-
so many invisible strings tie me to the way that you bleed
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
A jednocześnie nie chciał jej wypuszczać.
Czuł się rozszczepiony, targany konfliktem ciągnącym go w dwóch różnych kierunkach, jakby nie tylko przyniósł ze sobą Mimmo's do jej mieszkania - jakby jakiś jego fragment w nim z o s t a ł. Wciąż tkwił w tym zatęchłym pubie, którego drzwi były odgrodzone policyjną taśmą. Wciąż stał przy stole z rozrzuconymi kartami, banknotami przykrywającymi pistolet, wśród stłuczonych szklanek i rozlanych alkoholi.
Nie wrócił do niej c a ł y.
Widząc własną bluzę w jej dłoniach, zmarszczył brwi lekko, nawet nie wpadając na pomysł tego, że mogłaby w tej chwili o niego dbać. Mokry materiał koszulki nie był w żadnym stopniu takim dyskomfortem jak sina skóra na jej żebrach, w jego oczach to on powinien zaopiekować się nią - nawet, jeśli tej opieki nie chciała.
Cofnął się o pół kroku, opadając na krzesło - wyłącznie dlatego, że pchnęły go ku temu j e j dłonie. Był człowiekiem upartym, niedostępnym i nieprzyjmującym nawet sugestii pochodzących z zewnątrz, ale Mercer od niemal pierwszego dnia znalazła w jego duszy furtkę, dzięki której zawsze mogła nakłonić go do tego, co przychodziło jej na myśl.
Była luką w jego obronie, z czego zdawał sobie sprawę w bolesny sposób. Była jego jedyną s ł a b o ś c i ą.
Zadarł głowę, patrząc na jej twarz gdy sięgała do materiału koszulki. Ciepła skóra musnęła jego napięty brzuch, posyłając falę zupełnie innego rodzaju napięcia przez resztę jego ciała. Nie powinna się nim zajmować, nie potrzebował jej pomocy, a jednak kompletnie jej nie odmawiał, zamiast tego przyjmując ją w ciszy. Pozwalając jej podwinąć koszulkę, którą następnie zdjął przez głowę i odstawił na bok.
Resztki chłodu zostawionego na nim przez deszcz wyparowały gdy dostrzegł na sobie jej spojrzenie, gdy jej udo wsunęło się między jego kolana w ten sposób, w który robiła to zawsze. Powietrze, które umknęło z jego nozdrzy wydawało się cięższe, spojrzenie pociemniało nieco gdy poczuł na sobie jej ciężar, gdy przylgnęła do jego ciała wiedziona pragnieniem, które odbijało się na dnie jego tęczówek.
- Margo - zaprotestował, czując jej oddech na swoim uchu, słysząc słowa, w które tak bardzo pragnął uwierzyć - niemal tak mocno, jak pragnął j e j. Całym swoim ciałem i całą duszą, pragnął być z nią po koniec swoich dni i gdyby diabeł zaoferował mu kolejny pakt, wiedział, że przyjąłby go bez żadnego zawahania.
Odbierała mu trzeźwość myślenia, pozbawiała go pragmatyzmu, który nakazywał trzymać się na dystans. Gdy była tak blisko, gdy czuł słodycz jej ust na swoich, jej ciężar na własnych nogach, poczucie winy ginęło w natłoku wszystkich innych emocji i pragnień. Nim spostrzegł, jego dłonie zacisnęły się na kobiecych udach, plecy opadły na oparcie krzesła gdy przyciągnął ją do siebie bliżej, mocniej.
Była jedyną klapką zdolną przysłonić mu ogrom swoich win.
margo mercer
-
i can tell you there's no place we couldn't go
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
-
so many invisible strings tie me to the way that you bleed
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description