26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie znosiła ograniczeń.
Naprawdę źle czuła się w sytuacji, w której za sprawą własnego ojca utknęła. Kiedy zasugerował jej przeprowadzkę do Toronto, miała mieć wolną rękę i skupić się na zarządzaniu filią kasyna, którą w tym mieście otworzył. Wszystko miała ułożyć po swojemu, a on miał nie wtrącać się nie tylko do jej pracy, ale przede wszystkim też do życia.
Może jednak w ten sposób widziała to wyłącznie Mindy, która nigdy nie usłyszała z jej strony takiej obietnicy. Wyobraziła sobie coś, czego naprawdę pragnęła, jednocześnie nie biorąc pod uwagę tego, że nawet z tak dużej odległości jej ojciec mógłby chcieć sprawować nad nią kontrolę.
Co więcej, przez pewien czas naprawdę pozwolił jej uwierzyć, że tak nie było.
I chyba to właśnie z tego powodu tak bardzo bolało ją to, że jednak się rozczarowała. Kiedy ni z tego, ni z owego stary Montague postanowił zaburzyć jej codzienność obecnością mężczyzny, który miał sprawować nad nią nadzór, Mindy była przeogromnie wściekła. Kierowała tę złość przede wszystkim w stronę ojca, ale w związku z tym, że on znajdował się setki kilometrów stąd, Montague rozładowywała to wszystko przede wszystkim na Bailey’u. Odkąd zaczął pracę, miał z nią ciężki kawałek chleba.
Nie inaczej było zresztą dzisiaj, kiedy musiał przetransportować ją do innego miasta, ponieważ tam nazajutrz miało czekać ją spotkanie biznesowe. To zaś oznaczało lot spędzony w milczeniu, a później meldunek w pięciogwiazdkowym hotelu. A choć Mindy mogła spędzić czas tam, w ten sposób gwarantując sobie, że nie będzie musiała zbytnio narażać się na towarzystwo Baileya, nie zrobiła tego.
Wyskoczyła na zakupy, podczas których miała odprężyć się, ale to nie było możliwe, skoro on cały czas był gdzieś obok. Kilkakrotnie próbowała go zgubić, jednak bezskutecznie. Udało jej się to dopiero pod pretekstem wyjścia do toalety, z której wymknęła się w drugą stronę wykorzystując akurat moment jego nieuwagi. Złapała taksówkę i wybrała bar, z którego daleko nie było do hotelu.
Nie miała jednak pojęcia, co wydarzyło się w środku. Jak przez mgłę kojarzyła to, z kim tam rozmawiała. Nie wiedziała również, w jaki sposób trafiła do hotelu, a w zasadzie nie była nawet świadoma tego, że znajdowała się właśnie tam. Kiedy zaczęła odzyskiwać kontakt z rzeczywistością, w pierwszej kolejności uderzył w nią przede wszystkim przeogromny ból głowy. To on popchnął ją do tego, aby spróbować zdobyć szklankę wody, którą zwykle stawiała na szafce nocnej. Nie znalazła jej jednak, zamiast tego zrzucając z niej z hukiem coś, co się na niej znajdowało. Wtedy też zaklęła pod nosem i na ułamek sekundy rozchyliła powieki. Pożałowała tego natychmiast, dlatego chwyciła poduszkę i przycisnęła ją sobie do twarzy, przy okazji wydając z siebie przeciągły dźwięk, który świadczył o jej frustracji.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Podejmując się tej pracy, Bailey nastawiał się na to, że nie będzie lekko. Zawczasu został ostrzeżony, że córka jego nowego pracodawcy, o której bezpieczeństwo miał zadbać, nie będzie zadowolona z jego obecności i to od razu się potwierdziło. Na to brunet się przygotował i na miejscu zadbał o podstawy, które miały mu ułatwić pilnowanie tej marudy, której tak bardzo przeszkadzało to, że ktoś miał dopilnować, żeby nie stała jej się żadna krzywda. Bo tylko o to chodziło w pracy Harrigana, który nie zamierzał wtrącać się do jej życia czy informować o jego szczegółach jej ojca.
Był tu tylko po to, żeby ją przypilnować, podczas gdy ona nadal mogła robić to, na co tylko miała ochotę. Wiele w jej życiu nie miało się zmienić, ale mimo to nie chciała ułatwić Baileyowi pracy. Zamiast tego jeszcze ją utrudniała, a dziś szczególnie się popisała, gdy nagle gdzieś mu zniknęła. Wystarczyła chwila nieuwagi i wymknęła się Harriganowi, przez co był zły nie tylko na nią, ale też na siebie, bo jak mógł dać się porobić jak dziecko?
Wściekanie się na siebie musiał jednak odłożyć na później, ponieważ w pierwszej kolejności musiał ją odnaleźć, co w erze telefonów nie powinno być trudne i nie byłoby, gdyby Mindy nie przejrzała jednej z jego metod pilnowania jej i nie zablokowała mu dostępu do swojej loklizacji. To jednak było do przewidzenia, dlatego brunet zabezpieczył się także na inne sposoby, ale nim one podziałały, minęła chwila. Był już jednak na jej tropie i w końcu udało mu się ją odnaleźć, co zrobił w porę, nim doszło do najgorszego.
Dotarł na miejsce, gdy sytuacja wyglądała już nieciekawie, ale zdołał powstrzymać mężczyznę, który próbował wykorzystać jej stan. I powiedzmy, że ten mężczyzna prędko się nie podniesie po tym spotkaniu… Na pewno zajmie mu to więcej czasu niż Montague, którą Bailey zabrał do hotelu, wcześniej upewniwszy się, że jej stan nie zagrażał jej zdrowiu.
Na miejscu nie zdołał znaleźć kluczy do jej pokoju, więc zabrał ją do swojego, gdzie położył ją do łóżka i wpakował pod kołdrę. Zrobił wszystko, co w tej chwili mógł dla niej zrobić, po czym sam wyciągnął się na znajdującym się nieopodal fotelu.
Mimo snu pozostał czujny, więc już pierwsze odgłosy przebudziły go. Nim jednak ruszył się z miejsca, przetarł twarz dłońmi, starając się dojść do siebie i odzyskać kontakt z rzeczywistością po kiepsko przespanej nocy. Widząc tę kupkę nieszczęścia na swoim łóżku, westchnął głośno, po czym podszedł do niej i delikatnie odchylił poduszkę na jej twarzy. – Jak się czujesz? – zapytał, choć już gołym okiem było widać, że pewnie fatalnie. Harrigan starał się teraz nawiązać z nią jakiś kontakt, aby tak sprawdzić jej stan, ponieważ nadal mogły pojawić się alarmujące efekty prochów, które wczoraj jej podano. Chociaż wycisnął wczoraj z faceta dość informacji, żeby zrozumieć, że nie powinno być bardzo źle, co akurat przyjął z ulgą.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdyby spojrzeć na to z boku, można byłoby pomyśleć, że postanowiła urządzić sobie z tego zabawę. Pogrywała z nim, aby zagrać mu na nerwach, co być może w innych okolicznościach rzeczywiście sprawiałoby jej frajdę, jednak obecnie na samą myśl o Bailey’u chodziła podminowana.
Wydawało jej się, że zaburzał jej poczucie wolności, z czym nie była w stanie pogodzić się bez słowa. Oczywistym jest, że miała spróbować mu to utrudnić, co robiła od samego początku, jednocześnie z jakiegoś powodu nie zważając na to, że przy okazji mogła wykreować dla siebie realne zagrożenie.
Być może nie musiała przejmować się tym, kiedy pierwszej nocy trafili do pralni przepełnionej podejrzanymi osobami, ponieważ wtedy Harrigan był obok i nic jej nie zagrażało, a jednak minionego wieczora przeszła samą siebie.
I nawet nie była tego świadoma.
Ciężko zresztą mówić o jakiejkolwiek świadomości, kiedy miała to nieodparte wrażenie, że głowa zaraz jej eksploduje. Nie była w stanie przypomnieć sobie, aby kiedykolwiek wcześniej odczuwała tego rodzaju ból, co pewnie zaniepokoiłoby ją, gdyby tylko była w stanie się na tym skupić. Utkwiła jednak w przeświadczeniu, że musiała wlać w siebie za dużo alkoholu, co zresztą wyjaśniało luki w jej pamięci. Przesadziła, a przecież dziś miało czekać ją jeszcze biznesowe spotkanie.
Musiała spróbować się ogarnąć, co miała gdzieś z tyłu głowy, jednak nie zamierzała zabrać się za to od razu. Potrzebowała jeszcze kilku chwil w łóżku i właśnie to chciała sobie zagwarantować, jednak zanim cokolwiek zrobiła, zdała sobie sprawę z tego, że nie była w pomieszczeniu sama. Nie od razu, jednak kiedy Bailey odchylił poduszkę, a Mindy zawiesiła na nim spojrzenie, na jej twarz wkradł się wyraz przeogromnej konsternacji.
Co, u diabła, robił w j e j pokoju?
Momentalnie ściągnęła sobie poduszkę z twarzy, a zaskoczenie przeszło w to, z czym spoglądała na niego zwykle - mieszankę niechęci i złości. — Perfekcyjnie — wymamrotała, choć nie trzeba być geniuszem, aby zdać sobie sprawę z tego, że bynajmniej nie mówiła prawdy.
Przemknęła spojrzeniem po jego sylwetce, w ten sposób upewniając się, że jego obecność tutaj nie była spowodowana niczym, czego mogłaby później pożałować. Niemniej, potrzebowała wyjaśnień. — Chcesz mi wytłumaczyć, co tutaj robisz? — zapytała, na razie nie mając jeszcze czasu odnotować, że raczej to ona była w tym pomieszczeniu i n t r u z e m. Może byłoby inaczej, gdyby nie to, że przy nim z jakiegoś powodu nie była w stanie logicznie myśleć.
Zresztą, jak miałaby, skoro czuła się tak okropnie?

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mindy udało się porządnie go wkurzyć. Nie tylko zgubiła go, ale też wpakowała się w tarapaty, co, gdyby skończyło się gorzej, zakończyłoby się marnie także dla Baileya, który w oczach jej ojca odpowiadał za nią. I za każdy włos, który spadłby z jej głowy, jego spotkałaby jeszcze poważniejsza kara. Dlatego do swojej pracy przykładał się, ale najwyraźniej nie doceniał swojego p r z e c i w n i k a, bo pozwolił jej sobie uciec, co nie powinno się zdarzyć. I wyrzucał to sobie przez cały czas, gdy jej szukał, a także po tym, jak ją znalazł, ponieważ zobaczył, jak blisko było od tragedii.
Był wściekły na siebie, ale też na nią, bo to ona zachowywała się lekkomyślnie, niemal jak dziecko i prosiła się o guza. I niemal tej nocy się doigrała, czego sama by żałowała, jakby w ogóle ją przeżyła. A wystarczyło nie kombinować i wykorzystać to, że miała obok kogoś, kogo zadanie było dopilnowanie, aby do takiej sytuacji nigdy nie doszło.
Harrigan od tego momentu zamierzał pilnować ją bardziej, więc jeśli myślała, że teraz ograniczał jej wolność, to dopiero miała się przekonać o tym, co to tak naprawdę oznacza ograniczanie wolności.
Ale na razie musiał po prostu upewnić się, że wszystko było z nią dobrze, dlatego czuwał przy niej przez resztę nocy, uważając na każdy sygnał. A już szczególnie na hałas, który narobiła z samego rana. Orientując się, kto był jego źródłem, Bailey od razu wstał z fotela, aby lepiej przyjrzeć się Mindy, skoro ta w końcu się obudziła. I widząc jej grymas oraz słysząc komentarz, mógł z pełnym przekonaniem powiedzieć, że wszystko było z nią w porządku. – Mhm, marudna jak zawsze, więc możesz mieć rację – odparł, po czym przewrócił oczami. Nie przestał jednak przyglądać się jej, ponieważ nie zyskał jeszcze stuprocentowej pewności odnośnie własnej diagnozy.
– W swoim pokoju? Nie powinnaś zapytać, co ty tutaj robisz i jak się tu znalazłaś? – odparł, spoglądając na nią z uniesionymi brwiami. Bezczelna jak zawsze, co niezmiennie go wkurzało, ale jednocześnie dziś było dla niego dobrym sygnałem, bo oznaczało, że nie mogło być z nią tak źle, skoro miała na to siły.
Swoją drogą, Bailey zamierzał opowiedzieć jej wszystko o poprzednim wieczorze, aby zdała sobie sprawę z własnej głupoty i być może wyciągnęła jakąś lekcję z tej sytuacji. Miał nadzieję, że być może dzięki temu ich współpraca stanie się choć trochę prostsza…

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zachowała się lekkomyślnie, z czym nie zamierzała się spierać - a przynajmniej przed samą sobą nie zamierzała tego ukrywać, ponieważ stając twarzą w twarz z Baileyem i tak by się wyparła. Zrobiła to jednak nie dlatego, że właśnie taka była, a raczej przez to, że to jemu chciała zagrać na nosie. Pragnęła udowodnić, że niezależnie od tego, jak bardzo się starał, ona i tak była w stanie go wykiwać.
Nie przypuszczała jednak, że przez to wpakuje się w realne kłopoty.
Jak zresztą miałaby się tego domyślić, skoro przez tak długi czas ze wszystkim radziła sobie sama? Odkąd przeprowadziła się do Toronto, nie miała przy sobie żadnej n i a ń k i, a przecież żaden włos nie spadł jej z głowy od tamtej pory. Dawała sobie radę, bo też nadmiernie się nie narażała, a jednak teraz próbowała coś udowodnić.
Jak na złość, teraz miała tego pożałować.
Tego nie była jeszcze świadoma, ale wiedziała za to, że dzisiejszy dzień mógł okazać się dla niej bolesny. Już teraz solidnie doskwierała jej głowa, co mogło być skutkiem wypicia zbyt dużej ilości alkoholu. Rzecz w tym, że Mindy nie potrafiła przypomnieć sobie nic ponad jeden, góra dwa drinki, które wypiła na krótko po tym, jak dotarła do baru. Cała reszta stanowiła zagadkę.
Skrzywiła się nieznacznie za sprawą jego słów, ale tym razem nic mu nie odpowiedziała. Nie była w nastroju. Zresztą, już chwilę później Bailey powiedział coś, co bardziej ją zaalarmowało. Zamrugała gwałtownie, za sprawą czego poczuła jeszcze większy ból, a jednak ostatkiem sił zmusiła się do tego, aby rozejrzeć się po pomieszczeniu. Harrigan miał rację - bynajmniej nie była w swoim pokoju.
Przeniosła spojrzenie na bruneta i znów wyraźnie się skrzywiła. Robiła to za każdym razem, kiedy na niego spoglądała, jakby w ten sposób chciała dać mu do zrozumienia, że był w jej najbliższym otoczeniu niemile widziany. Samo w sobie na pewno nie miało to zniechęcić go do tego, by dalej pracować dla jej ojca. Mógł być równie uparty, jak była ona.
W końcu przewróciła oczami i podniosła się do pozycji siedzącej. — Przejdziesz w końcu do rzeczy, czy do końca dnia będziesz czepiał się szczegółów? — zapytała i zerknęła na niego wymownie. Miała wrażenie, że ilekroć otwierał usta, wychodził z niego przeogromny dupek, ale może nie powinna tego oceniać, skoro sama była względem niego dokładnie taka sama. Rzecz w tym, że ona miała ku temu dobry powód - chciała przecież się go stąd pozbyć.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

I co jej było po tym, że go wykiwała? Wpakowała się w tarapaty, które mogłyby skończyć się tragicznie. I kto ją z nich wyciągnął? Bailey, którego tak bardzo próbowała się pozbyć. Mogła nie zdawać sobie z tego sprawy, ale wczorajsze kłopoty tak naprawdę nie był najgorszym, co mogło ją spotkać. To były przypadkowe kłopoty. O wiele gorzej mogłoby się dla niej wszystko skończyć, gdyby miała do czynienia z ludźmi ze świata jej ojca.
Może teraz, gdy wydarzyło się coś, co pokazało, jak ważne jest posiadania kogoś, kto dba o twoje bezpieczeństwo, zgodzi się współpracować z Baileyem? Miał na to nadzieję, ale nie obiecywał sobie zbyt wiele, bo zdążył poznać Mindy na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że była cholernie uparta i tylko cud mógłby zmusić ją do przyznania się do błędu. A w cudy brunet nie wierzył.
Dał jej chwile na to, aby przyswoiła to, co jej przed chwilą powiedział, bo zauważył, że była zaskoczona i zagubiona. I nie dziwił się jej. Po prochach, które dostała, mogła czuć się w ten sposób, tym bardziej, że wczoraj zupełnie ją odcięło. Kiedy odwoził ją do hotelu, nie było z nią żadnego kontaktu.
Szkoda, że po tym, co dla niej zrobił, nie potrafiła okazać mu nawet minimum wdzięczności. Zamiast tego krzywiła się i przewracała oczami, czym irytowała bruneta. Aż musiał westchnąć głośno, gdy znów to zrobiła.
– W porządku, mogę przejść do rzeczy. Byłaś wczoraj skrajnie nieodpowiedzialna. Znalazłem cię w barze nieprzytomną i wyprowadzaną przez faceta, który możesz się domyślić, co chciał z tobą zrobić po tym, jak doprawił ci drinka – wycedził zdenerwowany, nie tylko jej dzisiejszym zachowaniem, które tak właściwie to nie odbiegało od normy, ale też tym, co się wczoraj wydarzyło. Próbował w ten sposób podkreślić to, jak poważna była sytuacja i w jak duże tarapaty wpakowała się, bo musiała zachowywać się jak dziecko. A wystarczyło pozostać pod jego opieką…
Jeśli wolałaby, żeby ktoś przekazał jej to delikatniej, to cóż, nie miała dostać tego od niego. Choć miała go za swoją niańkę, to Harrigan wcale nie zamierzał jej niańczyć i pieścić się z nią. Wolał rozmawiać z nią wprost, bo tylko tak mógł do niej dotrzeć. Poza tym, choć wczoraj się o nią martwił i naprawdę przejął się tym, co ją spotkało, dziś te uczucia mu minęły. Wystarczyła krótka interakcja z nią.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Próbowała mu coś udowodnić, jednocześnie nie przyjmując do wiadomości tego, że ostatecznie to właśnie ona może okazać się osobą, której przypadkiem utrze nosa. Nie sądziła bowiem, że kiedy zdecyduje się przed nim uciec, zdoła realnie wpakować się w kłopoty. Nie brała tego pod uwagę, ponieważ do niedawna czuła się w Toronto całkiem bezpiecznie - odkąd się tam przeprowadziła, nie wydarzyło się przecież n i c, co mogłoby obudzić w niej niepokój.
Teraz, kiedy wyjechała, nie była w stanie zrzucić winy wyłącznie na nową lokalizację.
A to oznaczało, że rzeczywiście okazała się l e k k o m y ś l n a. Zbagatelizowała potencjalne zagrożenie, ponieważ chciała rozzłościć Baileya i być może też celowo pokazać się od nieco innej, bardziej nieodpowiedzialnej strony. Pod tym względem przeszła zresztą samą siebie, skoro przy okazji ściągnęła na siebie realne zagrożenie.
Poprzedniego wieczora wyszła z niej przeogromna kretynka.
A choć to najwyraźniej do niej dotarło, nie miało to zmienić sposobu, w jaki do niego podchodziła. Oczywistym jest zatem, że stroiła miny i krzywiła się ilekroć próbował zasugerować jej, że z ich dwójki to on był tym bardziej odpowiedzialnym i to właśnie on był w stanie zapewnić jej bezpieczeństwo. Nawet jeżeli udowodnił, że mógł mieć rację, nie istniało nic, co zmusiłoby Mindy do tego, aby przyznać mu ją na głos.
Zdołał jednak sprawić, że zamilkła. Kiedy bez ogródek zakomunikował jej to, co wydarzyło się poprzedniej nocy, Montague poczuła niesamowicie nieprzyjemny ucisk w żołądku i po raz pierwszy nie wiedziała, co powinna mu odpowiedzieć. Co więcej, kiedy pomyślała o tym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby Bailey w porę nie pojawił się na miejscu, zrobiło jej się niedobrze.
Cholera, naprawdę udowodniła, że była g ł u p i a.
Potrzebowała chwili, aby względnie dojść do siebie. Nie poczuła się co prawda lepiej, ale przecież nie mogła zaszyć się w jego łóżku na resztę dnia. Zanim jednak wstałaby, obrzuciła jeszcze bruneta spojrzeniem. — Powinieneś być zadowolony. Powiesz mojemu ojcu i tę robotę będziesz miał już dożywotnio — co oznaczało stałe źródło dochodu, ale też permanentne użeranie się z nią, a coś podpowiadało jej, że z tego akurat nie był zadowolony.
Odrzuciła kołdrę na bok, a później opuściła nogi za łóżko. W głowie znów jej się zakręciło, dlatego na krótką chwilę przymknęła powieki. — Gdzie moja torebka? — zapytała po chwili, tym razem nawet spuszczając z tonu. Choć można uznać, że kłócenie się z nim miała w zwyczaju, to jednak nie była w nastroju na to, aby tę wojnę kontynuować. Nie teraz, kiedy głowa bolała ją tak bardzo, a przecież do czasu spotkania musiała przynajmniej częściowo doprowadzić się do porządku.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ostatecznie udało jej się udowodnić jedynie to, jak skrajnie nieodpowiedzialna i lekkomyślna była. Pokazała też, że potrafiła być prawdziwym wrzodem na tyłku, więc to jedno jej się udało, ale co z tego, jak przy okazji potwierdziła też coś, o czym mówił jej ojciec, czyli że potrzebowała opieki? Chciała być samodzielna, ale jak ktoś mógł jej na to pozwolić, gdy moment po ucieczce od ochroniarza niemal padła ofiarą jakiegoś mężczyzny? Bailey po tym dniu wiedział tylko tyle, że musiał uważać na nią dwa razy bardziej i wdrożyć rozwiązania, które pozwolą mu mieć ją bardziej na oku, aby do podobnej sytuacji więcej nie doszło.
Całe szczęście, że już wcześniej wziął pod uwagę to, że mogła sprawiać problemy i podrzucił jej do torebki lokalizator, dzięki któremu ostatecznie udało mu się ją namierzyć. Bo tak, zrobił to, o niczym jej nie mówiąc, chcąc przygotować się na każdą sytuację. Sprzęt nie był idealny, bo chwilę zajęło mu znalezienie jej, ale to jedyne, co potrafił zdobyć na szybko. Już jednak zapisał sobie w pamięci, że będzie potrzebował czegoś lepszego.
– Taki wyrok byłby nieludzki… dla mnie – zauważył złośliwie, podtrzymując typowy dla nich ton rozmowy. Mindy mogła być spokojna, nie będzie musiała użerać się z nim tak długo, bo Bailey nie był zainteresowany tą pracą na taki czas. Dla niego było to tylko tymczasowym zajęciem po odsiadce i dopóki zwracał na siebie uwagę władz, wolał trzymać się czegoś legalnego. Miał nadzieję, że dzięki temu szybko odzyska spokój i będzie mógł wrócić do swojego dawnego życia oraz zajęć, bo nie chciał zbyt długo bawić się w niańczenie kogoś. Zdołał już przekonać się, jak niewdzięczna to była robota, a przecież zajmował się nią dopiero przez chwilę.
Swoją drogą, Mindy mogła być spokojna. Jej ojciec o niczym się nie dowie, ponieważ Bailey nie miał czym się chwalić. Gdyby dobrze wykonywał swoją pracę, do niczego takiego w ogóle by nie doszło, więc zawiódł i zdawał sobie z tego sprawę, wyrzucając to sobie od wczoraj. Był na siebie zły, bo częściowo też przez niego ta dziewczyna prawie ucierpiała.
– Tu – powiedział, cofając się do fotela, bo na stoliku obok niego odłożył jej torebkę, którą zabrał z baru. Teraz oddał ją właścicielce. – Jak cię znalazłem, zajrzałem do niej. Szukałem kluczy do twojego pokoju, ale nie wiem, gdzie je posiałaś – przyznał się do tego, że zajrzał do jej własności, tu chciał być w porządku. Nie planował jednak przyznawać się do tego, że nie był to pierwszy raz. Tego nie musiała wiedzieć.
– Potrzebujesz czegoś? Może chcesz się napić? – zaproponował, bo skoro lekki opieprz mieli już za sobą i Mindy wiedziała, co nawyprawiała, to teraz Bailey mógł się nią zająć i pomóc jej bardziej, dochodząc do wniosku, że mogła teraz potrzebować małego niańczenia, nawet jeśli nie chciała się do tego przyznać. Domyślał się, jak źle mogła czuć się po prochach, które jej wczoraj podano.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Popełniła błąd, a choć do tego nie potrafiła przyznać się na głos, była w stanie przynajmniej to zrozumieć. Nie od razu, jednak wyjaśnienia Baileya wystarczyły, aby zdała sobie sprawę z tego, jak wielką głupotę popełniła, kiedy postanowiła przed nim uciec, przy okazji też zaszywając się a barze, w którym straciła na czujności. Zawsze przecież wiedziała, że musiała o siebie dbać i pilnowała się niemal na każdym kroku. Teraz zaś, chcąc zagrać na nosie jemu, niemal nie wyrządziła krzywdy sobie.
Powiedzieć, że okazała się k r e t y n k ą, to jak nie powiedzieć nic.
A choć tego też nie przyznałaby na głos, ostatecznie była mu wdzięczna za to, że zdołał ją podejść. Nie miała pojęcia, jak to zrobił, ale najważniejsze było to, że mu się udało, dzięki czemu nie ucierpiała. I prawdopodobnie powinna mu za to podziękować, ale na to nie umiała się zdobyć. Jeszcze nie teraz.
Zmierzyła go spojrzeniem, kiedy podkreślił, że to właśnie on byłby najbardziej poszkodowany, gdyby utknął z nią na stałe. Był to moment, w którym powinna zasugerować mu, iż w każdej chwili mógł się wycofać, a jednak z jakiegoś powodu nie zrobiła tego. Nie odezwała się nawet słowem, ponieważ w tym momencie nie wydawało się to stosowne. Jak widać, wbrew temu, co mogłoby się wydawać, Mindy czasami również potrafiła ugryźć się w język.
Było to jednak prostsze, kiedy czuła się tak koszmarnie, a myślami uciekała wyłącznie do tego, aby w jakiś sposób poprawić swoje samopoczucie. Kiedy Bailey przyznał, że jej torebka była na miejscu, ale w środku nie dało się znaleźć kluczy, Mindy najpierw jęknęła, a później jeszcze zaklęła pod nosem. Mogła oczywiście założyć, że Harrigan nie sprawdził tego dostatecznie dobrze, ale coś podpowiadało jej, że nie było to prawdą, a to oznaczało, że wygenerowała sobie kolejny problem, ponieważ teraz zmuszona będzie prosić o zapas kluczyka. Nie było to nic, czego nie dałoby się załatwić, a jednak w tym stanie wolałaby uniknąć wszelkich problemów.
I najwyraźniej części z nich Bailey chciał jej oszczędzić, czym szczerze ją zaskoczył. Podniosła na niego spojrzenie, a jedna z jej brwi powędrowała ku górze. Przez moment milczała, a odezwała się dopiero po tym, jak najpierw delikatnie pokiwała głową. — Przydałaby mi się woda — przyznała, po czym na moment przygryzła dolną wargę, zastanawiając się nad tym, czy powinna poprosić go o to, co chodziło jej teraz po głowie.
Nim się odezwała, wypuściła jeszcze głośniej powietrze. — I koszulka — rzuciła, przy okazji zerkając na bruneta dość niepewnie. — Powinnam wziąć prysznic — dodała po chwili, z jakiegoś powodu czując tę dziwną potrzebę, aby się w y t ł u m a c z y ć. Nie miała tu przecież żadnych swoich rzeczy, nie posiadała też kluczyka do pokoju, w którym znajdowała się jej walizka, a chciała czym prędzej zrzucić z siebie to, co nosiła wczoraj.
Zwłaszcza po tym, czego przed chwilą się od niego dowiedziała. To po prostu było za dużo.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bailey domyślał się tego, że nawet jeśli nie mówiła tego na głos, to wczorajsza sytuacja pewnie napędziła jej strachu. Byłby bardzo zaskoczony, gdyby było inaczej. W końcu w obliczu czegoś takiego strach był najbardziej naturalną i zrozumiałą reakcją, której Harrigan się w tej chwili spodziewał, jednocześnie domyślając się, że Mindy nie będzie okazywała go przed nim otwarcie. Wiedział, że będzie to ukrywała, aby nie pokazywać mu swojej słabości, ponieważ miała go za swojego wroga, mimo że w rzeczywistości Bailey był tu dla niej, aby wyciągać ją z wszelkich problemów i nie planował oceniać jej w chwilach słabości.
Mógł za to oceniać ją za jej głupotę, a tą wczoraj wykazała się na wybitnym poziomie. I to Harrigan miał jej za złe, bo bezmyślnie naraziła się, gdy znajdowała się pod jego opieką. I w imię czego? Zagrania mu na nosie? Nie sądził, aby miała teraz powiedzieć, że było warto. Dlatego miał ogromną nadzieję, że czegoś ją to nauczy.
Nie miał pojęcia, co stało się z kluczami. Czy po prostu je zgubiła, czy gość z wczoraj przekopał ją jeszcze i coś stamtąd zabrał… Baileyowi trudno było to ocenić, ponieważ nie miał pojęcia, co ze sobą nosiła. To już musiała sprawdzić sama, ale jeśli cokolwiek zostało skradzione, szanse na odzyskanie tego były znikome. Brunet był pewny tego, że facet wczoraj już dawno wpełzł pod jakiś kamień i ukrył się.
A chociaż Bailey był zły na nią za wczoraj, to jednocześnie było mu jej szkoda i chciał jej jakoś pomóc, nawet jeśli niewiele mógł zrobić. Przynajmniej mógł zaoferować jej coś do picia. – W porządku – skinął głową, po czym ruszył w stronę stolika, gdzie miał butelkę wody i szklankę. Kiedy tam podszedł, usłyszał kolejną prośbę Mindy. Po usłyszeniu jej obejrzał się przez ramię, żeby spojrzeć na blondynkę, do której nawet uśmiechnął się łagodnie. Cieplej niż kiedykolwiek wcześniej. – Zaraz coś wyciągnę – zapewnił ją, po czym napełnił szklankę wodą i wrócił z nią do Mindy. Po przekazaniu jej cofnął się jeszcze do swojego bagażu, skąd wyciągnął czarny t-shirt. Musiał wystarczyć, bo niestety Harrigan nie miał nic lepszego do zaoferowania… – Trzymaj. W łazience możesz ze wszystkiego korzystać – nie chciał, żeby potem zastanawiała się co może, a czego nie. Domyślał się, że mogła po wczoraj potrzebować porządnego odświeżenia się, więc mogła śmiało korzystać ze wszystkich kosmetyków, które się tam znajdowały. Część była jego, część hotelowa, i całość do jej dyspozycji.
Harrigan tymczasem wrócił na fotel i usiadł na nim, uznając, że na razie do niczego więcej nie był Montague potrzebny.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”