
Trafił do domu dziecka od razu po narodzinach, jego matka nie chciała go wychowywać, bo za bardzo ciągnęło ją do alkoholu i narkotyków. Wylądował więc wśród dzieci, które tak jak on chciały zaznać jedynie miłości, choć jeszcze wtedy o tym nie wiedziały. Mieszkał w pokoju z Derekiem, który kilka lat później popełni samobójstwo, a na nieszczęście Colby'ego to on go znajdzie w wynajmowanym mieszkaniu, które ledwo co Derek dostał po wyjściu z więzienia.
Małżeństwo, które po niego przyjechało, gdy ten miał siedem lat byli zwykłymi obywatelami Kanady, nie wyróżniali się niczym od innych rodziców, które w późniejszym czasie poznał Colby. On był strażakiem, ona nauczycielką w szkole podstawowej. Nie wiedział i nadal nie wie czemu zdecydowali się akurat na niego. Bał się chyba tego, że odpowiedź nie będzie go satysfakcjonowała.
Rodzice - jak ich potem zaczął nazywać - mieli mały domek, ale za to przytulny. Dali mu wszystko co tylko mogli dać. Przynajmniej do pewnego momentu.
Matka zmarła, gdy Colby miał piętnaście lat. Złośliwy guz nie pozostawił żadnych wątpliwości i pół roku od diagnozy pani Balor odeszła zostawiając adoptowanego syna z ojcem. To wtedy Colby wpadł w złe towarzystwo, nie potrafił sobie poradzić z utratą matki, która jako jedyna okazywała mu czułość i zrozumienie. Zaczął palić po kątach, uciekać z lekcji, zapuścił się w drużynie sportowej i przestał słuchać ojca. Ten stan trwał ponad rok, gdy nadeszła informacja ze szkoły, że jeśli nie poprawi się w nauce i zachowaniu to będą zmuszeni wydalić go z placówki.
To właśnie wtedy Balor się otrząsnął, spiął się na wyżyny swoich możliwości, poprawił oceny, zaczął ponownie trenować, aż w końcu też zdecydował się na obranie życiowej drogi. Wybrał to co słuszne, czyli służbę w straży jak jego ojciec. Najpierw był ochotnikiem, wolontariuszem, potem ukończył zaawansowany kurs pierwszej pomocy, szkołę udało mu się ukończyć z wyróżnieniem i sportowym stypendium. Odbierał dyplom z uśmiechem i nadzieją, że wreszcie coś dobrze mu idzie.
Gdy trzy lata później odbierał list z pozytywną odpowiedzią i informacja kiedy może zacząć pracę, ojciec dostał zawału i musiał zrezygnować z pracy. Wtedy to na barkach Colby'ego było utrzymanie rodziny i domu, a potem również opłacenie pogrzebu ojca, którego organizm się poddał półtora roku po wyjściu ze szpitala.
Mimo, że miał pracę, nie musiał się martwić kredytami, bo dom odziedziczył po rodzicach, miał szczeniaka i był dosyć młody, bo ledwie skończył 25 lat to traumy zaczęły dawać o sobie znać. Wycofał się z życia, nie utrzymywał kontaktów z ludźmi poza pracą, mało mówił, próbował ułożyć sobie życie na tyle na ile pozwalały mu możliwości fizyczne i psychiczne. I gdy już znowu wszystko zaczynało iść do przodu do jednostki zadzwonił telefon. Dostali wezwanie na adres, który Colby dobrze znał. To właśnie tam odnaleźli ciało jego przyjaciela Dereka, a wraz z tym wydarzeniem Balor powrócił do stanu sprzed kilku lat i obecnie nikt nie jest w stanie go z niego wyciągnąć.
• Ma dwa psy, jednego staruszka o imieniu Luke, drugi to dwuletni kundelek o imieniu Bing, oba są adoptowane
• Ma słabość do gorącej czekolady i ogółem słodyczy. Zawsze ma po nich wyrzuty sumienia
• Potrafi ugotować coś z niczego, choć potem ma problem ze zmywaniem naczyń
• Swego czasu, gdy jeszcze nie dostał pracy w straży pracował w japońskiej knajpie robiąc ramen
• Lubi czytać, ale tylko po nocach. Nie lubi słońca, zdecydowanie woli śnieg
• W domu dziecka spędził osiem lat, ale często wraca tam myślami zastanawiając się co by było gdyby rodzice go nie adoptowali
• Zbiera koszulki sportowe, nieważne czy piłkarskie czy koszykarskie, po prostu ma takie hobby.