ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
170 cm
wywróży Ci życie
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Lian Mei

Przyjazd do Toronto okazał się być dla Luny przeogromnym szokiem kulturowym. Nie dość, że powitał ją śnieg, chłodna aura, to wszyscy okazywali się być jacyś grzeczni. Nie była w stanie tego pojąć. Nikt nie witał się z nią tak otwarcie jak w Las Vegas, a znalezienie kasyna sprawiało jej trudność. Bała się wychodzić poza pensjonat. Od razu gubiła się, za to powrót do domu okazywał się sporym wyzwaniem. Cokolwiek miało ją czekać w tym mieście, to szczerze miała go powoli dosyć. Jedynie Leo okazał się jej jedynym stałym punktem, ale nie był tak zabawowy, a na wiadomość o rozwodzie mina zdecydowanie jej zrzedła. Nawet miała ochotę na powrót do Las Vegas, tyle że nie miała za co. Pewnie dlatego obkleiła wszystkie budynki dookoła pensjonatu Rosenhalla z reklamą. Jej jako przecudownej wróżki, ale nie ujęła w ulotce wróżenia z genitaliów. Miała wrażenie, że w Toronto są jeszcze dziwniejsi ludzie niż w Las Vegas. Druga dotyczyła jej zielarskich umiejętności, jakieś zapasy ziół wzięła ze sobą z domu, a kolejne czekały na sprowadzenie. Ogromnie się zdziwiła, kiedy ktoś w końcu postanowił do niej napisać. Jednak Toronto zacznie rozumieć jej magię.
Umówiła się z nieznanym mężczyzną w jednej z kawiarni niedaleko pensjonatu. Przymknęła przez moment oczy, delektując się oczekiwaniem. Ta chwila wydawała się trwać wiecznie, ale finalnie ktoś się do niej przysiadł. Otworzyła ślepia, lustrując mężczyznę wzrokiem. Nie był sławny, chociaż całkiem uroczy, kiedy na niego patrzyła. Spuściła wzrok na torebkę, a więc ten mężczyzna potrzebował traganka, dzięgiel, rehmanię oraz głożynę.
Dzień dobry, nazywam się Luna — przedstawiła się, cały czas spoglądając badawczo. Miała wrażenie, że gdzieś go widziała, ale nie była w stanie pojąć, w którym kościele do niej dzwoniło. — czy właśnie zostałam twoją nową zielarką? — dopytała, przekręcając delikatnie głowę. Musiała mieć pewność, że to mężczyzna został jej nowym klientem.
24 y/o
For good luck!
188 cm
Pianista | Student w York University
Awatar użytkownika
social battery at 1% and nobody brought a charger
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiwhatever
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjigłównie przeszły
postać
autor

Braki w prywatnych zapasach i niechęć do kurierów zostawiających wrażliwe przesyłki pod domem doprowadziły go do odrobinę bardziej desperackich kroków. Sprowadzenie dobrej jakości surowca z Chin nie należało do najłatwiejszych zadań, szczególnie uporczywym okazywał się zwykle korzeń rehmanii i jego niedostępność w większości magazynów, dlatego zamiast prowadzić krucjatę przeciw hurtowniom zlecił zadanie komuś innemu.
Nie wybrał Luny z powodu renomy, polecenia czy innych często poszukiwanych cech decydujących o wyborze fitoterapeuty. Jej agresywna reklama wywindowała ją wysoko w wyszukiwaniach, a gdy Mei zauważył, że nie dorobiła się jeszcze rozpoznawalności na rynku uznał ją za doskonały wybór. Miał na głowie wystarczająco wiele plotek mniej lub bardziej dalekich od prawdy, nie potrzebował dodatkowo, by ktoś dodał dwa do dwóch i wyciągnął wnioski przez zrobione ukradkiem zdjęcie. Z tej perspektywy spotkanie mogło wyglądać na zwykły koleżeński lunch, uzyskanie podobnego efektu z zielarzem kojarzonym ze swojej działalności byłoby niemożliwe.
Pięćdziesiąt dwie godziny bez snu. Miał ochotę się zastrzelić.
Ciężko przeoczyć 一 zagadnął płasko, tonem tak wyzutym z entuzjazmu, że gdyby nie to, że przyciągnął sobie po cichu krzesło można by odnieść wrażenie, że wciąż rozważał wyjście. 一 Lian. Udało ci się sfinalizować pełne zamówienie?
Przebywanie w tłocznych, hałaśliwych miejscach publicznych zdawało się wręcz wywoływać fizyczny ból, więc ciężko było mu udawać, że czerpie ze spotkania - poza oczywistą korzyścią w postaci ziół - jakąkolwiek przyjemność.
Zamówił espresso, które dołączyło do nich wraz ze szklanką wody i cienkim, korzennym ciasteczkiem.

Raczej zaopatrzeniowcem. Wiem czego potrzebuję, problemem są tylko dostawy 一 wyklarował gdy rozmasował sobie kciukiem i palcem wskazującym kąciki przemęczonych oczu. 一 Jak rozumiem obowiązuje cię jakaś... tajemnica zawodowa, tak?


Luna Rivera-Rosenhall
default (dc: default_1010)
my standards are low but my delusions are high
27 y/o
For good luck!
170 cm
wywróży Ci życie
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Lian Mei

Miło poznać — miała w sobie zdecydowanie większy entuzjazm. Jak to rak odbierana była jako opiekuńcza osoba, nawet teraz z troską przyglądała się mężczyźnie, który w jej oczach wyglądał po prostu nędznie. Nie chodziło o jego aparycję, ale ból, który wręcz wypływał z jego aury. Często widziała skacowanych ludzi na przeogromnym bólu głowy, tu tylko nie była pewna, czy to była jedynie kwestia samego alkoholu — oczywiście, że tak. Masz mnie za amatorkę? — aż westchnęła ciężko. Człowiek raz zmieni miejsce zamieszkania, a już biorą go za jakiegoś amatora — wcześniej pracowałam w Vegas, na wszystko mam swoje sposoby — powiedziała spokojnym tonem, a na jej twarzy wymalował się zawadiacki uśmiech. W USA była w stanie załatwić wszystko. Niekoniecznie same zioła, choć ich czar lubiła najbardziej.
A o jakim zawodzie właściwie mówimy? — dopytała, udając lekko zdziwioną. Po paru sekundach już dodawała — przyszłam napić się kawy z moim przyjacielem i mam dla niego mały prezent, tak jak on ma dla mnie — nie chciała wystraszyć swojego nowego klienta. To miało być spotkanie towarzyskie, luźna rozmowa, gadka-szmatka, by później móc wymienić się pakunkami tak, jak przyjaciele mieli to w zwyczaju. Wolała, by nikt nie miał wątpliwości. Klientela Toronto różniła się od tej jej znanej. Tu większość ludzi była pospinana. Nie potrafiła zrozumieć jej otwartego umysłu i szczerze? W ogóle się im nie dziwiła. Oni dla niej też wydawali się odklejeni od rzeczywistości. Prosecco na śniadanie powinno być standardem każdego — z jakiego powodu właściwie zostałam wybrana? Raczej nie przez moją reklamę, a tajemnicę, co? — spytała z czystej ciekawości. Normalni ludzie nie dopytywali jej o tajemnicę służbową. Obowiązywała ją, ale uznawała to za standard, który każdy powinien zachować w pracy. Dlatego to pytanie lekko ją zaintrygowało.
24 y/o
For good luck!
188 cm
Pianista | Student w York University
Awatar użytkownika
social battery at 1% and nobody brought a charger
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiwhatever
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjigłównie przeszły
postać
autor

Brak logicznego połączenia profesjonalizmu z pracą w Vegas zaowocowało lekko sceptycznym spojrzeniem posłanym w jej stronę znad małej filiżanki. Nie interesowały go ani jej sposoby ani przeszłość zawodowa, tak długo jak dostarczała zioła do babcinej receptury i siedziała cicho.
Nie było problemu?
Nie potrafił wyzbyć się wrażenia absurdalności tej sytuacji sugerującej wymianę innego rodzaju, bo jeżeli ktokolwiek nadstawiłby w tym momencie ucha i wścibsko zainteresował się kontrastem obecnym przy ich stoliku mógłby dojść do łatwych do przewidzenia wniosków.
Kilka oszczędnych łyków chłodnej wody docuciło go na tyle, by przynajmniej przestał garbić się nad stolikiem jak pokutująca dusza i wyprostował się sztywno, mimo, że oparcie głębokiego fotela oferowało bardzo przyjemną alternatywę.

Wolisz szczerze czy dyplomatycznie? 一 zapytał całkiem poważnie, pomimo dość szorstkiego wydźwięku. Zaciśnięte palce drgnęły mu na szklance, gdy przez parę długich sekund - a może minuty? - zawiesił się ze spojrzeniem utkwionym gdzieś w okolicach wielkiej, przykurzonej areki urzędującej w pękatej donicy obok ich stolika. Dysocjacja zwykle zaczynała dokuczać mu po dwóch bezsennych dobach, a on niewiele mógł na to poradzić. Mógł co najwyżej liczyć na krótkie i niezauważalne epizody, choć było to głównie wyłącznie myślenie życzeniowe.
Być może będę w przyszłości potrzebował innych upierdliwych do ściągnięcia materiałów, myślisz, że mogłabyś je dla mnie sprowadzać? Jestem w stanie zapłacić ponad cenę rynkową w zamian za systematyczność i dyskrecję.
Jego bezsenność w uogólnieniu była powszechnie znanym faktem, jaki dopinano mu zwykle niczym kwiat do marynarki w roli dodatku, ciekawostki, urozmaicenia i traktowano jak pożywkę dla opracowywanego skrupulatnie przez sztab PR-owców mitu. W rzeczywistości nikt nie wspominał jednak o miesiącach spędzonych w prywatnych klinikach i terapiach, które miały pomóc, a jakie okazywały się rozwiązaniem krótkoterminowym. Pomimo, że nie do końca było mu po drodze z wizerunkiem kształtowanym przez agencję akurat w tym przypadku Lian był wyjątkowo zgodny; nie miał ochoty obierać się z tak prywatnej warstwy przed obiektywem opinii publicznej i wolał trzymać szczegóły dla siebie.
Zwłaszcza, że nie zawsze były przyjemne dla oka, nie wspominając o minusach przebywania z nim wówczas na odległość słowa.



Luna Rivera-Rosenhall
default (dc: default_1010)
my standards are low but my delusions are high
27 y/o
For good luck!
170 cm
wywróży Ci życie
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Lian Mei

Nie 一 stwierdziła spokojnym tonem, wbijając w niego wzrok. Dla niej problemy i opóźnienia nie istniały. Dla niej za to istniało słowo sposobność. Uwielbiała poszukiwać różnorodnych dróg na sprowadzenie ziół. Życie w Las Vegas nauczyło ją kreatywności i pięknego określenia: kto chce szuka sposobu, a kto nie chce szuka powodu. Może dlatego na jej twarzy wymalował się zawadiacki uśmiech, nie chciał schodzić jej ani na moment z twarzy. Nowy klient, a to jedyna okazja, by nawiązać stałą współpracę oraz zrobić dobre, pierwsze wrażenie.
Szczerze 一 nawet przez sekundę się nie wahała 一 skoro mamy ze sobą współpracować, to po co oszukiwać się grzecznością? 一 nie lubiła, kiedyś ktoś ją okłamywał i nawijał makaron na uszy. Luna z natury była osobą prostą. Mówisz, masz. Nie odwracała wzrok ani na moment od własnego rozmówcy, próbując go wybadać. Co dokładnie chodziło mu w głowie? Dlaczego tak zależało mu na dyskrecji i prywatności? Był kimś sławnym? Aż zlustrowała go wzrokiem, bardziej przypominał jej skacowanego studenta.
A o jakie konkretnie materiały chodzi? 一dopytała, mrużąc oczy. Wiele w stanie była sprowadzić i zaczęła się zastanawiać, co mógłby mieć mężczyzna na myśli. Coś nielegalnego? To by ją całkiem zaciekawiło 一 cena jest w stanie bardzo mnie przekonać. Dyskrecja, systematyczność, ale następnym razem potrzebuję więcej czasu na dostawę 一 dodała z anielskim uśmiechem. Obecna dostawa to zgromadzone zapasy, które miała ze sobą jeszcze przed przeprowadzką. Serce lekko się jej łamało, że musiała zostawić swoich poprzednich klientów. Ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz? 一 będzie Ci to przeszkadzać? 一 uniosła delikatnie kąciki ust, czując się niepewnie przy Lianie. Nie do końca mogła stwierdzić, z czego to wynikało. Nie lubiła być oceniana. To było jedno z gorszych uczuć, które miała w sobie.
Jak mam się właściwie do Ciebie zwracać? 一 spytała finalnie, bo mężczyzna się jej nie przedstawił. Zawsze mogła się do niego zwracać ej ty, ale wystalkowanie go, było jedynie kwestią czasu.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Balzac's Coffee Roastery”