ODPOWIEDZ
55 y/o
For good luck!
168 cm
Dyrektor szpitala | Zastępca burmistrza Mount Sinai Hospital, Toronto City Hall
Awatar użytkownika
„Granice istnieją tylko do momentu, w którym ktoś decyduje się je przesunąć.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

004. Pietruszka w wielkim mieście | Outfit
Stałam pośrodku szklarni i przesuwałam opuszkami palców po wilgotnych liściach pietruszki. W środku było gorąco i pachniało ziemią, a jedynym dźwiękiem, który dało się usłyszeć, był szmer systemu nawadniającego. Lubiłam spędzać czas w tym miejscu. Panował względny porządek, który sama tak naprawdę zaprowadziłam. Nie pozwalałam nikomu innemu wchodzić do szklarni, aby przypadkiem nie zdewastował moich upraw. Bezwzględny zakaz wchodzenia miała moja córka Grace, która sprawiała, że na jej widok roślinki same więdły.
Druga córka, Audrey, chciała, abyśmy przygotowały dziś jakieś potrawy z pietruszki. Normalnie odmówiłabym wykonywania tak prostackich zajęć, jednakże miałam dziś dzień wolnego i nie posiadałam większych planów. Postanowiłam więc spełnić kaprys córki. Część składników miałam już przygotowane, a pietruszka leżała starannie posegregowana na marmurowym blacie obok koszyka z warzywami, które wcześniej kazałam przynieść z kuchni.
Oparłam dłonie o krawędź stołu i przez moment przyglądałam się własnemu odbiciu w szklanych ścianach szklarni. Westchnęłam cicho i sięgnęłam po niewielki nóż. Następnie zaczęłam powoli oddzielać liście od łodyg. W sumie było to dość uspokajające zajęcie. Przynajmniej mogłam uporządkować sobie myśli.
Uniosłam wzrok w stronę wejścia do szklarni, bo usłyszałam cichy dźwięk otwieranych drzwi. Nie odwracałam się jednak od razu. - Mam nadzieję, że nie zrezygnowałaś ze swoich ambitnych planów - powiedziałam spokojnie. - Przez ciebie to właśnie pietruszka będzie główną bohaterką kolacji.
Odłożyłam nóż na blat i w końcu spojrzałam w stronę córki. Przez krótką chwilę tylko ją obserwowałam, ale potem zachęciłam, aby mi pomogła. - Nie stój tak daleko - powiedziałam spokojnie. - Podejdź i zajmij się korzeniami. Trzeba je dokładnie obrać, zanim zaczniemy gotować. Ja w tym czasie posiekam liście.

Audrey LeBlanc
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
24 y/o
For good luck!
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Mimo naszych małych problemów rodzinnych oraz moich z ręką to w sumie się cieszę, że obie coś wspólnie zrobimy. Nie będzie to miało nic związanego z naszą pracą i miło powinniśmy spędzić razem ten czas. Nawet jeśli będziemy zbierać pietruszkę oraz inne rodzaje warzyw.
Czy ja mam zdolności do upraw warzyw oraz kwiatów? Oczywiście, że nie. Miałam kiedyś kaktusika, był ładny i malutki. Taki w sumie dekoracyjny. Chyba na święta go dostałam, ponieważ miał czapeczkę Mikołaja. Nie wiem jak to się stało, ale zdechł. Podlewałam go, aby nie było. Jednak może za dużo światła dostał? A może to była wina mojego pokoju? Od tamtej pory unikam kwiatów, które potrzebują opieki i zadbania. Najłatwiej jest dla mnie kupić sztuczne kwiatki lub jakiś bukiet do dekoracji. Tam tylko woda, wazon i chociaż z dwa dni ładnie pachnie oraz dodaje same plusy w dekoracji.
— Pietruszka jest bardzo ważna do naszej zupy. W końcu nie każdy w naszej rodzinie ma szansę poznać tajemniczy przepis na rosół. Pietruszka to kluczowy składnik naszej misji — W moim przypadku z całego rosołu zostanie raczej, a dosłownie nic. Chociaż to w sumie matka zgłosiła się, że mnie tego nauczy. Bo przecież kiedyś będziesz mieć dzieci, a tę zupę każdy musi wiedzieć, jak zrobić. Przecież to wielki wstyd, nie potrafić ugotować tak prostego dania. No nie kiedy nawet garnek z wodą, potrafi się spalić. Delikatnie, aby nie naruszyć opatrunku postanowiłam pomóc przy obróbce wstępnej. Myślałam, że będzie to dużo trudniejsze, ale jak na razie wydaje się to wszystko proste. Sięgnęłam po obieraczkę, nie chcę zmarnować za bardzo jedzenia, a obieraczką straty będą naprawdę małe. Wręcz malutkie. A taka marchewka z rosołu jest najlepsza na świcie, zwłaszcza potem pokrojona w talarki.
— Co po marchewce? Mam przygotować dla nas wodę na makaron? — Zmarszczyłam czoło. Mam nadzieję, że będzie gotowy. Nie widzi mi się robienie swojego makaronu, nie z moimi zdolnościami.

Cordelia LeBlanc
M.
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
55 y/o
For good luck!
168 cm
Dyrektor szpitala | Zastępca burmistrza Mount Sinai Hospital, Toronto City Hall
Awatar użytkownika
„Granice istnieją tylko do momentu, w którym ktoś decyduje się je przesunąć.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Cały czas stałam przy marmurowym blacie i siekałam natkę pietruszki. Słuchałam córki bez przerywania, chociaż muszę przyznać, że wcale nie obchodziły mnie te bzdety o pietruszce. Są w życiu ważniejsze rzeczy niż historie o głupim warzywie, które nic nie wnoszą. Mimo wszystko robiłam dobrą minę do złej gry, tym bardziej, że nasza ostatnia rozmowa nie zakończyła się tak, jakbym tego chciała.
- Dobrze, że chociaż ty bierzesz się za gotowanie - powiedziałam spokojnie. - Twoja siostra ma dwie lewe ręce i pewnie tą pietruszkę wykorzystałaby jako zabawkę erotyczną, a nie jako składnik do przyrządzenia rosołu - zażartowałam. Częściowo była to prawda, bo Grace niestety nie należała do najbardziej rozgarniętych osób. Odziedziczyła parszywe cechy ojca, a ja nie potrafiłam ich do końca wyplenić.
Przesunęłam wzrok na jej dłonie, kiedy córka zajmowała się warzywami. Opatrunek wyraźnie rzucił mi się w oczy i zauważyłam, że ograniczał trochę jej ruchy. Nie skomentowałam tego od razu, tylko dopiero po chwili, gdy odłożyłam nóż na blat. - Uważaj na rękę - odezwałam się chłodno, ale spokojnie. - Jeżeli znowu naruszysz ranę, to będziesz później narzekała przez kolejny tydzień. A nie zamierzam słuchać twoich lamentów.
Wróciłam z powrotem do krojenia, a kiedy Audrey zapytała o makaron, to uniosłam lekko brew. - Jeszcze nie wstawiaj wody - odpowiedziałam. - Najpierw skończymy przygotowywać warzywa. Nie lubię robić kilku rzeczy jednocześnie, kiedy nie ma takiej potrzeby. Tym bardziej, że i tak będziemy musiały przenieść się do kuchni.
Sięgnęłam po kolejną garść pietruszki i stwierdziłam, że jest jej więcej niż potrzebujemy. - Możemy zrobimy jeszcze krem z białych warzyw? - zaproponowałam. - Przynajmniej będę mogła wziąć to do pracy, a ty weźmiesz część dla siebie. - Przeniosłam wzrok na Audrey. - A makron robisz sama, czy chcesz wykorzystać gotowy.

Audrey LeBlanc
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
24 y/o
For good luck!
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Jak mam być całkowicie szczera, nie chcę wiedzieć i słyszeć co robi Grace w swoim życiu. Jest starsza i powinna dać przykład dla młodszego rodzeństwa, a niestety nie daje. Jedynie narzeka na swoje biedne życie i robi wielkie dramy o dosłownie wszystko. Także aktualne słowa mamy, są dla mnie nie za ciekawe do zaakceptowania. Wręcz czuję niesmak w tym wszystkim. — Nie chcę tego wiedzieć — Mruknęłam.
Skrzywiłam się na jej słowa, ale spojrzałam się mimowolnie na rękę. Gdyby nie ten głupi wypadek, nie miałabym teraz wolnego. Wolne oznacza nic nie robienie, a to dobry czas na naukę gotowania. Nawet jeśli moje podstawy w kuchni są naprawdę tragiczne. Jednak z dobrą osobą do nauki, wszystko może wyjść naprawdę dobrze. Nawet jeśli coś może przeszkodzić w nauce.
— Wzięłam leki przeciwbólowe, więc jest dobrze. Dbam o nią lepiej, niż zwykle jak jestem chora. Gdyby nie ten głupi atak w szpitalu, ręka byłaby cała — Stwierdziłam fakt. Może powinnam ubrać bluzę? Nic by nie przywarło i nie miałabym styczności dosłownie z niczym. Materiał przecież jest mięciutki, więc pomógłby jakoś z czymś zimny, jakbym oparła rękę. Krem z warzyw? Wydaje się to być jeszcze trudniejsze, niż zrobienie rosołu. Nie jestem pewna, czy jestem na to gotowa. Przełknęłam ślinę, nie wiedzą, czy się na to piszę. Sięgnęłam po rzeczy i policzyłam w duchu do dziesięciu.
— No dobrze, ale nie jestem do tego szczerze przekonana. Nie jestem dobrą kucharką i wszystko wydaje się skomplikowane. A co do makaronu, wolę chyba gotowy. Mamy tyle czasu, aby zrobić taki ręczny? Do tego moja ręka, trochę mnie ogranicza — Szczerość jest najważniejsza, prawda? Zresztą mama dobrze wie, że się dopiero uczę. Nie chcę zacząć od trudnego lvl w kuchni, a najprostszego.

Cordelia LeBlanc
M.
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
55 y/o
For good luck!
168 cm
Dyrektor szpitala | Zastępca burmistrza Mount Sinai Hospital, Toronto City Hall
Awatar użytkownika
„Granice istnieją tylko do momentu, w którym ktoś decyduje się je przesunąć.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Westchnęłam cicho, gdy córka odpowiedziała na moje słowa o Grace. - Nie musisz tego akceptować skarbie - powiedziałam spokojnie. - Grace od zawsze robi wyłącznie to, na co sama ma ochotę. Niestety ludzie tacy jak ona często mylą impulsy z osobowością.
Mój ton głosu pozostał chłodny, ale nie podniosłam głosu. Nie miałam na to siły ani potrzeby. Zamiast tego wróciłam do krojenia warzyw i skupiłam na równych ruchach noża. Dopiero gdy Audrey wspomniała o szpitalu, to poczułam wyraźne napięcie gdzieś pod żebrami. Nie lubiłam wracać myślami do tamtego dnia. Sam fakt, że coś się wydarzyło w miejscy, nad którym sprawowałam kontrolę, był wystarczająco irytujący. Swoją drogą, tak samo irytujący był strój Grace, w którym rok temu przyszła na moje urodziny. Wracając, świadomość tego, że Audrey ucierpiała podczas ataku, tylko pogarszała sprawę.
Uniosłam wzrok znad blatu. - Wiem - odezwałam się ciszej. - I właśnie dlatego masz teraz odpoczywać, a nie udowadniać wszystkim dookoła, że nic ci nie jest.
Zamilkłam na chwilę. Nie byłam dobra w okazywaniu troski w prosty sposób. Znacznie łatwiej przychodziło mi podejmowanie trudnych decyzji i naprawianie problemów niż mówienie o emocjach. Mimo to spojrzenie na rękę córki wywoływało we mnie irytującą bezsilność.
Sięgnęłam po miskę i przesunęłam ją bliżej siebie. - Nie oczekuję od ciebie perfekcji - powiedziałam po chwili spokojniej. - Gdybyś od razu wszystko potrafiła, to nie byłoby sensu uczyć cię czegokolwiek. Wiesz, że też nie jestem wybitna, jeżeli chodzi o gotowanie. Zresztą nie po to mam kucharza, żebym sama się specjalnie trudziła - dodałam. - I nie, nie będziemy robiły własnego makaronu. Aż tak okrutna nie jestem.

Audrey LeBlanc
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
24 y/o
For good luck!
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Zaśmiałam się na słowa mamy, ale nic nie powiedziałam. Dobrze wie, co sądzę o Grace. Jej przechwalanie się, że jest lepsza z powodu swojego wyboru jest żenujące. Nie raz, nie dwa było to poruszane na rodzinnej rozmowie. Jednak jak zawsze, Grace nie widzi nic złego w swoich słowach oraz zachowaniu. Być może dlatego chyba sobie odpuściłam i jedynie czasem coś tam jej powiem, kiedy wspomni o tym, że jestem tylko pielęgniarką.
Obserwowałam każdy ruch, który zrobiła. Chciałam naprawdę zapamiętać wszystko. Może kiedyś naprawdę mi się to jednak przyda. Tylko nie do końca, jeszcze ogarniam ilość wody oraz dosłownie wszystkich składników. Pewnością jest fakt, że trzeba dodać dużo warzyw i chyba mniejszej ilości wody. W końcu trzeba zrobić jakiś odpowiedni wywar, który będzie naprawdę dobrze smakował i wyglądał.
— Czy to prawda, że można zamrozić wywar i potem go ponownie wykorzystać? — Zapytałam. Jakoś nie chce mi się rozmawiać o tym, co wydarzyło się w szpitalu. Nawet nie chcę wracać do tego. Czy rozmawiałam o tym z kimś? Nie. Czy później będę potrzebować rozmowy? Prawdopodobnie tak, zwłaszcza jak wrócę do miejsca, gdzie to wszystko się wydarzyło. Póki nie muszę, chcę spędzić ten czas na dosłownie niczym. Jeśli mam się nudzić, szukać czegoś do robienia to trudno. Dam radę i pewnie coś tam znajdę. Nawet jeśli skończę swoje L4 na leżeniu, czytaniu i zjedzeniu niezdrowego jedzenia.
— Bardzo dobrze, kremu też nie chcę zrobić. Możemy umówić się na następny weekend? Chciałabym nauczyć się piec, a dokładniej jakieś słodkie ciasto. Może zaprosimy też kucharza, zna się — Wzruszyłam ramionami. Wierzę, że matka wie, co ma robić i zna jakieś odpowiednie przepisy dla początkującej przyszłej kucharki? Usiadłam na krześle i sięgnęłam po notatnik. Wszystko, co udało mi się wychwycić zapisałam.

Cordelia LeBlanc
M.
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#12”