Nie, że brała go za jakiegoś złego, niemniej nie spodziewała się skruszonej miny oraz przeprosin za swój wybuch. Miał swoje uzasadnienie, to ona przepraszała za to, że może zbyt pewnie się poczuła we własnej skórze i postanowiła wypalić może jedno słowo, ale jednak dające dwojakie zrozumienie tej samej sytuacji - czego właśnie byli świadkami, chociaż chyba żadne z nich nie chciało dopuścic do tego. Niemniej uśmiechnęła się serdecznie w jego kierunki i kiwnęła głową na znam przyjęcia słów mężczyzny. Oczywiście, że mogła zaraz wyskoczyć z tym, iż nie powinien tego robić i w ogóle - ale czy aby na pewno chciała sięgnąć nim dochodzić teraz o taką rzecz, przez co zamiast mieć zamierzony efekt uspokojenia nerwów i otaczającej ich atmosfery, doprowadziliby do większego rozdmuchania sprawy, nadal w wierze iż nie chcieli tak naprawdę tej całości. Dlatego czasem warto odpuścić - dla dobra ogółu.
— To dobrze, to pomaga w ułożeniu spraw, będzie też łatwiej przejść przez to wszystko — jeśli rzeczywiście nie lubił uskuteczniać kłótliwych sytuacji i jednocześnie pragnie zmiany, może i nawet nie tylko po to, aby wrócić na front, to zdecydowanie widzi tutaj światełko w kolorze zielonym do dalszego działa. Jeśli - jak już tu wspomniała - nie dojdzie do regresu w momencie następnego spotkania, przez co zaczną od początku, od tych małych kroczków, które obecnie poczynili i nie były w sumie potrzebne za ten tydzień czy dwa tygodnie.
Znów ją jednak zaskoczył kolejnymi słowami. Jej mimika znowu złagodniała w trakcie przyglądania się Hunterowi.
— Spokojnie. nic nikomu się nie stanie — zapewniła, nawet jeśli miała świadomość tego, że tak naprawdę nie powinna takich obietnic składać. Dlaczego? Żeby nie okazała się ona złudna dla osoby tu siedzącej, która wyjdzie w takim przekonaniu, po czym gdy stanie się coś złego - to ona pewnie jako pierwsza oberwie. Niemniej przez tą chwilę nici porozumienia jaką zawiązali, jakoś tak chciała, zwyczajnie chciała dać mu pewne zapewnienie, iż będzie teraz tylko lepiej. Ona w to wierzyła.
Przerwa im się przyda i widziała z jaką niejako wdzięcznością to przyjął. Wtedy powędrowała do części kuchennej mieszkania, które było aneksem połączonym z niezbyt wielkim, ale jednak schludnym salonem. Może nie było to jej mieszkanie, a wynajmowane w ramach prowadzenia tutaj prywatnego gabinetu, to jednak podobało jej się ono. Było na swój sposób przestronne, przyjemne dla oka i miło urządzone przez najmodawcę. Może parę dodatków jest jej, ale niezbyt wiele i raczej w jej ocenie nie zmieniły zbyt wiele w prezentacji lokum.
— W porządku — odparła na informację o herbacie, uśmiechając się i mijając go, nie spodziewając się że ten pójdzie za nią. Ale to akurat nie była przeszkoda - ba, nawet ją zadowolił taki obrót spraw; zupełnie jakby nie była dla niego tylko psychologiem, a osobą z którą w sumie może też porozmawiać na inne sprawy.
Sięgnęła do szafki po puszkę z herbatą, pokazując aby wybrał sobie która mu konkretnie odpowiada - uwielbiała takiego typu napoje, więc nie ma co się dziwić iż ma szeroką paletę ich do wyboru, w międzyczasie nastawiając czajnik do gotowania, a następnie szykując ekspres do kawy na napój dla siebie.
— Tak. Jeśli chodzi o moją praktykę samodzielną, prywatną, jesteś pierwszym wojskowym, który się u mnie pojawił. Co było zaskoczeniem dla mnie samej, że zdecydowali się przydzielić akurat mnie. Ale nie zaczniesz teraz na mnie narzekać? — zagaiła z lekkim rozbawieniem, a po otrzymaniu obranej herbaty, przygotowała kubek, gdzie zrobiła picie dla mężczyzny. Odstawiła czajnik, podsunęła cukier i łyżeczkę, aby zdecydował ile potrzebuje, a nim zdołała zabrać się za kawę dla siebie, Wright ponownie skupił jej uwagę na sobie.
— E tam, mogło być gorzej — zażartowała w swoim stylu, zerkając na wystawioną dłoń, jaką uścisnęła bez zawahania.
— Prudence — oficjalnie już się znali, chociaż w gabinecie już dawno porzucili kwestię mówienia do siebie
per proszę Panią/Pana, to jednak było to dosyć miłe z jego strony. Sama nie wiedziała co sprawiło, iż z każdą chwilą wręcz widziała całkowicie innego człowieka, niż jakim się kreował na początku Hunter, lecz zmiana ta była dla niej samej zdecydowanie na plus.
Po tym wzięła się za prędkie zrobienie kawy z wiekszą ilością mleka, a gdy już miała w kubku napitek, mogła się do niego w pełni zwrócić, opierając się tyłkiem o blat mebli kuchennych.
— Może to zabrzmi jakbym Cię nadal przepytywała, ale to akurat przez wzgląd na moją własną ciekawość. Co robisz w wolnym czasie? — w końcu go ma teraz zapewne aż nadto, więc pewnie znalazł sobie coś twórczego do robienia na czas przebywania tutaj i nie posiadania zbyt wielkiego pola do popisu.
Hunter Wright