Rzeczywistość jednak była brutalna: objawiła się w tym, że w najmniej spodziewanym momencie zabrakło jej soli. Teoretycznie mogła doprawić jedzenie jakimiś ziołami, ale wolała nie ryzykować stworzenia jakiejś morderczej mieszanki. Sól była bezpieczna, mogła po prostu w razie potrzeby doprawić makaron i wszystko byłoby super.
Plan był dobry. W bawełnianej torbie niosła notatnik, długopis i kilogram przyprawy. Nie było takiej do zmielenia, ale nie była wybredna. Słońce świeciło, dobry humor zaczął wracać i wszystko byłoby zapewne super, gdyby w odległej sylwetce mężczyzny nie zauważyła czegoś dziwnie znajomego. Pewnie by to po prostu zignorowała, gdyby nie to że nieznajomy znajomy wydawał się nie być zainteresowany swoim telefonem czy życiem, a rozglądał się po ludziach. Dreszcz przebiegł Jasmine po plecach i uznała, że nie ma szans aby podchodzić bliżej. Mógł to być zbieg okoliczności, ale nie musiał, ale ten człowiek przypominał jej ojca ze zdjęć, które dostała razem z teczką dotyczącą zabójstwa jej matki. I naprawdę nie chciała mieć nic do czynienia z tym człowiekiem, jeśli jednak to był on.
Nie zastanawiała się jakoś wybitnie długo i po prostu skręciła pewnie w bok, otwierając drzwi do pierwszego lepszego lokalu i zamykając je od razu praktycznie za sobą. Wciąż miała to dziwne uczucie niepokoju i zapewne odbijało się to na jej twarzy, ale miała to aktualnie w głębokim poważaniu. Rozejrzała się próbując zgadnąć po recepcji i biurku czym było to miejsce. Zacisnęła mocniej palce na materiale torby i lekko niepewnie podeszła do mebla. Nie było tam nikogo i nie podobało jej się to. Nie z powodu tego, że ktoś olewał swoje obowiązki albo był niedostępny, a przez to że nie chciała być sama. Nie było szans że wyjdzie na zewnątrz w ciągu najbliższych kilku (albo kilkunastu) minut. Mogła nawet zrobić z siebie idiotkę, nie byłoby to niczym dziwnym ani jakoś przesadnie uciążliwym dla niej samej.
Niewiele się zastanawiając uderzyła dłonią w dzwonek i drgnęła na jego dźwięk. Może to były jakieś warsztaty ceramiki? Albo coś artystycznego? Mogłaby nawet się na to zapisać, zawsze to coś nowego.
Salomon White