ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
164 cm
stylistka paznokci i onlyfansiara we własnym mieszkaniu
Awatar użytkownika
demon girl slan, chain, fangs, got an onlyfans. fuckin' on a succubus, i feel like i'm devilman.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

⁺‧₊˚ ཐི⋆♱⋆ཋྀ ˚₊‧⁺

Nyvelle nawet nie zmieniła pozycji, kiedy kolejne powiadomienie mignęło na ekranie. Przewinęła je kciukiem z automatu, jakby robiła to setki razy… bo w sumie robiła.
Jedna z rozmów była już otwarta. Ktoś, kto pisał do niej od paru dni. Trochę nachalny gościu, ale nawet zabawny… ale przede wszystkim przewidywalny. Nienawidzila przewidywalności.
Oh you up again? — przeczytała na głos pod nosem bez większego zainteresowania.
Prychnęła cicho, sięgając po kolejną żelkę w kształcie miśków i wrzuciła ją do ust.
Obviously. — mruknęła sama do siebie zanim zaczęła odpisywać. Jej palce poruszały się szybko i bez większego zastanowienia. Krótkie zdania, takie zaczepne i przede wszystkim bez wysiłku.
Nie zależało jej, żeby rozmowa była głęboka – miała być wystarczająca. Zatrzymała się na chwilę marszcząc lekko brwi, jakby się nudziła już w połowie pisania odpowiedzi. Wzrok uciekł jej na bok, na ukochane terrarium. Pająk był nieruchomy, zwinięty w swoim kącie.
Przynajmniej ty nie piszesz głupot. — rzuciła cicho do swojej ukochanej taratuli. Pompompurin zawsze był grzeczny i mogła liczyć na jego mentalne wsparcie w sytuacjach, gdy kładła się na łóżku jak teraz ale zamiast żelków i laptopa, tuliła się do pluszaka gdy kolejne załamanie nerwowe wbijało się na głowę.
Wróciła do ekranu. Nowa wiadomość od tego samego użytkownika pojawiła się niemal od razu. Przewinęła ją bez emocji, czytając pobieżnie. Uśmiechnęła się lekko, ale bardziej z przyzwyczajenia niż faktycznej reakcji.
Zamiast odpisywać otworzyła galerię pełną swoich zdjęć.
Przesuwała je powoli, jedno po drugim. Wszystkie w tym samym stylu – światło, cień, fragmenty. Zawsze wyglądały dość podobnie, ale były… cóż jej skromnym zdaniem znakomite.
Zatrzymała się na jednym. Lekko przechyliła głowę oceniając kadr. Palcem poprawiła minimalnie jasność, przyciemniła tło. Detale miały znaczenie.
Bez twarzy. Nigdy nie było widać twarzy.
To wystarczy. — mruknęła.
Wróciła do rozmowy i bez żadnego komentarza wysłała zdjęcie. Trzy kropki pojawiły się niemal natychmiast. Nyvelle przewróciła oczami, opierając głowę wygodniej o poduszkę. Jedna noga znów uniosła się lekko, bujając się w powietrzu, gdy ona sięgnęła po kolejne żelki.
Nie spieszyła się, ba ona nigdy się nie spieszyła.
Pozwoliła, żeby odpowiedź przyszła. Przewinęła ją. Odpisała jeszcze jedno zdanie. Jeszcze jedno lekkie podbicie rozmowy, coś co utrzyma zainteresowanie ale nie wymagało od niej absolutnie nic więcej.
Jej wzrok już odpływał gdzie indziej. Powiadomienia przestały robić na niej wrażenie. Były tłem od bardzo dawna. W taki sposób głównie zarabiała na życie, ale nikt o tym nie wiedział. I nikt nie miał się dowiedzieć.
Dopóki… cichy dźwięk nowej subskrypcji przebił się przez rutynę. Nyvelle zatrzymała się w połowie ruchu, żelka zawisła między jej palcami.
Nowe konto.

Nowy nick.
jen_z_not.

Uniosła jedną brew, czując coś na kształt ciekawości, która rzadko się u niej pojawiała. Kliknęła, a chwilę później na ekranie pojawiło się nowe powiadomienie.

𝜗𝜚 ࣪˖ ִ𐙚

Dallas Jensen ♡
muge
oh man, throw anything at me
27 y/o
For good luck!
188 cm
hokeista w Maple Leafs
Awatar użytkownika
and this line ties me to this place
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mecz za meczem, trening za treningiem. Nudziło mu się. Był zmęczony. Na domiar złego minęło już trochę czasu, odkąd widział się z przyjaciółmi i rozmawiał z nimi o Erzie, jego pierwszej miłości. Nawet nie chciał o tym myśleć, do cholery. To, co robił po alkoholu, zostawało po alkoholu. Leżał rozwalony na łóżku w hotelowym pokoju, wpatrując się tępo w sufit, podczas gdy z głośnika obok leciała muzyka puszczona przez kumpla z drużyny. No bo jak to, kurwa, możliwe, że drużyny hokejowej nie stać na pokoje z osobnymi łóżkami? W szatni zero prywatności, w pokojach zero prywatności, pod prysznicami zero prywatności. A potem jeszcze wykrzykują w jego stronę jakieś Szejny Hollandery, a dajcie spokój! Nic mu się nie chciało. Nawet przewrócenie się na drugi bok wydawało mu się zbyt ambitnym planem na ten wieczór. Nagle drzwi do pokoju otworzyły się z takim impetem, że aż uderzyły o ścianę.
Kenneth wparował do środka jak huragan, z policzkami zaczerwienionymi z ekscytacji i telefonem przyklejonym do dłoni. - Te, nie uwierzycie, jaką dupę wyczaiłem! - rzucił od progu, szczerząc się jak debil. Dallas tylko powoli przewrócił oczami i przeciągle westchnął, odwracając głowę w jego stronę. - Znowu jakieś twoje online laseczki? - mruknął, unosząc się lekko na łokciach. - Stary, jesteś gwiazdą hokeja. Czemu nie umówisz się z taką, co, nie wiem, mieszka koło ciebie? W tym samym mieście? Na tej samej planecie? - Kenneth tylko prychnął pod nosem. - A weź, Jenny, ty się kurwa nie znasz. Tu chodzi o thrill. O to uczucie, że ktoś obcy zwraca na ciebie uwagę… że nie wie, jaki jesteś pojebany, a i tak chce z tobą gadać. - Poruszył brwiami i spojrzał znowu na ekran. - A poza tym ta laska nie pokazuje całej twarzy, ale ciało ma… mmm… - Przysunął dwa palce do ust i cmoknął z przesadnym zachwytem. - Pierwsza kurwa klasa. Pokazałbym jej dobry czas.

Dallas parsknął pod nosem, ale i tak podniósł się do siadu, żeby zobaczyć o kogo to cale zamieszanie. Conrad, który do tej pory półleżał na swoim łóżku, od razu też się zainteresował. - No pokazuj ją, a nie nas edgujesz - rzucił Conrad. Kenneth usiadł między nimi, uchachany sam do siebie, i obrócił telefon ekranem w ich stronę. Dallas od razu zerknął na nazwę profilu.

TwistedCupcake.

Jensen uśmiechnął się pod nosem. Dziewczyna rzeczywiście miała niezłe ciało... tyle było widać nawet przez wykadrowane, specjalnie prowokujące zdjęcia. Dużo różu, krótkie filmiki, trochę słodkiej estetyki zmieszanej z czymś wyraźnie bardziej bezczelnym. Cały profil wyglądał tak, jakby był zrobiony dokładnie po to, żeby facetowi od razu odcięło dopływ krwi do mózgu. - Może jak wyślę jej sto dolców, to pokaże twarz albo cycki na kolejnym live? - rzucił Kenneth, już stukając palcem w ekran. - nie śnij o tym nawet - przewrócił oczami. Kenneth wysłał jej hajs bez chwili zawahania. W pokoju zapadła cisza pełna oczekiwania. Cała trójka gapiła się w ekran, a po kilku sekundach przyszło powiadomienie; thx for support! <3

Tylko tyle.

Twarz Kennetha momentalnie zrzedła. Przez sekundę wyglądał, a potem rzucił telefon gdzieś na kołdrę z miną śmiertelnie obrażonego człowieka. Dallas i Conrad wybuchnęli śmiechem niemal jednocześnie. Dallas aż zsunął się z łóżka, łapiąc za brzuch, a Conrad walił dłonią w materac, nie mogąc się ogarnąć. - Daj sobie spokój, stary - wydusił Dallas przez śmiech.- Wiadomo, że chodzi jej tylko o kasę. - Jesteście obaj chujami - mruknął Kenneth, obrażony na cały żenski gatunek.
Wieczór jakoś się potem rozmył. Jeszcze przez kilka godzin siedzieli razem, przerzucając się głupimi tekstami, oglądając jakieś debilne filmiki i kłócąc o muzykę. W końcu jednak pokój ucichł. Conrad zasnął pierwszy, rozwalony w poprzek łóżka, Kenneth zniknął u siebie, a Dallas został sam ze swoim telefonem i tym dziwnym rodzajem nudy, który zawsze kończył się robieniem głupot. Leżąc na plecach i scrollując bezmyślnie ekran, przypomniał sobie tamto konto. Zatrzymał kciuk w połowie ruchu. Jeszcze raz zerknął na śpiącego Conrada, po czym bez większego zastanowienia założył nowe konto. Potem ją zaobserwował. Opłacił subskrypcję. Przez chwilę patrzył w pustą rubrykę wiadomości, a niebieskie światło ekranu odbijało mu się w oczach. Mógł napisać cokolwiek. Coś głupiego. Coś sprośnego. Coś, czego każdy by się po nim spodziewał. Zamiast tego wystukał tylko,- ramen czy burgery? - Przez sekundę sam patrzył na tę wiadomość, bo nie do końca rozumiał, skąd w ogóle mu się to wzięło. Potem wzruszył lekko ramieniem i nacisnął wyślij.

twisted cupcake
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”