24 y/o
NAJLEPSZY PRZYJACIEL
170 cm
właścicielka sali bankietowej Guild Inn Estate
Awatar użytkownika
With or without you
I'm torn between a deeper desire
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rozmowa pomagała podtrzymać relację. Zrozumiała to kilka lat temu, gdy była nastolatką. Tata był dla niej wsparciem, niezależnie od tego, co działo się w jej życiu. Zwierzała mu się ze swoich obaw i czuła, że w pełni może mu zaufać. Relacja łącząca ją z tatą była wyjątkowa i ciepła. Zapach jego wody kolońskiej i papierosów, które popalał, kojarzył jej się z domem i bezpieczeństwem. Czytał jej bajki, tulił ją do snu, opowiadał historie, które kiedyś zasłyszał i cieszył się czasem spędzanym z córką. To do niego przychodziła się wypłakać, gdy mama znów na nią krzyczała i to jemu mówiła, jak bardzo nie potrafi jej zrozumieć i żałuje, że nie ma tylko jego. Uspokajał ją wtedy, pocieszał i obiecywał, że porozmawia z mamą. Ich relacja nie zmieniła się z biegiem czasu; ojciec wiedział o jej sekretach, o jaki tym chłopiec jej się podobał i o tym, dlaczego wróciła zasmucona ze szkoły. Przyłapał ją na pierwszym papierosie, którego paliła za domem z nadzieją, że nikogo w środku nie ma. Tata wracał wtedy z pracy. Była tak pochłonięta rozmową, że nie zwróciła uwagi na nadjeżdżający samochód. Nie powiedział o tym matce, ale po powrocie do domu, przeprowadził z nią rozmowę na ten temat. Pamiętała to upokarzające uczucie wstydu. Naprawdę nie chciała być dla niego zawodem — ale Charles był wyrozumiały. Nie dostała szlabanu. Nie nakrzyczał na nią. Uświadomił, że nie podoba mu się takie zachowanie, a papierosy są szkodliwe. Rozmawiał z nią na spokojnie także wtedy, gdy popełniła chyba największy nastoletni błąd, jakim było zadanie się z nieodpowiednim towarzystwem. Matka mówiła, że rozpieszczał Shereen, ale ona nie widziała w jego zachowaniu rozpieszczania. Doceniała wyrozumiałość. Tą samą, którą okazywał jej Eric, gdy postępowała impulsywnie i myślała głównie o sobie.
Czekała na wiadomość od niego. Cokolwiek, co mogłoby wyjaśnić sytuację, wskazać odpowiednią drogę. Sama również mogła napisać, zadzwonić, lub w jakiś sposób mu o tym przypomnieć... Ale się powstrzymała. Nie zrobiła tego, być może z obawy o to, że to, co zaszło między nimi, nie było na tyle wartościowe, by do tego wracać. Nie chciała psuć tej przyjaźni. Wtedy nie wiedziała, że uczucia tłumione latami potrafiły wrócić z podwójną siłą. Teraz rozumiała, że niektórych z nich nie da się pozbyć, mimo upływu czasu.

Przytaknęła głową na jego pytanie. Miała. Leżała schowana w szafie i czekała na odpowiedni moment. Winfield przywiązywała się do swoich rzeczy, zwłaszcza do ubrań. Część z nich wyrzuciłaby tylko wtedy, gdyby przytyła do takiego stopnia, że nie mogłaby ich na siebie włożyć. Miała lepsze i gorsze momenty, ale jak na razie trzymała fason. Waga Shereen wahała się między dwoma, może trzema kilogramami, w zależności od tego, czy zwracała uwagę na ilość pochłanianych kalorii. W ostatnim czasie wróciła do wagi sprzed kilku miesięcy, bo przestała objadać się codziennie chipsami i chyba jej to odpowiadało. Wydawało jej się, że bez problemu wcisnęłaby tyłek w tę w spódnicę. Podczas gdy Eric mierzył się z dwoma wilkami, ona zastanawiała się, czy powinna zjeść na kolację spaghetti, czy zadbać o zdrowe odżywianie i wsunąć jogurt. Zanotowała moment, w którym poczuła jego usta na swojej szyi i przez jej ciało przeszedł przyjemny dreszcz, ale doszła do wniosku, że jogurt będzie lepszym pomysłem.
— Czyli nie do klubu? — prawdopodobnie znała odpowiedź, ale m u s i a ł a zadać to pytanie. Rozczulił ją sposób, w jaki na nią patrzył i momentalnie pożałowała swojego pytania. Zwłaszcza gdy wspomniał, żeby została na dłużej i, że te cztery lata bez niej były trudne. Spojrzała na niego czule, z łagodnością odbijającą się w zielonych tęczówkach.
Odnosiła wrażenie, że przez te cztery lata zdążyła odzwyczaić się od tego, w jaki sposób traktował ją Eric na co dzień. Za każdym jego słowem, gestem czy spojrzeniem, stała całkowicie szczera troska i czułość; nie bardzo umiała na nią reagować. Mówiła i robiła to, co podpowiadało jej serce. Po czasie spędzonym z Oliverem przyzwyczaiła się do brutalności — nie tej fizycznej — psychicznej. Przez niego przemawiała chęć kontroli i pożądanie, co drażniło Shereen i wprawiało w stan ostrożności. Przy nim musiała być przede wszystkim twarda i zawzięta. W ich relacji nie było miejsca na słabość. Musiała stać się gorszą wersją samej siebie, by przetrwać. Przy Ericu czuła, że odżywa. Dlatego chciała go przeprosić, wyjaśnić choć trochę swoje stanowisko i zdradzić po części prawdziwy powód swojego wyjazdu.
Poprawiła się na jego kolanach, otulając się mocniej bluzą, którą narzucił jej na ramiona. Rozgrzewające ruchy dłońmi, faktycznie pomogły; poczuła przyjemne ciepło w miejscu, którego dotykał.
— Chodziło o edukację — wtrąciła szybko, niemal machinalnie, jakby próbowała ochronić się przed nagłym wyrzutem z jego strony. Zsunęła dłonie, które Eric zdążył chwilę temu założyć i zacisnęła z wyczuciem palce na materiale, tuż przy linii brzegu; to było jedyne miejsce, które przyszło jej w tamtym momencie do głowy. Potrzebowała czegoś, co ściągnie ją na ziemię i przywróci rozsądek. — Ale chciałam pokazać matce, że nie może mnie kontrolować. Dlatego wybrałam Ottawę i kierunek, który jej się nie spodobał... Ale ja go bardzo polubiłam — dodała uzupełniająco, zagryzając nieco usta. Czuła się niepewnie, ujawniając całkowity powód swojego wyjazdu. Nie chciała zostać przez niego źle odebrana.
Zaskoczył ją spokojem, z którym przyjął tę informację. Może tak naprawdę nie musiała mu nic wyjaśniać? Może wystarczyło to, że była tutaj z nim, tkwiła w jego ramionach i wtulała się w niego tak, jakby nagle wszystko poza nimi przestało istnieć...
— A jakbym nagle, tak z dnia na dzień uznała, że chcę przeprowadzić się do innego kraju... Przeprowadziłbyś się ze mną? — nie była pewna, czy faktycznie oczekiwała twierdzącej odpowiedzi. Bo jeśli przystałby na jej warunek, to nie postąpiłby tak samo samolubnie jak postąpiła ona, przenosząc się do Ottawy? Eric miał tutaj przyjaciół i rodzinę. Jej było łatwiej zmienić miejsce zamieszkania, środowisko... Tęskniła, ale szybko przystosowywała się do nowych warunków. Nie była pewna, czy Ericowi byłoby równie łatwo.
— Nie planuję tego teraz, żeby nie było. Moje plany na najbliższe kilka godzin obejmują prysznic, serial i twoje łóżko... Po prostu pytam z ciekawości — wyprostowała się, składając na jego policzku drobny, acz czuły pocałunek, jakby próbowała go zapewnić, że naprawdę nigdzie się nie wybierała.

I'll stay with you
Blueberry/Kasia
Nie lubię postów napisanych przez AI. Czytania w myślach mojej postaci i oczywiście klasyczek największy: utożsamiania postaci z autorem. To dwa oddzielne byty :/
ODPOWIEDZ

Wróć do „#108”