ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
185 cm
Florysta/Perfumiarz The Flower Room
Awatar użytkownika
You went away but all of your chains
And ropes holding me stayed in place
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkihe/they
typ narracjiTrzeciosobowa
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Jedyne co dobrego ostatnio go spotkało to ta praca. Jasne ściany, jedyne co jasnego poza niebem widywał czy wizualizował przez ostatnie tygodnie. Ucieczka do Toronto miała być totalnie nowym życiem, nowym startem czy jak to mówią personalni trenerzy na wszystkich instagramowych rolkach. Realia okazały się niesteby bardzo szybko być czymś kompletnie innym. Pomyśleć, że chociaż raż ktokolwiek dziękuje za swoją pracę.
Wchodząc do kwiaciarni jako pierwszy tego dnia miał za zadanie przyjąć dostawę, szósta rano jest tak samo mordercza na każdym miejscu świata, ale miał chociaż okazję zerknąć na jednego z dostawców. Lekko rozkojarzony widokiem mężczyzny zabrał się jak najszybciej za rozpakowanie jak i posortowanie zaplecza po swojemu, bo czemu niby ktokolwiek miał dyktować mu jakikolwiek porządek czy zasady podczas gdy właściciela widział może z dwa raz na oczy, w dodatku na jakimś internetowym callu.
Szybkie wyjście na papierosa przed oficjalnym otwarciem, pogoda typu dupa marznie ale chociaż papieros smakuje jeszcze lepiej. Kawa w drugiej ręce, póki co dalej przynoszona w domowym termosie w czarnym kolorze z naklejkami, które znalazł gdzieś w jakimś małym sklepiku. Żyć nie umierać, co? Rozglądał się za kimkolwiek "znajomym" z przysłowiowej palarni ale był tego dnia tutaj sam.
- A myślałem że bycie palaczem przydaje się na coś poza klubami, tsk - Parsknął pod nosem, rzucając papierosa na podłogę i depcząc go butem. Palenie w sumie było zabiciem czasu, czymś jak przerwa w gastro podczas największej tabaki. Dosłownym oddechem od teraźniejszości.
- Nie proszę pani, nie sprzedajemy tutaj bukietów z cukierków ani tym bardziej ozdób do ogrodu.
- Proszę pana, na zdradę to zamiast kwiatów kupiłbym raczej coś droższego, chociaż taki bukiet z pięćdziesięciu czerwonych róż mógłby być fantastycznym dodatkiem, tak tak!- Była godzina ósma, dlaczego musiał od samego rana mieć kontakt z ciężkimi klientami? Dlaczego nie mógł przyjść ktoś, kto po prostu powie "daj mnie pan drogi bukiet" albo w drugą stronę, grzecznie poprosić o przygotowanie wiązanki? Nawet taka pogrzebowa z tego rana nie byłaby tak tragiczna jak ten facet od zdrady. Litości. Pomocy.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Faust
26 y/o
For good luck!
170 cm
rekonstruktor mebli | własny warsztat
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Od kiedy tylko zaczęła zarabiać jakiekolwiek pieniądze Jasmine postawiła sobie za punkt honoru, aby co roku, równo w dzień adopcji dawać coś od serca swoim adopcyjnym rodzicom. Z początku były to laurki czy jakieś listy, z czasem pojawiały się drobne bibeloty czy rzeczy, które wiedziała że któreś z nich miało na oku. W tym roku postawiła jednak na album z rodzinnymi zdjęciami. Nawet był już gotowy i leżał bezpiecznie u niej w szufladzie.
Tylko, że sam album nie wydawał się wystarczający. Dziewczyna nie miała natomiast aż tak dużo czasu, aby mocniej się zastanawiać nad dodatkiem. Miała aż za dużo projektów do dokończenia w warsztacie, a w międzyczasie pomagała w urządzeniu lokalu przyjaciółki. Trochę czasu jednak zostało, więc postanowiła pójść po najmniejszej linii oporu i zainwestować w ładny bukiet.
Chciała nim wyrazić swoją wdzięczność, troskę i oddanie. To była dwójka jej najukochańszych na świecie ludzi, którzy traktowali ją normalnie i nigdy nie dali jej odczuć, że jest niewystarczająca. Była im wdzięczna za pchanie jej w kolejne hobby i rozwijanie siebie, dzięki czemu nie odstawała aż tak mocno od reszty i czuła się normalna. Róże tutaj byłyby zbyt oklepane, nie wchodziły w grę.
Stała grzecznie w kolejce za pewnym panem i słysząc jak chce się wykupić po zdradzie otworzyła szerzej oczy, a na jej twarzy musiało się odbić niedowierzanie. Aby to nieco ukryć po prostu odwróciła głowę w bok, przypatrując się drobnym, białym kwiatom.
Gipsówka.
Kochała gipsówkę jako kwiat i czasami nie rozumiała czemu ludzie zazwyczaj traktowali ją jedynie jako dodatek do bukietu. Była piękna, taka delikatna. Dopełniała inne kwiaty, ale sama też miała w sobie dużo uroku. I normalnie pewnie skusiłaby się na bukiet z niej, ale w tej konkretnej sytuacji to byłoby zapewne za mało.
W końcu zdradziecka szuja postanowiła wyjść, a dziewczyna widząc że w zasadzie nie ma ruchu odetchnęła z ulgą. Nie lubiła blokować kolejki, a podejrzewała że to spotkanie nie będzie tak szybkie. Potrzebowała ustaleń, a te zazwyczaj zajmowały sporo czasu. Wyciągnęła więc notatnik i długopis. Miała już naszykowaną pierwszą wiadomość, aby nie stać jak kołek i zapisywać tego na bieżąco.
Pokazała gestem dzień dobry zanim w ogóle rozważyła podanie zapisanego zeszytu mężczyźnie. Miała jakieś tam resztki kultury w sobie.
Dzień dobry. Potrzebuję bukietu na ważne wydarzenie rodzinne, pozytywne. Za kilka dni. Chciałabym coś delikatnego i nie nachalnego, ale też nic zbyt wyszukanego. Możemy od razu odrzucić róże. Czy mogłabym prosić o pomoc w wyborze kwiatów i czy w ogóle jest szansa, że udałoby się to przygotować na powiedzmy następny czwartek?
Cierpliwie czekała aż chłopak przeczyta wiadomość od niej i rozejrzała się po lokalu. Nie wydawał się być duży, ale był całkiem przytulny. Podobało jej się. Pachniało kwiatami (co nie było niczym dziwnym) i męskimi perfumami. Te nie mogły należeć do nikogo innego niż sprzedawcy, więc po namyśle nabazgrała w rogu:
Piękne perfumy
i uśmiechnęła się delikatnie.

Briar Burnwood
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Flower Room”