-
come as you are
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkija?typ narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Spotkania towarzyskie naprawdę nie były czymś, w czym się odnajdował. Podobno był całkiem niezły w rozmawianiu z ludźmi? Generalnie lubiany z tego co wiedział, uchodził za otwartego, szczerego do bólu, faceta z którym można było rozmawiać o wszystkim.. Mógł się z tym zgodzić, bo nawet jeśli to była tylko maska, którą zakładał, to wciąż część jego osobowości, prawda? Nawet jeśli należała do takich, które musiał sobie później trochę odchorować. To konkretne spotkanie było cholernie ważne, a nerwy, które czuł, mieszały się z odrobiną ekscytacji. Cieszył się, bo dziewczyna, którą się interesował chciała, by poznał jej najlepszego przyjaciela, co, w jego mniemaniu, znaczyło, że może rzeczywiście brała pod uwagę ich jako możliwość. Cool! Bardzo cool. Z drugiej strony wiedział, że jeśli ten najlepszy przyjaciel go nie polubi, to nawet nie było o czym gadać z dalszymi próbami stworzenia czegoś nowego i o tym też wiedział. Gdybanie jeszcze nigdy nie wyszło mu na dobre, ale to nie tak, że w pełni panował nad swoimi myślami, okay? Zależało mu. Myślał zbyt wiele. Przez głupi palec za mało się ruszał.
...bogowie, był prawie pewny, że przyjaciel August - Alex - będzie tak samo żywy, jak ona. Wiedział też o historii między nimi, wszystko to, co Winters powiedziała mu w ramach ich top secret rozmów. Naprawdę był odrobinę zazdrosny, o faceta, którego nawet jeszcze nie znał? Nie miał ani powodu, ani prawa do tego, żeby być zazdrosnym; nie byli rzeczą z August, nawet jeśli wymienili ze sobą kilka miłych pocałunków. Ale. Ważna osoba w jej życiu i były kochanek, pierwsza miłość, w dodatku zabawny jak ona, bez ciężkiego charakteru i despresso espresso prosto z zimnej, północnej Europy? Yeah no.
Get a grip, Matheo.
Alex
sweetness