Stałem przez chwilę w miejscu i patrzyłem na swoje odbicie w lustrze. Przesunąłem dłonią po włosach, a następnie trochę je poprawiłem. Był to w sumie gest, który robię bardziej z przyzwyczajenia niż potrzeby. Następnie przeleciałem wzrokiem po mieszkaniu. Teoretycznie wszystko było już gotowe. Siostra ogarnęła mieszkanie, a ja schowałem alkohol tam, gdzie powinien się on znajdować. Sprzęt do nagrywania odstawiłem na bok, chociaż przez moment przemknęło mi przez myśl, żeby to wszystko nagrać i zrobić materiał. W końcu widzowie lubią oglądać imprezy na których panuje chaos.
Zacisnąłem szczękę i odwróciłem wzrok od lustra. Sam fakt, że miała się tu pojawić moja matka był wystarczająco zły. Nie było jej wtedy, kiedy powinna być. A gdyby konkretnie się zastanowić, to nie było jej przez większość czasu. Teraz nagle miała wejść do naszego życia jak gdyby nigdy nic, bo łaskawie przypomniała sobie, że istniejemy. Chociaż tak naprawdę podejrzewam, że po prostu ojciec dał jej znać. Jeżeli liczyła, że jedno spóźnione "wszystkiego najlepszego" naprawi wszystko, to była w wielkim błędzie.
Oparłem się plecami o ścianę i przez moment zastanawiałem co na siebie włożyć. Nie zamierzałem się specjalnie stroić, ale też nie chciałem wyglądać jak zwyczajny obwieś. W międzyczasie prychnąłem cicho pod nosem. Jeśli matka myślała, że to będzie miły, rodzinny wieczór, to się grubo przeliczyła. Sięgnąłem po telefon leżący na blacie i przez chwilę obracałem go w dłoni. Przesunąłem kciukiem po ekranie, ale zamiast uruchomić jakąkolwiek aplikację, to zawahałem się przez ułamek sekundy. Następnie uśmiechnąłem się krzywo pod nosem.
Nie musiałem przecież grać fair. Zaproszenie babci na przyjęcie było dla mnie czymś naturalnym. Przynajmniej tak to wyglądało z mojej perspektywy. Jeżeli ktoś miał tutaj być, to właśnie ona. W przeciwieństwie do niektórych osób jej obecność była jak najbardziej wskazana. A to, że nie przepadała za moją matką, było tylko dodatkowym bonusem. Może było to dziecinne, ale nie obchodziło mnie to. Odepchnąłem się od ściany i przeszedłem kilka kroków w głąb mieszkania. Zatrzymałem się przy stole i sprawdziłem, czy wszystko jest na swoim miejscu. A tak naprawdę, to próbowałem tylko zająć czymś głowę.
Ostatecznie ruszyłem do pokoju. Szafa z ubraniami była już otwarta, bo wcześniej nie potrafiłem się zdecydować i zaczekałem z wyborem łachów aż do teraz. Przez moment przeglądałem ubrania, a potem sięgnąłem po czarną koszulę i jeansy. Nie wybrałem nic specjalnego. Uważałem, że nie było sensu starać się bardziej.
Przebrałem się szybko i wróciłem do kuchni. Wskoczyłem na blat stołu, oparłem się rękami za plecami i lekko bujałem nogami. - Wiesz, że to jest totalnie zbędnie, nie? - rzuciłem w stronę Kimberly - Mogliśmy to sobie darować. - Na chwilę zamilkłem, zaciskając szczękę. - Ale skoro robimy już tę całą szopkę - dodałem, bardziej do siebie niż do siostry - to przynajmniej niech będzie ciekawie.
Kimberly Swanson Evina J. Swanson