40 y/o
For good luck!
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Kim jestem jeśli nie żołnierzem? Co mi pozostało w życiu?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy powinien się unosić? Zapewne nie, ale usłyszane rozumiem go rozjuszyło. Nie przeanalizował sytuacji, myśląc że kobieta mówi o ogólnym strachu a nie samej sytuacji ze znajomą. - Rozumiesz? No chyba nie do końca. - warknął i zmrużył oczy przenosząc spojrzenie na kobietę. Na jakiś odpuścił podłodze, która musiała się pogodzić z utratą jego uwagi. - Widziałem jak dziewiętnastoletnią dziewczynę, rozrywa na kawałki. Nie zostało z niej nic… co przypominałoby człowieka. - powiedział szorstko, masując delikatnie dłoń z bandażem. - kawałki mięsa leżały wszędzie… krew… trudno to zrozumieć. Trudno przeżyć i odzobaczyć. - skończył swój wywód i wrócił do bycia tym przygaszonym i trochę wycofanym. Nie chciał tak wyskoczyć ze swoimi słowami, ale to było silniejsze od niego. Okrucieństwo które widział i na które musiał biernie patrzeć wryło się w głowę i gdy ktoś mówił, że go rozumie, nie wierzył.
Czy przed chwilą nie odpowiedział na jej kolejne pytanie? Bardzo możliwe, bo widać iż uniósł się niepotrzebnie. Westchnął i raz jeszcze pomasował zabandażowaną dłoń. - Zdarzają. Gdy jestem w tłumie, czasem brakuje mi powietrza, oddechu i ciszy. - bo to było niektóre z momentów kiedy faktycznie coś się z nim działo, czego był świadomy. Nie lubił tego przechodzić dlatego zaszywał się w domu, gdzie wszystko było tak jak chciał. Przewidywalne, nikt nie krzyczał, nikt nie przepychał się, nikt nie próbował być pierwszy przy półce z przeceną. Spojrzał na nią i delikatnie się uśmiechnął. - A Ciebie nie wyprowadzają z równowagi zwykłe rzeczy? - skoro miała to być niejako rozmowa, nie miał zamiaru powstrzymywać się przed zadaniem pytań kobiecie. Ona też jest człowiekiem i różnie reaguje na sytuacje.
- Czasem zdarza się. - spojrzał na swoją dłoń i lekko ją rozprostował. - Tracę panowanie nad sobą - trwa to kilka sekund, a po… żałuję. - tak jak teraz, wiedząc że przez najbliższe kilka dni raczej nie będzie mógł niczego ciężkiego przenosić z tą dłonią.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
For good luck!
165 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
psychoterapeutka, która potrafi rozwiązać wszystkie Twoje problemy - na swoich się kompletnie nie skupiając
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Źle się zrozumieli - najwidoczniej. Bo ona nie miała na myśli rozumienia w sensie możliwości postawienia się w jego sytuacji i posiadania świadomości jak to jest. Albo, że przeżyła coś podobnego i przez co tym bardziej wiedziała z czym się obecnie borykał. To swoiste sformułowanie, w tym przypadku, nie dające odbiorcy czegoś na kształt właśnie takich przypuszczeń. — Poczekaj, ja… — chciała mu szybko przerwać, aby nie doszło do spięcia i niepotrzebnie wypowiedzianych słów w eter.
A jednak - Hunter zdołał ją wyprzedzić, nie dając sobie szansy na ukojenie nerwów oraz posłuchanie swojej terapeutki w tym, by nie rozpędzał się z osądem, jakiego się właśnie dopuścił. Nie zrobiła zadowolonej miny, skwaszonej tym bardziej. Bo może i rzeczywiście to była w jakiś sposób jej wina, nie myśląc jak mógłby na takie sformułowanie - proste na pozór - zareagować w pierwszej kolejności.
Wtedy powiedział coś, na co kompletnie znieruchomiała. Zaszokował ją, to pewne. Lecz w głównej mierze chciała go w dalszym ciągu obserwować. Zachowanie. Reakcję. Mimikę. Mowę ciała. Wszystko to jej dawało podpowiedzi, których tak bardzo potrzebowała w jego przypadku. Przełknęła na koniec wypowiedzi mężczyzny ślinę. — Posłuchaj, Hunter. Wiem, że nie rozumiem i nie zrozumiem tego. Nawet nie będę próbować rozumieć, bo to nie jest coś, co jestem w stanie ogarnąć, jeśli tego nie doświadczę. Ale to rozumiem nie było w kontekście takim, jak uznałeś. Powiedziałam to jako forma przyswojenia informacji, którymi się ze mną podzieliłeś. Jeśli jednak popełniłam błąd, to przepraszam — i nie to, że oczekiwała jego wybaczenia, niemniej uznała że wypadało to wyjaśnić. Nie chciała przecież niezręczności, nie chciała na samym starcie jego otworzenia się, doprowadzić do spłoszenia i ostatecznego zamknięcia mężczyzny na rozmowę.
W sumie zadała pytanie, nawet jeśli doświadczyła jego wybuchu, aby zobaczyć co na to powie. Czy będzie mówił otwarcie, że ma świadomość tego problemu - czy woli się skryć w cieniu, zatajając przed sobą samym niektóre rzeczy. Kiwnęła głową następująco, gdy zaczął wyjawiać prawdę. Utrata oddechu - to zdecydowanie atak paniki, to jeden z tych kluczowych symptomów. Zupełnie jakby miał nadal astmy, ale jest on tylko kwestią związaną z umysłem, który doświadcza przesycenia danych zdarzeń, gdy wcześniej miał okazję widzieć i zapamiętać rzeczy, których nie chciałby spamiętać. Zaraz jednak uniosła lekko kąciki ust, aby rozluźnić atmosferę, skoro i on zrobił to samo w jej kierunku. — Po pierwsze, nie rozmawiamy o mnie — wyjawiła, chcąc zagrać kartą, że to nie o niej mowa, chociaż zrobiła to w żartobliwy sposób. — Po drugie, wyprowadzają. Ale staram się im nie dawać upustu na zewnątrz. I to nie dlatego, że mam taki zawód jaki mam i znam te schematy od podszewki. Generalnie nie jestem kłótliwą osobą — dodała zgodnie z prawdą, zerkając kątem oka na kartki. Szybko tęczówki znów skupiły uwagę tylko na nim. — Cieszę się, że o tym mówisz. Bo to znak, że chcesz z tym jakoś się uporać. Że nie chcesz takich wybuchów mieć — zaczęła, chcąc dać mężczyźnie do zrozumienia, iż docenia jego starania. Że to w sumie pierwsze takie spotkanie, na jakim wyjawił tak wiele, a to jest tylko i wyłączNie jego zasługa - bo ona tu tylko siedzi, zadaje pytania i słucha. Na razie. Bo z czasem będą się te spotkania zmieniały - taką miała nadzieję. — Może chcesz chwilkę przerwy? — zagaiła niespodziewanie, wstając z fotela i kładąc kartki na meblu. — Wody, kawy, herbaty? — dodała prędko, żeby rzeczywiście mieli moment na odsapnięcie i zrelaksowanie się.


Hunter Wright
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
For good luck!
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Kim jestem jeśli nie żołnierzem? Co mi pozostało w życiu?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie dał jej dojść do słowa a powinien, bo nie chciała go w żaden sposób podburzyć. On po prostu tak to odebrał, nie zastanawiając się nad całą swoją wypowiedzią. Rzucił szybko co miał w głowie i szczerze? Gdy zaczęła się tłumaczyć poczuł się trochę głupio, dlatego w momencie gdy skończyła mówić, uśmiechnął się delikatnie, choć sytuacja zdecydowanie nie była adekwatna do wykonanego przez niego ruchu. - Nie. Nie popełniłaś, to jak powinienem przeprosić. Nie chciałem tak z tym wyskoczyć. Po prostu wiele osób, mówi mi że rozumie co przeszedłem ale tak nie jest. Pospieszyłem się. Przepraszam. - spojrzał na nią i widać było w jego oczach skruchę. Czasem fakt, że szybciej mówi niż myśli, sprawiał mu problemy ale tak został zaprogramowany w wojsku i nigdy z tym nie walczył.
- O proszę. Ja też nie lubię się kłócić. Nie lubię krzyku. - i to nie było już bezpośrednio związane z samym hałasem, a tym jak jego rodzice gdy był młodszy kłócili się o to, że ojciec znowu wyjeżdża na misje. Sam stronił od konfrontacji, no chyba że był do tego zmuszony przez sytuację, tak jak teraz, będąc na dywaniku u psychologa.
- Nie chcę… nie chcę by komuś stała się krzywda. - potwierdził, bo bał się że im dalej w las tym będzie gorzej, a on skrzywdzi nie tylko siebie ale bliskie osoby, albo te nowo poznane. Poprawił się na krześle a gdy kobieta zapytała o przerwę pokiwał głową. Chyba przyda się im obojgu. Po ilości nagłych informacji każdemu mogły przegrzać się obwody.
- Herbata będzie okej. - bo kawa by go w tym momencie chyba zabiła. Nie chciał być bardziej pobudzony, a takie zioła trochę na uspokojenie wydawały się bezpieczną opcją. Podniósł się powoli z fotela i udał się za Prudence w kierunku kącika “pitnego”.
- Jestem pierwszym wojskowym w twoim gabinecie? - ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Podejrzewał, że miała wcześniej z jakimś do czyniena, ale zapewne jeszcze jak studiowała albo była na praktyce. Armia kanadyjska nie jest wielka i częściej spotyka się Amerykanów, ale może się mylił? Może już miała przypadek tak samo beznadziejny jak on.
- I wiem, że zaczęliśmy z trochę złej stopy… przynajmniej z mojej strony. Hunter. - uśmiechnął się delikatnie i wystawił dłoń do uścisku. To skoro oficjalnie są po przywitaniu, chyba znaczy że jest jakaś nić porozumienia.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
For good luck!
165 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
psychoterapeutka, która potrafi rozwiązać wszystkie Twoje problemy - na swoich się kompletnie nie skupiając
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie, że brała go za jakiegoś złego, niemniej nie spodziewała się skruszonej miny oraz przeprosin za swój wybuch. Miał swoje uzasadnienie, to ona przepraszała za to, że może zbyt pewnie się poczuła we własnej skórze i postanowiła wypalić może jedno słowo, ale jednak dające dwojakie zrozumienie tej samej sytuacji - czego właśnie byli świadkami, chociaż chyba żadne z nich nie chciało dopuścic do tego. Niemniej uśmiechnęła się serdecznie w jego kierunki i kiwnęła głową na znam przyjęcia słów mężczyzny. Oczywiście, że mogła zaraz wyskoczyć z tym, iż nie powinien tego robić i w ogóle - ale czy aby na pewno chciała sięgnąć nim dochodzić teraz o taką rzecz, przez co zamiast mieć zamierzony efekt uspokojenia nerwów i otaczającej ich atmosfery, doprowadziliby do większego rozdmuchania sprawy, nadal w wierze iż nie chcieli tak naprawdę tej całości. Dlatego czasem warto odpuścić - dla dobra ogółu.
— To dobrze, to pomaga w ułożeniu spraw, będzie też łatwiej przejść przez to wszystko — jeśli rzeczywiście nie lubił uskuteczniać kłótliwych sytuacji i jednocześnie pragnie zmiany, może i nawet nie tylko po to, aby wrócić na front, to zdecydowanie widzi tutaj światełko w kolorze zielonym do dalszego działa. Jeśli - jak już tu wspomniała - nie dojdzie do regresu w momencie następnego spotkania, przez co zaczną od początku, od tych małych kroczków, które obecnie poczynili i nie były w sumie potrzebne za ten tydzień czy dwa tygodnie.
Znów ją jednak zaskoczył kolejnymi słowami. Jej mimika znowu złagodniała w trakcie przyglądania się Hunterowi. — Spokojnie. nic nikomu się nie stanie — zapewniła, nawet jeśli miała świadomość tego, że tak naprawdę nie powinna takich obietnic składać. Dlaczego? Żeby nie okazała się ona złudna dla osoby tu siedzącej, która wyjdzie w takim przekonaniu, po czym gdy stanie się coś złego - to ona pewnie jako pierwsza oberwie. Niemniej przez tą chwilę nici porozumienia jaką zawiązali, jakoś tak chciała, zwyczajnie chciała dać mu pewne zapewnienie, iż będzie teraz tylko lepiej. Ona w to wierzyła.
Przerwa im się przyda i widziała z jaką niejako wdzięcznością to przyjął. Wtedy powędrowała do części kuchennej mieszkania, które było aneksem połączonym z niezbyt wielkim, ale jednak schludnym salonem. Może nie było to jej mieszkanie, a wynajmowane w ramach prowadzenia tutaj prywatnego gabinetu, to jednak podobało jej się ono. Było na swój sposób przestronne, przyjemne dla oka i miło urządzone przez najmodawcę. Może parę dodatków jest jej, ale niezbyt wiele i raczej w jej ocenie nie zmieniły zbyt wiele w prezentacji lokum. — W porządku — odparła na informację o herbacie, uśmiechając się i mijając go, nie spodziewając się że ten pójdzie za nią. Ale to akurat nie była przeszkoda - ba, nawet ją zadowolił taki obrót spraw; zupełnie jakby nie była dla niego tylko psychologiem, a osobą z którą w sumie może też porozmawiać na inne sprawy.
Sięgnęła do szafki po puszkę z herbatą, pokazując aby wybrał sobie która mu konkretnie odpowiada - uwielbiała takiego typu napoje, więc nie ma co się dziwić iż ma szeroką paletę ich do wyboru, w międzyczasie nastawiając czajnik do gotowania, a następnie szykując ekspres do kawy na napój dla siebie. — Tak. Jeśli chodzi o moją praktykę samodzielną, prywatną, jesteś pierwszym wojskowym, który się u mnie pojawił. Co było zaskoczeniem dla mnie samej, że zdecydowali się przydzielić akurat mnie. Ale nie zaczniesz teraz na mnie narzekać? — zagaiła z lekkim rozbawieniem, a po otrzymaniu obranej herbaty, przygotowała kubek, gdzie zrobiła picie dla mężczyzny. Odstawiła czajnik, podsunęła cukier i łyżeczkę, aby zdecydował ile potrzebuje, a nim zdołała zabrać się za kawę dla siebie, Wright ponownie skupił jej uwagę na sobie. — E tam, mogło być gorzej — zażartowała w swoim stylu, zerkając na wystawioną dłoń, jaką uścisnęła bez zawahania. — Prudence — oficjalnie już się znali, chociaż w gabinecie już dawno porzucili kwestię mówienia do siebie per proszę Panią/Pana, to jednak było to dosyć miłe z jego strony. Sama nie wiedziała co sprawiło, iż z każdą chwilą wręcz widziała całkowicie innego człowieka, niż jakim się kreował na początku Hunter, lecz zmiana ta była dla niej samej zdecydowanie na plus.
Po tym wzięła się za prędkie zrobienie kawy z wiekszą ilością mleka, a gdy już miała w kubku napitek, mogła się do niego w pełni zwrócić, opierając się tyłkiem o blat mebli kuchennych. — Może to zabrzmi jakbym Cię nadal przepytywała, ale to akurat przez wzgląd na moją własną ciekawość. Co robisz w wolnym czasie? — w końcu go ma teraz zapewne aż nadto, więc pewnie znalazł sobie coś twórczego do robienia na czas przebywania tutaj i nie posiadania zbyt wielkiego pola do popisu.

Hunter Wright
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
For good luck!
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Kim jestem jeśli nie żołnierzem? Co mi pozostało w życiu?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chyba potrzebował takiego zapewnienia. Nie chciał się nie daj bóg stać zagrożeniem dla bliskich, którzy dbali o to aby nie czuł się samotny. Nieraz nie dwa siostra pojawiała się w mieszkaniu z zakupami albo z dzieciakami, dla których był on najlepszym wujkiem na świecie. Jednak było coś co wychodziło mu idealnie, krzywdzenie samego siebie. W złości zdemolował salon, który dalej nie wyglądał najlepiej. Szkło zniknęło a rozlany alkohol został posprzątany, ale było coś co przypominało o wybuchu złości i braku kontroli. Dłuższy moment wpatrywał się w bandaż, analizując czy w przyszłości będzie mógł uniknąć podobnych sytuacji. Bardzo by tego chciał.
Wybrał sobie herbatę owocową z miętą, która pachniała naprawdę ładnie i podał ją kobiecie, który w międzyczasie zajęła się wodą. - Zastanowię się. - odpowiedział jej uśmiechem wybierając sobie niebieski kubek na swój napój. Spoglądał jak go przygotowuje skupiając się na każdej małej czynności. To jak wlewa wodę, to jak odkłada czajnik, to jak opuszkami palców delikatnie przesunęła po blacie, aby zaraz wziąć się za robienie kawy.
Miło zacząć od początku. Było to już ich piąte spotkanie, a tak naprawdę Hunter czuł jakby dopiero teraz naprawdę przywitał się z Prudence.
- Jeśli akurat nie oglądam hokeja to siedzę w warsztacie. - upił delikatny łyczek herbaty bo dalej była gorąca, ale mimo wszystko chciał zwilżyć sobie gardło. - Mam tam kilka swoich projektów. Ludzie wywalają stare meble, krzesła, stoliki. Jeżdże po mieście i zabieram te rzeczy aby dać im nowe życie. - ironia losu, bo na wojnie je zabiera. Wziął swoją herbatę i wrócił na fotel podążając za kobietą. Nie było tak źle jak początkowo mu się to wszystko rysowało. Wyrobił sobie zdanie zanim w ogóle zaczął coś przebąkiwać. Teraz musiał to zweryfikować. Odłożył kubek na stolik obok fotela i uśmiechnął się. - Albo spełniam obowiązki wujka. - bo lubił tę rolę. Dzięki niemu chłopki zaczęli jeździć na rowerze bez doczepianych kółek oraz ćwiczyć zagrania hokejowe. Był z nich dumny. Siostra wiecznie narzekała, że chciała córkę, a tu trzech chłopców i… dziewczynki brak na horyzoncie. - Czasem zostają na noc, robimy maratony horrorów. - nic nie może się równać z horrorem na wojnie, dlatego takie głupoty go niezwykle bawiły.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
For good luck!
165 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
psychoterapeutka, która potrafi rozwiązać wszystkie Twoje problemy - na swoich się kompletnie nie skupiając
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jakoś nie zwróciła uwagi na to przypatrywanie się - bo gdyby tak było, zapewne by się mocno speszyła, nie lubiąc jak ktoś patrzy jej na ręce i na to, co nimi wyprawia. Nieważne, co by to nie było. Czy zwykła, codzienna czynność, czy może coś twórczego, z czym ostatnio się za bardzo nie brata, skupiając się głównie na pracy. Niemniej zrobiła sobie kawę, zadała pytanie, a zaraz po tym zabrała się w słuch, nie spodziewając się, że dowie się naprawdę tylu ciekawych rzeczy o jego osobie.
— Ale sam też miałeś okazję w niego grywać, czy tylko oglądasz? — nie, żeby y to było jakoś bardzo szczególne dla niej samej, choć jednocześnie była zaintrygowana - bo choć jest z tych stron, to jakoś nie miała okazji poznać nikogo, kto by grał w hokej. Może i coś umiała, jeśli chodzi o jeżdżenie na łyżwach, podobno wypadało, ale nigdy nie miała okazji, szansy czy i nawet ochoty na spróbowanie swoich sił z uderzaniem za pomocą kija w krążek. Może i lepiej, bo zapewne mocno by się wygłupiła. — No proszę, rzemiosło. To się ceni. I coś, co zdecydowanie nie jest rzeczą, która by mi się z Tobą skojarzyła — nie, nie ubliżała mu. Po prostu była pozytywnie zaskoczona, bo jednak renowacja mebli nie jest zajęciem codziennym, spotykanym często i mocno promowanym - ba, ludzie bez obecny konsumpcjonizm bardziej skupiając się na tym, żeby po prostu prędko wymienić coś na nowe, niż poświęcić pieniądze na coś bardziej zabytkowego. — Miałeś okazję wykonywać coś na zlecenie, czy to tylko w formie hobbystycznej, bez szukania z tego zarobku? — zagaiła, jakoś jeszcze bardziej zaintrygowana tym faktem. I jakby bardziej zaintrygowana nim samym.
Wcześniej też za wiele nie mówił o swojej rodzinie - ona w sumie mocno nie naciskała na ten temat, bo wyczuwała iż to dosyć kruchy temat dla niego, poza tym na razie chciała się skupić głównie na nim, dopiero potem na jego relacjach z innymi ludźmi, którzy go otaczają. Więc też uśmiechnęła się delikatnie na fakt bycia wujkiem. — Skoro tak, to musisz być tym bardziej rozpieszczającym wujkiem — fakt oglądania horrorów wiele mówi, bowiem rodzice rzadko kiedy pozwalają młodym dzieciom oglądać straszniejsze rzeczy - z obawy, iż nabawią się niepotrzebnych fobii. Z jednej strony nie było to aż tak sensowne, jeśli się wcześniej wyjaśniło dzieciom że to fikcja filmowa, a zarazem ona sama nie lubiła takiego typu produkcji filmowych, więc nie mogła zapewne się dobrze wypowiedzieć w tej sprawie, nie zachowując swej własnej stronniczości. — Ale tak to mieszkasz sam, jak rozumiem? — może i to by zabrzmiało jako forma flirtu, ale nie o to chodziło - trochę to chciała wykorzystać pod swoją pracę. Co innego jednak mieszkać z rodzicami/siostrą/bratem/kuzynem, a co innego jednak samemu. Będzie wiedziała, czy na co dzień ma jednak z kim porozmawiać o swoich kłopotach i przemyśleniach, czy ostatecznie z większością spraw mierzy się sam ze sobą.

Hunter Wright
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
ODPOWIEDZ

Wróć do „#32”