w ich oczy, mówił przepiękne, lub nędzne teksty, by zaraz same się na niego rzuciły. Trafiały się też krnąbrne egzemplarze, ale żadna kobieta nie trafiła do jego mieszkania bez obietnicy wspólnej nocy. A jednak Cora się tu znalazła, co gorsze zamówił jej wspaniałego kebsa, a mógł przecież jakiegoś nędznego.
Nie jestem aż takim chujem — mruknął pod nosem, bo za kogo ona go miała? Naprawdę w takim momencie miałby nie zdawać sobie sprawy z tego, co czuła? Jeszcze torturować ją zimną wodą? Mógł być chamem i prostakiem, ale przez niektóre teksty zniżała go do poziomu Daniela. On byłby do wszystkiego zdolny, a taki Prince to miał zaledwie cięty język, którego nie był w stanie pod żadnym pozorem powstrzymać. Mimo to nawet na nią nie spojrzał, choć go kusiło. Nie powiedział praktycznie nic, odkąd wszedł do łazienki. Po ponownym zaprogramowaniu prysznica już miał stąd wyjść, kiedy wyczuł mokre ciało Cory na własnym torsie. Po jego ciele przeszły delikatne dreszcze. Jej nagie ciało go otoczyło. W pierwszej chwili nie wiedział, w jaki sposób zareagować. Czując kobiece piersi, rzadko kiedy trzymał dłonie ku górze, a oczy miał zamknięte. Przez dobrych klika sekund nie miał zielonego pojęcia, w jaki sposób powinien zareagować. Na to zwyczajnie nie było dobrej odpowiedzi, zdawał sobie z tego wręcz doskonale sprawę.
Jestem — powiedział, by finalnie objąć ją w mocnym uścisku i ani na moment nie puszczać. Skoro sama go potrzebowała, to musiał, a może chciał przy niej być. Zaczął delikatnie gładzić ją po dłoniach i plecach — wiesz, jak mnie osmarkasz od płaczu, to i tak tego nie poczuję — odpalił się wielki pan żartowniś, ale Williams po prostu taki był. Nie potrafił utrzymać powagi, na jego twarzy wymalowany był uśmiech. Za to w jego głosie nie było ani nuty złości, czy irytacji. Wydawał się przystać na panujące dookoła warunki — mogę na Ciebie spojrzeć? — spytał finalnie, ale nie opuścił spojrzenia, dopóki nie dała mu jasnej zgody.
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Prince 👑

Cora raczej nie planowała żadnych czułości z Prince’m w łazience. W sumie to w ogóle nie planowała, że znajdą się w niej razem w tym samym czasie. A już na pewno nie razem pod prysznicem i to mając zamknięte oczy. Przynajmniej on miał zamknięte, bo ona nie oszczędzała sobie tego widoku. Zdecydowanie to był przyjemny widok, gdy bez zbędnego narzekania przyszedł i wskoczył pod prysznic, aby poprawić ustawienia wody, a przy tym okazywał jej maksimum szacunku opuszczając głowę. Po dzisiejszej nocy wiedziała doskonale, że daleko mu do bycia drugim Danielem. Miał cięty język - to zdecydowanie. Był też uparty i zbyt pewny siebie zabierając jej ulubioną płytę, ale… darzyła go zaufaniem. W pokrętny, nieco dziwny sposób, ale mu ufała, bo dostrzegała, że oprócz bycia niekiedy bezczelnym, miał tak naprawdę nawet dobre serce.
Nie sądziła, że kiedykolwiek do tego dojdzie. Jeszcze dzisiaj kilka godzin temu, nie spodziewałaby się, że tak potoczy się jej wieczór, a w jej głowie będzie krążyła myśl, że ze wszystkich ludzi w jej życiu, to u niego chciała dzisiaj spać. To jemu na tyle ufała, że wolała spać na jego kanapie, na której wolała nie myśleć co się odwalało, zamiast zejść piętro niżej i nocować u siebie. Czy gdyby Prince wtedy nie wkroczył do łazienki, a zrobiłby to ktoś inny, między nią a Williamsem coś by się zmieniło? Prawdopodobnie nie, bo to ten moment, gdy stanął w drzwiach odpychając od niej jej napastnika i biorąc ją za rękę, sprawił, że nie chciała puszczać jego dłoni.
Może dlatego też instynktownie teraz się w niego wtuliła. Potrzebowała poczuć, że chociaż przez chwilę nie jest sama. Kiedy powiedział zwykle Jestem i ją objął, łzy momentalnie pojawiły się w jej oczach. Dopiero teraz pozwoliła sobie na płacz, gdy w pełni wiedziała, że jest bezpieczna. Objęła go jeszcze mocniej, wciąż płacząc i dopiero po dłuższej chwili płacz się uspokajał.
- Wiem, dlatego poczekam jak stąd wyjdziemy i założysz koszulę. Dopiero wtedy wytrę nos w Twój rękaw- zaśmiała się dopiero teraz odpowiadając na jego tekst i pociągając nosem. Podobało jej się, potrafił z tego żartować w taki sposób.
Ale kiedy nagle zapytał się czy może spojrzeć na nią, zastygła w bezruchu. To nie było do niego podobne. On nie zadawał jej takich pytań. - Możesz- odpowiedziała po chwili równie cicho co on. Sama również podniosła głowę , by spojrzeć na niego. Nagle zaczęła jeszcze intensywniej odczuwać jego nagi tors na swoim ciele i dłonie gładzące jej plecy. Spojrzała mu w oczy pierwszy raz z innej perspektywy i w takich warunkach. Tym razem nie mogła się powstrzymać, by nie zgarnąć mu kilku kosmyków z twarzy - te najdłuższe założyła na tył głowy przeczesując palcami włosy, ale drugą ręką wciąż go obejmowała. Jej spojrzenie uciekało wiele razy na wydatne usta, które wyglądały jakby kusiły ją z daleka i zachęcały do ich spróbowania.
27 y/o
Welkom in Canada
188 cm
Raper we własnej wytwórni
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiShe/her
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiPrzyszły
postać
autor

ℙ𝕣𝕚𝕟𝕔𝕖𝕤𝕤₊‧˚₊⊹ ♛

Musisz taka być? — parsknął krótko pod nosem, słysząc jej odpowiedź — rozumiem, że nie mam chusteczek w księżniczki, czy inne pieseczki, ale smarkać możesz w papier toaletowy — przejechał dłonią na jej kark, który zaczął delikatnie drapać opuszkami palców. Kiedy dała mu zgodę, w końcu otworzył oczy, a jego serce zabiło szybciej. Dopiero wtedy jego wzrok na nowo spotkał jej zielone tęczówki. Nie rozumiał, dlaczego działała na niego tak bardzo. Dlaczego jej dotyk był aż tak energetyzujący, wręcz magnetyczny. Przełknął nerwowo ślinę, kiedy zgarniała mu kosmyki włosów z twarzy. Już zaczął się pochylać, bo jedyne co go interesowało, to smak jej ust. Chciał go poznać, nawet jeśli mogłaby go odrzucić. Dzieliły już go centymetry, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, burząc całą gorącą atmosferę.
Umyj się — wyszeptał, odchrząkając finalnie. Wyprostował się i wypuścił ją ze swoich ramion, robiąc solidny krok do tyłu — muszę odebrać kebaba, bo niektórzy sąsiedzi lubią kraść jedzenie spod drzwi — niemalże od razu odwrócił głowę, by nie spojrzeć na niej w pełnej okazałości. Nie chciał przysparzać samemu sobie problemów. O ile teraz Marshall zachowywała się normalnie, to mogła go zaskoczyć. Ostatnie czego chciał, to wypominanie mu konkretnego gestów w takiej sytuacji. Nie mógł sobie na to pozwolić — Do zobaczenia na zewnątrz — mruknął i faktycznie poszedł odebrać ich zamówienie. Kuriera już nie było, za to nikt z klaski nie dał rady ukraść im kolacji. Prince wziął paczkę, postawił na ladzie, a nawet zgarnął talerzyki. Dla samego siebie zgarnął też puszkę piwa, napił się kilka łyków, zanim pojawiła się na nowo blondynka. Zmierzył ją wzrokiem, bo w jego koszulce wyglądała zdecydowanie zbyt dobrze.
Wiesz, że musiałem poprawiać po Tobie zamówienie — zaczął, podając jej kebsa, a sam jeszcze bardziej rozłożył się na kanapie. Co mógł powiedzieć jej w tym momencie? Mógłby zostać romantykiem, opowiadającym piękne historie o gwiazdach, a zamiast tego rzucił coś... naprawdę losowego — jakbym wziął tego twojego kebsa, to sraczka murowana przez trzy dni i siedem dni do wycięcia z życia — nie chciał kontynuować trudnych tematów, nie chciał nawet wracać do tego, co prawie mogło stać się pod prysznicem. To było niewłaściwie, a o ile normalnie nie zastanawiałby się w takiej sytuacji, by wziąć, co tylko chciał, to tej nocy nie mógł sobie na to pozwolić.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#12”