26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cokolwiek kierowało jej ojcem, powinna wyjaśnić to właśnie z nim, zamiast całą swoją złość przelewać na jedyną osobę, która znajdowała się blisko, a która przecież niczemu nie była winna. To przecież wcale nie tak, że Bailey był z jej tatą w jakiejś zmowie i wspólnie opracowali plan, który miał nieco utrudnić jej życie. On był tu wyłącznie dlatego, że najwyraźniej potrzebował kasy, którą mu oferowano.
Może za niedogodne warunki powinien otrzymać jej więcej?
Mindy bowiem nie zamierzała dawać mu taryfy ulgowej tylko dlatego, że w i n a spoczywała na barkach jej ojca. Do niego nie była w stanie dotrzeć, ale mogła nieco uprzykrzyć życie Baileyowi, co jeszcze tej samej nocy zamierzała wprowadzić w życie. Czy przejmowała się tym, że przy okazji robiła z siebie idiotkę? Niekoniecznie, bo niby dlaczego miałoby zależeć jej na tym, w jaki sposób ją widział?
Wydawało jej się jednak, że on sam pozował na t w a r d e g o. Nie przypuszczała zatem, że wprawienie go w zakłopotanie mogłoby przyjść jej łatwo, a jednak musiała obrać dobrą drogę, kiedy pochwyciła się tematu, którego zdecydowanie nie powinni ze sobą poruszać. Nie była jednak na tyle spostrzegawcza, aby dostrzec to jeszcze na zewnątrz.
Zauważyła natomiast to, jak uciekł wzrokiem, kiedy zaczęła się rozbierać.
To spostrzeżenie sprawiło, że kącik jej ust powędrował nieco wyżej, ale nie powiedziała wówczas nic. Po prostu ściągnęła ten cholerny stanik i pozwoliła, żeby jeszcze przez pewien czas pozostawał na widoku, jak gdyby w ten sposób chciała sprawdzić jego reakcję. W tym momencie być może nawet zaczęła się dobrze b a w i ć.
Uniosła jedną brew ku górze i zerknęła na bruneta z powątpiewaniem, a później już tylko odprowadziła go wzrokiem. Kiedy on sam zajął się automatem, Mindy wrzuciła swój biustonosz do pralki, jednocześnie uważnie studiując jej instrukcję obsługi. Ta teoretycznie powinna być prosta, ale niczego nie ułatwiał fakt, że stary sprzęt posiadał nieco starte guziki. Zaklęła pod nosem, a kiedy obok znalazł się Bailey, omiotła jego sylwetkę spojrzeniem. Nie przejęła od niego proszku, tylko przesunęła się nieco, plecami opierając się o drugi automat. — Możesz się tym zająć? — zapytała i przechyliła głowę na bok. Nie na długo, bo już chwilę później postanowiła usadowić się na pralce, o którą teraz się opierała.
I tak, celowo oparła dłonie po bokach i pochyliła się nieco, w ten sposób bardziej eksponując własny dekolt.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bailey nie był stroną w tej konflikcie. Tak naprawdę ten go w ogóle nie dotyczył, bo to była sprawa między córką a ojciec, a on nie był ani jednym, ani drugim. Mindy jednak uparła się, żeby go w to wciągnąć, co brunetowi ani trochę nie leżało, bo chciał zrobić swoje i tyle. Potrzebował tej pracy, bo po wyjściu na wolność nie mógł zwracać na siebie uwagi, a jednocześnie musiał znaleźć jakąś legalną pracę. To było jego jedynym wyjściem. A dokładniej jedynym, które mu odpowiadało… przynajmniej na papierze, bo już kilka godzin po rozpoczęciu zaczął wątpić w to, że podjął dobrą decyzję.
I to oczywiste, że nie będzie gapił się na nią, kiedy będzie się rozbierała. Chociaż Bailey nie mógł zaprzeczyć temu, że Mindy jest atrakcyjną kobietą, to jednak jego stanowisko nie pozwalało mu na to, aby podglądać ją w takich okolicznościach, nawet jeśli ona najwyraźniej w ogóle się nie krępowała. Bailey wręcz przeciwnie. Ale brało się to nie tylko z zajmowanego przez niego stanowiska, ale też tego, że na ogół starał się być wobec kobiet fair, w związku z czym nie wlepiał w nie pożądliwego spojrzenia, jeśli okoliczności mu na to nie zezwalały. A o obecnych mógł z pełnym przekonaniem powiedzieć, że do takich nie należały.
Ale kiedy ten etap mieli za sobą, Bailey znów spoglądał na blondynkę i to, jak próbowała rozgryźć sprzęt, z którym chciała spędzić dzisiejszą noc. I w obliczu tego, jak zagrała mu na nosie, pewną satysfakcję czerpał z jej nieporadności. Gdyby była dla niego milsza, pewnie by jej pomógł, a tak.. Cóż, chciał napawać się tą chwilą, dlatego nie mogła na niego liczyć.
Kiedy najwyraźniej wywiesiła biała flagę, Harrigan nie zdołał powstrzymać się przed uśmiechnięciem się w triumfalny sposób, jakby właśnie co najmniej wygrał zakład. A chodziło tylko o to, że cieszył się z jej niepowodzenia, bo najwyraźniej wkopała się w coś, co ją przerosło.
– O to będziesz musiała poprosić swojego lokaja, a jeśli go nie masz, może powinnaś powiedzieć tacie? Na pewno kogoś znajdzie – odbił piłeczkę i poruszył zaczepnie brwiami, ale jego wzrok był zawieszony na Mindy tylko przez chwilę, bo gdy zdał sobie sprawę z tego, że mimowolnie powiódł nim do jej dekoltu, to prędko znów odwrócił spojrzenie i zawiesił je na tej cholernej pralce.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miało dla niej znaczenia to, że on teoretycznie pozostawał w tym konflikcie bezstronny. Nie robił przecież nic złego, pragnąc jedynie sumiennie wykonywać swoje obowiązki. I to było jak najbardziej w porządku, przynajmniej z perspektywy osoby postronnej, która nie musiała mierzyć się z tak wieloma frustracjami, jak te, które w ostatnim czasie wylały się na Mindy.
Ona zaś nie próbowała odreagować tego w sposób uczciwy, a jedynie starała się jakoś ukoić własne nerwy. Skupiły się one zatem na osobie, którą w tym momencie miała na wyciągnięcie ręki, a kimś takim w tym momencie był właśnie Harrigan. To na nim Montague odreagowywała wszystko to, czym wcześniej z równowagi wyprowadził ją jej ojciec.
Jeśli niesłusznie, to w ogóle się tym nie przejmowała.
Co więcej, znalazła nowy sposób na to, aby przynajmniej w minimalnym stopniu zagrać mu na nosie. Dostrzegając to, że mimo wszystko uciekał spojrzeniem w jej stronę, co zagwarantowało jej przynajmniej nieco satysfakcji. Nie na długo, bo przecież Bailey już moment później miał wyprowadzić ją z równowagi.
Poprosiła go o pomoc, choć p o p r o s i ł a to chyba zbyt wiele powiedziane. Mimo to zdecydowała się z tego skorzystać, czego Harrigan nie mógł jej ułatwić. Już sam uśmiech, który dostrzegła na jego twarzy, zapalił w jej umyśle czerwoną lampkę. Tym jednak, co uświadomiło jej, że mogła podjąć złą decyzję, były jego słowa.
Wypuściła głośniej powietrze, a później na krótką chwilę zacisnęła mocno szczękę. — Może powinien też znaleźć kogoś na twoje miejsce, skoro najwyraźniej cię to przerasta? — odparła kąśliwie, ani trochę niezadowolona z tego, że postanowił sobie z nią pogrywać. Bo owszem, właśnie w ten sposób odebrała jego słowa, dlatego w końcu zsunęła się z pralki obok, którą zaledwie od chwili zajmowała.
Skoro nie chciał jej pomóc, zamierzała poradzić sobie z tym sama. Bezceremonialnie przepchała się między bruneta a pralkę i po tym, jak w nerwowym geście odrzuciła włosy do tyłu, ponownie pochyliła się nad automatem, jednak wcale nie po to, żeby ponownie zapoznać się z instrukcją. Zamiast tego zaczęła na chybił trafił wciskać kolejne przyciski. Jeśli nawet miało zakończyć się to niepowodzeniem, trudno.
Nowy biustonosz mogła kupić sobie w każdej chwili.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W obliczu tego, jak prezentowała się sytuacja, Bailey nie mógł pozwolić na to, żeby Mindy weszła mu na głowę. W związku z tym musiał postawić jakieś granice i dać jej do zrozumienia, że nie był tutaj, żeby jej usługiwać. Miał dopilnować jej bezpieczeństwa, zatem wcale nie musiał robić za nią prania czy biegać i podawać jej rzeczy, których potrzebowała. Z tym musiała poradzić sobie sama, dlatego teraz odmówił jej.
I tak, przy okazji czerpał z tego pewną satysfakcję, ponieważ wiedział, że zadanie, które przed sobą postawiła, przerastało ją. Ale sama była sobie winna, bo to ona wymyśliła nocną wyprawę do pralni i to ona chciała dopiec Harriganowi. Gdyby chociaż była dla niego miła, na pewno byłby skłonny zrobić dla niej więcej. Niestety, przy tym jak sytuacja prezentowała się obecnie, nie mogła na niego liczyć.
Mindy miała tego pecha, że nie trafiła na popychadło…
Z drugiej strony, chociaż miał pozostać niewzruszony i pozwolić się jej pogrążyć, skoro próbowała zagrać mu na nosie, to z trudem patrzył na to, jak zupełnie sobie nie radziła, przez co on nie potrafił wytrwać w swoim postanowieniu. I uświadomiwszy to sobie, Bailey westchnął głośno, ubolewając nad sobą i swoim braku stanowczości. – Popsujesz to – trącił jej dłoń własną, jakby karcił i przeganiał niesforne dziecko. Lekko też przepchnął ją na bok ramieniem, stając z nią teraz ramię w ramię przy pralce, którą postanowił zaprogramować.
– Inni też będą potrzebowali z tego skorzystać – wytknął jej, wstawiając jej pranie. Pouczając ją, mógł przynajmniej choć w minimalnym stopniu wynagrodzić sobie to, że nie pozwolił jej dalej pogrążać się we własnej intrydze. Zaraz też odwrócił głowę i zerknął na blondynkę. – Za pół godziny będzie gotowe… – zakomunikował, po czym zerknął jej prosto w oczy. – Chociaż może powinienem ustawić to na trzy za wyciągnięcie mnie z łóżka dla głupoty – zauważył, nie bojąc się wytknąć jej tego, że rozgryzł ją i uważał jej zachowanie za dziecinne. Może i musiał jeździć z nią wszędzie gdzie i kiedy chciała, ale kiedy w tak ewidentny sposób próbowała zdziałać mu na nerwy, nie musiał gryźć się w język.
Nie był jej zabawką.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Denerwował ją, ale jednocześnie wywarł też na niej pewne wrażenie. Być może nie szalenie piorunujące, ale dostateczne, by spojrzała na niego jak na kogoś, kto mimo wszystko posiadał własne zdanie.
Gdyby tylko nie znalazł się tu za sprawą jej ojca, być może nawet by jej tym zaimponował.
Teraz jednak pozostawała skupiona głównie na tym, jak trudna miała to być współpraca. Nie dlatego, że Harrigan stronił od wykonywania wszystkich, nawet najbardziej bzdurnych poleceń, które mu wydawała. Miało być ciężko przede wszystkim dlatego, że przy nim miało brakować jej swobody, którą mimo wszystko sobie ceniła.
Wbrew temu, co mogli myśleć o niej inni, ona wcale nie chciała, by ojciec przez całe życie trzymał ją pod kloszem.
Może więc rzeczywiście powinna zadbać o to, aby nie wykładać się na tak podstawowych rzeczach, jak obsługa pralki? Rzecz w tym, że takimi błahostkami nigdy nie zaprzątała sobie sprawy, ponieważ od tego miała ludzi, którzy robili to za nią. W przeszłości kimś takim były niańki, a teraz osoby, którym płaciła za utrzymanie porządku w tym gigantycznym domu, który zamieszkiwała sama. Częściowo robiła to z wygody, a po części po prostu dlatego, że tego właśnie była nauczona.
Łypnęła na niego spojrzeniem, kiedy zaczął się tak p a n o s z y ć. Nie spodziewała się tego, dlatego nie zareagowała, tylko po prostu pozwoliła mu wcisnąć się między siebie a pralkę. Nie odsunęła się jednak zbyt daleko. Wciąż stała obok i spoglądała na niego przez ramię. — Inni mają do dyspozycji dziesięć innych — zauważyła, bo przecież w chwili obecnej byli jedynymi osobami, które próbowały tu cokolwiek wyprać. Nie bez powodu ktoś z tego szemranego towarzystwa spojrzał na nich krzywo, kiedy pralka zaczęła hałasować. Tym jednak Mindy się nie przejęła, w końcu Bailey był tu po to, aby zapewnić jej bezpieczeństwo.
Pochwyciła jego spojrzenie, a już moment później pozwoliła sobie na to, aby omieść jego sylwetkę spojrzeniem. — Chcesz powiedzieć, że niby tyle byś ze mną wytrzymał? — zapytała, przywdziewając na twarz jeden z tych pozornie uroczych uśmiechów. P o z o r n i e, bo przecież wcale się teraz do niego nie przymilała, a próbowała wskazać mu oczywistość - gdyby utknęli tu na tak długo, to właśnie on musiałby ją znosić.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mimo że Bailey był pracownikiem jej ojca, który był na swój sposób potężną i niebezpieczną osobą, to wcale nie oznaczało, że Harrigan miał dać zrobić z siebie niewolnika. Akceptował tylko tyle, na ile sam się zgodził i nie bał się wyznaczyć granic tam, gdzie powinny się znajdować, dlatego kiedy Mindy przesadzała, potrafił powiedzieć jej n i e.
Nie trafił się więc człowiek, który ugnie się pod jej naciskami i może to zachęciło jej ojca do tego, żeby Baileya w ogóle zatrudnić. Dzięki temu miał pewność, że obok jego córki był ktoś, kto nie da sobie wejść na głowę i faktycznie ją przypilnuje, zamiast pozwolić jej robić to, na co miała ochotę, samemu udając tylko, że wypełniał swoje obowiązki.
To niestety nie wróżyło dobrze dla samej Mindy, która chciała pełnej swobody. I chociaż Bailey nie odbierał jej tego tak do końca, w końcu nadal mogła robić to, na co miała ochotę, to jednak teraz miała też czuć na sobie niemal przez cały czas czyjąś parę oczu. Brunet miał już przez cały czas kręcić się gdzieś w pobliżu, pozostając w czujności, co dla niej mogło być krępujące. I nawet to rozumiał, ale jednocześnie nie mógł nic z tym zrobić, ponieważ musiał wykonywać swoją pracę. Chciał jednak być jak najmniej upierdliwy, choć skoro ona nie próbowała odwdzięczyć mu się tym samym, może powinien to jeszcze przemyśleć…
Na razie za to musiał ogarnąć ogarnąć jej bajzel. Nie mógł przecież zostawić jej z tym samej, bo zostaliby tu do jutra, albo pralka byłaby już do niczego. – Jakby tak każdy myślał, to nawet jednej by tu nie było. Ty ich nie potrzebujesz, ale uszanuj to, że inni tak – odparł, bo wkurzał go taki egoizm. Sama nie musiała korzystać z tych usług, ale było wielu innych ludzi, którzy nie mieli innego wyjścia i sprawne pralki były im potrzebne. W s z y s t k i e.
Nie kupił jej uśmiechu. Mimo to odpowiedział na niego i również się uśmiechnął, choć dało się w tym wyczuć to, że nie włożył w to swojego serca, przez co nie wypadło to naturalnie. – I tak muszę się przyzwyczajać – zwrócił uwagę na coś oczywistego – musiał nauczyć się tolerować jej towarzystwo, bo miał spędzać z nią sporo czasu. Nie miał cały czas być tuż obok niej, ale musiał zawsze trzymać się gdzieś w pobliżu, a na pewno też zdarzą się dni czy sytuacje, gdy utkną razem na dłużej w aucie czy gdziekolwiek indziej, gdzie nie będzie nikogo innego.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mindy nie potrafiła wyobrazić sobie tej w s p ó ł p r a c y. Prawdę powiedziawszy nie umiałaby nawet określić ich interakcji takim mianem, skoro od samego początku była przekonana, że samą swoją obecnością Bailey będzie robił jej w życiu pod górkę. Nie musiał nawet szczególnie się starać, ponieważ wystarczyła świadomość tego, że ciągle miał patrzeć jej na ręce, aby na myśl o tym Mindy czuła się skrajnie spięta.
Nic zatem dziwnego, że chciała się go pozbyć, choć dzisiejsza wyprawa uświadomiła jej, że osiągnięcie tego celu mogło okazać się znacznie trudniejsze, niż sama by tego chciała. Bailey nie miał zniknąć już kolejnego dnia i coś w jego zachowaniu podpowiadało jej, że następne tego typu wybryki także nie miały go do tego sprowokować. Nie znaczy to jednak, iż Montague miała nagle wywiesić białą flagę.
Ona przecież też nie lubiła się poddawać.
Teraz też w ogóle nie odpowiadało jej to, w jaki sposób się z nią obchodził. Kiedy dodatkowo zaczął ją pouczać, Mindy poczuła się tak, jakby Harrigan nadszarpnął każdą strunę w jej organizmie. Po jej wnętrzu momentalnie rozlało się to nieprzyjemne uczucie gorąca, ale mimo to nie dała się sprowokować. Jedynie zacisnęła mocno szczękę, a przy okazji też posłała mu jedno z tych chłodnych, morderczych spojrzeń, które miały sugerować, że trochę chyba zapomniał, gdzie jego miejsce.
Nie musisz — skwitowała krótko, w ten sposób przypominając mu o tym, że istniało inne, całkiem proste rozwiązanie dla jego p r o b l e m u. Mógł przecież z łatwością wycofać się i wrócić do tego, czymkolwiek zajmował się, zanim podjął się pracy dla jej ojca. Montague wcale by na taki obrót spraw nie narzekała, ale jednocześnie nie sądziła też, by mogła realnie na to liczyć.
Przestała się zatem do niego odzywać i pozwoliła na to, aby reszta nocy upłynęła im w milczeniu. Była przy tym zwyczajnie zmęczona, dlatego nie narzekała, kiedy w końcu pralka oznajmiła koniec działania, a oni mogli wrócić do d o m u. Nawet tam czuła się jednak paskudnie. Na samą myśl o tym, że znajdował się gdzieś obok, ona nie była w stanie zmrużyć oka.
zt.
Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
ODPOWIEDZ

Wróć do „#107”