32 y/o
For good luck!
165 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
psychoterapeutka, która potrafi rozwiązać wszystkie Twoje problemy - na swoich się kompletnie nie skupiając
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

003. | outfit

Minęło trochę czasu, odkąd nocowała w jego domu. Trochę też już mieli okazji się spotkać. Trochę rozmawiali. Ale nic w związku ze wspólnym spaniem na łóżku - budząc się z dalej złączoną jego ręką, zbyt późno otwierając oczy i spóźniając się na zbyt wiele spraw, jakie miała załatwić. Miała wtedy pomóc mamie, spotkać dwóch pacjentów, pojechać do Sistering. Ostatecznie odwołała spotkania, a jedynie pojechała do rodzicielki, która zapytała co się w ogóle stało, że zburzyła swój harmonogram dnia. Nie przyznała się, z obawy iż matula ją ochrzani, że przekracza granice zawodowe z prywatnym z jednym z pacjentów. Była z niej bardzo dumna i nie chciała, aby córka popełniła jakikolwiek błąd - żeby nie musiała tyrać na dwa etaty, aby musieć wiązać koniec z końcem, jak to ona musiała swojego czasu robić, by zapewnić sobie oraz dziecku dobry byt.
Na szczęście - jakkolwiek to nie zabrzmi - Prudence nie miała dziecka na wychowaniu i się na oto nie zapowiadało, bowiem - mimo odpuszczenia sobie w tamtym dniu paru godzin związanych z pracą - jest zapracowana i nie ma czasu na kogokolwiek, a już tym bardziej na facetów, randkowanie i szukanie tej drugiej, idealnej połówki.
Dziś jednak miało być któreś z kolei spotkanie, z każdym coraz luźniej się przy nim czując. Chociaż przez to przyglądanie się mu wtedy, odnawiała spojrzeniem szlaki po jego twarzy, które zapamiętała w trakcie leżenia praktycznie twarzą w twarz. Czasem łapała się na tym, że intensywnie przypatrywała się jego dłoniom. Ale ostatecznie nie dała po sobie czegokolwiek poznać - tego, iż czuła się źle jako psycholog i jego terapeuta, bowiem doprowadziła do czegoś, czego jako lekarz, specjalista, osoba ofiarowująca pomoc nie powinna zrobić. Teraz to już nie było tak istotne, bo ostatecznie wszystko się jakoś rozeszło, skoro o tym nie gadali, a całkowicie skupili się tylko i wyłącznie na rozwiązaniu jego problemu - na koszmarach, które dotykały go bardziej niż powinny z każdą kolejną nocą, kiedy próbuje usnąć.
Dotychczas jednak nie spóźniał się. A dziś dochodziło do tego, co zaczęło ją martwić. Czy coś się wydarzyło? Czy nic mu się nie stało? A może jednak uznał, że to wszystko nie przynosi skutku i on podziękuje, a ona sama okazuje się oszustką, bo obiecała mu pomóc, a nic takiego się nie dzieje?
Trochę zaczęła galopować w głowie, pozwalając myślom wyolbrzymiać skalę problemu.
A może powinna zadzwonić?
Gdy sięgnęła po prawie dwudziestu minutach opóźnienia od umówionego spotkania - które jak na huntera było i tak dosyć wcześnie ustalone - po telefon, usłyszała dzwonek do drzwi. Zerwała się na równe nogi z krzesła na którym siedziała przy biurku, przechodząc do wejścia wynajmowanego mieszkania stanowiącego jej główne centrum dowodzenia. Nawet nie zerkała przez wizjer, doskonale - prawdopodobnie - wiedząc, kto znajduje się po ich stronie. Gdy zamiast przywitać go, postanowiła ochrzanić za swoje karygodne zachowanie, zauważyła że nie jest sam, a w dłoniach trzyma… yyy… — Em, cześć..? — zerknęła to na Huntera, to na młodzieńca, który stał przy nim wiernie, nie rozumiejąc co się właśnie działo.


Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
For good luck!
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Kim jestem jeśli nie żołnierzem? Co mi pozostało w życiu?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#3

Bardzo nie lubił się spóźniać. Wręcz nienawidził bo szanował drugiego człowieka oraz jego czas, dlatego od razu po wyjściu ze szpitala od siostry pojechał po siostrzeńca. Matthew czekał na niego z wielkim uśmiechem i spakowanym plecakiem. Nie mógł się wręcz doczekać czasu z wujkiem, bo wiedział że będzie fajnie.
- Dobra, zabieram Cię w jedno miejsce, ale najpierw muszę jechać jeszcze po kwiaty. - szybko wyjął fotelik z bagażnika dla młodego choć tak naprawde nie był przekonany czy go w ogóle potrzebuje. Rósł jak na drożdżach. Jednak będąc odpowiedzialnym dorosłym postanowił go zainstalować.
Podjechali do kwiaciarni, gdzie wybrał bukiet kwiatów. Nie za bardzo się znał, ale wydawało mu się że róże to zbyt poważne podejście do tematu, zwłaszcza że są dla siebie jedynie tearpeutą i pacjentem z domieszką znajomości. Kompletnie pomijając fakt co się działo u niego w domu, choć nie zapomniał o tym od tamtego momentu. Zdecydował się na różne rodzaje aby zachować ten stan rzeczy.
- Ładne! - rzucił młody przyglądając się innym. - A jak mama? - zapytał jeszcze póki wujek płacił i nie zagłuszali wszystkiego muzyką, bo oczywiście z tym bąkiem piosenki musiały dudnić w uszach, zwłaszcza w tak dobrym aucie jak audi.
- Wyjdzie za kilka dni, lekarze mówią że to nic poważnego, także nie musisz się martwić. Chcą zrobić badania tak dla pewności. - powiedział, dziękując ekspedientce i wracając do samochodu.
Gdy dojechali pod odpowiedni adres byli spóźnieni grubo dwadzieścia minut, co było dla niego nie do pomyślenia. Szybko wysiedli i zadzwonili dzwonkiem.
Uśmiechnął się delikatnie widząc kobietę.
- Hej… to dla Ciebie, za tę obsuwę. - powiedział niewinnie. - To jest Matt, mój siostrzeniec. - zmierzwił mu włosy, czego dzieciak nie lubił i zmarszczył śmiesznie nosek.
- Hejka. Jesteś koleżanką wujka? - podpytał natychmiast a Hunter spojrzał niewinnie na Prudence. Nie chciał aby chłopiec wiedział o problemach jakie ma, dlatego miał nadzieję, że zrozumiała jego spojrzenie.
- Andrea trafiła do szpitala i nikt nie mógł się nim zająć, więc… został ze mną. Nie masz nic przeciwko jeśli pójdziemy na kawę? - podpytał na szybko zanim młody zacznie zadawać więcej pytań i będą musieli na szybko wymyślić odpowiedź.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
For good luck!
165 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
psychoterapeutka, która potrafi rozwiązać wszystkie Twoje problemy - na swoich się kompletnie nie skupiając
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

A miał dostać ochrzan, że dopiero co mówił, iż bierze si ę za te spotkania i terapię na poważnie, a tu spóźnienie, świadczące w jej mniemaniu o czymś zupełnie innym.
Niemniej zaskoczył ją. Swoją osobą, trzymając w dłoniach bukiet, na którego widok zrobiła zaskoczoną minę - a jeszcze bardziej gdy widziała młodego chłopaka, stojącego obok mężczyzny i uśmiechającego się w jej kierunku. Gdyby nie to, że nie słyszała aby Hunter miał dzieci, to spokojnie mogłaby powiedzieć, że to na pewno jakiś zaginiony się odnalazł. Ewentualnie, że to krewniak.
Och, krewniak, czyli czyżby to był jeden z jego siostrzeńców?
Ostatecznie przyjęła najpierw kwiaty, zanim zdecydowała cokolwiek powiedzieć. Może to też kwestia, że trochę oniemiała przez to wszystko. Nie spodziewała się, że w dniu dzisiejszym… spóźni się, przyjdzie z bukietem kwiatów na przeprosiny, a na dodatek u swego boku będzie miał jednego ze swych siostrzeńców. Niemniej w końcu jakaś iskra życia z niej się wyzwoliła, bowiem po dotarciu przyjemnego zapachu kwiatów do jej nozdrzy, automatycznie uśmiechnęła się rozpromieniona. Szczerze, to dawno nie dostała od kogoś w takiego podarunku - oprócz momentów, gdy kupiła je sobie samej bądź mama przyniosła w trakcie odwiedzin swą córkę. — Powiedzmy, że wybaczam spóźnienie — ostatecznie odparła z cwanym uśmieszkiem i uniesioną brwią, po czym przeniosła spojrzenie na dzieciaka.
— Hej, jestem Prudence — przedstawiła się od razu, gdy tylko dowiedziała się jakie miał imię, by zaraz powrócić na Huntera, gdy Matt zadał swe pytanie. Trochę się tym rozbawiła, jednakże uwaga znów została skierowana na młodszego z przybyłych panów. — Tak, jestem koleżanką wujka, mam nadzieję że za wiele strasznych rzeczy Ci o mnie nie miał okazji opowiadać — po tych słowach raz jeszcze skupiła się na Hunterze. — Przykro mi to słyszeć, mam nadzieję że nic złego się nie stało — powiedziała bez zastanowienia przy dziecku wspomnianej, jednakże gdyby było bardzo źle, zapewne odwołałby dzisiejsze spotkanie czy cokolwiek, co by zrozumiała w trakcie poważnych okoliczności. Więc mogła tylko domyślać się, że chodziło o jakieś rutynowe badania czy coś, co nie wymagało całodobowego dyżuru członków rodziny. — Och, kawa, cóż… — zerknęła to na jednego, to na drugiego, po czym poszerzyła uśmiech. — W sumie, czemu nie — rzuciła nagle, jakby dosłownie parę sekund wcześniej podjęła tą decyzję, choć mogła chcieć z początku inaczej zareagować na propozycję. — Tylko dajcie mi chwilę, dobrze? Może wejdźcie na sekundę, włożę kwiaty do wazonu z wodą, wezmę torebkę i możemy zmykać — zasugerowała prędko, zostawiając otwarte drzwi, aby mogli faktycznie skorzystać z możliwości wejścia do środka. Wtedy szybko przemknęła do części kuchennej, wyciągając z szafki naczynie, nalała zimnej wody i wstawiła bukiet łodygami do wnętrza, licząc że będą stały najdłużej, jak się tylko da. Poprawiła tylko parę drobiazgów, jak układ niektórych pojedynczych kwiatków, żeby prezentowało się to ładniej - zapewne sama przygniatając je w trakcie drogi przez mieszkanie. Pokazała chłopakom, że jeszcze tylko sekunda, a wtedy przeszła do gabinetu. Zamknęła laptopa, prowizorycznie ułożyła papiery w ładzie, po czym chwyciła telefon, torebkę i zamknęła pomieszczenie za sobą. — Już jestem gotowa do drogi — zameldowała z uśmiechem. Wtedy przeszli na zewnątrz, mogąc zamknąć mieszkanie. — To gdzie mnie planujecie zabrać? Bo jeśli faktycznie ta kawiarnia nadal jest w planach, to nieopodal jest fajna miejscówka. Mają tam dobre gofry z bitą śmietaną i owocami — mówiąc to, sugestywnie poruszyła brwiami do Matta. — Ja stawiam — wcięła się, nim zdołał Hunter cokolwiek powiedzieć w tej kwestii.

Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
For good luck!
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Kim jestem jeśli nie żołnierzem? Co mi pozostało w życiu?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niemo podziękował Lane, że nie powiedziała w jakiej sprawie tutaj przychodzi i potwierdziła iż jest tylko koleżanką wujka. Nie chciał później opowiadać młodemu czemu akurat jego wujek, najlepszy jakiego miał, chodzi do terapeuty. Dużo bardziej zależało mu aby chłopak miał komu ufać. Czasem zwierzał mu się ze swoich problemów, a wiedząc że ma on własne, po prostu przestałby to robić.
- W sumie… to nie mówił dużo. - jedynie to co w aucie, uprzedzając go że zna się dopiero jakiś czas z kobietą i jeszcze nie wie czy zostanie dłużej w jego życiu. Chociaż decydując się na terapię i większą otwartość można tak założyć!
- Zasłabła w domu i Matt zadzwonił po pomoc. - z czego był niezwykle dumny. - Teraz robią jej rutynowe badania. - bo chciał to jeszcze dodać, aby po raz kolejny uspokoić siostrzeńca. Wszystko było w porządku, ale woleli się upewnić, że to się nie powtórzy i to jednorazowy wypadek.
- Pewnie. - przeszli do środka i spokojnie czekali na kobietę. Matt rozglądał się po miejscu, chcąc jak najwięcej zapamiętać. Może jeszcze tu kiedyś przyjdzie z wujkiem! Hunter zaś sprawdzał miejsca w które mogliby by pójść. Nie jest to jego okolica dlatego wolał się wcześniej rozejrzeć.
Kawa
Wyszukał kilka kawiarni i zaczął czytać pierwszą z opinii gdy Prudence zakomunikowała, że jest gotowa. Schował natychmiast telefon i uśmiechnął się, poganiając ręką Matta aby pierwszy wyszedł.
- Tak gofry! - oczywistym było, że w ten sposób kupiła chłopaka, który był mega podekscytowany na wizję słodkości. Tak naprawdę było mu obojętne co będą robić dorośli, ważne żeby później udało się wyciągnąć ich do parku! Zamierzał chwilę poszaleć i doskonale wiedział, że w tej okolicy jest miejsce do takich zabaw. Był tu kiedyś z ojcem, a że ma fotograficzną pamięć to nawet wie jak tam dotrzeć.
Wright od razu chciał zaprzeczyć, ale zauważył wzrok kobiety i jedynie uniósł ręce do góry w obronnym geście. Nie będzie naciskał.
- Jak Ci mija dzień? Wcześnie dzisiaj zaczęłaś czy miałem być pierwszy? - podpytał chowając ręce do kieszeni spodni i obserwując młodego który rozglądał się dookoła nie mogąc się doczekać miejsca do jakiego idą. Gdy już dotarli na miejsce, weszli do środka. Oczywiście Matt zaczął wybierać gofry. Dla nich też!
- Wiesz, że biorąc wszystkie posypki, szybciej zacznie boleć Cię brzuch? - podpytał, chcąc trochę zahamować młodego, który podawał kolejne jakie pani miała nałożyć. Ostatecznie zrezygnował z połowy, sukces! - Co dla Ciebie wujek? -
- Dla mnie zwykły z owocami. - co chłopak powtórzył i spojrzał wyczekująco na Prudence.


prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
For good luck!
165 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
psychoterapeutka, która potrafi rozwiązać wszystkie Twoje problemy - na swoich się kompletnie nie skupiając
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Widziała ów wdzięczność, na co jedynie się uśmiechnęła, żeby się nie zdradzić przed młodym z czymkolwiek, nie potrzebowali w końcu przypadkowego zdradzenia się, by musieć tłumaczyć o co chodziło. — O, super się zachowałeś — nie wiedziała czy inne dzieciaki zachowałyby na tyle trzeźwy umysł w takiej sytuacji, wykonując odpowiedni telefon po pomoc. — Och, to czyli nim się obejrzycie, wróci do domu — powiedziała bardziej to do Matt’a, aby przekonać go o słuszności swoich słów. Na pewno tak będzie i nie mogło być inaczej. W końcu, z opowieści Huntera wynikało, że to silna i dzielna kobieta, którą na pewno nic nie złamie i nic nie powstrzyma, by powrócić do swojego domu oraz rodziny. Także mówiła to bardziej niż pewna w tej kwestii - nawet jeśli w dalszym ciągu samej w sobie kobiety nie miała okazji poznać i raczej nie widział a powodu, aby miała zapoznawać się z resztą familii mężczyzny.
Gdy już byli gotowi do drogi, pokazała po wyjściu z budynku, w jakim kierunku mają zmierzać, aby dostać się do wspomnianego przez nią lokalu. Wiedziała, że gofry będą najlepszą opcją dla dzieciaka, dlatego też bez zawahania o nich wspominała, a reakcja Huntera wycofującego się z prowadzenia dyskusji odnośnie ewentualnego rozważenia innych pomysłów na to wyjście sprawił, iż uśmiechnęła się jeszcze bardziej triumfalnie. Matt, mimo że nie znał lokalizacji do jakiej zmierzali, przeszedł bardziej do przodu, w sumie dzięki czemu też będą mieli go obydwoje na oku. — Całkiem leniwie. Nie miałam nikogo przed Tobą, więc wstałam później niż zwykle, zjadłam po ludzku śniadanie, a potem musiałam czekać na Ciebie… — zerknęła sugestywnie na mężczyznę. — Na pewno jest wszystko okej z Twoją siostrą? — zapytała szeptem, żeby chłopak ich nie usłyszał, gdy omawiają temat jego rodzicielki. W końcu nie chciała, aby przypadkowo dowiedział się o czymś, o czym nie powinien za wczasu. — Twój podejrzewam, że natomiast jest na wariackich papierach — dorzuciła jeszcze już normalnym tonem głosu, żeby nie brzmieli podejrzanie dla przodującego chłopca, nie idący nie wiadomo jak daleko od nich. W międzyczasie informowała w którą stronę mają skręcić i gdzie konkretnie znajduje się kawiarnia, ostatecznie do niej docierając z towarzystwem - chyba pierwszy raz od chwili, gdy zawitała tu te parę lat temu i od tamtego czasu stała się dość częstym klientem.
— Już nie mówiąc o tym, że wymieszanie wszystkich posypek sprawi, że nie poczujesz smaku ani jednej, a nie mówiąc o wybranych dodatkach — dodała do uwagi Huntera, uśmiechając się przy tym pogodnie do Matt’a. Zdawało się, że posłuchał rad starszych od siebie, decydując się na mniejsze ilości składników i dodatków. Poczekała cierpliwie, żeby wybrali ostatecznie co chcą dla siebie wziąć, a wtedy padło pytanie odnośnie gofra dla niej. Uśmiechnęła się aż szerzej. — Oj, ja nie, nie za bardzo mogę. Jestem na diecie i raczej nie powinnam… — urwała, widząc spojrzenie Huntera, a tym bardziej Matt’a, który wręcz ją błagał spojrzeniem, aby nie psuła tej chwili i zamówiła wraz z nimi słodką przekąskę. Westchnęła, przewróciła rozbawiona oczami. — No dobrze — rzuciła prędko. — Ale ja tylko z bitą śmietaną — to i tak szaleństwo z jej strony, także niech nie narzekają iż jest nudziarą, nie biorąc niczego więcej na gofra!
— A co do picia chcecie do tego? — spojrzała po nich, pokazując aby przekazali ekspedientce swoje pomysły, po czym powróciła do Pani uwagą. — Ja standardowo, flat white największą — tym sposobem zakończyła składanie zamówienia, a po dokonaniu opłacenia przez Prudence, dostali informację aby wybrali sobie któryś ze stolików, bo ona ze wszystkim przyjdzie jak już będzie całe zamówienie kompletne. Kiwnęła głową, po czym pokazała aby siedli przy jednym z większych tu stolików, znajdujący się pod oknem. — Mam nadzieję, że nie będziecie żałowali — odparła, jak już tylko usiedli na swoich krzesełkach, znów przeskakując spojrzeniem na jednego i drugiego. — Macie już jakieś plany na później? — zagaiła z ciekawością, bo chociaż nie miała za bardzo możliwości, żeby do nich dołączyć, to chociaż chciała posłuchać.
Zaraz, wait… dołączyć? Serio przeszło jej przez myśl, że gdyby nie dzisiejsze jej osobiste plany, to mogłaby się przyłączyć do Wrighta oraz siostrzeńca, aby spędzili razem więcej czasu?
Woah, chyba trochę się rozpędziła.

Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
For good luck!
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Kim jestem jeśli nie żołnierzem? Co mi pozostało w życiu?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Musiał się odwdzięczyć jakoś siostrze za tą całą pomoc, dlatego zabrał młodego do siebie. Nie chciał aby pomijał szkołę i był sam w domu, choć tak naprawdę mógł. Wolał mieć na niego oko, także te kilka dni spędza razem. Miał już kilka pomysłów i tylko czekał, aż będą mieć chwilę dla siebie i je omówią.
Gdy zapytała o siostrę, westchnął.
- Niby wszystko w porządku, wyniki w normie, także nie ma się czego obawiać. Po prostu jest zastanawiające czemu tak nagle zasłabła. - miał jakieś swoje podejrzenia, ale wolał je przemilczeć, czując że jak je wypowie to mogą stać się rzeczywistością a tego nie chciał. - Ale tak poza tym, to była gotowa się wypisać do domu na własne żądanie, ale uprzedziłem ją aby tego nie robiła. Korona mi z głowy nie spadnie jak zajmę się Mattem kilka dni, a ona sobie odpocznie. - lepiej dmuchać na zimne. Dodatkowo cieszył się na trochę czasu z siostrzeńcem. Ostatnio nie mieli go aż tak dużo bo młody jeździł na wyjazdy z drużyną hokeja, ale to nic!
- Jest, ale czasem to ciekawa odskocznia od monotonii. - która powoli się wkradała w jego dni. Musiał chyba sobie znaleźć jakieś nowe zajęcie albo może skoczyć ze spadochronem? Trochę adrenaliny nie zaszkodzi, choć dzisiejszego ranka miał jej sporo dawkę.
Widać, że Matt miał coś z wujka! Nie pozwolił aby Prudence została bez gofra, zuch chłopak. Właśnie tak to się robi.
- Sprite! - rzucił młody i popędził zająć im miejsce w upatrzonym sobie wcześniej kącie.- Herbata, dzięki. - uśmiechnął się delikatnie i ruszył usiąść koło siostrzeńca.
- Myślałem nad parkiem, albo gokartami. - chciał odciągnąć swoje mysli od tego co się dzieje z siostrą a chłopak na pewno mu nie odmów.
- Tu jest ten plac zabaw z zoo! - rzucił szybko Matt oblizując rękę którą ubrudził sobie bitą śmietaną.
- No to chyba mamy postanowione. Robisz coś później? Chętnie zabierzemy Cię ze sobą. - powiedział trochę podstępem po czym zaczął pałaszować swojego gofra. Nie żeby to była jakaś wiążąca propozycja. Tak tylko sobie mówił. - Wiesz, później będziesz opowiadać, że kiedyś widziałaś sławnego hokeistę na żywo. Młody ma zadatki jak jego młodszy wujek. Ostatnio wygrali mistrzostwo Toronto z zespołem. - coś co było warte odnotowania. Matt uśmiechnął się na słowa wujka. - Lubisz hokej? - podpytał kobietę upijając trochę sprite z szklanki.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
For good luck!
165 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
psychoterapeutka, która potrafi rozwiązać wszystkie Twoje problemy - na swoich się kompletnie nie skupiając
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kiwała jedynie głową, aby nie przeciągać tematu i żeby nie zeszło na kwestie, których chyba obydwoje nie chcieli podejmować bo by zeszło to wszystko na złe tory. Plus, ryzykowaliby wtedy, że młody by ich usłyszał, a to tym bardziej żadne z nich nie pragnie w tej chwili. W końcu nie chcieli smucić Matt’a na zapas, bo może się okazać iż tylko nagadają głupot, a siostra Huntera według oczywistych względów wyjdzie ze szpitala cała i zdrowa, zapewne ze wskazaniami że ma się w najbliższym czasie zwyczajnie oszczędzać oraz uzupełnić witaminy. — Czyli ręce pełne roboty, przyda Ci się zajęcie — nawet jeśli w niezbyt komfortowych warunkach, to jednak coś, co spadło mu jak gwiazdka z nieba. Może dzięki temu, że będzie musiał się zająć dzieckiem, a przez co będzie tracił więcej sił niż zwykle, to będzie mu się lepiej sypiało, a sny nie będą przychodziły?
— Park i gokarty dobrze brzmią — odparła z uśmiechem, zerkając na chłopca wspominającego o placu zabaw z zoo. Nie miała na co dzień styczności z dziećmi, więc… chociaż mieszka w Toronto od zawsze, to chyba nie kojarzy miejsca, o jakim wspomniał w tej chwili. Ale jednocześnie rozumiała, dlaczego o tym wspomniał - bowiem sama idea połączenia dwóch takich atrakcji w jedno brzmi wręcz wspaniale. Zupełnie jak coś, o co nikt nie prosił, a każdy potrzebował. — A daleko ten plac zabaw? — zapytała, nie wiedząc nawet w jakiej okolicy mogłaby pamięcią sięgnąć, żeby mniej więcej wiedzieć gdzie jest usytuowane. Może to jakaś nowa, jeszcze dość świeża inwestycja?
Widząc jak pałaszują swoje gofry, postanowiła również się zabrać do pracy w pałaszowaniu słodkiego dania. Miała co prawda tylko bitą śmietanę, ale za to dostała jej chyba od serca, bo zdecydowanie miała jej najwięcej z całego towarzystwa, ale może to też kwestia iż oni mieli inne dodatki, a ona jedynie wzięła to. — Hm, mam jeszcze jedno spotkanie dzisiaj zaplanowane, więc nie wiem ile zejdzie… No i chciałam papierkową robotą się zająć, skoro dziś nie mam tak wielu wizyt — zerknęła znów na Matt’a nieświadomie, widząc iż znów jakby mu smutniała mina. Czy opracował taką technikę, wiedząc że zawsze to zadziała na to, aby wskórać coś po swojemu? Jeśli tak, to był w tym dobry, bowiem zrobiło jej się faktycznie przykro, iż nie będzie miała prawdopodobnie możliwość z nimi się tam wybrać. — Naprawdę? — zagaiła na wieść odnośnie hokeja, uśmiechając się wesoło, odstawiając gofra i biorąc łyk kawy. — Chyba macie ten hokej we krwi — tym bardziej, że i sam Hunter mówił, że sam zaczął coś działać z tym sportem, ale ostatecznie to porzucił, także wcale dalekie od prawdy jej stwierdzenie nie było. — Cóż… jeśli mam być szczera, to nie bardzo. Wstyd przyznać, ale nawet na łyżwach nie umiem jeździć — a to dopiero zaskakujące jak na rodowitą mieszkankę Toronto, co nie? Uciekła aż z odczuwanego zażenowania swoim postępowaniem wzrokiem, znów biorąc większego gryza gofra - nawet nie wiedząc, iż się przy okazji ubrudziła na twarzy odrobiną bitej śmietany.

Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
For good luck!
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Kim jestem jeśli nie żołnierzem? Co mi pozostało w życiu?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Jakieś dziesięć minut. - bo jeszcze nie tak dawno temu sprawdzał co ciekawego jest w okolicy. Nigdy tam nie był, ale Matt tak, dlatego chłopca ciągnęło w tamtą stronę. Zresztą nie ma co się dziwić. Nie był w szkole przez to co stało się z jego mamą, więc chciał najlepiej wykorzystać ten dzień wolny od szkoły, bo niestety jutro wujek go pogoni do niej!
Proszące oczka młodego zawsze działały i choć Hunter nie robił tak jak on to też by się ucieszył z towarzystwa kobiety. Nie będzie musiał sam biegać! Dodatkowo będą mogli odbyć sesję na świeżym powietrzu gdy chłopiec zajmie się sam sobą. Inna sceneria, inne powietrze, może nawet będzie mu łatwiej rozmawiać z kobietą.
Wright pokiwał głową, bo Matthew miał zadatki na dobrego hokeistę. O ile palma mu nie odbije i będzie dalej cieszył się grą a nie, czerpał benefity ze sławy jaką posiada, jak to robił Audric. Kompletnie zapominając o tym, że liczy się rodzina a nie panienki.
- Trochę tak. - powiedział żołnierz z uśmiechem. Może gdyby w dzieciństwie nie musiał zaopiekować się rodziną, sam by został hokeistą. Był całkiem niezły, co zresztą widać było w sparingach z siostrzeńcami.
- Możesz iść z wujkiem na łyżwy! Na pewno Cię nauczy. Mnie nauczył. - co było najprawdziwszą prawdą. Uśmiechnął się do Prudence i puścił jej oczko. - Jeśli tylko chcesz, możemy się kiedys wybrać. - bo co by nie mówić, w gabinecie są na relacji pacjent, terapeuta, ale to żaden grzech udać się gdzieś razem, zwłaszcza jeśli przypadli sobie do gustu. - Albo obejrzeć mecz hokeja na żywo. - bo to jest też dobra opcja.
Gdy się ubrudziła wziął serwetkę i spojrzał na kobietę. - Mogę? - bo chciał jej pomóc, biedna nawet nie wiedziała, że się ubrudziła. Gdy dostał pozwolenie, pomógł jej szybko pozbyć się bitej śmietany.
Hunter jako pierwszy skończył swojego gofra, ponieważ był dosyć głodny. Od rana nie miał jeszcze szansy niczego zjeść, ponieważ był to chaos, którego nikomu nie życzył.
- A długo się znacie? Ja mam kilku kolegów i znamy się od przedszkola! - widać, że młody interesował się koleżanką wujka. Wydawała się być naprawdę miła!
- Ale ciekawski jesteś. - zmierzwił znowu włosy dzieciaka, który wytknął mu tylko język.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
For good luck!
165 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
psychoterapeutka, która potrafi rozwiązać wszystkie Twoje problemy - na swoich się kompletnie nie skupiając
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To rzeczywiście nie tak daleko, ale czy aby na pewno to dobry pomysł, żeby miała się z nimi wybrać? Czy na pewno nie byłoby to przesadą? Chociaż, czy w tej relacji jest jeszcze jakaś szansa na przesadę i przesunięcie granic po tym, co stało się w jego sypialni, gdy została na noc i spała, jakby nigdy nic, a spanie z Hunterem miało być codziennością? Zresztą, sam fakt tego, że zaspała, mogłoby dla osób postronnych dać znać, że było jej tam dobrze oraz miło, także Prudence tak naprawdę nie ma argumentów na samą siebie i na zaprzeczanie sobie samej.
Niemniej nie miała zbyt wiele czasu, tak naprawdę, aby móc z nimi pójść na ów plac zabaw, skoro musiała niedługo zbierać się do swojego gabinetu na nowo, żeby kolejne spotkanie z następnym pacjentem odbyć. To był jedyny na dzisiejszy dzień zaplanowany, ale jednak był. A nie byłoby to profesjonalne z jej strony, aby przeprosiła ale musi odmówić - oczywiście nie podając powodu, ale ona by go znała i to by było cholernie dziwne. Jeszcze nigdy nie podziękowała komuś za spotkanie, ale dzisiaj nie, jeśli nie miała szczególnie ważnego pretekstu ku temu. A takie wyjście z innym pacjentem na spacer, tylko dlatego że wziął siostrzeńca, dał jej wcześniej kwiaty i kajał się tak niespodziewanie, że aż uroczo?
Dobra, wart. Znowu się zapędza w złym kierunku myślami.
Co nie znaczy, że nadal jej było przykro, iż chłopak z tego powodu posmutniał.
— No chyba nie znajdę lepszego nauczyciela, skoro nauczył przyszłego, słynnego hokeistę, prawda? — zagaiła najpierw do Huntera, do którego posłała delikatny uśmieszek, a następnie przeniosła spojrzenie na Matt’a, do jakiego w sumie te słowa były skierowane, żeby potwierdził wypowiedziane przez Prudence słowa. Choć czuła się wewnętrznie nieco skrępowana, to jednocześnie zrobiło jej się… przyjemnie ciepło. Bo może to jest jej pacjent, to jednak jako znajomy w sferze prywatnej okazywał się coraz to bardziej ciekawym człowiekiem. Nadal nie znała go dobrze i na pewno nie będzie miała okazji żeby doszło do stuprocentowego poznania Huntera, tak mimo wszystko odkąd się przełamał i zaczął ośmielać w jej kierunku z rozmowami, to zaczynał odkrywać karty, jakich nie spodziewała się ze strony mężczyzny. — Mecz hokeja nie nauczy mnie jazdy, no coś Ty — odparła zbulwersowana, że najpierw jej odbiera, a następnie próbuje odebrać ów szansę!
Nie spodziewając się następnego, podniosła obydwie brwi, widząc jak Matt przy okazji chichocze, pokazując w jej kierunku paluszkiem, zupełnie jakby miała coś na sobie. Kiwnęła głową w ramach zgody nieco sparaliżowana tym, co się właśnie działo, a wtedy poczuła jak ściera coś z jej skóry. Zerknęła na serwetkę, gdzie była bita śmietana, na co się uśmiechnęła. No tak, to by wyjaśniało co tak rozbawiło chłopaka. — Dziękuję — odparła z uśmiechem na ustach, po czym zaczęli kończyć swoje gofry i napoje.
Matt okazał się bardziej ciekawski niż z początku, na co aż sama zachichotała, tym bardziej po odpowiedzi Huntera oraz ruchu na głowie młodego, czochrając mu w sumie niezbyt teraz idealną fryzurę. — Od niedawna, skoro Cię to tak interesuje — przyznała zgodnie z prawdą, po czym doszło do jej uszu dźwięk dzwonka, uświadamiając sobie za moment iż to jej telefon dzwoni. Przeprosiła i poszła na bok, aby odebrać połączenie - i to dosyć ważne, bowiem to jej wcześniej wspomniany kolejny pacjent na dziś próbował skontaktować się z Prudence. Usłyszała informację, która ją trochę zmartwiła, ale jednocześnie nieco… ucieszyła? Nawet jeśli niezbyt dobrze to brzmi, skoro ów mężczyzna niezbyt dobrze się dzisiaj czuł. Pokiwała i odpowiadała rozumiem co jakiś czas, nie przeszkadzając mu w dalszym mówieniu, po czym powróciła do stolika, ale nie po to aby kontynuować rozmowę. Sięgnęła po swój terminarz spotkań, zerkając kiedy ma najbliższy możliwy termin, wyciągnęła długopis i szybko w ustalonej dacie wpisała godzinę oraz nazwisko. Życzyła dużo zdrowia, prosiła żeby jednak następnym razem udało mu się przyjść na spotkanie i pożegnała. Finalnie powróciła do swoich towarzyszy drugiego śniadania, siadając ponownie na krzesełku. — Cóż… chyba jednak pójdę z Wami na ten plac zabaw. Dzisiaj już nie mam żadnych spotkań — powiedziała ostrożnie, żeby Matt nie powiązał jej z jej zawodem, a przy okazji sprzedając swojego wujka jak się oni poznali, o co przecież dopiero co pytał. — Ale widzisz, Matt, musisz siebie i mamy teraz pilnować, bo jakiś wirus panuje — dodała ostrzegawczo, aby jakoś odciągnąć myśli chłopaka od faktu usłyszenia słowa spotkanie, bowiem skoro jest tak ciekawski, to pewnie zaraz by dopytał o jakie spotkania chodzi, a weź tu jakoś sensownie to teraz wytłumacz.


Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
For good luck!
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Kim jestem jeśli nie żołnierzem? Co mi pozostało w życiu?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnął się na ten komplement. - Prawda. - rzucił od razu, na co Matt również się rozpromienił. Widać, że wujek był dla niego bardzo ważny i aż przykro się robiło na myśl, że kiedyś miałby pojechać na wojnę i nie wrócić. Myśl, która bardzo szybko pojawiła się w głowie Huntera, ale równie szybko uleciała, nie chcąc poświęcać na nią zbyt dużo czasu. Musiał się cieszyć tym co ma tu teraz - a miał czas aby zjeść gofry i posiedzieć w wyborowych towarzystwie.
- Nie nauczy, ale fajnie się go ogląda. - siostrzeniec mu przytaknął, bo kilka razy wybrali się na takowy, co prawda w większej ekipie z mamą, tatą i braćmi, ale były to niezapomniane momenty.
Zrobił to w ramach pomocy, dobrze wiedział, że w końcu Prudence poczuje, że bita śmietana zawędrowała tam gdzie nie powinna, ale chciał ją uprzedzić. W końcu oni z młodym dokładnie widzieli jak się ubrudziła.
Matthew pokiwał głową na słowa kobiety, co Wright przyjął ze spokojnem. Jak widać zainteresował się on mocniej gofrem i stracił chęć na kolejne pytania, lecz gdy Prudence musiała odebrać telefon odwrócił się w kierunku wujka.
- Ale to nie jest twoja dziewczyna? - spytał konspiracyjne, a Hunter prawie się opluł herbatą. Skąd on ma takie pomysły.
- Oczywiście, że nie. Co Ty, żadna ze mna nie wytrzyma.
- Szkoda, miła jest i ładna… a może jesteś gejem?
No po tych słowach to Hunter się zaśmiał bo nie spodziewał, się zę młody poleci w tę stronę. Od zawsze lubił kobiety i nie było mowy aby jego preferencje się zmieniły. Dodatkowo wiedział na czym opierała się ich relacja z Lane. Nie ma co przekraczać granic bo później bardzo trudno jest wrócić do tego co było. Terapia powoli pomagała a przynajmniej tak mówiła Prue, co cieszyło żołnierza, zwłaszcza że udawało mu się zasnąć i przespać więcej godzin. Coś co poszerzało jego uśmiech na twarzy.
- Spokojnie, nie musisz się o to martwić. Lubię dziewczyny. Pamiętasz Grace? - Matt pokiwał głową. - No to widzisz, byliśmy trochę razem ale potem nam nie wyszło. - bo nie chciał mówić prawdy, dlaczego z nią zerwał.
Ich rozmowa ustała z momentem powrotu terapeutki.
- Super! - ucieszył się dzieciak, który właśnie kończył gofra, kompletnie ignorując słowo spotkanie. Na całe szczęście dla nich obojga.
Wyszli z kawiarni i podążali za młodym który dokładnie wiedział gdzie ma iść, dzierżąc w dłoni telefon Huntera.
- Ale niefart. - zaśmiał się, mówiąc oczywiście o tym, że ktoś odwołał swoje spotkanie i teraz biedna zostaje ciągnięta do parku przez nich. - Mam nadzieję, że dasz się jeszcze wyciągnąć kiedyś już bez młodego na jakąś kawę. - bo zrobiłby to, nawet jeśli dzisiaj nie przejął obowiązków wujkowania! Prędzej czy później chciał się z nią spotkać i nie. Nie w gabinecie.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
ODPOWIEDZ

Wróć do „High Park Zoo & Jamie Bell Adventure Playground”