-
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona | jejtyp narracji1 osobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Nie chciałam ściągać tutaj matki, moja duma mi na to nie pozwoli. Postanowiłam napisać do Grace. Powinna wiedzieć, co ma zrobić. Dodatkowo pewnie wie, co się wydarzyło i być może zacznie mnie szukać. Oszczędzę jej wszystkiego i dam jej znać, że jestem w trzecim skrzydle w pokoju numer cztery. Nie jest źle, krew leci jednak nie zagraża mi to życiu. Mocniej przycisnęłam rękę do piersi i poczułam, że parę łez poleciało mi po policzku. Kocham pracować w tym zawodzie, ale dzisiejszy dzień jest dla mnie okropny i chyba naprawdę powinnam pójść na specjalizację związaną z dziećmi. Chociaż ominą mnie podobne sytuacje, takie jak ta dzisiejsza. Liczę też, że Grace nie powie nikomu o tym, gdzie mnie znaleźć. Naprawdę liczę teraz tylko i wyłącznie na nią. Nie chcę współczucia, jedynie pomocy i czegoś na ból. To jest w stanie zrobić. W sumie głównie liczę na zaszycie, dawkę przeciwbólową jestem w stanie sobie sama dać. Bez żadnej pomocy lub dyskusji w tym temacie.
Grace LeBlanc
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracji3 osczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Grace przychodząc na dzisiejszą zmianę do szpiala liczyła na całkowicie spokojny dyżur, chociaż pracując w medycynie, te życzenia potrafią być niczmy mrzonki. Ponieważ tutaj dyżur potrafi się zmienić z minuty na minutę. Tak też było dzisiejszego dnia, kiedy zawołano ją na SOR. Tam od razu zlecono jej zrobić triaż, żeby przeszło to szybko i sprawnie, a że robiła to z innymi lekarzami, to przebiegło to bez jakichś większych problemów. Gdzieś w między czasie krzątała się również Audrey, która asystowała im podczas szybkiej pomocy najbardziej wymagającym pacjentom. W jednym miejscu było tyle pacjentów, że Grace nawet nie miała siły na to żeby pójść do wc, czy po prostu coś zjeść. Zresztą nawet nie miałaby ochoty wiedząc, że są pacjenci, którzy przy tym wybuchu mogą potrzebować pomocy, po prostu nic by nie przeszło jej przez gardło.
Nagle poczuła wibrację telefonu, trochę ją to zdziwiło kiedy zobaczyła wiadomość od Grace. - Czemu nie wezwała mnie przez pager? - Westchnęła, nieco zdezorientowana całą sytuacją, po czym przeczytała każdą wiadomość, jedną po drugiej. Dała znać jedynie lekarzowi prowadzącemu, że za chwilę wróci. Przewróciła jedynie oczami kierując się wprost do trzeciego skrzydła, chwilę jej to zajęło chcąc się przecisnąć przez ilość pacjentów, która obecnie znalazła się na SORZE. Jednak kiedy udało jej się znaleźć na tym skrzydle od razu skierowała swoje kroki wprost do pokoju numerz cztery zastanawiając się o co może jej chodzić.
Po chwili otworzyła drzwi wchodząc wprost do pokoju - O co chodzi nie mogłaś mi tego po... - Przerwała widząc, że ta krwawi. Zmarszczyła brwi, jednak jako lekarz zachowała spokój. Chociaż nie bez powodu mówi się żeby lekarze nie leczyli własnej rodziny, bo mogą popełnić w stresie błąd, którego normalnie by nie uczynili.
- Matko Boska, co się stało? - Otworzyła szufladę, i wyjęła z niego, opatrunek uciskowy, nici igłę oraz środek odkarzający.
- Coś ty zrobiła? - Podeszła do niej, zakładając rękawiczki jednorazowe, po czym nałożyła jej opatrunek uciskowy trzymając go przez kilka minut, po czym wzięła do ręki środek odkarzający i zaczęła gazą oczyszczać jej rany, dała jej leki przeciwbólewe, żeby zaczęły działać.
- Nie mogłaś od razu podejść do jakiegoś lekarza, żeby się tym zajął? - Warknęła nieco wściekła na siostrę. Odczekała jeszcze chwilę aby leki zadziałały, po czym zaczełą oceniać ranę, aby upewnić się, że żadne ścięgno nie zostało uszkodzone.
- Poruszaj palcami. - Powiedziała krótko, a kiedy udało jej się upewnić, że wszystko ok, spojrzała na nią.
- To może trochę zaboleć. - I zaczęła po prostu zszywać tą ranę.
Audrey LeBlanc
-
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona | jejtyp narracji1 osobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
— Przyjęłam pacjenta po koleżance, a ten dostał ataku szału i mnie zaatakował. Nawet nie wie co zrobił. Tylko osoby, które go zabierały zobaczyły to — Spokojnie to powiedziałam, naprawdę. Mimo tego jak teraz wyglądałam i jak ta cała historia brzmi. Naprawdę nie chcę z siebie robić ofiary, stało się i tyle. Może później do mnie dojdzie, co się tak naprawdę wydarzyło i zacznę się przejmować. Adrenalina też powoduje, że całkowicie inaczej się zachowuje. Położyłam rękę na blacie, zmrużyłam oczy jak światło, za bardzo spowodowało mi ból. — Nie chcę robić większej afery, wystarczy, że widzieli co się stało
Naprawdę nie chcę pomocy od randomowych ludzi, którzy teraz będą naprawdę mili. Przecież jestem córką osoby, która odpowiada za ich wypłatę. Więc będą się starać, aby wszystko wyszło ładnie i pięknie. Nawet sztuczne pocieszenie i czas na rozmowę, aby jakoś to wszystko przegadać. Widok krwi jest dla mnie obrzydliwy, a wciąż przy niej pracuję. Nienawidzę wręcz zapachu i tego jak spływa. Przestałam obserwować ranę, która pewnie zostawi mi jeszcze ślad po tym wszystkim.
— Niech boli, mogę sama przygotować sobie dawkę przeciwbólową — Wyszeptałam. Zamrugałam parę razy, nie chcę płakać. Tak samo nie chcę głupiej litości, która może wypłynąć od mojej siostry. Zmarszczyłam nosek i pierwszy raz od kiedy się widzimy zatrzymałam dużej na niej wzrok.
— Serio nikt Ci o tym nie powiedział? Czy starasz się być miła?
Grace LeBlanc
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracji3 osczas narracjiPrzeszłypostaćautor
- Ok, rozumiem. Swoją drogą dziwne, że przy takim pacjencie nie było ochrony szpitala, przecież kiedy widzisz, że pacjent jest za bardzo nadpobudliwy wzwyasz ochronę i tyle. Taka jest przecież polityka szpitala. - Skwitowała nieco zdenerwowana całą tą sytuacją, po czym słuchała jej kolejnych słów nieco zrezygnowana.
- Serio, nie chciałaś żeby inni widzieli co zrobił ci jakiś pacjent? Przecież to jest norma w takich sytuacjach, a gdyby zrobił ci coś poważnego? I przez twój zwykły upur nikt by nawet o tym nie wiedział? - Powiedziała nieco zdnerwowana, trzęsącymi rękoma odkładając narzędzia na bok, kiedy skończyła jej zszywać dosyć głębokie cięcie. Nie lubiła nigdy leczyć swojej rodziny.
- Módl się tylko żeby po tym nie został ci ślad, zrobił to dosyć mocno. - Skwitowała patrząc na nią, po czym zdjęła rękawiczki wrzucając je do kosza na odpady. Po czym podeszła do zlewu i zaczęła dokładnie myć swoje dłonie, jak to lekarze mają w zwyczaju.
- Nie będziesz nic sobie sama przygotowywać, skoro ja ci to zszywałam, to ja się tym zajmę. - Po czym dała jej zastrzyk przeciwbólowy.
- Gdyby ktoś mi o tym powiedział, to już dawno byś o tym wiedziała.
Audrey LeBlanc