ODPOWIEDZ
34 y/o
For good luck!
167 cm
archeolog wykopaliska w Peru
Awatar użytkownika
Wróciłam, bo wiem, że mnie potrzebujesz, nawet jeśli teraz nie chcesz tego przyznać
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#2

Japonia - kolejny cel jej podróży, tym razem czysto prywatny a nie związany z jej zawodem. Znaczy też nie bierzmy tego tak dosłownie, jeśli trafi tu na jakąś przygodę ruszy za nią, ale przecież nie jedzie na wykopaliska - choć niewątpliwie coś by się tu ciekawego znalazło. Oczywiście zaczęła od Tokio, bo jakżeby inaczej, chcąc później zwiedzić mniejsze miasta oraz parki przyrodnicze. Skupiała też dużą uwagę na jedzenie - bo nie ma lepszej drogi jak poznanie miejsca przez jej kuchnię. Tak zrobiła w Hiszpanii zajadając się tapasami i tortillą, w Meksyku obowiązkiem były tacos prawie codziennie a w Wenezueli słynne arepas!
Wyjęła aparat aby zrobić kilka zdjęć neonów na skrzyżowaniu, czekając w międzyczasie aż światło zmieni się z czerwonego na zielone i będzie mogła przejść na drugą stronę. Z jednej strony czuła się przytłoczona ilością ludzi oraz samym miejscem, ale próbowała wyciągnąć z tego tylko same pozytywy. Nawet kupiła pluszowego Pikachu, którego później wyśle do Toronto. Jej mieszkanie było podnajmowane przez kumpla, ale mimo wszystko służyło również jako składzik, trzymając tam wszystkie pamiątki oraz artefakty, które czekały na dalsze badania.
Czy spodziewała się wejść pod jadący motor? Oczywiście, że nie! Jednakże będąc zapatrzoną w aparat kompletnie zapomniała o rozejrzeniu się, wchodząc w mniejszą uliczkę i nieszczęście gotowe. Motocyklista ją zahaczył przez co straciła równowagę i upadła na chodnik obijając sobie rękę i tyłek, już nie mówiąc o kamerze, które obiektyw pękł.
Próbowała wstać ale poczuła ból w kostce. Możliwe, że ją lekko podwinęła próbując z powrotem złapać równowagę aby nie znaleźć się na ziemi. Ta sztuka nie wyszła więc jedynie syknęła cicho gdy ją poruszyła. Nie oczekiwała, że ktoś jej pomoże, ale zauważyła że motocyklista się zatrzymał i podszedł do niej wyciągając rękę. Złapała za nią, bo doskonale wiedziała iż sama nie da rady.
- Ja przepraszam. Nie patrzyłam i tak wyszłam na drogę. - bo podejrzewała, że faktycznie jest to jej rozkojarzenie i sama to sprowadziła na siebie. Miała nauczkę na przyszłość aby uważać i nie gapić się w aparat idąc naprzód. Z pomocą usiadła na murku który był niedaleko, a kiedy kask poszedł w dół zdziwiła się. Znaczy, nie zrozumcie jej źle. Sama ma motor, ale mimo wszystko było zaskoczenie zobaczyć kobietę po drugiej stronie, która w ten sam sposób lubi spędzać czas. - Wow, niezły motor. - rzuciła szybko, żeby nie wyjść na gbura i w ogóle zagaić jakoś rozmowę, bo poczuła się delikatnie skrępowana. - Let. - przedstawiła się, w sumie nawet nie wiedząc czy kobieta mówi po angielsku. Głupie założenie, że tak ale może się pomyliła?

Boon Sirsawat
Arti
W sumie chyba nie mam, ale nie wiem czy warto to testować xD
29 y/o
For good luck!
0 cm
grafik komputerowy we własnym domu
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Czasami z własnej jaskini zwanej mieszkaniem trzeba było wychodzić i to był ten dzień gdzie Boon potrzebowała pozałatwiać kilka rzeczy na mieście. Tokio było jednym z miejsc dłuższego postoju Boon. Chwilowo mogła stwierdzić, że to częściowo jej dom. Tu ma znajomych i bardzo dużą bazę klientów. To tu rozwinęła skrzydła jako grafik i chwilowo nie zamierzała się stąd ruszać. Co było zupełnym przeciwieństwem matki, która po rozwodzie postanowiła podróżować. Nie żeby Boon jej tego zabraniała! Sama przecież rozbijała się z nią po świecie aż do czasu gdy postanowiła uwić sobie swoje małe gniazdko i skupić się na tym co lubi, bo powiedzmy sobie szczerze Boon lubi siebie, swój komputer i swoje własne towarzystwo. Wszyscy inni to czasami mały rozpraszacz, którego potrzebowała.
Korki i ilość ludzi w Tokio przestały ją już przerażać od dawna. Przyzwyczaiła się do tego. Jednak najbardziej to nie mogła się przyzwyczaić do turystów, którzy nagle wbijali się pod koła motoru. Gdyby nie dobry refleks Boon i skupienie na drodze a nie bujanie w obłokach to prawdopodobnie kobieta miałaby ślady po oponach, a Boon pewnie wylądowałaby na asfalcie. Przeklęła pod nosem we wszystkich językach jakich zna i ostatecznie się zatrzymała by pomóc kalece. Nie chciała mieć potem kłopotów a poza tym nie była jedną z tych osób, które są obojętne jak coś się komuś dzieje. Mimo, że kobieta zdecydowanie zasługiwała sobie na obolały tyłek!
Nic nie mówiąc wyciągnęła w jej kierunku rękę i pomogła się pozbierać z ulicy by dotransportować ją na pobliski murek. Pozbyła się kasku i uśmiechnęła lekko.
-Boon i dzięki - odpowiedziała odkładając kask na murek obok Let. -Masz szczęście, że mam refleks i nie mam auta - stwierdziła ściągając rękawice, które również rzuciła przy kasku i kucnęła by bez pytania ściągnąć buta nieznajomej. -Każdemu wpadasz pod motor by zagaić rozmowę czy to ja mam ten zaszczyt? - spojrzała na Let i uśmiechnęła się szeroko. Dobra. Mimo, że Boon i relacje międzyludzkie nie szły w parze to czasami jednak potrafiła mieć gadane.

Blaise Crawfort
34 y/o
For good luck!
167 cm
archeolog wykopaliska w Peru
Awatar użytkownika
Wróciłam, bo wiem, że mnie potrzebujesz, nawet jeśli teraz nie chcesz tego przyznać
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Szczerze? Jakby zapytać Blaise jak to się stało, że weszła pod koła motoru, to nie potrafiłaby dać jednozacznej odpowiedzi. Po pierwsze była uważną turystką która robi piękne zdjęcia, żeby było co wstawiać na swoje sociale, po drugie jej głowa jest zajęta rozmyślaniem co zje na obiad, po trzecie… jest to osoba, która bardzo często potrafi się znaleźć w złym miejscu o złej porze. Jednakże teraz musiała zwalić na swoje zagapienie się, bo to spośród tych wcześniej wymienionych było najgorszą rzeczą jaką mogła zrobić.
- Jakbyś miała auto zapewne zostałaby ze mnie smutna papka na asfalcie. - uśmiechnęła się niezręcznie, bo taka był prawda. Gdyby jechało coś większego, obudziłaby się w szpitalu o ile w ogóle by to zrobiła! Już wiedziała, że następnym razem zachowa większą ostrożność a przeglądanie zdjęć zostawi na czas spędzony w kawiarni lub restauracji. - Zazwyczaj wpadam do łóżka. - zaraz zrobiła większe oczy, bo słowa szybciej uleciały niż mogła je przemyśleć. Może ma wstrząśnienie mózgu?! Zazwyczaj nie mówiła o takich rzeczach przy pierwszych kilku zdaniach jakie wymieniła z nowo poznaną osobą. - Znaczy to nie tak. - przybiła sobie facepalma po czym syknęła z bólu, widząc krew która leciała z łokcia. Szlag by trafił to zwiedzanie, a trzeba było zostać w Grecji na wykopaliskach - ale nie, wielka pani archeolog musiała wziąć sobie wolne!
Odetchnęła i uśmiechnęła się niewinnie. - Masz może jakiś plaster? Albo jest tu gdzieś jakaś apteka w pobliżu? - zapytała wskazując na łokieć i krew która kapała na jej nowe czyste jeansy. Moment później zaburczało jej w brzuchu. - Świetnie. - powiedziała sama do siebie, wiedząc że nowa znajoma musiała to usłyszeć. - I jakaś restauracja blisko tej apteki? - kolejny niewinny uśmiech, ale co miała innego zrobić? Była trochę zdana na łaskę innych, bo nie miała pojęcia jak daleko zajdzie z tymi obrażeniami. Westchnęła spoglądając na aparat który leżał na ulicy, obiektyw nie nadawał się do niczego poza koszem. Także następnego dnia będzie musiała jeszcze zainwestować w nowy w sklepie. Same wydatki! - Czy w ramach przeprosin za moje spotkanie pierwszego stopnia z twoim motorem dasz się zaprosić na jedzenie? - liczyła trochę na dalsza pomoc kobiety, ale równie dobrze zamówi sobie ubera do hotelu i w ruch pójdzie apka z dostawą pod drzwi!

Boon Sirsawat
Arti
W sumie chyba nie mam, ale nie wiem czy warto to testować xD
29 y/o
For good luck!
0 cm
grafik komputerowy we własnym domu
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Ile razy Boon miała nieprzyjemność gwałtownie się zatrzymywać to głowa mała. Chociaż nadal samą siebie uważała bardziej za turystkę to jednak nie znosiła tych wszystkich pożal się boże turystów, którzy myślą że mogą chodzić wszędzie gdzie się tylko da. Przecież im wolno bo wydają w cholerę pieniędzy na kraj, który odwiedzają, więc wszyscy inni powinni się zamknąć i tyle. Na jej szczęście dzisiaj nie trafiła jej się taka osoba, więc można śmiało stwierdzić, że dzień można uznać za udany. -Byłabyś uroczą, smutną papką - rzuciła rozbawiona. Coś się komuś dzisiaj dobrze spało i wstała dobrą nogą, bo zazwyczaj Boon i relacje międzyludzkie to istne bagno, ale o dziwo dzisiaj gadane jej się trzymało. Odpowiedź nieznajomej jednak ją trochę wybiło z rytmu. Przez sekundę wyskoczył jej error 404. Blue screen jej mózg zrobił by po chwili uśmiechnąć się szeroko i zamachać śmiesznie brwiami. -No to widocznie mi się nie poszczęściło - westchnęła teatralnie. Nie to, żeby taki obrót spraw byłby wskazany. Boon było dobrze we własnym towarzystwie. Zresztą była strasznym introwertykiem i ciężko było do niej dotrzeć, a jednonocne przygody nie były jakoś w jej stylu (co nie oznacza, że się nie zdarzały).
Odsunęła łokieć Let tak by jednak krew nie uwaliła całkowicie spodni. Nie była specem ale jak na jej kobieta mała lekko skręconą kostkę. Najlepiej jednak by to sprawdził specjalista a nie ktoś kto woli bawić się kodami i grafiką. Na lekarza nigdy nie miała zadatków ku lekkiemu rozczarowaniu ojca.
Uśmiechnęła się lekko słysząc jak burczy nowo poznanej znajomej w brzuchu. -Znam spoko knajpkę z dobrym ramenem - wstała przechodząc do motocyklu z którego schowka wyciągnęła małą apteczkę. Wróciła z plastrem w dinozaury -Nic nawet nie mów. Dzieciak znajomej mi dał swoje plastry - przewróciła teatralnie oczami i zajęła się zdezynfekowaniem łokcia i przyklejeniem uroczego plasterka. -Chodź pomogę Ci z wejściem na motor. Jak noga jutro będzie Ci dalej dokuczać to dam Ci swoje namiary w razie czego i zawiozę do lekarza by to obejrzał, bo ja niestety się nie znam - powiedziała oferując kobiecie rękę by pomóc jej się pozbierać.

Blaise Crawfort
34 y/o
For good luck!
167 cm
archeolog wykopaliska w Peru
Awatar użytkownika
Wróciłam, bo wiem, że mnie potrzebujesz, nawet jeśli teraz nie chcesz tego przyznać
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Naprawdę, czasem to powinna po prostu trzymać język za zębami i ruszyć mózgownicą zanim coś powie, zwłaszcza tak głupiego jak słowa o wskakiwaniu ludziom do łóżka. Miała wrażenie, że na chwilę miała zawiechę systemu i samoistnie to uleciało z jej ust. Oczywiście poczuła się z tym bardzo głupio, dlatego od razu chciała się tłumaczyć, ale zauważyła że kobieta mimo wszystko nie wzięła jej za wariatkę, a to dobrze! A na kolejne jej słowa uniosła wyżej brew. Czyżby miały okazję przemyśleć tą przypadkową znajomość? Gdzie Ty wybiegasz myślami? Upomniała siebie samą, bo to było nie na miejscu, a ona właśnie została poszkodowana i tym najpierw powinna się zająć.
- Ramen… chętnie zjem. - bo na słowa o jedzeniu brzuch po raz kolejny się odezwał, co sprawił iż spuściła wzrok niżej, chcąc jakby w ten sposób doprowadzić się do porządku, a swój gadający żołądek do nie próbowania większych sztuczek!
- Jakie urocze. - spoglądała jak nowa znajoma najpierw przygląda się jej kostce a później zajmuje się raną na łokciu. Oczywiście Blaise syknęła na wodę utlenioną ale nie ma co się dziwić! Miała mieć super wakacje w Japonii a zaczęła od małego drogowego wypadku - to mogła zrobić tylko ona. Później będzie musiała o tym opowiedzieć we vlogu, który planowała zmontować. Ostatecznie została oklejona plasterkiem i mogła odetchnąć z ulgą.
- Ja też nie, ale wydaje mi się że jest po prostu podwinięta. Poboli i przestanie. - będzie się tym martwić później, bo brzuch po raz kolejny postanowił się odezwać. Skorzystała z pomocy kobiety, zgarniając po drodze aparat i resztki obiektywu co by go tak nie zostawić na ulicy. Spakowała wszystko do plecaka i wsiadła na motor, oczywiście uważając na kostkę. Szybko zapięła kask, bo był nawet podobny do tego który miała w Toronto i objęła towarzyszkę w pasie. Nie zajęło im długo aby znaleźć się przed knajpą. Znowu z pomocą, choć jest wieczną zosią samosią, zeszła z maszyny i razem weszły do środka.
- Jezu, jeszcze chwila i zjem swoją rękę. - jęknęła czując jak skręca ją w żołądku. - Masz tu swoje ulubione miejsce, czy też tylko przejazdem jesteś w Japonii? - bo choć miała motor, to wcale nie musiała być tutejsza! Usadowiła swoje zacne cztery litery i uważając aby nie dotknąć się nigdzie łokciem, wzięła kartę do ręki. - I zdecydowanie nie wiem co wybrać. - jak zwykle za dużo opcji ją przytłaczało, bo najchętniej spróbowałaby wszystkiego!

Boon Sirsawat
Arti
W sumie chyba nie mam, ale nie wiem czy warto to testować xD
29 y/o
For good luck!
0 cm
grafik komputerowy we własnym domu
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Blaise trafiła na kogoś kto nie bierze ludzi za wariatów tak szybko! Sama była odrobinę szurnięta, więc chyba swój pozna swego prawda? Poza tym dawno nie wpadła na tak bezpośrednią osobę, więc to był powiew świeżości, której chyba Sirsawat potrzebowała nawet o tym nie wiedząc. Nawet taki introwertyk jak Plaifah czasami jednak potrzebował towarzystwa drugiej osoby, a znajomi nie mieli na tyle czasu co ona w tych swoich korpo pracach, które wymagały siedzenia długich godzin w pracy.
-Powiedziałam nie komentuj? Bo nie dostaniesz więcej - pstryknęła kobietę lekko w nos za karę. Czy pozwalała sobie teraz na za dużo? No może trochę, ale przecież to nic złego prawda?
-Oby, bo jak nie to będzie trochę przypał - znaczy pewnie nie zostawi jej na lodzie prawda? Boon akurat nie była bezduszną osobą, chociaż wiele osób pewnie mogło tak sądzić. Najwyżej będzie personalnym szoferem Let i tyle. No korona to jej z głowy nie spadnie przy tym. Najwyżej będzie więcej na zewnątrz niż we własnym mieszkaniu a to przecież nic złego. W sumie zdrowiej dla Sirsawat w tym przypadku.
-Przypomnij mi by Cię podrzucić w jedno miejsce - wskazała głową na aparat. Trzeba sprzęt jak najszybciej naprawić w takim wypadku. To też była trochę jej wina.
Wiedziała doskonale gdzie jedzie i tym razem jechała szybciej niż powinna nawet mając ze sobą pasażerkę. Była naprawdę pewnym kierowcą a już szczególnie jeśli chodziło o motocykl. Przemknęła mniejszymi uliczkami i zatrzymała się przed niepozornie wyglądającą knajpką. Turyści omijali ją szerokim łukiem, ale Boon doskonale wiedziała, ze nawet o trzeciej w nocy podają tu zajebisty ramen.
-Wow. Trochę dramatyzujemy co? Nie wystarczy Ci jedna kontuzja? - uśmiechnęła się lekko zajmując miejsce w kącie knajpki. -[]Mieszkam tutaj od dłuższego czasu. Przynajmniej chwilowo[/b] - obserwowała kobietę przez sekundę. -Polecam wziąć kilka potraw. Onigiri tu serwują naprawdę dobre. No i przede wszystkim ramen. Palce lizać. Nawet jeśli wbijasz tu o 3 nad ranem by się odstresować - uśmiechnęła się lekko. Starsza kobitka przydreptała witając się z Boon jak z dawną znajomą. Sirsawat przejęła szybko inicjatywę zamawiając kilka potraw dla siebie i towarzyszki. Nawet nie dając jej zbytnio wyboru mimo wszystko.

Blaise Crawfort
34 y/o
For good luck!
167 cm
archeolog wykopaliska w Peru
Awatar użytkownika
Wróciłam, bo wiem, że mnie potrzebujesz, nawet jeśli teraz nie chcesz tego przyznać
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ten pstryczek w nos był nawet zabawny dlatego Blaise cicho zachichotała. Widać, że nie tylko ona ma poczucie humoru, a inni ludzie potrafią być na jej poziomie.
- Jak nie to wtedy zacznę się martwić. - bo nie ma co robić tego na zapas. Dużo bardziej wolała się skupić na dalszym zwiedzaniu i jedzeniu, które musiało się dostać do jej systemu w krótkim czasie bo przestanie być śmiesznie. Głodna Blaise to marudna Blaise!
- O ile nie zapomnę. - bo to też się zdarzało nagminnie. Już nie raz miała z tego powodu problemy - nie tylko w pracy ale również w życiu towarzyskim gdy z kimś się umawiała i kilka minut później, jeśli nie zapisała w notesie albo telefonie, zapominała. Jednakże, trudno będzie jej zwiedzać dalej i nagrywać bez aparatu, także może tym razem będzie wyjątek i przypomni sobie w odpowiednim momencie.
- Jestem jak najbardziej poważna! - stwierdził z grobową miną, aby chwilę później się roześmiać i delikatnie pogłaskać po brzuchu który po raz kolejny postanowił się odezwać. - O proszę! Ja bym chyba dłużej nie wytrzymała. Tłum turystów. - nie żeby właśnie pojechała po samej sobie, bo zalicza się do tej zbieraniny, ale mimo wszystko. - Może te mniejsze wioski i miasta są fajniejsze, ale oczywiście zaczęłam od największego bo czemu nie. - mogła zaplanować to podróżowanie inaczej, jednak ciągnęło ją do tych wszystkich neonów i samej kultury. Jej wieczna ciekawość świata czasem wyprowadzała ją na manowce, gdzie później żałowała swoich decyzji. Teraz? Była połowicznie zadowolona, bo przynajmniej niefortunnie kogoś poznała i mogła odezwać gębę.
Crawfort nawet nie doszła do głosu, ale szczerze? Lubiła jak ktoś przejmował inicjatywę, a że kobieta była tutaj nie pierwszy raz, to wiedziała że wszystko co zamówi, będzie mega dobre. Już się wręcz nie mogła doczekać. Ślinka ciekła na sam zapach, ale ostatecznie musiała poczekać kilka minut zanim pojawiło się pierwsze jedzenie. - 3 w nocy, he? Imprezujesz czy tak wychodzi twój grafik spania? Albo może zarywasz nocki bo pracujesz? - rozgadała się biorąc gryza czegoś co akurat stało przed nią. Żołądek chyba zrozumiał, że papu idzie i przestał się odzywać co ucieszyło archeolog. - Jeśli za dużo pytam, mów. Nie każdy to lubi. - stwierdziła od razu się upominając. Czasem buzia się jej nie zamyka, a czasem słowa ulatują szybciej niż je przemyśli, zresztą pokaz tego miały kilkanaście minut wcześniej. - I czemu Japonia? Ten technologiczny postęp? A może zwykła fascynacja kulturą?

Boon Sirsawat
Arti
W sumie chyba nie mam, ale nie wiem czy warto to testować xD
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”