ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
188 cm
chwilowo zawieszony student psychologii więc pracuje jako mechanik samochodowy
Awatar użytkownika
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

kilka lat temu,
czasy liceum


Wieczorne powietrze było rześkie, nasycone zapachem nadchodzącego deszczu i mokrego asfaltu. Noah i Audrey szli ramię w ramię, a między nimi, w rytm ich kroków, obijała się papierowa torba z zakupami. Słychać było chrzęst plastikowych opakowań i stukanie szklanych butelek z sosem pomidorowym, które kupili w małym, całodobowym markecie tuż przy kinie. Zerknął na nią, a potem na neonową reklamę kina znikającą za rogiem i mruknął pod nosem, że ten film był tak beznadziejnie napisany, iż powinien dostać nagrodę za najbardziej nielogiczny scenariusz roku.
Weszli do klatki schodowej, a potem do jej mieszkania, uderzyło go domowe ciepło, którego w jego rodzinnym domu nigdy nie było. Dźwięk rzucanych kluczy na komodę – ten sam, który słyszał tysiące razy, gdy wpadał do niej jako dzieciak, by pograć na konsoli, wyjątkowo dzisiaj, mimo że byli parą już od jakiegoś czasu, brzmiał dwa razy głośniej.
Przez lata była dla niego jak powietrze – niezbędna, ale przezroczysta. Była „po prostu Audrey”, dziewczyną, z którą dzielił wspomnienia z piaskownicy, porażki w szkole i pierwsze dorosłe kłopoty. Nigdy nie brał pod uwagę, że mogłaby być kimś więcej, dopóki pewnego dnia coś w jego głowie wskoczyło na właściwe tryby. Wtedy, nagle, zamiast kumpla, zobaczył kobietę, której obecność sprawiała, że wszystko inne stawało się tłem. Jakby przez całe życie patrzył na czarno-biały rysunek, który nagle wypełnił się intensywnymi kolorami.
W kuchni zaczęli rytuał, który stał się ich wspólną tradycją. Noah wyciągał zakupy: kulki mozzarelli, pęczek bazylii, i mąkę, która lekko oprószyła blat. Patrzył na jej profil, na to, jak swobodnie poruszała się w swoim domu, i nagle, po raz kolejny tego wieczoru, uderzyło go wspomnienie tamtego momentu przełomowego.
Dobra, muszę to wiedzieć – zaczął, uśmiechając się przekornie. – Wytrzymałaś do napisów końcowych bez ani jednego ziewnięcia, więc teraz mów szczerze: co właściwie sądzisz o tym „filmie”? Bo jak dla mnie, ten scenariusz pisał ktoś, kto nigdy nie słyszał o prawach fizyki. Ten skok motocyklem z dachu na helikopter? Błagam, Audrey, to było tak złe, że aż bolało. Główny bohater przeżył wybuch cysterny, a potem otrzepał kurz z marynarki i poszedł na randkę, jakby nigdy nic. - Spojrzał na nią wyczekująco, zawieszając dłoń nad paczką mąki. – Naprawdę kupujesz to, że facet po takiej rozróbie ma jeszcze siłę na bycie czarującym, czy po prostu udawałaś, że nie śpisz, żeby nie robić mi przykrości, że wybrałem kino akcji? - Zmrużył oczy, przyglądając się jej uważnie.
Audrey LeBlanc
24 y/o
For good luck!
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Pamiętam dokładnie, jak nasza znajomość przeszła na zupełnie inny poziom. Byliśmy na imprezie naszych wspólnych znajomych. Pocałunek nie był spowodowany głupią zabawą w butelkę. Jakoś tak samo z siebie wyszło. W tamtym momencie nie miałam problemu, że byliśmy na plaży i słońce uderzało tak mocno, aż było trzeba mrużyć oczy. Na początku mimo tego, że mi się to spodobało, nie chciałam tego bardziej rozwijać, głównie przez to, że nie chciałam stracić najlepszego przyjaciel. Jednak wszystko wyszło inaczej i teraz jesteśmy parą. Tylko jedynie czego się obawiam, że jeśli nam nie wyjdzie to stracę swojego najlepszego przyjaciela.
Szłam obok niego, jedynie czego unikałam to mocniejszego blasku słońca. Nie chcę potem mieć zbędnej migreny, która zniszczy nam wspólny dzień. Poprawiłam czarną czapkę, która w sumie należy do niego. Jeśli nie marudzi z tego powodu to chyba dobry znak i mogę ją spokojnie nosić. Chociaż fakt, że mamy coś wspólnie ugotować, tak mniej mi się jednak podoba. Moje zdolności są tak straszne, że dość niedawno spaliłam wodę. O ile da się tak zrobić. Nasza gosposia była tym załamana, ale nic nie powiedziała. Wspomniała tylko o tym, że następnym razem nauczy mnie czegoś nowego i tym razem mi się magicznie uda. No zobaczymy.
Jak tylko byliśmy u mnie, od razu się rozluźniłam. Nie ma lepszego miejsca niż mój dom. Mimo upierdliwej matki i rodzeństwa jest naprawdę przyjemnie. O takiej godzinie nikogo jeszcze też nie ma, niektórzy są w pracy, a inni poza domem i spędzają czas ze znajomymi. Także to taki plus naszej randki. W kuchni czuję się tak średnio, ale jak dostaje proste zadania to jestem w stanie w czymś mu pomóc. Sięgnęłam po deskę i na spokojnie zaczęłam kroić pomidory. Tego raczej nie dam rady zepsuć. Zatrzymałam rękę w powietrzu, kiedy wspomniał o filmie.
— Szczerze? Takie filmy czasem oglądam z Grace. Ona uwielbia takie filmy, więc potrafię wytrzymać nawet najgorsze szmiry, które lecą w kinie. Jednak uważam, że to było romantyczne. Przetrwał i pierwsze, o czym pomyślał to ona. To dopiero prawdziwa miłość — Wzruszyłam ramionami i połowę pokrojonych pomidorów wrzuciłam do garnka. Sięgnęłam po kolejne, aby mieć cały garnek pomidorów.
— Kino akcji potrafi zaskoczyć. Byłoby niegrzecznie, gdybym zasnęła na naszej randce i filmie, który dla nas wybrałeś. Zrobiłbyś to samo dla mnie? No wiesz, pierwsze, o czym byś pomyślał to ja? Nie wiedząc, czy jeszcze byś mnie zobaczył? Jednak jak mam być szczera, następnym razem wybierz film bez takiej ilości krwi i inną tematykę — Byłam teraz szczera. Nie lubię krwi, jej widok jest okropny. Dodatkowo dziwnie pachnie. Powinnam do niej się przyzwyczaić, ponieważ matka będzie chciała mnie w zawodzie lekarza. Krew to tam niestety codzienność.

Noah Beaumont
M.
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
25 y/o
For good luck!
188 cm
chwilowo zawieszony student psychologii więc pracuje jako mechanik samochodowy
Awatar użytkownika
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdy ugniatał ciasto na pizzę, wrócił na chwilę do wspomnień związanych z Audrey. Znał ją praktycznie od zawsze. Znał doskonale na wylot każde jej spojrzenie i każdy grymas, który zwiastował nadchodzącą kłótnię. Przez te wszystkie lata była już częścią jego życia, kimś, z kim dzieliło się pożyczone notatki i zepsute słuchawki. Przy niej nie musiał nigdy nikogo udawać, ale tego pamiętnego wieczoru wszystko się zmieniło. Siedzieli wtedy blisko siebie, tak jak robili to setki razy wcześniej, ale nagle poczuł, że powietrze między nimi zgęstniało. Przypadkowe muśnięcie ramieniem stało się impulsem, którego nie potrafił zignorować. Patrzył, jak się śmieje i nagle poczuł panikę. Ta nowa, gwałtowna fala czułości przeraziła go. Co ty robisz? – pytał sam siebie w duchu, zaciskając dłonie na szklance. – To Audrey, przecież to twoja przyjaciółka. Ale to nie była już 'tylko' przyjaciółka. W jednej sekundzie całe lata kumpelskiej więzi stanęły pod znakiem zapytania. Wiedział, że jeśli wykona jeden ruch, jeśli popatrzy sekundę za długo, zniszczy ich obecną relację. Najbardziej bał się tego, że jeśli spróbuje sięgnąć po więcej, a to się rozpadnie, nie będzie miał do kogo zadzwonić, żeby o tym opowiedzieć. Bo to ona zawsze była tą osobą, do której szedł ze złamanym sercem. Teraz to serce zabiło dla niej, a Noah stał na krawędzi, ryzykując jedyną pewność w swoim życiu.
A teraz siedzieli w jej kuchni, w miejscu, które znał tak jak własną kieszeń. Wszystko było takie, jak kiedyś: zapach kawy, te same szafki, tylko oni w nowej roli, zakochanej pary. Cieszył się z tej ciszy, bez jej mamy i siostry, gdzie wreszcie mogli pobyć chwilę sami. Obserwował, jak skupia się na krojeniu pomidorów, jak wrzuca je do garnka. Wyglądała tak uroczo w tym swoim lekkim braku pewności siebie w kuchni. Chciał jej powiedzieć, że on czuje dokładnie to samo, że gdyby świat się kończył, to ona byłaby jego ostatnią myślą, tak jak była pierwszą każdego ranka, jednak bał się, że straci nad wszystkim kontrolę, że zaangażuje się za bardzo, a gdy coś pójdzie nie tak, to go złamie.
Romantyczne, co? – powtórzył pod nosem, uśmiechając się do jej pleców. – Chyba po prostu wiedział, że bez niej to przetrwanie nie miałoby najmniejszego sensu.
Uśmiechnął się, słysząc jej uwagę o spaniu na randce, ale w środku wszystko w nim drżało. Kiedy zadała pytanie, czy on też pomyślałby o niej jako o pierwszej osobie, mrugnął do niej porozumiewawczo. Patrzył na jej dłonie, teraz już ubrudzone sokiem z pomidorów, i wiedział, że nie musi się zastanawiać. To nie było pytanie z kategorii 'gdybania'. To była prawda, którą nosił w sobie od tamtego pocałunku na plaży, a może nawet znacznie dłużej, tylko wcześniej nie miał odwagi jej nazwać.
Nawet bym nie mrugnął – odpowiedział cicho, a jego wzrok na moment spoczął na jej twarzy, szukając potwierdzenia, że ona wie, jak bardzo mówi poważnie. – Zawsze byłabyś pierwsza, bez względu na to, ile krwi byłoby wokół.
Poczuł ukłucie współczucia, bo wiedział, jak bardzo nienawidzi widoku krwi, jak marszczy nos na ten specyficzny, metaliczny zapach. Myśl o niej w białym fartuchu, zmuszonej do obcowania z tym, co ją przeraża, sprawiła, że poczuł nagły przypływ opiekuńczości.
Obiecuję – dodał, chcąc rozładować atmosferę – że następnym razem wybiorę coś, gdzie szczytem przemocy będzie potknięcie się o własne nogi. Żadnej krwi. Tylko my, popcorn i coś, przy czym na pewno nie będziesz musiała mrużyć oczu... chyba że ze śmiechu.
Chciał jej powiedzieć, że nie musi być lekarzem, jeśli tego nie czuje, ale wiedział, że to temat na inną, trudniejszą rozmowę. Teraz liczyło się tylko to, że stała metr od niego, i po raz pierwszy tak otwarcie zapytała o jego oddanie. Zrobił dwa kroki, które dzieliły ich od kuchennego blatu, i zanim zdążyła odłożyć deskę, położył dłonie na jej ramionach, brudząc je mąką, a potem przyciągnął ją do siebie. Poczuł zapach jej włosów i pomidorów. Wtulił twarz w jej zagłębienie nad obojczykiem i zacisnął uścisk, jakby chciał ją odgrodzić od całego świata, od medycyny, od oczekiwań innych i od tego strachu, że ich relacja mogłaby się kiedyś skończyć.
Nie musisz się przyzwyczajać do niczego, czego nie chcesz – szepnął, a jego głos wibrował prosto w jej skórę. – I tak, zawsze byłabyś pierwszą myślą. Jedyną myślą. - Trzymał ją mocno, ignorując fakt, że ich przyjaźń właśnie bezpowrotnie zmieniała się w coś, co nie miało już drogi powrotnej. W tym uścisku nie był już tylko chłopakiem z sąsiedztwa. Był kimś, kto właśnie składał jej niemą obietnicę, że bez względu na to, co wybierze, on zawsze będzie jej.

Audrey LeBlanc
24 y/o
For good luck!
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Kiedy w końcu udało mi się pokroić wszystkie, dosłownie wszystkie pomidory to byłam z siebie mega dumna. Nie zrobiłam nikomu krzywdy, więc naprawdę jest wielki postęp. Nawet jak zaczęłam machać nim, jak jakaś wariatka to wyszło z tego coś dobrego. Chociaż nie powinnam tak robić, bo kiedyś naprawdę stanie się coś złego. Nie chcę bawić się w chirurga, a tym bardziej dzwonić po matkę. Ponieważ stał się wypadek i tylko ona będzie mogła pomóc, bez zbędnych dodatkowych komentarzy w szpitalu. Mimo tego, że jestem jej córką, byłby komentarze, gdyby zaczęli robić wywiad z powodu tego, jak to się wszystko wydarzyło. Czy tego bym chciała? No nie, także jest naprawdę dobrze.
— Dzięki temu wiesz, że to prawdziwa miłość. Być może nawet początek, ale coś naprawdę stałego — Uśmiechnęłam się łagodnie. Może jestem marną romantyczką, która wierzy w takie badziewia. Czego można się spodziewać od dziewczyny, która lubi czytać romansidła. Nawet oglądanie seriali romantycznych lub filmów, mnie naprawdę potrafi wciągnąć. Tyle ich już w moim krótkim życiu, a każde z nich potrafi mnie czasem zaskoczyć i naprawdę mocno wciągnąć. Oparłam się plecami o blat.
— Może moja reakcja nie jest zbytnio szybka, ale też rzuciłabym wszystko, aby uratować kogoś na kim mi zależy. Postaram się być nawet agresywna, aby tylko pomoc — Zakryłam usta ręką, ponieważ dość za mocno się zaśmiałam. Jest to dla mnie śmieszne, ale jednocześnie prawdziwe. Muszę poprawić swoje reakcje, aby potem w szpitalu być lepsza. Muszę być lepsza, aby przetrwać tam najgorsze. Skoro i tak czeka mnie przyszłość w medycynie to chociaż, muszę postarać się bardziej. Być może matka, będzie o wiele bardziej dumna. No i może da mi spokój, mój własny wybór w dalszym moim życiu. A jak na razie? Niestety muszę być idealną córką z dobrymi wyborami. Chociaż? Według mnie to Grace powinna być jej oczkiem do idealnego życia, a nie ja.
Pisnęła jak tylko, poczułam mąkę na swoim ciele. Nie miałam w planie być w mące, ale niech mu będzie. Kichnęłam dwa razy, jak poczułam ją w nosie. Potem się ogarnie ten syf, zresztą i tak pomidory są prawie wszędzie. Jeśli chodzi oczywiście o blat, gdzie ja pracowałam. Wplatałam palce w jego włosy i westchnęłam. Czasami nie potrzebuję niczego więcej, jak przytulenia. Teraz pasuje one idealnie, naprawdę tego chciałam oraz potrzebowałam do swojego dziwnego życia. A ta chwila? Sprawia, że mimo wszystko dalej mam w nim przyjaciela, którego znam od tylu lat i dalej przy mnie jest.
— Ty też jesteś dla mnie ważny, bardzo ważny Noah. Nie chcę cię stracić, nawet jeśli nasza przyjaźń tak się rozwinęła. A teraz wracajmy do pizzy, inaczej zaraz mąka będzie wszędzie. Chcę spróbować tego, co uda się nam zrobić — Stanęłam na palcach i złożyłam na jego ustach po wolny pocałunek. Na początku nie chciałam wkręcać się w robienie pizzy, ale później możemy zrobić kolację. Atmosfera będzie idealna, zwłaszcza na patio. Zachód słońca w naszym domu jest piękny, a będzie mocno pasował do całości.
— Chcesz dzisiaj u mnie nocować? Oczywiście dostaniesz pokój, ale czy tam będziesz? Nie wiem — Wyciągnęłam palce z jego włosów i poszłam umyć ręce. Starłam ile mogłam z siebie mąki i zaczęłam szukać ponownie, jakiegoś naprawdę prostego składnika do przygotowania.

Noah Beaumont
M.
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
25 y/o
For good luck!
188 cm
chwilowo zawieszony student psychologii więc pracuje jako mechanik samochodowy
Awatar użytkownika
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaśmiał się cicho i uniósł ręce w geście kapitulacji. W kuchni zaczęło pachnieć drożdżowym ciastem, a ciepłe światło lamp odbijało się w jego oczach. To było przyjemne. O wiele bardziej niż dwie godziny wybuchów, pościgów i kiepskich dialogów, przez które wcześniej ledwo pewnie Audrey nie zasnęła na jego ramieniu.
- Jeśli definicją stałości jest to, że wolę przypalić z tobą spód od pizzy niż obejrzeć kolejny oscarowy hit, to chyba właśnie wpadłem po uszy. - Noah obserwował ją przez chwilę w ciszy, opierając się biodrem o kuchenny blat. W dłoni nadal trzymał łyżkę od sosu, ale pierwszy raz od kilku minut nie próbował żartować.
Poczuł, jak serce mu mięknie, kiedy patrzył na Audrey zasłaniającą usta dłonią. Ten jej śmiech – nieco nerwowy, ale autentyczny – był dla niego sygnałem, że bariery, które tak starannie budowała, na moment opadły. Jako przyszły psycholog, nie mógł przestać analizować drobnych gestów: tego, jak oparła się o blat, i tego, jak nagle spoważniała, mówiąc o medycynie. W jego głowie już układały się małe diagnozy, których nigdy nie wypowiedziałby na głos. Wiedział, że Audrey traktuje medycynę jak pole bitwy, na którym musi udowodnić swoją wartość. Czuł od niej desperacką gotowość do poświęcenia. Sam planował iść na psychologię właśnie dlatego, by nie musieć operować na otwartym sercu, lecz na tym, co w człowieku najbardziej kruche – na emocjach. Chciał być tym, który słucha, a nie tylko tym, który operuje ciało. Patrząc na nią teraz, w tym ciepłym świetle kuchni, czuł, że jego własne plany nabierają sensu. Chciałby kiedyś pomóc komuś takiemu jak ona – komuś, kto dźwiga na barkach oczekiwania całego świata, nie mając miejsca na własne potknięcia.
Ja mam plan, żeby zaglądać ludziom do głów, więc uważaj — zażartował, by nieco rozładować narastające napięcie. — Ale w twojej widzę teraz tylko kogoś, kto za bardzo się stara. Może medycyna to ratowanie innych, ale ten wieczór... ten wieczorów jest o pieczeniu pizzy.
Mąka osiadła na jej skórze i ubraniu jak drobny, biały pył, jednak zamiast irytacji, pojawiło się kichnięcie i ten krótki, piskliwy śmiech. Bałagan na blacie – rozgniecione pomidory, ślady mąki i rozlane przyprawy – przestał być problemem do rozwiązania, a stał się dowodem na to, że świetnie się czuli w swoim towarzystwie. Kiedy wplotła palce w jego włosy, czas w kuchni ostatecznie zwolnił, przymknął oczy, pozwalając, by zatrzymać ten moment. Noah uśmiechnął się pod wpływem tego pocałunku, czując, jak ostatnie resztki napięcia opuszczają jego ramiona. Słowa Audrey o tym, jak bardzo jest dla niej ważny, znaczyły dla niego więcej niżby chciał.
— Pokój gościnny? — powtórzył z udawanym zastanowieniem, opierając się o lodówkę i krzyżując ramiona na piersi. — Brzmi bardzo oficjalnie jak na kogoś, kto przed chwilą mnie całował i wplatał palce w moje włosy. Ale dobra, przyjmuję zaproszenie. Zobaczymy, gdzie ostatecznie wyląduję. - Odprowadził ją wzrokiem do zlewu, a na jego ustach błąkał się ten charakterystyczny, nieco łobuzerski uśmiech, który pojawiał się zawsze, gdy Audrey rzucała mu wyzwanie. Patrzył, jak próbuje doprowadzić się do porządku, choć ślady mąki na jej policzku i we włosach wciąż przypominały o ich małej kuchennej rewolucji. Kiedy zaczęła przeglądać szafki w poszukiwaniu kolejnego składnika, podszedł do niej i delikatnie starł kciukiem białą plamkę z jej skroni.
Wspólne kończenie pizzy stało się teraz serią drobnych ruchów. Noah zajął się rozprowadzaniem sosu na cieście, pilnując, by pomidory nie wylądowały na podłodze, podczas gdy Audrey dorzucała składniki, które wcześniej przygotowali. Gdy blacha w końcu wylądowała w piekarniku, zaczął sprzątać blat.
Co powiesz na zjedzenie pizzy na tarasie? Obejrzymy sobie zachód słońca, jak na romantyków przystało — zaproponował, wycierając ręce w ścierkę i posyłając jej to spojrzenie, które mówiło, że zna ją najlepiej na świecie.

Audrey LeBlanc
24 y/o
For good luck!
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Naprawdę ładnie zaczęło pachnieć w kuchni. Jednak zdolności Noah do czegoś się przydały, ponieważ ja mało co pomogłam nam w przygotowaniu dla nas kolacji. Kto tam wie, może kiedyś zrobię cały obiad od podstaw całkowicie sama i to dla nas? Jednak do tego potrzebowałabym kucharza, który chciałby mnie nauczyć gotować i mieć mocną cierpliwość.
— Tak bardzo rozpraszam? Może powinnam ubrać worek na ziemniaki i wejść z tego pomieszczenia? — Krzywy uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Pewnie wyglądałabym komicznie w takim ubraniu. Dobrze, że lubię nosić za duże koszulki i wygodne spodnie. Jeśli chodzi o sukienki, naprawdę mało kiedy je zakładam. Leginsy są wygodne i można robić w nich wszystko. Sukienka dużo ogranicza, a tego nie lubię. Zresztą worek na ziemniaki byłby jak taka sukienka, tylko mocno brzydka. Być może dzięki temu, nie zwróciłabym na siebie uwagi wszystkich wokół. Najpewniej byłby tylko głupie pytania.
— Och, nie. Zaraz przeczytasz moje myśli, a co jeśli myślę o czymś niegrzecznym? — Zakryłam całą twarz. Wolno spuściłam ręce w dół, obserwowałam go właśnie przez palce. Przekrzywiłam głowę, czasem zastanawiam się, dlaczego to wybrał, ale chyba nigdy o to się go nie spytam. To jak wybranie mojego kierunku na studia. Każdy wybiera to co lubi lub chce. U mnie jest całkowicie inaczej, ale szanuję jego wybór. Wybór wybrany przez niego, a nie kogoś z otoczenia. — Mimo tego, że lubię ratować każdego. Tak nie wiem, co wybrać. Więc stoję i pewnie zostanę pielęgniarką. A potem? Nie wiem.
Pokiwałam głową. Gdybym go zaprosiła do swojego pokoju, matka wyrzuciłaby go od razu. Tak dla świętego spokoju pokażę, gdzie może nocować. Jednak mam cichą nadzieję, że jednak tam nie zostanie na noc. Trzeba mieć plan, a to taki mały plan. Mogę z nim spędzać czas i nic nie robić. Chociaż chciałabym w nocy wyrwać się na dach i pooglądać wspólnie gwiazdy na niebie. Zapomnieć o wszystkim i wszystkich. Spędzić czas tylko i wyłącznie z nim.
— Przygotuję dla nas stolik, zrobię tak.. Żeby było blisko mojego pokoju. Będzie szybka dzięki temu ucieczka — Zagryzłam dolną wargę, cmoknęłam go w kącik ust. Sięgnęłam po koszyk, który posiada gotowe elementy na piknik. Dołożyłam do niego sok i jakieś słodycze. — Chcemy alko? — Zapytałam. Jak tylko dostałam odpowiedź, skierowałam się w stronę salonu. Rozłożyłam wszystko i byłam z siebie zadowolona. Napisałam szybko sms, nawet zdążyłam przebrać się w kremową sukienkę na ramiączka. Zarzuciłam pasujący sweterek i byłam gotowa. — Tadaa! — Wyskoczyłam i okręciłam się. Z czego nie mogłam zrezygnować? Oczywiście, że z trampek.

Noah Beaumont
M.
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
25 y/o
For good luck!
188 cm
chwilowo zawieszony student psychologii więc pracuje jako mechanik samochodowy
Awatar użytkownika
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Noah poczuł, jak kąciki jego ust unoszą się jeszcze wyżej. Audrey w worku na ziemniaki? Ta wizja była na swój sposób tak urocza, że musiał powstrzymać parsknięcie śmiechem. Uwielbiał to, jak bardzo nie dbała o pozory, gdy byli sami – te za duże koszulki i legginsy mówiły mu o niej więcej niż jakakolwiek elegancka sukienka. To był jej „bezpieczny tryb”, do którego dopuszczała tylko nielicznych.
Worek na ziemniaki? — powtórzył, mrużąc rozbawione oczy. — Myślę, że nawet w nim znalazłabyś sposób, żeby wyglądać jak ktoś, kto zaraz przejmie kontrolę nad światem... albo przynajmniej nade mną. - Zrobił krok w jej stronę, skracając dystans, który powstał, gdy odeszła do szafek. Opierając się dłońmi o blat tuż obok niej, ściszył nieco głos, rezygnując na moment z żartobliwego tonu. — I tak, rozpraszasz mnie, ale to najlepszy rodzaj rozproszenia, jaki mnie spotkał od dłuższego czasu.
Noah nie mógł powstrzymać szerokiego uśmiechu, widząc, jak Audrey podgląda go przez palce. Ta mieszanka dziecięcej zabawy i dorosłej niepewności była w niej hipnotyzująca.
Jeśli myślisz o czymś niegrzecznym, to jako przyszły psycholog muszę cię poinformować, że... bardzo chętnie o tym posłucham w ramach terapii — mrugnął do niej, czując, jak atmosfera między nimi znów staje się lżejsza. Jednak gdy temat zszedł na pielęgniarstwo i jej niepewność, Noah spoważniał. Zrobił krok bliżej, tak by ich ramiona niemal się stykały, i spojrzał jej prosto w oczy, tym razem bez cienia żartu.
Pielęgniarka, lekarka, czy ktokolwiek inny... Dla mnie możesz być nawet testerką materacy, jeśli to sprawi, że będziesz się częściej tak śmiać jak przed chwilą — dodał ciszej. — Masz prawo nie wiedzieć, co będzie „potem”. Ten wieczór jest po to, żebyś nie musiała być ratownikiem, tylko moją dziewczyną, która zaraz zje ze mną pizzę na tarasie.
Uśmiechnął się szeroko, czując to delikatne muśnięcie jej warg na swoich ustach. Obserwował, jak sprawnie pakuje koszyk, czując, że ten wieczór staje się czymś znacznie ważniejszym niż tylko wspólną kolacją. Czuł, jak bardzo Audrey potrzebuje tej odrobiny beztroski, odcięcia się od świata, który wymaga od niej wiele.
Stolik blisko twojego pokoju... sprytnie — mruknął, mrugając do niej. — Podoba mi się ten pomysł. Jestem gotowy na ucieczkę. - Uniósł brew, a na jego twarzy pojawił się ten błysk, który na pewno Audrey dobrze znała. — Czy chcemy alko? Myślę, że po tym filmie i walce z ciastem, mały toast za nasz sukces kulinarny to konieczność — odparł z uśmiechem, a kiedy Audrey na chwilę zniknęła, zajął się transportem gorącej pizzy. Gdy wszedł do salonu i zobaczył ją w tej kremowej sukience, niemal przystanął w progu. Poczuł, że serce bije mu szybciej na ten widok. Kiedy Audrey się obróciła, a materiał sukienki zawirował wokół jej nóg, zrobiło mu się gorąco. Jednak to trampki dopełniły całości – to była cała ona. — Padłem z wrażenia — zaśmiał się cicho, podchodząc do niej. Objął ją dłońmi w talii, przyciągając delikatnie do siebie, by spojrzeć jej prosto w oczy. — Wyglądasz niesamowicie.

Audrey LeBlanc
24 y/o
For good luck!
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Czy się teraz zarumieniłam? Tak. Zawsze się rumienię na głupie słowa, które chłopaki do mnie mówią. Czy uważam, że jestem ładnie ubrana? Nie sądzę, pewnie są o wiele ładniejsze sukienki na tym świcie. Ta wydaje się taka prosta i raczej nie pokazuje mojego ciała w seksowny sposób. Dobrze jedynie, że nie wisi na mnie. To chyba najgorsza możliwa rzecz, jak mogła mnie spotkać. Zwłaszcza na randce.
— Jakbyś padł na ziemię, pomogłabym Ci. Zresztą nie zauważyłeś? Pasujemy do siebie. Oboje będziemy w medycynie. Będę pielęgniarką i pewnie trafię na SOR. Ty będziesz za to badał ich głowy, czasem może trafimy na siebie w szpitalu — Zagryzłam dolną wargę. Nie dość, że widzielibyśmy się w mieszkaniu to i w pracy. Jest tyle możliwości. Jak wspólne mieszkanie, zatrudnienie się w tym samym szpitalu oraz uniwerek. Bylibyśmy wręcz cały czas razem, bez nikogo kto mógłby nas rozdzielić. Wydaje mi się, że to plan idealny, ale pewnie za idealny do zrealizowania go. Zawsze coś musi stanąć na drodze i powiedzieć nie. Chociaż wspólnie zamieszkanie z chłopakiem nie wydaje się trudne. Wydaje się proste i byłabym bezpieczna, o wiele bardziej bezpieczna niż jakbym miała sama zamieszkać i chodzić całkowicie sama na uczelnię lub do pracy.
— To tylko sukienka Noah. Cieszę się, że się tobie podoba. Ty też dobrze wyglądasz, nawet jak masz jeszcze mąkę we włosach — Zmarszczyłam nosek, ale w moich oczach było widać radość. Strzepnęłam gdzie, tylko widziałam mąkę i pocałowałam go. W trakcie pocałunku zaczęłam cofać się w stronę stolika. Usiadłam na nim delikatnie i odsunęłam twarz. Na całe szczęście mój tylek nie trafił na pizze. Zachichotałam i poklepałam go po klatce piersiowej. Później będzie czas na dalsze gorszenie mojego chłopaka. Teraz naprawdę chcę spróbować pizzy, którą tak w sumie on dla nas zrobił. Zeskoczyłam i usiadałam na krześle. Nalałam po szklance soku i pokroiłam pizze na równe kawałki. Sięgnęłam po tą z samym serem, a następnie z salami. Wydaje się być smaczna i niesurowa. W sumie dziwne jeśli byłaby surowa. Noah wie, jak gotować, prędzej ode mnie dostałby surowy placek do zjedzenia.
— Smacznego.. Rany jaka dobra, musisz częściej dla mnie gotować. Myślisz, że twoi rodzice będą źli, jeśli wpadnę do was na obiad? Chociaż czekaj, pewnie lepiej będzie jak zjemy na mieście. Twój tata mnie nie lubi — Wzruszyłam ramionami. Jedząc pizzę naprawdę byłam zadowolona, że nam ona wyszła. Wiadomo, że nie zrobiłam czegoś wielkiego i unikałam trudnych zadań. Jednak liczy się, że coś zrobiłam. Wytarłam kącik ust z sosu pomidorowego i spojrzałam się na swojego chłopaka. Wydaje się taki uroczy, zwłaszcza jak teraz tak je pizze. Sięgnęłam po kubeczek i napiłam się soku. W tle leciała jakaś piosenka.
— Nie miałam tego w planie, ale chcesz posiedzieć w jacuzzi? Seans filmowy może jeszcze troszkę poczekać — Zawstydzona spojrzałam się w terakotę, ale delikatny uśmiech był widoczny na mojej twarzy.

Noah Beaumont
M.
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”