But my mind gets in the way
Minęły jakieś trzy tygodnie od ostatniego razu, kiedy spotkał się z Eleanor o irlandzkim nazwisku, którego tak cholernie ciężko było mu wymówić. Miał jej numer telefonu. Bardzo kusiło go, żeby do niej napisać, jednak coś mu mówiło, że byłby to zły pomysł. No bo… jak to możliwe, że nie mógł przestać myśleć o kobiecie, którą zobaczył pierwszy raz na oczy, z którą jadł burgery z Wendy’s i droczył się dosłownie przez większość wieczoru? Starał się sobie to jakoś wytłumaczyć w logiczny sposób, no ale jak tylko myślał, że miał na to odpowiedź, to szybko jednak się z niej wycofował.
Finnegan robił krok naprzód, ona robiła dwa. Próbowali sobie dotrzymać kroku, jakby brali udział w jakimś cholernym tangu, które każda ze stron uparcie próbowała prowadzić po swojemu. Więc… Arden, jak to Arden, postanowił rozegrać partię kart po swojemu i ją zignorować... chociaż była jedyną osobą, która przez cały ten czas wypełniała jego myśli.
Wychodząc z kolejnego zlecenia, podczas którego miał udawać oddanego partnera, wyszedł na świeże powietrze. Temperatura była cholernie wysoka. Poluzował krawat i odpiął kilka guzików koszuli, sięgając do kieszeni marynarki po telefon. Nie zastanawiając się zbyt długo, kliknął kontakt zapisany jako 'ognik'. Poczekał kilka sygnałów, aż w końcu usłyszał dźwięk oznaczający, że odebrała. - No proszę, ile trzeba czekać, aż odbierzesz telefon? - zapytał z nonszalanckim uśmieszkiem na twarzy, powoli idąc przed siebie i trzymając telefon przy uchu. - Pamiętasz, jak oglądaliśmy The Traitors? - rzucił, unosząc wzrok ku niebu. Pomimo dość późnej godziny wyglądało zajebiście pięknie. - W przyszłym tygodniu są castingi. Załatwiłem nam miejsce - dodał po chwili, jakby zupełnie go nie obchodziła czy przypadkiem nie miała już żadnych planów - Chcesz pójść tam razem i udawać, że się nie znamy? - No bo przecież wspominała, że chciała wziąć udział. A gdyby udało im się tam dostać, oznaczałoby to, że mógłby ją bliżej poznać. Nie, żeby tego chciał. Musiał po prostu trzymać na nią oko. W końcu nie chciał, żeby ośmieszyła się przed całą Kanadą. Prawda?
𝑜𝑔𝓃𝒾𝓀